Po 30-stce nie zmieniamy się?
Kiedy kształtuje się charakter?
Nie będzie chyba zaskoczeniem, jeśli napiszę, że bardzo duże zmiany w charakterze każdej osoby są typowe dla wieku nastoletniego oraz wczesnych lat 20-stych. Wszystko zaczyna się w dzieciństwie. A kiedy się kończy?
William James, naukowiec z Harvardu, zauważa, że kształtowanie osobowości w pewnym sensie kończy się w latach 30-stych, kiedy jednostka jest już „w pełni sobą”, „jak tynk, który już nigdy tak mocno nie zmięknie, jak wtedy, kiedy był plastyczny, tak człowiek w pewnym momencie jest już uformowany i wszelkie zmiany stają się trudniejsze”.

W latach 30-stych, 40-stych i 50-tych możemy się zmieniać, jednak wymaga to o wiele więcej wysiłku i nie jest już tak naturalne jak wtedy, kiedy byliśmy młodsi. Poza tym ewentualne zmiany w charakterze są wolniejsze. Jesteśmy już wewnętrznie wyciszeni i pogodzeni z sobą, własnymi dobrymi i złymi stronami.
Po 30-stce, a około 35 roku życia prośba o to, by „popracować nad swoimi cechami charakteru” staje się wielkim wyzwaniem. Jest bowiem bardzo trudna we wprowadzeniu w życie i warto mieć tego świadomość, gdy wiążemy się z kimś na stałe. Biologia nie sprzyja „udoskonalaniu” partnera, który osiągnął już pewien wiek.
Naukowcy zaznaczają jednak, że to nie jest tak, że osobowość jest stała i niezmienna. Przekonują raczej o tym, że miej więcej po skończeniu 30-roku życia zmiany się wyciszają, uspokajają. Dlatego to, co widzimy, gdy osoba ma 35-40 lat, jest tym, co najpewniej będziemy obserwować, gdy skończy ona 60 lat i więcej. Na tym etapie mówimy o dojrzałości.
Jeśli połowa cech charakteru jest wrodzona, jak twierdzą badacze – zwolennicy tej koncepcji, to pozostała połowa jest kształtowana w dzieciństwie i młodości. Na to, jacy jesteśmy, duży wpływ ma sposób wychowywania, nauka, studia, pierwsza praca, pierwsza prawdziwa miłość, itd.
Na szczęście nie oznacza to, że jako dorosłe jednostki nie mamy wpływu na te cechy charakteru, które są wrodzone. Możemy je kontrolować, zmieniać, co niestety wymaga dużego wysiłku i zaangażowania. Badania sugerują, że nawet introwertycy mogą działać jak ekstrawertycy – jeśli wymaga tego sytuacja i na odwrót, czyli tak istotne cechy osobowości, które uważa się za fundamentalne, budujące podstawy naszego ja, mogą być zmieniane. Nie jest to proste, ale możliwe.
Niestety działanie przeciw „swojemu jądru osobowości” nie pozostaje bez wpływu na nasze zdrowie. Jeśli nie jesteśmy sobą, po prostu sobie szkodzimy. Zagrożony zostaje autonomiczny układ nerwowy, co niesie za sobą konkretne konsekwencje: niepokój, pobudzenie serca, napięcie mięśni, a nawet zmiany w metabolizmie i trawieniu.
Z tego powodu tak ważne jest, by uczyć się wyrażać siebie, własne potrzeby, pracując nad swoimi cechami charakteru, w taki sposób, by pozostać w zgodzie z samym sobą i jednocześnie móc sprostać oczekiwaniom swoim i najbliższych. Jak? O tym w kolejnych artykułach.


Dlaczego kobiety są „strażniczkami patriarchatu”?
Dlaczego kobietom tak trudno stawiać granice?
Czy przed ślubem trzeba się wyszaleć?
Mam 30 lat i zaczynam od zera. Czy to normalne? Bardziej niż myślisz
Czy naprawdę warto wychodzić ze swojej „strefy komfortu”?
Dlaczego z wiekiem coraz trudniej nawiązywać przyjaźnie?
Social aging: dlaczego kobiety po 30 czują, że świat traktuje je jak starsze, niż są?
Czym jest praca emocjonalna?
Dlaczego kobieca rywalizacja jest tak źle postrzegana?
Czy kobiety są zmęczone byciem „silne”? O niewidzialnym ciężarze, który nosimy codziennie
Dlaczego jesteśmy rozczarowane własnym życiem?
Dlaczego kobiety boją się być asertywne?
10 rzeczy, które kobiety rozumieją dopiero po skończeniu 30 lat
Dlaczego kobiety tyle mówią?
Dlaczego chłód emocjonalny wydaje się tak atrakcyjny?
4 komentarze
Ciekawy artykuł 🙂 Czekam na kolejne 🙂
Ja też 😉
Nie zgadzam się – po 30-stce zmieniamy się wyjątkowo intensywnie. Jestem tego przykładem 🙂
Ja chyba trochę też 😉