Główne menu

Potęga obojętności – gdy nie wiesz, czy mu zależy, olej to!

Nic tak nie przychodzi kobietom z trudem jak obojętność. Tego nie uczą nas mamy, tego nie wykładają w szkołach, nie powie nam o tym przyjaciółka, ani nawet dobry kumpel. Tymczasem to właśnie ona – przebiegła obojętność – jest lekiem na wiele rozterek kobiet.

Jakim cudem?

Bo tylko popatrz, gdy zastanawiasz się, czy on kocha, czy myśli, czy mu zależy, czy warto się jeszcze spotkać, czy może napisać pierwsza, jesteś bliska działania, walki w złym słowa tego znaczeniu a to burzy damsko-męską grę.

Aktywizujesz się wewnętrznie, motywujesz, usprawiedliwiasz na każdy możliwy sposób, bo przecież nie ma czasu do stracenia…I w ten sposób wpadasz w pułapkę znaną od dawien dawna, „chcesz za bardzo”, a gdy jedna osoba tak ma, druga siłą rzeczy traci „apetyt”. Równowaga w przyrodzie musi być zachowana. Bo gdy z „myszki”, którą mężczyzna-kot chce gonić, stajesz się tygrysicą, przestraszony kociak, dostrzegający, że stracił na sile, zaczyna się bać i ucieka…Tak to działa – żeby gonić, ktoś musi uciekać, prawda?

Całkowicie zapominasz o tym, że na wszystkie dylematy – najlepszą odpowiedzią jest czas. Cierpliwość. Spokój. Potęga obojętności. Innymi słowy – jeśli jemu zależy, znajdzie sposób. Jeśli będzie chciał być z Tobą, zrobi wszystko, by to osiągnąć. Daj mu szansę się wykazać. Nie możesz? To proste, boisz się, że odpuści. Ale to lepiej, żeby dał sobie spokój teraz niż później…

Naprawdę to dobry pomysł, by pozostawić pole mężczyźnie.

Warto zwyczajnie zobaczyć, co się zacznie dziać. Przecierać oczy ze zdumienia, dowiadując się, że mężczyzna nie musi mieć wszystkiego na tacy, podanego, udekorowanego, bo w najgłębszym swoim jestestwie on jest myśliwym i chce „zdobywać” a nie otrzymywać wszystko pod nos z błaganiem „o skosztowanie”. Na pewno rozumiesz tę różnicę…

On chce myśleć, że decyduje, nawet jeśli to Ty już dawno temu wybrałaś. Mężczyzna chce mieć wrażenie, że stawia najważniejszy krok, nawet jeśli Ty go ubiegłaś i on swoim zachowaniem zwyczajnie realizuje wcześniej obmyślony przez Ciebie plan. Tym lepiej przecież dla Ciebie i dla…niego. To bowiem przedsmak tego, co ma być potem. On ma być głową rodziny, a Ty szyją, która decyduje, w która stronę głowa się obraca.

To taka mądrość każdej kobiety, która jest cicha, spokojna, czekająca, która wie, kiedy odpuścić.

Wiesz po co nam jeszcze potęga obojętności?

she_loves_me_not_thewordisbond-com_

 

 

Po to, by zerwać z rozpaczliwą walką o NIE tego faceta.

Większość kobiet, gdy tylko pozwoli sobie na dystans, jest w stanie w mig odgadnąć, czy dany mężczyzna jest cokolwiek wart. Wtedy ciężar pytań jest zupełnie inny. Nie zastanawiasz się już, czy „mu się podobam?”, ale „czy on podoba się mi”. Rozumiesz tę różnicę?

Potęga dystansu jest również po to, by usłyszeć te myśli, które w manii „zdobywania” i „desperackiego układania sobie życia” pod tytułem „teraz musi się udać” do kobiety docierają, ale są spychane do podświadomości. Wiesz, jak one brzmią? Ano miej więcej tak: „to nie ten”, „chodzi mu tylko o jedno”, „daj sobie spokój”, „szkoda czasu”.

Gdy kobieta chce za bardzo i pragnie najbardziej w świecie w końcu być szczęśliwa, zamienia się zbyt często w drapieżcę, który uczepia się swojej ofiary i nie widzi wszystkich tych znaków ostrzegawczych, które mówią, że ten związek nie ma szans. Znajduje ponadto mnóstwo usprawiedliwień, dla których on się NIE odzywa – „bo jest nieśmiały” lub dlaczego zachowuje się oschle – „ma zły dzień”.

Potęga obojętności pozwala skończyć z fazą zaprzeczania i tymi wszystkimi żenującymi zagraniami, których wstydzimy się po latach. Stanowi wyzwanie dla mężczyzny, któremu zależy.

Gdy ona bowiem staje się obojętna, u niego wywołuje to poruszenie. Efekt? Kobieta uzyskuje to, czego pragnie. Jednak, gdy on ma jej walory w nosie…to pozostanie obojętną, może dać kobiecie poczucie satysfakcji i uzmysłowić z pełną siłą przekazu, że to NIE ten. Wybranie obojętności to jak otwarcie oczu przez kobietę, która pragnie za bardzo. Pozwala zachować twarz i poznać prawdę – czy mu zależy, czy nie – a wszak o to chodzi, prawda?

    230 komentarzy

  • Ela

    Obojętność. To jest to! Prawdziwy Lek na nieszczęście…

  • Asia

    Dobre, zgadzam się, dystans sprawdza się

  • Danuta

    To nie zadziala jak obie str. sa niesmiale.Albo jak On nie ufa jej.

    • Piotruś ze Zgierza

      Dokładnie tak Nie ufałem swojej partnerce (miałem ku temu powody, choć nigdy jej nie inwigilowałem w żaden sposób, jeśli mnie zdradzała, to jej sprawa) i związek się rozpadł bo kiedy ktoś nie odzywa się do Ciebie przez dwa tygodnie, potem miesiąc (z dnia na dzień, bez żadnego powodu) unika kontaktu to jako racjonalna osoba jestem zdecydowany na zakończenie wszelkiej relacji, jesteśmy dorosłymi ludźmi i choć z częścią czy zasadniczą „myślą przewodnią” artykułu zgadzam się, to naprawdę łatwo można przesadzić z tzw „emocjonalnymi roller – coaster’ami) i „zabawa w „ciuciubabkę” może doprowadzić, jak w moim przypadku, do zakończenia związku Także drogie Panie, naprawdę unikajcie skrajności i zachowujcie się racjonalnie, róbmy wszystko z głową, naprawdę wartościowy i poważny mężczyzna na pewno to doceni

  • Diana

    Nie wiem czy tak umiem …

    • Jacek

      Kobieta i racjonalne zachowanie ? To bardzo rzadko spotykane zjawisko jak zorza polarna nad Polską ale równie piękne. Może jedna na 1000. Reszta kieruje się tylko instynktami i emocjami czyli jak zostać żoną i urodzić dziecko ( jedyne wyobrażenie kobiet o własnym szczęściu ) tak jak by to było jedynym celem życiowym. Dlatego większość kobiet nie stać nawet na taki zdrowy dystans.

  • Barbara

    Wspanialy tekst

  • Ola

    zgadzam się w 100%, świetny tekst!

  • Justa

    Trzeba ogiera gonić i tyle…nie ma ze boli.

  • Iwona

    Ja nie potrafie a jak zignoruje to jest gorzej puzniej bo nie da sie zapomnec

  • Aneczka

    u mnie obojętność nigdy nie zdawała egzaminu. „Gram zawsze w otwarte karty” póki co lepiej na tym wychodzę 🙂 co nie zmienia faktu że piszesz w taki sposób że lekturka przed snem jest bardzo wciągająca 🙂

    • dorota

      Przed snem? 😉 Ja też lubię mówić wprost, szczerość, itd, zauważyłam jednak, że czasami zwyczajnie lepiej odpuścić i poczekać, zobaczyć, co będzie dalej…

  • zadbanazawodowo

    Słuszna uwaga! Odrobina obojętności często może przynieść większe korzyści niż nadmierna uwaga i zabieganie o drugą osobę. Oczywiście nie ma mowy o jej skrajności, ponieważ każdy ma w sobie duża potrzebę bycia zauważonym, docenionym czy pożądanym. Może złoty środek tkwi w zdrowym egoizmie, który nie pozwala na zbytnią natarczywość wobec innych oraz karze dbać o własne potrzeby?

    • dorota

      Skrajność nigdy nie jest dobra, zgadzam się – zdrowy egoizm to wielka sztuka, warto się uczyć dbania o własne interesy

  • Lukasz

    Łatwo jest powiedzieć, że gdy nie wiesz, to olej, ale w takich sytuacjach dochodzą emocje. Ja pomimo kierowania się silnym racjonalizmem, miałem czasami takie sytuacje z chłopakami, gdy też się zastanawiałem, czy zależy mu czy nie, czy olać go czy nie. No, ale generalnie uwagi słuszne. 😉

    • dorota

      Jasne, że są emocje i to jakie! I właśnie o to chodzi w takiej „burzy” emocji ciężko działać w swoim interesie, trudno spojrzeć na temat z dystansem. Uspokojenie myśli to moim zdaniem dobry pomysł.

  • L. B.

    Broniłam się przed obojętnością, no bo jednak ona taka do końca dobra nie jest, a kobiety z natury są emocjonalne. Teraz nie mam przed nią oporów, bo naprawdę czasem jest dobrym, jeśli nie jedynym rozwiązaniem. 😉

    • dorota

      I właśnie o to chyba chodzi, że jesteśmy emocjonalne za bardzo i czasem nas to gubi…za mało dystansu, luzu i zaufania w to, że co ma być, to będzie

  • Rebecca Sharp

    Wydaj mi się, że to tez zależy od poczucia własnej wartości kobiety Kobieta, która wierzy w siebie nie będzie tkwiła w związku, w którym nie jest pewna czy partnerowi na niej zależy. Kobiety słabe będą prosiły o adoracje mężczyzny, bo będą bały się zostać same. A dla tych kobiet mężczyzna jest czynnikiem wyższego poczucia własnej wartości. Wtedy czują się bezpieczne, powiedzmy, że kochane. Ja to tak widzę.

    • dorota

      Tak, coś w tym jest…na pewno, żeby zakończyć słaby związek trzeba mieć sporo pewności siebie, mieć wiarę, że „sama” dam sobie radę.

  • Marzena

    Ostatnio jakoś nie mogę połapać się na Twojej stronie. Ta forma magazynu zupełnie mi nie odpowiada. Być może to tylko moje odczucie, ale stała się o wiele mniej czytelna 🙁

  • LIFESTYLERKA - blog o dietetyce i zdrowym stylu życia

    Mam żelazna zasadę, którą stosuje od wielu lat. Kiedyś do facetów, a teraz nawet też do znajomych. Np. jak napiszę do kogoś wiadomość, to drugą wyślę dopiero jak mi ta osoba odpisze. Strasznie żałosne jest np. wysyłanie do kogoś 3 smsów pod rząd, na które się nie otrzymuje odpowiedzi:). l jak to powiedziała Carry Bradshow w Sex & the City: „Żeby być atrakcyjnym, trzeba być nieosiągalnym”:). Także coś w tym jest.

  • Mikrożycie

    Ja nigdy jakoś nie umiałam być obojętna, ale im dłużej jestem w związku, tym bardziej widzę, że czasem odpuszczenie jest najlepszą metodą… Nie musimy wszystkiego kontrolować, analizować, poprawiać, a mimo to związek powinien się toczyć. Jeśli bez naszej dogłębnej ingerencji nic w nim nie działa to warto się przyjrzeć temu, czy to naprawdę odpowiednia osoba do tego, by coś z nią razem budować.

  • Dorota

    Każda dziewczyna – kobieta , mająca jakiekolwiek wątpliwości dotyczące zachowania się w stosunku do faceta, który jej się podoba i jej zależy , powinna sobie ten tekst wydrukować.. i w chwilach zwątpienia czytać… a najlepiej nauczyć się na pamięć..

  • Patrycja

    Nie lubię męskiej obojętności…jednakże z czasem okazuje się, że właśnie ona była mą przyjaciółką

  • Klaudia

    Uratowałaś mi życie tym tekstem! Nie dawajmy się poniżać, dziewczyny! Jesteśmy silne, piękne i warte wszystkiego

  • Sylwia W.

    Bycie obojętnym to trudna sztuka, zwłaszcza w momentach, w których targają nami silne emocje. Jednak często dla własnego dobra warto utrzymać je na wodzy, dać sobie czas na przemyślenie, ochłonięcie i lekkie wycofanie się. Jeśli drugiej osobie zależy z pewnością poczuję się zagrożona i sama zacznie działać.

  • annatheicequeen

    Wyskoczyło mi w podpowiedziach na fb i od paru dni czytam codziennie. Potrzebowałam tego bardzo właśnie teraz. Dzięki. Wdrażam bo inaczej po roku idiotycznej walki zwariuję… Może to jest dla mnie sposób. 🙂

  • Ania

    Mianowicie drogie Panie byłam zarówno w związku z tyranem,osobością borderline,egoistą,narzucająvym swoje zdanie,osobą znęcajacą sie psychicznie i odgrażającą…jak i miłymi mężczyznami,dbającymi o Ciebie,jak o drogocenny skarb:) i powiem Wam,że zquważyłam jedną cechę wspólną….mianowicie czym mniej się przejmujesz pierdołami,tym jesteś na silniejszej pozycji,nie oczekując i nie wymagając od faceta zbyt dużo dostajesz,to o czym marzysz.Czekasz,aż to on zadzwoni,napisze,zaproponuje,nie pytasz i nie planujesz ..kiedy się zobaczymy…po prostu czekasz…nke wyznajesz też przesadnie uczuć…masz wlasne życie,chodzisz czy to na siłownié,czy z kolezanką na kawę..nie pozwalasz sobie na nudę i uzależnienie od kogokolwiek..mezczyzna musi czuć zagrożenie…zewnątrz,ciekawość,co teraz robisz…unika Cię? ty unikasz jego,nie daje Ci troski,Ty nie interesujesz sie nim..zasada wzajemnosci…my powinnyśmy więcej myśleć o sobie..to oni powinni myśleć..jak nas zatrzymać

  • em

    Obojętność jest strasznie trudna gdy jednej stronie zależy bardziej… Jeszcze trudniej być obojętnym, gdy jeszcze nie tak dawno komuś też zależało i to okazywał a nagle wszystko jakoś gdzieś odpłynęło… Nie wiem czy w obojętności jest metoda ale napewno dystans i spojrzenie z boku na związek i na druga osobę są przydatne, nawet z szacunku do siebie, do własnych uczuć i tego, że się komuś zaufało mimo wszystko… Czasami wydaje mi się, że dobrym rozwiązaniem ale też często dosłownym i trwozacym jest​spojrzenie na siebie i na swój związek, jak na związek najlepszej przyjaciółki i przeanalizowanie tego wszystkiego, również partnera pod kątem: co bym powiedziała, co bym poradziła bliskiej osobie, która byłaby w takiej sytuacji…Często wnioski nasuwają się same…Bo my kobiety zapominamy o tym, że przede wszystkim SIEBIE powinnyśmy traktować jak najlepsze przyjaciółki, godne zaufania i wiary we WLASNE możliwości i zaslugujace na SZACUNEK i wszystko co najlepsze.

  • Gość

    Bardzo fajny artykuł, szczery, prawdziwy, opisujący jak to wszystko realnie wygląda, szkoda tylko, że w praktyce jest bardzo ciężko się do tego zastosować.

  • Bb

    A co zrobić gdy wyszło się za mąż za totalnie obojętnego faceta. Niestety wiem że popełniłam wiele błędów między innymi to że nigdy nie byłam obojętna. Mimo że to on mnie zranił to on się obrażal a ja przepraszalam. To ja zawsze pierwsza wyciągam rękę. To zawsze ja dzwonie bo jak próbowałam inaczej to była tragedia. Nadmienię że jestem osobą kochająca depresyjnie. Co zrobić?

  • A

    Hej, bardzo mądry tekst i w głębi serca zgadzam się z tym co tu napisane. Właśnie w tym momencie życia jestem w sytuacji że czuję że jemu zależy mniej niż mnie, i roznoszą mnie emocje, trudno być zdystansowaną i obojętną ale wiem że to jedyna droga do stworzenia szczęśliwego związku… Ustawię sobie tę stronę jako domyślną przy otwieraniu przeglądarki, aby codziennie pamiętać o potędze obojętności, Dziękuję za ten tekst! 🙂

  • Karo

    Świetny tekst, teraz przełożyć go na własne działania…a to już niestety trudniej…nie wie czy tak potrafię….Co nie zmienia faktu, że tekst daje do myślenia….

  • Magda

    Jak to powiedziała Carry Bradshow w „Sex & the City”: „Żeby być atrakcyjnym, trzeba być nieosiągalnym!” 🙂 Także coś w tym jest

  • Sandra

    Super artykuł!
    Stosowanie techniki „obojętności” jest bardzo przydatne.
    Nie raz się o tym przekonałam
    Im bardziej jestes obojętna na to czy on: piszę, nie pisze, dziwoni czy nie dzwoni tym bardziej on Cię chce z czasem…
    Przerabiałam to nie raz i wciąż stosuje względem facetów

  • Janusz

    Zamiast knuć kinkretne kroki trzeba korzystać z porady osoby trzeciej … profesjonalistki a nie kumpeli funfeli…. problemy związkowe jak sama nazwa mówi o problemie obu stron A NIe strony Drugiej ! polecam sprawdzonego psychologa. Taki arbiter saje dużo wskazówek co robić w życiu codziennym aby być szczęśliwym i bogatym 🙂 . Opowiem o sobie. Jestem facetem 30 letnim . 2 lata temu dowiedziałem się o problemach. Wcześniej ich nie widziałem. Było ciężko ale nie do przejścia. Byliśmy na terapii. Dzisiaj jesteśmy ogarnięci .razem patrzymy w przyszłość. Błogosławieństwo już mamy . Teraz czekamy na dzidziusia. Jak to mówią ruskie.co nas nie zabije to nas wzmocni.

  • Basia

    Ja pie****le ….
    Dzięki! Naprawdę dziękuje! 🙂
    Po kolejnej nieprzespanej, przeplakanej nocy. Nie za nim, a nad sobą. Ze to mnie spotkało, ze tak sie stało. Ze to ON był obojętny, brał, co chciał i kłamał… I wszystko inne kropka w kropke j.w.
    Po kolejnym miesiacu powracającej roz e ba nej głowy … Myśli uporczywych…
    Opuściło mnie to wszystko.
    Dalo ulgę.
    Ale tak na marginesie. Potęgą obojętności działa, kiedy facet jest do d. Nie trafiony.
    Nie TEN.
    Bo jak jest TEN to przez myśl obojętność nie przejdzie. To zainteresowanie i zaangażowanie jest po obu stronach od razu. I nie ma wątpliwości.

  • Ewa

    Okay, chciałabym poprosić o poradę Panią. Przeczytałam artykuł i parę komentarzy, i wiem z doświadczenia, jak działa na Niego obojętność, bo kiedyś już wpadłam na ten pomysł, ale nie zmienił on niczego. Chociaż obojętność pokazałam tylko przez osiem godzin (bo to chłopak z pracy). Następnego dnia już mnie ‚łamało’ ^_^. Może tutaj jest problem? Za krótko? Ale i tak nie wiem co robić, bo nic się nie zmienia, on nie robi żadnego kroku na przód i w zasadzie mam już tego dość. . .

  • Klara

    A u mnie zawsze ten Sam scenariusz- najpierw za mna gonia, wydzwaniaja ,kochaja po miesiacu, az do znudzenia bo przeciez Kazdy ma swoje zycie i ja tez.
    Potem Jak reakcja z mojej strony umiarkowana na ta cala milosc I zainteresowanie ,nie daj Boze uraze czyms delikwenta – natepuje foch I faza chlodzenia- cisza,ignorowanie mnie.Wiec ja jako Kobieta emocjonalna (nie daj Boze jak mam jakies extra problemy zyciowe typu wkurza praca czy dzieciak) mam lekki wybuch,napisze ze 3- 4 smsy ,Jak pottaktuje mnie taki Pan cisza trwajaca do 2 tyg.Pozniej zeby nie wiem.co,nie jestem juz zainteresowana.Jestesmy dorosli,Kazdy potrzebuje oddechu ale ignorowanie do mnie nie przemawia jakos

  • Paulina

    To nie ten znow o jeju co teraz bedzie no siedzi przed telewizorem jak sasiad jakis,nauszniki na uszy wszczepil i olewa sprawe a jutro bedzie dzwonil jak minol dzien szkoda ze wczoraj nie zadzwonil i sie nie spytal nie to nie boli ale tego kwiatu pol swiatu niech spada.

  • Iwona

    Dzięki ci kochana za ten tekst ! Czytam codziennie i chłodzę emocje. Po fazie walki i zabiegania mam już dość ,męczę się od lutego , wymyślam preteksty do spotkań , daję wolną furtkę a nawet pocałowałam go w policzek i nic. U mnie jest inna sytuacja, jestem starsza , zamężna, z długoletnim stażem ,on też. To on wszystko zaczął,ja nawet długo nie odczytywałam jego sygnałów. To,że mam męża wie od drugiego spotkania bo byłam z mężem. A teraz ewidentnie się obraził bo zobaczył zdjęcie męża z synem na tapecie w telefonie 🙂 i na koniec wizyty, nagle po tylu spotkaniach kazał pozdrowić małżonka. Poczuł się urażony. Ja jemu bardzo się podobam , adoruje mnie, jest baaardzo miły kiedy się spotykamy ale po spotkaniu nic , cisza , zero kontaktu z jego strony. Ja dziękuję za spotkanie, bo to on robi mi grzeczność, piszę że miło było pana znowu zobaczyć ale on nie podejmuje tematu… jest szarmancki,kulturalny,flirtujemy i tyle. Ostatnio potrafił wyjść ze szpitala w trakcie dyżuru, zaparkować w bramie! aby mnie przyjąć w dogodnej dla mnie porze i miejscu. Dosłownie wszystko rzucił i przyjechał 🙂 a potem to nieszczęsne zdjęcie po , którym już nie odpisał na smsa .Nie potępiaj mnie proszę, fajnie jest znowu się zakochać bo to już nie zauroczenie, znowu poczuć te motyle , stać się piękną i pożądaną. A mąż? Mąż siedzi na sexrandkach i tłucze internet od lat. W każdym razie mam już dość, nie będę inicjować kontaktów , chcę wyjść z tej sytuacji z twarzą i honorem. Bo we wrześniu znowu muszę się do niego odezwać i umówić. Jest ciężko , serce nie sługa ale tak jak piszesz jak mu zależy to znajdzie sposób a ja muszę być cierpliwa i spokojnie czekać bo to jeszcze nie koniec.

  • J.

    @ Iwona, Cze 28 , 2018 at 08:06

    Musielibyscie porozmawiac. Jasne, ze nie ma co na sile inicjowac kontaktow i sie narzucac, ale mysle, ze tu sie az prosi o rozmowe (jesli sie da). Gdyby mu nie zalezalo, to nie poczulby sie urazony zdjeciem na tapecie. Prawdopodobnie niejedna z nas by tak zareagowala w takiej sytuacji. W kazdym razie nie przekreslaj go, idz na wizyte i zobaczysz, co sie zadzieje.

    Artykul byl mi dzis bardzo potrzebny. Ze wszystkim sie zgadzam, tylko tak jak ktos napisal wyzej, jesli dwie osoby sa niesmiale, to takie podejscie raczej nie zda egzaminu. Ja i znajomy jestesmy wlasnie osobami dosyc niesmalymi w tym pierwszym kontakcie. Jestem daleka od usprawiedliwiania facetow wlasnie niesmialoscia, ale cos jest na rzeczy. Nie mam problemu z wyjsciem z inicjatywa, ale mam problem, kiedy musze zakladac spodnie i przejmowac role faceta, w jakis sposob starac sie o niego, osmielac go az zacznie dzialac. Raz sprobowalam i czulam sie z tym fatalnie. Nie odnajduje sie w tej zamianie rol. I po tym pierwszym razie podjecia takiej proby, poprzestalam. On chcial sie brac do rzeczy, po tym jak spasowalam, ale ja potrzebuje konkretnych krokow, konkretnego ruchu, a nie na zasadzie chcialbym a boje sie. Sfrustrowana cala sytuacja skonczylam ze spojrzeniami i sygnalizowaniem czegokolwiek, itp. Za dlugo to trwa. Kilka miesiecy. Odcielam sie od niego, mimo ze przelotnie widuje sie dosyc czesto. Czuje sie z tym fatalnie, ale najblizsze tygodnie pokaza jak bedzie. Jesli mu zalezy, podejdzie i pogadamy. Zacheta juz byla z mojej strony, wiec jesli niczego nie zainicjuje w najblizszym czasie, odpuszczam.

    • Iwona

      Kochana , ale mamy problemy ! Co się z tymi facetami porobiło ? Gdzie ich inicjatywa , męskość i stanowczość , której tak pragniemy? A może to my naczytałyśmy się romantycznych lektur i teraz w życiu nam się nie układa bo czasy się zmieniły i potęga obojętności nie do końca się sprawdza ? Sama już nie wiem i też się w tym wszystkim pogubiłam…ale wiem ,że łatwiej jest ocenić problem komuś kto patrzy na to z boku i całkiem obiektywnie . I niekoniecznie jest to przyjaciółka, często stronnicza mimo dobrych chęci. Z tego co piszesz widzę, że jesteś kobietą delikatną i wrażliwą i nie obraż się ale jakoś wątpię w to abyś umiała dać facetowi jasno do zrozumienia ,że ci się podoba :)To jest trudne i twoje sygnały mogą być mało czytelne zwłaszcza dla nieśmiałego faceta. A uwierz mi , żaden facet nie wystartuje w ciemno – oni boją się odmowy i odrzucenia bardziej niż my. Ja proponuję poczytaj o sygnałach uwodzenia , ubierz się , umaluj -oczywiście niewyzywająco, żadnych czerwonych szminek czy czerwonych koronkowych sukienek / chociaż pewnie ci to nie grozi/. Piszesz ,że on próbował brać się do rzeczy, to już coś . Ja bym się nie poddawała , jedyne co bym ci stanowczo odradzała to proponowanie randki a dalej działaj i uwodz delikatnie, siedzenie w kącie się nie sprawdza 🙁 Tak poradzą ci tylko mężatki często sfrustrowane życiem ze swoimi miśkami. Ja swojego męża poderwałam chociaż nie zamierzałam siadając mu na brzuchu ! I nie byłam pijana 🙂 Uwierzysz ? Ja też nie.A wszystko dlatego ,że kompletnie mi nie zależało , nie było żadnej napinki , chęci z mojej strony , ot zwykłe wygłupy bo dwa dni wcześniej rzucił mnie chłopak. Ale jak tu być na luzie kiedy ci zależy , kiedy facet ci się podoba ? Ja nie potrafię .Spinam się , stresuję i nic z tego nie wychodzi. Na luzie to startują do mnie dwudziestoletni korepetytorzy syna :)Radzę ci nie poddawaj się , sytuacje często rozwijają się wolno i spokojnie działaj , bądz atrakcyjna i zadbana. Życie często pisze samo niesamowite scenariusze i zdarzenia . Trzymam za ciebie gorąco kciuki ! Odezwij się jeszcze , będę czekała . W następnym poście napiszę ci jeszcze co u mnie bo są zmiany a bezradna jestem jak dziecko . Dzięki za Twoje Rady < przydały się , całuję.

  • Ewa

    Poltora roku bylo ok. Mimo ze to ja jezdilam do Niego wiecej niz on do mnie. Odo stycznia ja zabiegam. Dzieli nas 150 km. To ja jeździłam do Niego prosiłam żeby był żeby przytulił itd. On od stycznia był u mnie dwa razy. Zawsze jest wymówka zmęczony nie stać Go albo praca. Kiedyś potrafił do mnie zadzwonić gdy był w pracy gdy wrócił z pracy a teraz zawsze jest wymówka. Jest jeszcze jego dziecko z poprzedniego małżeństwa. Dla dziecka ma czas dla mnie nie. Na moje urodziny nie przyjechał bo powiedział ze jest zmeczony a urodziny z dzieckiem spędził nie zapraszając mnie ani nie prosząc bym np zrobiła torba. Od czerwca jest horror. To ja dzwonie to ja proszę. Zawsze starałam się gotowałam sprzątalam prałam bo chciałam stworzyc z nim dom. Wciąż tylko mu mówi ze on ma dziecko. Nigdy nie powiedziałam wybieraj. Chciałam bysmy ułożyło sobie razem życie. Na początku mówił ze chce mieć dom i rodzinę. Teraz mi mówi ze powinnam się zająć tylko sobą. Nie ma planów wspólny na urlop. Jak mowie ze chciałabym się zobaczyć to mi odpowiada po co.

    Wczoraj zadzwonił rano zapytał miło o noc o pracę. Cały dzień była cisza kiedy wieczorem zatesknilam i zadzwoniłam do niego powiedział ze nie dzwonił bo był z dzieckiem na boisku i nie miał czasu zadzwonić. Na koniec mi powiedział takie słowa moje dziecko jest dla mnie ważniejsze niż ty. A ja wczoraj robiłam dla niego sloiczki z sokiem malinowym. I co powinnam odpuścic bo jemu nie zależy.

  • Iwona

    U mnie zmiany , miałam dopiero odezwać się do niego we wrześniu po termin operacji ale nagle ostry ból w kostce bez powodu. Strach bo wyjazd za granicę za tydzień . Zadzwoniłam , odebrał po czasie bardzo oschle / złożyłam to na karb tej nieszczęsnej tapety z mężem / i poprosił o telefon za godzinę bo ma spotkanie. Zabolała mnie ta oschłość a i jestem chimeryczna.Fakt; jest bardzo zajęty- szpital , operacje , przychodnie , kariera naukowa.Mimo bólu nie oddzwoniłam . Taką oto potęgą obojętności się wykazałam 🙂 Ból na wyjeżdzie ustąpił a po powrocie wrócił ze zdwojoną siłą. W sumie ucieszyłam się bo miałam sama przed sobą rozgrzeszenie. Jestem mistrzynią pretekstów i gryzie mnie to a tu nie musiałam udawać . Piszę szczerze bo komu mam się zwierzyć? Głuchej, chorej matce , koleżankom z traumą po zdradach mężów albo tym które same zdradziły bo miały za grube nogi dla mężów a kochanek je uwielbiał ? A więc znowu zadzwoniłam , kosztowało mnie to sporo nerwów bo zakochałam się w nim na amen , przepadłam chociaż długo myślałam ,że to tylko zauroczenie a jeszcze dłużej zajęło mi odczytanie jego sygnałów bo od lat żyłam w lodówce.. Jutro 15.07.2018 a właściwie to już dziś mija rok jak go poznałam , nie myślcie ,że jestem jakoś zafiksowana na punkcie lekarzy. Sama jestem po Akademii , chociaż nie lekarka ,mąż lekarz .To moje środowisko – wykształceni , ze specyficznym poczuciem humoru, zapracowani. W każdym razie zadzwoniłam , a on skruszał przez te dwa tygodnie mojego milczenia 🙂 i od razu zaproponował wizytę następnego dnia /właściwie to na nią nastawał// bo maść i opaska , które stosowałam nie pomogą :). Czy mam pisać jak się szykowałam ? Jak się cieszyłam ? Bo usychałam z tęsknoty. W każdym razie wyglądałam jak milion dolarów a przy dołującym i narzekającym mężu przez lata jak 20 groszy 🙂 i nie piszcie mi ,że trzeba rozmawiać , starać się , pielęgnować zwiazek . Porozmawiamy jak przeżyjecie razem 20 , 30 lat , odchowacie i wykształcicie dzieci a mąż będzie obojętny a wy nadal wzorową panią domu. W każdym razie młode recepcjonistki były bardzo sceptyczne czy docent faktycznie przyjedzie aby mnie przyjąć przed pacjentami , których ma zapisanych ciurkiem bo zawsze się spóżnia. W międzyczasie dowiedziałam się, że już nie jest docentem ale profesorem.Ale przyjechał i tryskał humorem jak tylko mnie zobaczył. To co działo się póżniej to kosmos . Facet po prostu wariował , był tak szczęśliwy, radosny.Pocałował w rękę , dotykał bez powodu bo chciał mnie dotknąć a nie jest to typ podrywacza . Zbadał , ja też na taka reakcję się ośmieliłam bo jestem raczej powściągliwa. Poszło o moje klapeczki 😉 , stwierdził że to one są powodem dolegliwości – ja na to ,że wkładam je tylko jak mi zależy 😉 strasznie go to kręciło : klapeczki i klaputki ;śmiechu co nie miara. Nie omieszkałam zdjąć tego klapeczka i zaprezentować świeżego pedicure w czerwonym kolorze 🙂 neon red. Oniemiał i dokładnie się przyjrzał, wszak mężczyzni widzą lunetowo; widziałam to a on nie mógł się napatrzyć. Do tego super gładkie i pięknie opalone po wakacjach nogi. Potem dosłownie pożerał mnie wzrokiem , nie jestem nieśmiała ale zakochana i nie mogłam wytrzymać tego napięcia i spuszczałam już wzrok. Cały czas wymownie patrzył mi w oczy , bardzo wymownie, dotykał mojej reki, patrzył ciągle na moje usta. Więc i ja poszłam ostro i powiedziałam,że te klapeczki włożyłam dla niego! Zamurowało go . Na dodatek byłam w nowej sukience zapinanej na guziki , która niestety przy siadaniu rozchylała się na biuście. Złapałam raz jego wzrok na moim fuksjowo-czerwonym staniku i ok bo kupiłam go z myślą o nim ; chociaż nie zrobiłam tego celowo.Był bardzo czuły , wcześniej robił mi blokadę w łokciu i rozmawialiśmy o jaśkach , , ja muszę spać z ręką na jaśku . powiedział , że on też bierze na wyjazdy zawsze maleńką podusię. Słodkie to. Wyszłam pierwsza bo już pacjenci byli niecierpliwi , jego to nie ruszało . Pocałował w rękę , głęboko w oczy . Wcześniej wspomniał .że może się mu uda zapisać mnie na operację . Wyszłam i tyle 🙁 nie mogę być niezadowolona bo facet chyba na mnie leci ale nie wiem ? Znowu nic , czy lekarz pacjentce nie może zaproponować spotkania ?Etyka ? Już zgłupiałam , każde spotkanie inicjuję ja , jeśli zadzwonię to on jest natychmiast chętny , skłonny do pomocy, wręcz rzuca wszystko. Jak zadzwonię to pisze , smsuje. Ale ja zawsze wszystko muszę inicjować.Męczy mnie to i nic z tego nie wynika. Co mam robić? Byłam u niego we wtorek , liczyłam ,że się odezwie a tu niedziela a ja kwitnę w domu i nic . Mam czekać do połowy września ? Masakra bo tak mi go brak. Syn na wakacjach , córka od lat za granicą . On żonaty , ma dorosłego syna ale nie wiem czy nie rozwodnik samotny ? To z internetu ale nie wiem , takie odniosłam wrażenie po operacji , być może mylne. Aha… ostatnią wpadkę z jego gabinetu odrobiłam ; kiedy to miałam na tapecie telefonu zdjęcie męża i syna i on był tak zazdrosny i kazał pozdrowić małżonka :)Teraz telefon położyłam na jego biurku a on on od razu spojrzał na tapetę 🙂 i był od razu zadowolony.Pomóżcie , co mam o tym myśleć ?Ja jestem atrakcyjna , dopracowana w każdym szczególe jak idę do niego .Jego żona to typ krótko ostrzyżonego babochłopa , ja jestem bardzo kobieca ale wiem , że to to o niczym nie świadczy .

  • J.

    To ja, pisałam jako: J.
    Lip 03 , 2018 at 10:41

    Hej Iwona,

    Milo, ze odpisalas i dzieki za uwagi. Masz sporo racji z tym, o czym piszesz. Wyczulas mnie zarówno jeśli chodzi o tej wrazliwosc i slaba umiejetnosc okazywania uczuc. Latwiej, kiedy facet jest smialy, wtedy nawet nie jest z tym tak zle, ale kiedy 2 osoby sa niesmiale, to mam duzy problem.
    Od mojego ostatniego wpisu widziałam się z moim 2 razy. Przez prawie miesiąc nie było mnie na naszych wspólnych zajęciach, wiec po tej przerwie spotkaliśmy się w zeszly piątek i dziś. Przed chwila w sumie. Ten prawie miesiąc przerwy/niewidzenia go dal mi dużo do myslenia. Musialam się zmierzyć z moimi wewnetrznymi demonami. Zdalam sobie sprawę, ze to tak naprawdę ja sobie wkrecilam jakies wygodne dla mnie wymówki tylko aby mu nie okazac, ze go lubie, w odpowiedzi na jego wcześniejsze sygnaly. Bo okazanie tego jest dla mnie problemem. Mam problem z patrzeniem mu w oczy, ze spontanicznym zachowaniem się względem niego, które mogloby zdradzic, ze mi się podoba. Przemyslalam sprawę, ale tez musiałam trochę wyluzować z tematem. Nie można już dluzej uciekać i szukac głupich wymówek, bo tak naprawdę ja to zastopowalam przez brak wyraźnych sygnalow. I taka jest prawda. Wiec teraz po powrocie dalam sobie zadanie. Albo mu okazuje, ze go lubie ale tez bez jakiegoś szczegolnego napinania sie, albo daje sobie spokoj. Na razie jestem z siebie dumna. Idzie dobrze. W piątek, kiedy go zobaczyłam był taki smutny, bez zycia. Ja miałam dobra energie, dobre samopoczucie i przelozylam to na niego. Zagadalam do niego krotko, kiedy wychodziłam do domu. Nie spodziewal się, ale wyczulam, ze chyba tego chciał. Czekal na to? Odebral to chyba jako dobry znak, bo dziś na końcu sam pierwszy się ze mna pozegnal i to z taka czuloscia, ze mnie to strasznie pozytywnie zaskoczylo. Nie spodziewałam się tej jego dzisiejszej reakcji. Otworzylam się na niego. Szkoda byłoby zmarnować te znajomość bez dania jej szansy na rozwiniecie się. Na razie sa to bardzo male kroki, ale jestem konsekwentna, nie ma odwrotu. Co będzie to będzie. Być może nic z tego nie wyjdzie – z tym się musze liczyc, ale chce mu okazywać małymi gestami, ze bylabym chetna poznac go bliżej. Mysle tez, ze jak on nabierze pewności co do mnie, w sensie, ze go nie odrzuce, kiedy bedzie chcial wyjsc z inicjatywa, to sam zacznie dzialac. Mysle, ze wtedy on to pociągnie.
    On ma urodziny 5 dni po mnie. Milo. No i ma ten sam fach, Iwona, co Twoi panowie. Jest takie forum w internecie, dosyć słynne, które kilka lat temu zalozyl pewien lekarz, bo zakochal się w swojej pacjentce i nie wie, co robic. To tak w nawiązaniu do etyki, o której wspominasz w swoim poscie. Ciekawe forum, swego czasu przeczytałam cale.
    Daj znac Iwona, jak już będziesz po wizycie lub jeśli się cos zadzieje w międzyczasie. Ty swojemu lekarzowi powiedzialas, ze to dla niego te buty… W zasadzie w takiej sytuacji juz dobitniej nie mozna. Wiec moim zdaniem w tym momencie zrobilas wszystko, co moglas na te chwile zrobic.
    A co do ogolnej porady autorki, by stać się obojętnym na pewnym etapie, przyznam, ze to swietny pomysl. Pozwala się zatrzymać w tym pedzie mysli, nabrać dystansu, przemyslec sprawę i wprowadza selekcje naturalna. Ten wytrzymaly zaczeka. Zycie potrafi milo zaskoczyc

    • Iwona

      Droga J. bardzo się cieszę,że się odezwałaś,
      Przeczytałam uważnie twój post i i jest mi miło ,że u ciebie sprawy idą w dobrym kierunku.
      Tak jak przypuszczałam wcześniejsze sygnały ,które mu wysyłałaś mogły być baaardzo subtelne. To co dla ciebie było już prawie prowokacją dla mężczyzny nie było jasne albo i sprzeczne w przekazie. Zakładam,że to porządny chłopak na poziomie a nie rasowy podrywacz od blogów jak wyhaczyć laskę na jedną noc . Pewnie więcej czasu spędzał nad książkami niż w klubach; i dobrze bo tacy nas nie interesują. Dobra wiadomość jest taka ,że ludzie w tych profesjach dobierają się w/g podobnego wykształcenia. 90% par i małżeństw , które znam jest z tego samego albo bardzo podobnego kręgu. Ale jednocześnie w pakiecie możesz mieć mężczyznę niezbyt oblatanego w damsko-męskich sprawach , co jest dobrą i złą wiadomością. Podziwiam cię za tak dogłębną analizę swojego zachowania , nakreślenie sobie zadań i trzymanie się tego. Idziesz dobrą drogą , świadczy o tym chociażby to jak on się z tobą czule żegnał . Pewnie już stracił nadzieję , że coś wam z tego wyjdzie a tu taka niespodzianka ! Ja też uważam ,że kiedy on dostanie czytelniejsze i ciągłe sygnały – ośmieli się i wyjdzie wreszcie z konkretną inicjatywą. Warto by popracować nad bardziej spontanicznym zachowaniem i poćwiczyć nawet na jakimś obcym chłopaku utrzymywanie kontaktu wzrokowego i nie spuszczanie wzroku. Mnie też to słabo wychodzi , kiedy on tak głęboko, wymownie i długo się na mnie patrzy nie wytrzymuję i uciekam z oczami. Z drugiej strony spotkałam się z opinią,że to się facetom nawet podoba ? Myślę,że twój chłopak wkrótce się przełamie , potrzebuję tylko więcej zachęty z twojej strony. Podobno mężczyżni kiedy im naprawdę zależy są kompletnymi analfabetami w odczytywaniu kobiecych znaków?
      U mnie nie jest tak różowo, euforia po ostatnim naprawdę niesamowitym spotkaniu -wizycie minęła. Nic się nie wydarzyło. Nie zadzwonił choć minęły już 3 tygodnie ale też nigdy pierwszy nie dzwonił. Ja po tygodniu napisałam mu smsa ” Czy pamięta aby mnie zapisać na operację? I że fajnie było na ostatniej wizycie:) ” . Nie odpisał a sam mówił ostatnio ,że zawsze mogę dzwonić.Wypomniałam mu wtedy ,że nie był zbyt miły przez telefon. Powiedział ,że bywa bardzo zajęty i że lepiej pisać … ja na to,że nie odpisuje bo dwa razy nie odpisał w ogóle – wydał się zaskoczony? Nie wiem …już mam takie chore myśli ,że te smsy ktoś mu kasuje . Żenada -wiem 🙂 W każdym razie miał pretekst aby zadzwonić czy napisać z tym terminem operacji. Ale nie zrobił tego . Czuję się upokorzona i odrzucona bo po co tak mnie adoruje , jawnie flirtuje aby po tygodniu nawet kurtuazyjnie nie odpisać? Kompletnie tego nie mogę pojąć. Wiem ,że bywa tak że mężczyzna mimo ewidentnego flirtu nie chce przenosić relacji na wyższy poziom . Ma żonę, kochankę albo pompuje tylko swoje ego przy jakiejś atrakcyjnej kobiecie. Sprawdza się jak działa na kobiety , prowadzi flirt. Albo ma na oku zupełnie inną dziewczynę. Boli mnie to bo on wszystko zaczął , ja na początku byłam kompletnie nieświadoma jego adoracji i długo to do mnie nie trafiało. Jednocześnie uważnie mnie słucha bo kiedy wspomniałam,że mam problem z odczytywaniem sygnałów to na następnym spotkaniu wychodził ze skóry i ślepy by zauważył jego atencję. Czasem też wina leży po stronie kobiety bo wysyła sprzeczne sygnały. W każdym razie u mnie jest tak ,że po zamknięciu drzwi gabinetu, po wyjściu wszystko się. kończy. Nie ma dalszego ciągu. Może tłumaczyć go to ,że oboje nie jesteśmy wolni, zna męża, kobieciarzem to on raczej nie jest . Ale flirtować umie i pewności siebie przynajmniej w poza damsko-męskich relacjach mu nie brak. Ja mam dość , nie szukam już w żadnym razie kontaktu , zniechęciłam się. Co mi po najfajniejszym nawet spotkaniu jak potem on nie odpisuje choć sam powinien się odezwać . Staram się pomału zapomnieć , wyjeżdżam w weekendy z mężem, w sierpniu mamy wczasy. Do niego zadzwonię pod koniec września, nie zabiegam o kontrolę czy termin.Poczekam. Mam dwa miesiące aby ochłonąć, wyciszyć się , zapomnieć na ile się da. Jest przykro , nie powiem ale z każdym tygodniem powinno być lepiej.
      A co ty J. o tym sądzisz, chętnie usłyszę opinię z boku ?
      Cieszę się ,że u ciebie wszystko jest na dobrej drodze, trzymam kciuki , postaraj się 😉 .Pozdrawiam Iwona.

  • J.

    Hej Iwona,

    uważam, ze dobrze robisz. Już wiele zrobilas w tej materii i tez nie można przesadzic. Sa 2 opcje mysle. Albo on jest po prostu wylewnie mily i chce taki pozostać, albo nawet chciałby to pchnac na drugi tor, ale ma obawy. Np. takie, ze nie będzie koledze po fachu odbijal zony. Jestescie z jednej branzy. Swiat jest maly. Moze przemyslal i nie chce ryzykowac. Nie jest to nic miłego, wiem, ale być moze faktycznie się obawia. Z drugiej strony nie jestem zwolenniczka przekreślania tematu definitywnie. Tak jak autorka bloga pisze, dac na wyczekanie i zajac się swoim życiem. W międzyczasie się wyjasni, czy ma to jakiekolwiek perspektywy.
    Milo się Ciebie czyta, kiedy udzielasz porad, bo jest to wywazone.
    Od mojego ostatniego wpisu widziałam się z kolega raz. I po tym ostatnim spotkaniu stwierdziłam, ze będę musiala dzialac dwutorowo. Jego zachowanie jest niepowazne. Po tamtym spotkaniu, kiedy było tak fajnie, w tym tygodniu dla odmiany miał totalny problem z nawiązaniem ze mna kontaktu wzrokowego. Udawal, ze mnie nie widzi, kiedy spogladalam w jego strone. Nawet mi czesc nie powiedzial. Unikal mojego wzroku. Przyszedł na te zajecia z kolezanka, z która się kiedyś czasem pojawial. Kolezanka z pracy. Nie wygladaja na pare, ale się dobrze dogadują, wiec nie mam tez pewności, czy to nie jego dziewczyna. Kiedys wyczula, ze zwraca na mnie uwage, bo się z tym nie kryl, to zaczela się mocniej malować. Nie pisałam o tym, bo nie było okazji, ale jakies 2 mies temu jak on probowal kilkakrotnie nawiazac jakiś kontakt, a ja miałam problem, by mu na to odpowiedzieć, zdobyłam się na odwage i postanowiłam sie jakos zrehabilitować, wiec podeszłam do niego i zapytałam czy ma chwile po zajęciach. Chcialam z nim zamienic slowo, ale bez zadnych wyznan. Nic z tych rzeczy. Był bardzo ochoczy, wszystko fajnie/milo. Ta dziewczyna przyszla wtedy z nim, wiec szla z powrotem z nami do wyjścia. Przyznam, ze trochę mnie zatkalo, bo myslalam, ze on ja pożegna i zamienimy slowo one to one. Chcialam się w tej sytuacji wycofac, ale już nie było jak, wiec szliśmy razem. Nie dowierzałam, ze to się dzieje naprawdę. Sytuacja niezreczna dla mnie i dla niej. Do tego jeszcze nas sobie przedstawil… (bez komentarza). Rozmowa się nie odbyla. Wykrecilam się z tego, kiedy bylam z nim sam na sam. Zreszta kolezanka na niego czekala, wiec podarowałam sobie.
    On jest często otoczony jakas dziewczyna z zajec, ktora dobrze zna i tworza sobie taki hermetyczny swiat, przez to zawsze było trudno do niego dotrzeć. Nie mowiac już o możliwości jakiejś niezobowiazujacej rozmowy. I on wcale tego nie ulatwial. Stad nigdy się nic miedzy nami nie moglo zadziać. On jest czyms innym zajety, a nie szukaniem kontaktu ze mna. I nic z tego nie będzie.
    Jestem zazenowana ta sytuacja z tego tygodnia i zdezorientowana. Czuje się, jakby mnie ktos wystawil. Ale nie będę się zastanawiać, co autor miał na myśli. Nie spale mostu, ale musze robic swoje i isc dalej. Chwilowo jest troche ciężko i smutno, wiec lacze sie z bolu.
    Jeśli mam być szczera to, to ze akurat jest lekarzem, wplynelo negatywnie na mojego zachowanie w stos do niego od samego początku. Wolalabym tego nie wiedzieć. Przez pierwsze 4 mies wlasnie przez ten fakt w ogole nie zwracalam na niego uwagi i to go chyba zaintrygowalo, wiec zaczal…
    Na tym forum, o ktorym wspominalam sa opisane przypadki podobne do Twojego. Wiec moze podsunie jakas mysl.

    Zycze duzo szczescia wszystkim tu piszacym!

  • Iwona

    Droga J.
    Właśnie wróciłam z wakacji, przewietrzyłam umysł i ciało, odpoczęłam, nabrałam dystansu .
    Cieszę się,że się odezwałaś. Wielokrotnie przeczytałam twój post jak również nasze wcześniejsze wpisy.
    Wyobrażam sobie jak musi być ci źle po waszym ostatnim ,niezbyt udanym spotkaniu. Niestety to uczucie było mi nieobce w przeszłości.Chyba nie ma niczego gorszego dla zakochanej dziewczyny jak widzieć swój obiekt westchnień w towarzystwie innej kobiety. Tyle,że to nie musi o niczym świadczyć .Może ale nie musi. Faceci mają koleżanki czy to ze studiów , czy to z pracy i są to tylko koleżanki. Inna sprawa czy te koleżanki nie chciałyby stać się kimś więcej niż tylko przyjaciółką ? Piszesz ,że wyczułaś ,że dziewczyna zaczęła się mocniej malować .I pewnie masz rację, w takich sprawach intuicja nas nie zawodzi , wystarczą dwie sekundy i jedno spojrzenie. A więc ona wyczuła w tobie rywalkę, nie jest to zła wiadomość 🙂 Pytanie czy coś ich łączy , czy są parą ? To ,że wychodzą i przychodzą razem też o niczym nie świadczy. Mogli razem przyjechać jednym autem albo razem wracają do pracy ? Mój mąż miał na studiach taką namolną koleżankę, zrobiła z niego kierowcę. Podwoził ją na uczelnię ,że niby po drodze. Byliśmy już wtedy zaawansowaną parą , koledzy się z niego śmiali a on nie bardzo umiał się z tego wyplątać. Była bardzo natarczywa.Nawet już po studiach też miał koleżankę , dobrą kumpelkę , którą niektórzy koledzy brali za jego kochankę 🙂 bo byliśmy już po ślubie. To,że on was sobie przedstawił bardzo dobrze o nim świadczy . Pokazuje,że nie ma nic do ukrycia.Ani przed tobą no i przed nią też jeśli to jego dziewczyna. Kulturalny facet. Inna sprawa ,że gdyby ona miała za grosz taktu to powinna was zostawić samych na chwilę rozmowy. Po co tak pilnować ? I tak faceta nie upilnuje… kobiety też . Jednego tylko nie rozumiem , widziałaś ich już nie raz w takiej konfiguracji na zajęciach. Tak? Przecież wystarczy rzut oka i widać czy są parą czy nie ? Nawet po obcych ludziach w barze widać czy są ze sobą już długo czy to raczej świeże i namiętne uczucie. No nic …i tak współczuję ci bo sytuacja była niezręczna i ja też czułabym się jak w matriksie. Natomiast to ostatnie spotkanie interpretuję tak: facet nie chciał nawiązać z tobą kontaktu wzrokowego ponieważ był zażenowany obecnością tej dziewczyny z nim. Coś już was zaczęło łączyć , jakaś nić porozumienia i nagle znowu pojawia się jakaś dziewucha obok, która psuje mu szyki . Przecież on wie ,że ją widziałaś i że możesz przestać go traktować serio. Swoją drogą może możesz jakoś sprawdzić na f-b czy kogoś ma ? Chyba ,że tak jak mój obiekt tak ma poblokowane ustawienia jakby był szpiegiem CIA 😉 a nie zaproszę go przecież choć mamy wspólnych znajomych. Ale ja właściwie wszystko wiem. Z tym,że wokół niego kręcą się jakieś koleżanki musisz się pogodzić, w przyszłości będą kręciły się pacjentki. Mam nadzieję,że nie jest ginekologiem bo kobiety na tle tych lekarzy dostają amoku. Z drugiej strony przy ginekologu można spać spokojnie, oni naprawdę nie romansują z pacjentkami. Ja widzę to tak , zachowaj pewność siebie, tylko ona może cię uratować, nie konkuruj z innymi kobietami . On zwraca uwagę na ciebie więc szanse są. Nawet jeżeli jest w jakimś związku / a kto nie jest w pewnym wieku ? / to nie znaczy , że nie chce zbudować czegoś nowego. Ludzie są dziś ze sobą a jutro już nie.Chodzą parę lat , facet się nie deklaruje, rozstają się a za pół roku jest mężem innej. Zawsze powtarzam ,że nie sztuka poderwać faceta, sztuka utrzymać go na lata i to nie metodą kagańca i smyczy. Tylko nieco mniejszym niż on zaangażowaniem, odrobiną chłodu i powściągliwości. Piszesz ,że być może dlatego go zaintrygowałaś ,że nie leciałaś na jego biały kitel, nie byłaś zadowolona z tego ,że jest lekarzem. W/g mnie trafiłaś w sedno, zawsze pragniemy tych na których nie działamy . Z moją koleżanką , naprawdę o skromnej urodzie ożenił się wydziałowy mister – powiedział – dosłownie – tylko ona jedna na mnie nie leciała.Myślę,że u mnie mogło być teraz podobnie . Tylko,że na mnie fartuch nie działa bo mam go na co dzień :), znajomi też tylko z tej branży , tytułomanii nie uznaję i mówię po prostu- doktorze a z natury jestem raczej powściągliwa.
    Zachowuj się na zajęciach naturalnie, nawet jak znowu z jakąś przyjdzie.W żadnym wypadku nie okazuj zazdrości , nie strzelaj focha, uśmiechaj się i bądź miła -to naprawdę działa. Co ma być to będzie , jak zwykle sekunduję ci i czekam na relację.
    W kolejnym poście napiszę co u mnie bo nie chcę mieszać wątków.
    Całuję Iwona.

    • Iwona

      Do J.
      P.S. Poprzedni post dałam na ogólne a nie na odpowiedź ale przyszło mi jeszcze parę uwag do głowy.
      Myślę,że może cię zainteresować blog boso po rosie / menopauza. W zakładce miłość i związki oraz psychologia są ciekawe artykuły na interesujące nas obie tematy . Pisane są ciekawie bo często z punktu widzenia mężczyzn, którzy mają jednak inną niż my psychikę . Nie zrażaj się tą menopauzą, niczego o tym 🙂
      Forum o którym wspominasz znam , czytałam , dzięki. Sporo racji . Kluczowe jest to ,że pomiędzy lekarzem a pacjentką jest rodzaj zależności , coś jak między katem a ofiarą 🙂 to specyficzny układ. Znają nasz pesel , widzieli nago. Lekarze boją się też utraty autorytetu , ośmieszenia , donosu do Izb , oskarżenia o molestowanie no i tak po ludzku odrzucenia. Sankcji ze strony Izb nie ma…. no ale jeśli ktoś jest ginekologiem. Ludzie też wyłudzają odszkodowania a zakochane pacjentki stalkują. Nie znaczy to ,że takich romansów nie ma . Mój ,męża no i jego 🙂 wspólny kolega ożenił się z pacjentką- fakt byli wolni i młodzi.
      Na własny użytek wiele lat temu ukułam termin ” ciąża przenoszona ” , chodzi o to ,że w moim przekonaniu jeżeli dwoje ludzi coś do siebie czuje , podobają się sobie , jest chemia to sprawy toczą się błyskawicznie a nie wloką miesiącami. Do tej pory to mi się zawsze sprawdzało, po prostu jeśli coś miało wyjść ze związku to udawało się szybko . To był efekt kuli śniegowej a nie mozolne lepienie bałwana. Dlatego myślę,że mi już nic z tego nie wyjdzie.
      Zastanawiam się dlaczego nie byłaś zadowolona z jego profesji ? Czyżbyś znała prawdę jakimi są partnerami w codziennych związkach? To prawda,że są patologicznie wręcz skąpi , potwornie sfrustrowani, niedocenieni , zapracowani ,dla pacjentów / prywatnych / mili , frustracje i napięcia odreagowują w domu . Często uzależnieni. Chyba ,że twoja akcja toczy się za granicą ? Tam jest inaczej.
      Intuicji ci na pewno nie brak , sprawnie wszystko analizujesz i oceniasz . A może my wszystkie tak mamy ? Ja mam bardzo dobrą intuicję ale często jej nie ufam.
      Pozdrawiam raz jeszcze , wkrótce napiszę o swoich przemyśleniach ,Iwona.

  • J

    Czesc Iwona,

    Myslalam oczywiście o tym temacie wielokrotnie w ostatnich dniach i podjelam decyzje, ze odpuszczam. Zmienilam godziny zajec, wiec mam nadzieje, ze nie będziemy się widywać. Jedynie w jakiejś przerwie miedzy zajeciami. Na tych naszych zajęciach od tamtego razu nie bylam, ale wiem, ze się nie pojawil, wiec to tez mowi samo za siebie.
    Odnosnie koleżanki, która tak sobie ceni. Nie uważam jej za konkurencje, ale kiedy przyszla pierwszy raz, to miałam wrazenie, ze po cichu aspiruje do bycia jego dziewczyna. Opowiadaja sobie czasem o swoich planach i wynika z tego, ze nie sa para. Wtedy, kiedy nas sobie przedstawil, była mila. Było w niej cos uprzejmego, miałam wrazenie. Kiedy doszliśmy do wyjścia ona chciała wracac do domu, ale to on jej kazal czekac az skończy rozmawiać ze mna… Ale nie wiem jaka jest relacja miedzy nimi.
    Dalam mu zielone swiatlo w zasadzie 2 razy. Nie wykorzystal tego. Wrecz pokazal, ze nie jest zainteresowany. A po tych ostatnich wspólnych zajęciach czekal, az ja z nich wyjde pierwsza. Tak przeciagal pakowanie sie, żeby nie doszło do kontaktu w czasie wyjscia. Biedny chłopak.
    Bylam nieco sceptyczna, bo ostatnio przyciągam samych lekarzy i widze, ze oni na pewnym etapie dzialaja bardzo podobnie.

    On o mnie rozmawial przynajmniej z jedna z tych kolezanek. Ona jest od niego ladne pare lat starsza. Zwierza się jej. Barwna postac w pewnej spolecznosci w naszym miescie. Wyglada tez na zrownowazona osobe. Mysle, ze ona go probuje wspierać w jakiś sposob i na pewno obserwuje te sytuacje (chyba zyczliwie). Wtedy, kiedy się ladnie pozegnalismy, on został na gorze, ja poszlam do domu, ale ona wychodzila w sumie zaraz za mna i slyszalam, jak się zdziwila, ze on został na gorze. Ze czemu nie zszedł ze mna. W czasie zajec spoglada na nas. Ostatnio jak zamieniłam godzine, to minelysmy się na korytarzu. Nie rozmawialysmy, ale spojrzalysmy wymownie na siebie i kazda wiedziała o co chodzi.
    Tak czy inaczej czuje, ze moja decyzja jest dobra. Potrzebna mi przerwa od tego wszystkiego z nim.
    Przeczytam sobie jeszcze raz dokładnie Twoje posty, bo wiele tam ujelas.
    Nie, moja akcja toczy się w kraju. Ale bym się smiala, gdyby się okazało, ze piszemy z jednego miasta. Z ta ciaza przenoszona się zgadzam. Tez tak uważam, stad moja decyzja. Być może tak było jak piszesz (ze był zażenowany obecnoscia tej dziewczyny), ale nie mam już na to sily.
    Milego wieczoru i do usłyszenia!

  • Iwona

    Witaj J.
    Jak już pisałam dopiero co wróciłam z udanego wyjazdu, który pozwolił mi się zdystansować i spojrzeć na moją sytuację z szerszej perspektywy.Nie było to specjalnie trudne gdyż ostatni raz widziałam go 10 lipca a więc 6 tygodni temu . Od tamtej pory kompletna cisza w kontaktach, nie licząc mojego smsa , którego on zignorował. Miałam więc czas aby przeboleć i ochłonąć. Podsumowałam sobie moją sytuację i w moim odczuciu wygląda to tak:
    – facet pierwszy zaczął mnie adorować , co odkryłam po czasie
    -spodobało mi się to i też zaczęłam się starać
    -bez wątpienia była chemia ale sytuacja nie wychodziła poza gabinet , propozycji nie było
    -ponieważ wymagane wizyty nie były już tak częste to sama zaczęłam wymyślać preteksty
    -parę razy było naprawdę gorąco, nie było żadnych wątpliwości co do jego intencji lecz ciągle bez propozycji
    -facet prowadził jakieś gierki a to zapomniał mojego imienia kiedy jeszcze dosłownie przed chwilą wielokrotnie dzwonił i esemesował.Nigdy też nie musiałam się przedstawiać dzwoniąc , bo witał mnie od razu. A to niby zdziwił się widząc mnie na umówionej wizycie w szpitalu i dlatego wyjął z kieszeni wypisaną na mnie kartkę do rejestracji.

    Zmęczyło mnie już to wszystko i oczywiście żałuję ,że po tygodniu do niego napisałam . Mam już dosyć tych dywagacji czy mu się podobam czy nie, czy nie jestem za stara bo on tylko 5 lat starszy a w tym wieku to żadna różnica, co miał na myśli , dlaczego nic nie robi ? Dlaczego ewidentnie mnie podrywa a potem nawet nie odpisze? Czy mu wypada , czy nie może , czy jest nieśmiały a może jestem za dużym wyzwaniem ?
    Nie poznam już odpowiedzi na te pytania i nie ma sensu dalej tego ciągnąć. To już za długo trwa i nic się nie rozwija. Oczywiście gdybym zadzwoniła to pewnie ochoczo by się umówił, może znowu by szalał , ja bym liczyła na więcej i znowu za 6 tygodni byłabym w tym samym miejscu co teraz. Podobnie jak ty ostatnio czuję się kompletnie zdezorientowana i zignorowana. Mimo ,że minęło już 6 tygodni nie czuję moralnej przewagi. Ale poczuję ją , wiem to . Musi minąć jeszcze tylko parę tygodni.On myśli ,że zadzwonię zaraz po wakacjach / o ile go to w ogóle obchodzi /. Wie ,że muszę zadzwonić ale ja dla własnego dobra lecz w granicach rozsądku przeciągnę to ile się da. Lepiej się wtedy poczuję .
    Kobiecie w moim wieku łatwo jest zniszczyć poczucie wartości. Bo wiek , bo wygląd, bo już nie ta świeżość. Nie chcę jednak kończyć tak histerycznie smutno , wolę dopatrywać się pozytywnych rzeczy. Bo plusy w tym nieszczęściu też są.
    Ta znajomość bardzo dużo mi dała , odmieniła mnie , dodała energii o którą już bym się nie posądzała. Zaczęło mi się chcieć żyć.
    Przede wszystkim odmieniła mnie wizualnie : zabiegi estetyczne , zapuściłam trochę włosy, nowe ciuchy , buty , bielizna , torebki . Bardziej się staram.
    I coś czego się absolutnie nie spodziewałam . Jest coś takiego w zakochanej kobiecie , co przyciąga do niej innych mężczyzn. Po prostu nagle zaczęłam podobać się wielu innym mężczyznom . Szok ale pozytywny i nie ma tu przypadku bo wcześniej tak nie było.
    Kolejny plus to,że mąż też zaczął na mnie trochę inaczej patrzeć i jest zazdrosny. No i najważniejsze -nie wdam się w żaden romans a to mogłoby mieć dla mnie groźne skutki.
    Nie myśl , że jestem taka twarda czy pragmatyczna do bólu bo tak nie jest . Sama jestem zdziwiona ,że tylko trochę dramatyzuję 😉 po prostu wiele złego w życiu przeszłam , trochę dramatów już było i chyba to hartuje ?
    Ale też się boję czy nie wpadnę w jakąś depresję, apatię ? Obawiam się jesieni. Może być tak ,że teraz jestem w jakimś szoku dopaminowym i to mnie znieczula.
    Cieszę się jak do mnie piszesz , twoje rady są zawsze niezwykle cenne. Jesteś bardzo wrażliwa , empatyczna i inteligentna. Czekam na informacje co u ciebie ? Ja też dam znać jak coś się wydarzy.
    Pozdrawiam Iwona.

    • Iwona

      Do J.
      Wygląda na to ,że w tym samym czasie do siebie pisałyśmy i podjęłyśmy jednakowe decyzje.
      Co by nie mówić, wyszło na to ,że autorka bloga o obojętności miała rację . Gdybyśmy nic nie robiły byłybyśmy i tak w tym samym miejscu. Smutne to ale ludzkie , człowiek walczy o swoje szczęście. Rozumiem twoją decyzję i wspieram cię. Musisz przebrnąć przez te trudne chwile , nie powiem ci jak bo sama nie wiem . Że czas wszystko leczy to banał choć prawdziwy.
      Jestem ciekawa jak sobie obie damy z tym radę bo różni nas prawie wszystko .
      Trzymaj się , odezwę się -Iwona.

  • J.

    Przeczytalam Iwona twoje ostatnie posty. Piszesz, ze on się zabieral za takie pogrywanie (zapomnial imienia. Swoja droga troche slabe. Mogl wymyslec cos bardziej orginalnego), a teraz w ogole nie odpisuje. W sumie moglby odpisac nawet od niechcenia. Cokolwiek, jedno zdanie, bo przecież pisalas w sprawie, z która się zglosilas. Teraz po takim czyms człowiek czuje się potraktowany jak rzecz. Najpierw milo spedzil czas, a teraz sie odcina. Ale wlasnie wielu lekarzy tak postepuje z pacjentkami, kiedy je wciagna w swoja gre. Perfidnie flirtują, daja jakas nadzieje na rozwój znajomości, a później w większości przypadkow konczy się to bez słowa. I nadal uważam, ze dobrze robisz. Moim zdaniem dobra decyzja, ale jestem tez ciekawa jak będzie we wrześniu. To już w sumie za chwile.
    Dzieki za mile słowa pod moim adresem. Doceniam. Milo, kiedy ktos nam przypomni, jak jesteśmy postrzegani.

    • Iwona

      J.
      Najchętniej to już bym się do niego w ogóle nie umawiała /tęsknię, to i wytrzymam dalej/ ale to nie takie proste. To specyficzne i rzadkie schorzenie, on ma całą moją dokumentację.Trafiłam do niego przez cały łańcuch lekarzy. Najgorsze jest to , że ja już zaczęłam się obwiniać za to ,że on nie odpisał. Zastanawiałam się co zrobiłam ,źle lub nie tak. Podobnie zresztą było wtedy kiedy zobaczył zdjęcie męża w telefonie. Winę za to ,że wtedy też nie odpisał wzięłam na siebie.
      Boję się tego września , będę zwlekać ile się da. Ale to też źle bo on mi to wypomni. Najgorsze jest to ,że ja kompletnie nie wiem czego się mam spodziewać . Znając go to dosłownie wszystko jest możliwe, począwszy od tego ,że może nie chcieć mnie leczyć , wymagać skierowań, lub wymyślać przeszkody .Asertywności to mu nie brak. Nie wiem gdzie się ze mną umówi , bo niby pyta mnie ale to on decyduje chociażby ze względu na sprzęt. Ostatnio wspomniał ,że w szpitalu są zaostrzenia i chcą skierowań nawet na zwykłą wizytę. Pamiętał i pytał czy mam już termin na operację i czy spokojnie czekam? A niby skąd miałam mieć ? Potem wyszło jak wyszło z tym terminem.
      On jest obrażalski i zmienny. W zimie umówiłam się z nim na wizytę u niego w domu. Pod wieczór , ale jemu przedłużały się konsultacje. Co chwilę pisał, jak nie odpisywałam to dzwonił do skutku.Nastawał na tę wizytę. Do mnie wtedy jeszcze nie docierało,że się jemu podobam. Odmówiłam mu wtedy tej wizyty bo zrobiło się już późno , nie chciałam jechać po nocy. Kazał przyjechać następnego dnia rano do szpitala i prawidłowo bo w domu nie ma Rtg. No i się zaczęło : zły , obrażony , po Rtg przyjął mnie i wysłał na kawę bo teraz będzie operował i mam czekać …a to była krótka sprawa. No to czekałam, potem była chemia …. wtedy się zorientowałam ,że to coś więcej z jego strony. Zawsze lubił mnie przetrzymać w tym szpitalu pod byle pretekstem a on latał ,krążył wokół mnie..Nie wiem co teraz robić , jak się zachować , czego się spodziewać? Wciągnął mnie w jakąś grę ale ja nie znam jej reguł.
      Planuję być uprzejma ale powściągliwa, zdystansowana ale grzeczna. Tak planuję ale jak wyjdzie ? Przecież nawet nie wiem jaki będzie przez telefon po takim czasie, pewnie zły.
      Oj bieda, całuję cię J.

    • Iwona

      Nie pisałam o tym ale dosyć szybko wyrobiłam sobie zdanie,że on ma trudny charakter i że jest zmienny. Ale ja nie szukałam partnera życiowego.
      Zdecydowanie dużo wysiłku wkładał w to aby zrobić na mnie wrażenie niedostępnego, zajętego i zapracowanego choć bez wątpienia tak jest. Jednocześnie zawsze miał dla mnie czas i był elastyczny. To piekielnie inteligentny facet , dlatego tyle osiągnął. Parę razy widziałam go w akcji i robi to wrażenie. Ja najgłupsza nie jestem, mam rzadką , wąską specjalizację też po ciężkich studiach ale on zawsze jest krok przede mną. Dlatego boję się tej gry i tego co mnie czeka.
      W czerwcu , kiedy byłam u niego w domu dwa razy ; zaskoczył mnie swoimi zwierzeniami. Skarżył się na stosunki panujące w pracy , opowiadał o planach zmiany pracy.Byłam mocno zaskoczona tymi wynurzeniami bo to nie był jeszcze ten etap, bardzo mnie to zdziwiło. Na podwórku nie mógł się ze mną długo rozstać , rozmawialiśmy ale ja śpieszyłam się. Miałam wrażenie,że chce się mną pochwalić przed sąsiadami , przeciągał to , witał się. I znowu chciał zaimponować ; raczył makabreskami z pracy chirurga. Myślę teraz ,że on wtedy mógł liczyć na trochę inny przebieg spotkania i dlatego wyszedł z dyżuru , zaparkował w bramie. Rzucił wszystko.Wiesz o co mi chodzi ?
      I jest coś jeszcze o czym ciężko i niezręcznie mi pisać; on jest bardzo wykształcony , osiągnął wszystko .I ja to cenię, powiedziałam mu o tym nie raz.
      Ale statusem materialnym to ja góruję. Adresem ,ekskluzywnymi pasjami . On ma swoje obszary , ja swoje i ja w moich jestem naprawdę dobra. Nie lubię ostentacji ale pewne rzeczy trudno jest ukryć. On musi zdawać sobie z tego sprawę bo rozmawiamy o tym. Dlatego napisałam ci kiedyś ,że być może jestem dla niego wyzwaniem ? Nieraz to problem dla mężczyzn , muszą wtedy imponować na siłę.
      Całuję, Iwona.

  • J.

    Albo chce miec poczucie, ze on temu wszystkiemu nadaje ton, dlatego teraz dal na wstrzymanie, bo widzial moze zbyt duza inicjatywe z Twojej strony. A to on chce kierowac, panowac nad tym. A Ty byc moze pozbawilas go tego poczucia w pewnym momencie. Tak mysl przyszla mi do glowy.

    Ja po moich ostatnich wpisach mialam juz nie podejmowac tematu mojego bylego kolegi, bo temat zamkniety, ale go widzialam. W tym samym miejscu, co zwykle, tylko wyjatkowo w inny dzien i o innej godzinie. Ja zmienilam godziny, a on zmienil dni zajec. Spojrzelismy na siebie przez czysty przypadek. Bylismy w innych pomieszczeniach w czasie, kiedy doszlo do tego spojrzenia. Gdy sie zorientowalam, ze to on, to zabralam zwrok. Pozniej, jak wiedzialam, ze bede musiala przemknac przez miejsce, w ktorym on sie znajduje, nie patrzylam w jego strone. Ale…i wlasnie dlatego o tym teraz pisze – chlopak wydaje sie byc bardzo szczesliwy. Ile energii dodalo mu to nasze „rozstanie na zawsze”. I to nie tak, ze nagle mnie zobaczyl i udawal szczesliwego. To byla energia, ktora tam przyciagnal ,jakis blask z wewnatrz, przy ktorych nie mozna pomanipulowac, by dobrze wypasc. Jesli sie jest szczesliwym, to taka aura wychodzi z czlowieka. Czlowiek promienieje. Tak jak on. Zadbany, dobrze wygladal, wypoczety. Ale to nie bylo dla mnie/przeze mnie. Dlatego, kiedy go zobaczylam potrzebowalam jakichs 2 sekund, by zdac sobie sprawe, ze to on. Nie mial takiej aury, kiedy „byl” ze mna. Teraz bardzo odzyl. Widac, swietnie sobie radzi beze mnie.

    • Iwona

      Nie wiem już naprawdę co o tym myśleć. Nie wydaje mi się to możliwe aby aż tak odżył po kilku dniach niewidzenia się z tobą. Przecież ty go nie molestowałaś , nie nagabywałaś, nie miał z tobą żadnych problemów. To nie był jakiś toksyczny związek po którym mógł wreszcie odetchnąć. Na dodatek nie ma pewności ,że to on cię pierwszy nie dostrzegł. I nie mogę też jakoś uwierzyć w to ,że to wasze rozstanie tak go odmieniło , dodało energii. Owszem, mógł promienieć nie z twojego powodu i nie dla ciebie ale to się wkrótce wyjaśni , będzie coś widać na zajęciach.Jak widzę, twoja zamiana dni zajęć na niewiele się zdała , nadal go widujesz. Trudno jest tak całkowicie się odciąć a to jątrzy rany.
      ” Mój ” z kolei na mój widok właśnie tak promienieje , to jest nie do podrobienia , tego nie można udawać. Dodatkowo wzmacnia to zachowaniem abym nie miała wątpliwości. No i co z tego 🙂 ….czeka abym to ja zaprosiła go na kawę? Na tym forum o którym wspominałaś był taki krótki wpis osoby , która widać ,że miała doświadczenie z tym środowiskiem – że jak im pasuje to zasłaniają się etyką i czekają aby to ich zaprosić na kawę. Tego to ja nie zrobię.
      Co do nadmiernej inicjatywy z mojej strony , to nie tak. Właściwie to on jest w położeniu tego lekarza , który oczekiwał porady na forum – czeka i kwitnie kiedy ja zadzwonię i nigdy nie wie kiedy to nastąpi.Z reguły trwa to kilka tygodni. Owszem jak już zadzwonię to on się bardzo uaktywnia , pisze i dzwoni do oporu. Nigdy tylko nie zrozumiem dlaczego nie odpisał na te dwa smsy bo generalnie odpisuje. Może ten ostatni był zbyt obcesowy, zrozumiał że jestem interesowna i chcę aby mi załatwił tę operację 🙂 a ja chciałam tylko jakoś zagaić. Na tej ostatniej wizycie w/s kostki, która nie była wcale tylko pretekstem rzucił – poczekajmy z 10 dni. Czyli tak jakbym miała się kontaktować z nim ale ja to zignorowałam.
      Jeżeli coś sobie wyrzucam to właśnie te dwa smsy, które pozostały bez odpowiedzi. Dalej mam czyste sumienie nie narzucałam się. Owszem powiedziałam,że te klapeczki włożyłam dla niego ale musiałabyś widzieć co on wtedy wyprawiał, kompletnie zakochany facet ! Ja tylko żałuję ,że wtedy nie zrobiłam czegoś więcej, nie odwzajemniłam jego dotyku , nie powiedziałam czegoś zachęcającego ,uciekałam ze wzrokiem no bo oczywiście byłam spięta. On wyraźnie czekał na jakiś gest … i nawet wiem jaki …no cóż refleks we flircie też się liczy a ja go nie mam. On niczego nie zaproponuje a ja tym bardziej. Jak już zrobiliśmy krok do przodu to potem dwa kroki wstecz . Już siebie widzę jak będę do niego dzwoniła, ze ściśniętym gardłem , pełna obaw, niepewności, spięta. I znowu źle bo minęło tyle czasu.
      Pozdrawiam, Iwona.

  • J.

    Nie bylam natretna, ani nic z tych rzeczy, ktore opisujesz. Jak patrze na te dziecinne zagrywki, ktore odstawia, to jest mi zwyczajnie przykro. Ucieka, chowa sie, itp. jakbym mu cos zrobila. Mysle, ze on sobie caly czas, od poczatku pogrywal. Tylko pewne informacje mi gdzies umknely.

    • Iwona

      Jestem,jestem…
      Witaj Kochana, dawno tu nie wchodziłam bo tak przykro czytać o swoich porażkach i braku szczęścia.Ale myślałam o Tobie, co u Ciebie , jak sobie radzisz i czy coś się zmieniło ?
      Widziałam się z nim dosłownie dzień temu , w piątek 7 września wieczorem.
      Miałam dzwonić dopiero pod koniec września ale zaistniały nieoczekiwane ,prywatne, wyjątkowo sprzyjające okoliczności- żal było ich nie wykorzystać. I tak biłam się z myślami , dzwonić , nie dzwonić ,czy poczekać jeszcze- wyniszczające doświadczenie.
      Nie będę opisywać całego procesu dzwonienia i umawiania się. Trwał dobę ! Nie odbierał , oddzwaniał , to ja nie mogłam odebrać . Smsy / ale nie ja, już nie ja / mówił,że zadzwoni nie dzwonił , wysyłał śmieszne gify, że zajęty. Cyrk. Umęczył i pokazał jaki jest niedostępny. Wreszcie po kolejnym telefonie zaprosił od razu ” nawet dziś jeszcze ” do siebie na wieczór . Bardzo mi to odpowiadało – o to mi chodziło. Miałam czas , byłam wolna , miałam wolny cały weekend i powiedziałam mu o tym a propos terminu.
      Czyli stały schemat , ja inicjuję a on jest natychmiast chętny – od razu. Dzwoni a nawet umie napisać sms. Dzwonił nawet jak jechałam , czy aby w dobre miejsce ?
      I co ? I nic…kompletnie nic. Owszem, wizyta była bardzo owocna z medycznego punktu widzenia. Już od wejścia czułam,że jest źle i nic z tego nie będzie. Żadnych spojrzeń, flirtu,nie promieniał , żadnego dotyku. Kompletnie obcy ludzie. Nie było żadnego odniesienia do ostatniego spotkania w innym miejscu. Jak teraz czytam swój opis poprzedniej wizyty z 10 lipca to nie mogę wprost uwierzyć ,że to się działo naprawdę . Tam był zakochany, adorujący facet tu uprzejmy lekarz. Owszem porozmawialiśmy jak starzy znajomi , trochę się poprzechwalał, uraczył makabreskami.
      Źle wyglądał i źle był ubrany. Nie miał energii, był zgaszony, zmęczony. Inny, kompletnie inny.Gdyby tak się odnosił do mnie wcześniej to nigdy by mi nie przyszło do głowy ,że ktoś tu mnie uwodzi czy adoruje. Ja co prawda miałam już z nim kiedyś taką samą mało obiecującą wizytę też u niego w mieszkaniu. Wtedy kiedy wybiegł z dyżuru. Ale zaraz następnego dnia w tym samym miejscu było lepiej , aż mi się gorąco zrobiło jak na mnie patrzył. Pamiętam,że pomyślałam wtedy ,że u siebie kiedy jesteśmy sami to on zachowuje pełen profesjonalizmu dystans abym czuła się bezpiecznie bo kolejne wizyty już nie w domu były zupełnie inne.
      Z racji późnej pory nie wiem czy gdzieś obok nie było jego żony ? Nie wiem jaka jest jego sytuacja.
      Szybko też wyszło ,że będzie potrzebna jeszcze jedna wizyta, tym razem w szpitalu we wtorek 11 września.
      W każdym razie wiało chłodem, on się wycofał. Nie wypominałam oczywiście że nie odpisał ,nie pytałam co z operacją ? Samo wyszło , sprawdzi w szpitalu w jakim jestem stanie i się zobaczy.
      Pożegnanie też szybkie , zdawkowe i bez wylewności. No cóż , dwa miesiące bez kontaktu. W tym całym przykrym dla mnie opisie jedno jest miłe ,że mimo wszystko wiem i czuję,że on chce mnie zobaczyć i jednak trochę za bardzo okazuje obojętność.
      Szykuję się teraz na wizytę do szpitala , dlatego weszłam tu , bo raz jeszcze czytałam twoje posty i sugestie. Chcę się jakoś przygotować mentalnie i zamknąć ten temat. Ciekawa jestem ogromnie jak on będzie zachowywał się w szpitalu , na swoim gruncie, tam gdzie zawsze był bardzo swobodny ? To ważne spotkanie bo pokaże mi czy on się definitywnie wycofał ? Jak na razie to całkowicie zmienił front i jest obojętny. Z drugiej strony jakby nagle znowu zaczął podchody to też źle.
      Sugerowałaś,że jego zachowanie może być normalne – jest po prostu wylewnie miły i uprzejmy . Albo, że może i chciałby pchnąć tę relację na drugi tor ale ma obawy , przemyślał i nie chce ryzykować czyli wycofuje się. To ma sens zwłaszcza w świetle ostatniej wizyty.
      Pomyślałam ,że jest też trzecia opcja. Widzisz , na tej wizycie 10 lipca on się całkowicie odsłonił , nie ukrywał,że jest mną bardzo zainteresowany. Właściwie do pełnego szczęścia brakowało mi tylko propozycji spotkania. Ja też jak sama zauważyłaś zrobiłam wszystko co mogłam na tę chwilę ; powiedziałam,że te klapki to dla niego. On wie,że mi się podoba. I wie ,że ja wiem że podobam się jemu. Może czekał aż ja coś zaproponuję ? Ta ryzykowna teza ma sens w świetle tego co pisał ten lekarz na forum ,które polecałaś. Ten lekarz płacze ,że wie że pacjentka nie wyjdzie z inicjatywą a sam wynajduje kolejne przeszkody aby niczego jej nie zaproponować. Patowa sytuacja. U mnie jest jeszcze gorzej bo on to znany autorytet naukowy ,raczej żonaty a ja mężatka.
      Usiąść i płakać,że dałam się tak chętnie w to wkręcić.
      W każdym razie jadę we wtorek 11.09 do szpitala , czasu mało aby się psychicznie nastawić. Szykuję się jak na wojnę, outfit gotowy.Wyglądam jak Melania Trump 🙂 🙂 szkoda ,że mnie nie zobaczysz. Mam nadzieję ,że coś się wyjaśni . Na randkę to już nie mam co liczyć ale jeśli on podtrzyma swoje zachowanie to będę go traktowała tylko jak zwykłego , trochę lepiej mi znanego lekarza.
      Gdybyś miała jakieś sugestie , uwagi czy porady jak powinnam się zachować i zdążyła napisać do poniedziałku wieczorem , to będę ci bardzo wdzięczna . Denerwuję się ale i bardzo cieszę,że go zobaczę 🙂
      Oczywiście napisze jak było a ty napisz co u ciebie ?
      P.S.
      Dobrze,że wcześniej się do niego odezwałam a nie czekałam do końca września. Wspomniał, że być może będzie musiał ! wziąć urlop ? Kto wie czy nie odchodzi ze szpitala tak jak chciał ?
      Całuję Iwona.

  • J.

    Cześć Iwona,
    Welcome back!
    Przyszło mi do głowy, właśnie to o czym wcześniej pisałam. Być może albo od zawsze był ktoś/coś w jego życiu co go powstrzymywało/-uje przed pchnięciem tej znajomości na inny poziom, albo pojawiło się w międzyczasie, po tym okresie adorowania. Przemyślał sprawę i może ma za dużo do stracenia. Myślę, że mu się podobasz i to, że się zdystansował nie świadczy o tym, że nie jesteś dla niego interesująca. Z drugiej strony być może tez nie wie czy w to brnąć, bo potrzebuje jakiegoś utwierdzenia się w tym, że pogłębiając tę znajomość, nie robi niczego złego. Opcji jak widać jest kilka, a jego zachowanie nie ułatwia znalezienia klucza do tego wszystkiego. I tak, w zasadzie wasz przypadek jest zbliżony do tego, co opisywał lekarz, który założył forum. W jakimś stopniu jest to bliskie i wtedy sprowadzałoby się do potrzeby utwierdzenia się, o czym pisałam wyżej. A nawiązując do forum, zajrzałam tam ostatnio. To co się tam teraz dzieje to czyste szaleństwo.
    Życzę powodzenia i daj znać!

  • J.

    A jeśli chodzi o moją sprawę, to temat jest zamknięty. Zrobiłam to wbrew sobie. I to bardzo. Z powodów, o których pisałam wcześniej nie mogłam już dalej w to brnąć. Smutno mi i ciężko, bo to koniec. Widzieliśmy się ostatnio. Zdał sobie sprawę, że już nie jest, tak jak kiedyś i że to koniec. Odegrał się solidnie na przedmiocie martwym, w momencie, kiedy zdał sobie z tego sprawę. Zanim to zrobił, próbował jakoś nawiązać ze mną kontakt (tak nieudolnie jak zawsze), ale już nie reagowałam. Ciężko mi to przyszło, ale nie mogłam inaczej. Bo to wszystko już było. Tak jest prawie od pół roku. Może gdyby był sam, to wyglądałoby to spotkanie inaczej, ale jak zwykle był w towarzystwie ulubionej koleżanki. I to przesądziło. I na koniec tamtych zajęć jeszcze taka symboliczna sytuacja. Ściągnęłam 2 pierścionki, które miałam na sobie. Lubię je nosić. Delikatne z czarnymi kamieniami. Ściągnęłam i tam zostały. Do tego miejsca chodzę już kilka lat. Nigdy niczego tam nie zostawiłam, nigdy się tam po nic nie wracałam. A je właśnie tamtego dnia tam zostawiłam. I w połowie drogi do domu się wróciłam. W pośpiechu, mając nadzieję, że jeszcze ktoś tam będzie i mnie po nie wpuści.

  • Iwona

    Cześć J.
    Dziękuję ,że znalazłaś czas wieczorem przed moim spotkaniem i napisałaś . Trudno nie zgodzić się z tobą. To miłe,że ktoś był ze mną myślami.
    Generalnie spotkanie było fatalne .Był oficjalny i nieprzystępny. Zrobił wszystko aby uprzykrzyć mi tę wizytę ; naprawdę postarał się.
    A mam porównanie z wieloma innymi pobytami w tym miejscu . I tak było ciężko bo tłumy pacjentów szturmujące ambulatorium, niemiło, kolejki. A on jeszcze tak to ” zorganizował’ abym musiała dwa razy stać do rejestracji, bez potrzeby czekać na RTG a potem przyjął mnie jako ostatnią. W sumie 4 godziny. Dobitnie pokazał mi ile dla niego znaczę, że wypadłam już z łask. Wiem,że potwornie czymś uraziłam jego ego ! On jest po prostu obrażony, nie może tak wprost tego okazać ale jest na bank. I stało się to po tej lipcowej tak udanej wizycie kiedy się odsłonił. Jego duma ucierpiała. Wycofał się. Zrobił dosłownie wszystko co na tę chwilę mógł aby pokazać mi jak bardzo mu nie zależy . Doceniam to.
    Przed wyjazdem czytałam niezły tekst Marcina Prokopa o mężczyznach, którzy wycofują się kiedy zorientują się,że za bardzo odkryli karty.Radził aby okazać trochę dobrej woli. Wszystkie te opisane męskie gierki zgadzały się co do joty. No cóż… ewentualne zażalenia to do Prokopa 🙂
    Jadąc rano do szpitala wzięłam sobie kawę na wynos a dla niego drożdżówkę i kanapkę. Miałam dobre intencje , chciałam pokazać ,że mi zależy. Ale tak siedząc kolejną godzinę w poczekalni i doświadczając jego obojętności poczułam się idiotycznie i wyrzuciłam tę torbę do kosza.
    Co do mojego wyglądu to super, czułam się świetnie, chociaż tu miałam przewagę. Nie było mężczyzny w szpitalu ,który by się nie obejrzał.
    Przede mną wyjątkowo długo trzymał w pokoju młodą pacjentkę , trzymał i trzymał. Ja już zostałam ostatnia w poczekalni; ona miała rękę na klamce , nogę za drzwiami ,śmiała się , on ją zagadywał. A ja czekałam.
    Wreszcie ja ; nie byłam już miła, nie byłam wylewna. Automatycznie tak jakoś przyjęłam swoją pozę,która jest dla mnie naturalna czyli powściągliwość i dystans. Dosyć tych złudzeń. Jego to chyba poruszyło , przepraszał, mówił ,że trzeba było zapukać bo to nic ważnego. Zrobił się odrobinę milszy ale nadal zdystansowany. Badanie ok , można operować. Ale najpierw zlecił jeszcze jedno badanie poza szpitalem , myślę że zajmie mi to jakieś dwa tygodnie. Potem mam się z nim skontaktować.
    I w końcu pewnie jakiś termin ?
    Zastosowałam się do rady Prokopa / już na luzie /i i powiedziałam ,że kupiłam mu kanapkę ale wyrzuciłam bo już za późno na śniadanie. Poruszyło go to, był zadowolony. Ja mniej.
    Wyszliśmy razem , odprowadził bo szedł w tym samym kierunku ;powiedział żebym była odważna ja na to ,że jestem.Pocałowałam go w policzek na do widzenia.
    Lżej mi teraz i bardzo chętnie go zobaczę już z tym badaniem.
    On już swoje pokazał , teraz moja kolej . Ja nie muszę specjalnie grać , będę sobą i to też nie będzie dla niego miłe.
    W połowie drogi do domu a mieszkam daleko, zorientowałam się, że nie dał mi skierowania. Napisałam do niego z trasy czy nie będzie pod wieczór w pobliżu / to taki szlak komunikacyjny / bo ja po południu mam tam zebranie. Ale tradycyjnie nie odpisał. Ja będę dziś u niego w szpitalu u taty, on wie o tym bo rozmawialiśmy. To inny oddział i budynek ale nie skontaktuję się , skierowanie sobie załatwię.
    Tyle u mnie, dobrą wolą już się wykazałam . Wystarczy , mam tego serdecznie dość ale widywać go będę.
    Wkrótce się odezwę , całuję Iwona.

    • Iwona

      Cześć J
      , Odpisałam ci wcześniej ale mój post nie został opublikowany? Jakiś błąd strony. Cieszę się, że miałaś chociaż tę satysfakcję ,że odrzucony przez ciebie odegrał się na przedmiocie martwym . Też uważam ,że jakaś symbolika w tym była ,że wróciłaś się po pierścionki a dotychczas nigdy tego nie robiłaś. Smutne to . I przykro mi za ciebie bo wiem ,że cierpisz, dał ci nadzieję.

    • Iwona

      J.
      Ja dzisiaj znowu byłam w tym nieszczęsnym i zrujnowanym szpitalu ale u taty. Niedziela , rano , spokój , cisza, Przykro mi było bo kojarzy mi się tylko z nim. Badanie , które mi zlecił robię w środę 19 września, cztery dni czekania na opis i skontaktuję się z nim. Najgorsze jest to ,że będę się z nim kontaktować i widywać go nadal. Tak jak i ty. To okropne ale jednocześnie wciąga jak heroina , cieszę się i nie umiem przestać. Rani mnie to i poniża , dramat ale nie umiem się odciąć tak jak ty i nie mogę, bo bez niego to nie wiem ile bym czekała na zabieg w państwowej placówce ?
      Drażnią mnie domownicy , wszystko mnie denerwuje , chciałabym być tylko sama.
      Strasznie mnie zasmuciło jak moje posty do ciebie sprzed kilku dni nie były publikowane. Proponuję ,że gdyby nas zablokowali to pisać pod najświeższym postem w zakładce Ona i On.
      Iwona

  • Iwona

    Dlaczego nie mogę już tu niczego opublikować ?

  • J

    Mój kolega nie odpuszcza. Wzywa zaufane koleżanki na konsultacje i żyje tematem. Ja generalnie mam dosyc. Wymęczył mnie ten temat

  • J

    Zobaczę jak to bedzie wyglądać w najbliższych dniach. Jesli nadal nie odpuści to muszę wziąć sprawę w swoje ręce i z nim to wyjaśnić. Nie moze tak ludziom głowy zawracać. Absorbuje ich, a oni maja swoje sprawy. Ta znajoma o której tu kiedyś raz wspomniałam jest na każde wezwanie. Dziewczyna ma chyba dosyc. Aż mi juz trochę głupio przed nimi. Zajrzę tu znowu niebawem. Jak bedziesz Iwona po wizycie u swojego to pisz!

    • Iwona

      Wow, kolega nie odpuszcza . Zalazłaś mu za skórę ; )
      Pewnie twoja obojętność uraziła jego dumę. I dobrze. Fajnie jednak gdybyście mogli porozmawiać sam na sam i wyjaśnić nieporozumienia . O ile to możliwe ?
      Tak ; dam ci znać jak będę po wizycie. Tym razem z mojej strony 100% obojętności . On już tak mnie wkurzył ,że jestem wściekła za te męskie gierki , emocjonalną huśtawkę i męską wersję ” chłodnika ”

      Iwona

  • J

    Nie wiem co robic Iwona. Widziałam go, ale podaruje sobie szczegóły bo nie o tym chciałam. Sprawę wypadałoby wyjaśnić i możliwości sa 2. Albo czekam i zobaczę co on zrobi (czy sam wyjaśni sprawę) albo sama do niego napisze. Nie chciałabym go kastrować i sprawiać wrażenia mimo wszystko zdesperowanej dlatego to mnie powstrzymuje przed kontaktowaniem sie. Ale z drugiej strony juz tak od pół roku czekam i moze być tak ze sie nie doczekam. Mam dylemat:-/ będę wdzięczna za jakakolwiek wskazówkę

    • Iwona

      J.
      Siedzę i myślę bo chcę ci rozsądnie doradzić.
      Wątpię aby on wziął wreszcie sprawy w swoje ręce i coś wyjaśnił . Nie liczyłabym na to. Jeżeli możesz napisać to jest to dobra opcja. Ta forma kontaktu jest niezobowiązująca . Najwyżej nie odpisze / skąd ja to znam 🙂 /
      Problem widzę w czym innym. Czy udźwigniesz emocjonalnie ewentualny brak odpowiedzi, wycofanie się , jego powrót do starych zagrywek ? To jednak ty będziesz nawiązywać kontakt a nie on. Taki negatywny obrót sprawy warto wziąć pod uwagę bo straty emocjonalne są możliwe.
      Ja się kontaktuję mimo ,że on nie odpisuje ostatnio w ogóle. Wymaga telefonu. Ale traktuję to na luzie…ba.. wiem,że nie odpisze. To jest raczej forma przypomnienia o sobie,zaintrygowania. Pokazania,że mi zależy. Brak odpowiedzi spływa po mnie , choć nie powiem , cieszyłabym się bardzo.
      Mimo wszystko skontaktowałabym się , na desperatkę nie wyjdziesz póki nie zaproponujesz randki. Każdy pretekst do spotkania jest dobry a masz szansę, że coś się wyjaśni . W sumie o to nam chodzi.
      Ważne jest twoje podejście, odrobina złości nie zaszkodzi bo już obie jesteśmy tym zmęczone. Jestem zła i chcę to już wyjaśnić – wóz albo przewóz ! Raz kozie śmierć , jak nie to przynajmniej będę wiedziała na czym stoję. Takie podejście może pomóc. Ja stosuję taktykę : jeżeli ty jesteś teraz obojętny to i ja będę z lodu . To mi pozwala zachować twarz i nie najgorsze samopoczucie.
      Jest jeszcze inna ważna kwestia – forma. Faceci nienawidzą i boją się !!! stwierdzeń w rodzaju ” musimy porozmawiać ” , ” musimy się spotkać ” , ” musimy wyjaśnić ” . Trzeba to jakoś obejść – dobrze by było , nie sądzisz ,że można , czy nie chciał byś. Tak delikatniej . W końcu nie chcemy żeby się przestraszył i uciekł tylko liczymy na szczęśliwy finał 🙂 Forma nie może być taka ,że go wzywasz na dywanik i ma się tłumaczyć . Może chciałbyś porozmawiać ? Najlepiej oczywiście w innym miejscu niż się widujecie , w weekend. O ile się da ?
      W końcu kto nie ryzykuje ten nie pije szampana .
      Życzę szczęścia i czekam na info – Iwona.

  • J.

    Dzięki za wiadomość i porady, Iwona! Moja ochota dot. jakiegokolwiek finału wyparowała w zeszłym miesiącu. Mój stan przesytu tą całą sytuacją nie uległ zmianie. Do tego stopnia, że ostatnio znowu go zignorowałam. Zerwał się i zirytowany wyszedł z sali. Teraz przynajmniej wie, jak się wcześniej czułam. Okazuje się, że na zajęciach wie o tym więcej osób niż mi się wydawało. Nawet całkiem sporo ludzi. Dlatego dobrze by było to ukrócić i wyjaśnić z nim sam na sam. Podejrzewam, że on rozmawiał o tym w zaufaniu z 1, max 2 osobami, a jednak się rozniosło. Prawdę mówiąc nie mam ochoty się z nim kontaktować. Coś mnie powstrzymuje. Przeciągam to. Ale jak mówisz, że to nie będzie akt desperacji, to nie wykluczam, że się przemogę z uwagi na powyższe. Na jednym z portali znalazłam kiedyś jego zdjęcie z podstawówki. Uroczy chłopiec z mądrymi oczami zatopiony w swoim świecie. Smutnawy. Jako jedyny z klasy w białej koszuli 🙂 Lubię sobie na to zdjęcie popatrzeć.
    Z opisu brzmi, jak urażona duma. Coś musiało go zdenerwować. Ale czytając Twoje wpisy nie znalazłam niczego, co by świadczyło, że to zrobiłaś. Ty się raczej pilnowałaś. Powiedziałabym, że nawet wzorowo do tego podeszłaś. Może jednak to zdjęcie w telefonie takie skutki wywołało. Może to go tak uraziło i gdzieś zostało. Myśl rodzi myśl…

    Do usłyszenia!

    • Iwona

      Czymś się wkurzył na bank . Uraziłam go , czym – nie wiem ? To coś z obszaru ,że traktuję go jak na posyłki ,że chcę aby mi coś załatwił. Że zawsze ma być na moje zawołanie. Bo chcę ale to nie tylko to przecież. Ja w lipcu czekałam na jakąś kontynuację z jego strony bo był taki kochany , po tygodniu sama zagaiłam w tej sprawie , musiałam mieć jakiś pretekst – no to z operacją. A on zamilkł , no to ja przeciągnęłam 2 miesiące. Wiem ,że ja też potrafię być lodowata. Dostałam kiedyś po łapach , mam uraz i się pilnuję.
      On czeka na inicjatywę z mojej strony , a jak się mylę ? Jest ryzyko ,że tak.
      Ale wczoraj stał się cud !! Odpisał. Wieczorem , kompletnie się tego nie spodziewałam . Co prawda tylko krótkie ok ale w jego przypadku to jakby napisał esej , nawet znajomym na fb tak odpisuje.
      Ja napisałam o przebiegu badania bo były tam problemy i że ZADZWONIĘ do niego w poniedziałek jak będę miała opis. I taki cud się stał : )
      Po godzinie wysłałam mu jeszcze buźkę ale taką z serduszkiem. I wiesz co ? Nie żałuję.
      Iwona

    • Iwona

      J.
      Posłuchaj mnie , jeżeli FAKTYCZNIE jest tak ,że w sprawę są zamieszane inne osoby , temat się rozniósł, kolega radzi się koleżanek to jest tylko jedna opcja. Facet się zakochał w tobie.
      Dlaczego nic nie robi , zachowuje się dziwnie i niczego nie proponuje nie wiem ? Ale tak bywa.
      Jedyne co nasuwa mi się to to ,że boi się odrzucenia , ośmieszenia. Nie znam cię , może ty też jesteś z tych bardziej powściągliwych i chłodnych,może on nie ma doświadczenia ?
      Na białym koniu z bukietem róż to on już raczej do ciebie nie przyjedzie.
      Zastanów się , ryzyko bierzesz na siebie ale ja bym działała w takich okolicznościach. Masz takie karty i takimi musisz grać.

      Iwona

    • Iwona

      J.
      Gdy mężczyzna się zakocha często radzi się kolegów , znajomych. Oni już o wszystkim wiedzą , uśmiechają się tylko tajemniczo .
      Uważaj co mówisz na jego temat , relacja na pewno do niego trafi 🙂
      Nic dziwnego ,że sprawa rozniosła się po grupie. Możesz to wykorzystać mówiąc coś odpowiedniego do kogoś o jego osobie , coś zachęcającego.
      Pamiętaj ,że nie wszyscy muszą kibicować waszemu związkowi, ktoś też mógł się zaangażować. w końcu wartościowy mężczyzna to dziś towar deficytowy.

      Iwona

  • J

    Dzieki Iwona. Tam większość nam nie kibicuje. Mysle ze nawet ta która mu doradza miała w zanadrzu dla niego kogoś innego. Nawet sie domyślam kogo. Ja sobie nie mogę pozwolić na rozmowy z kimkolwiek tam bo oni wszyscy sa dla mnie obcymi ludźmi z którymi absolutnie nic mnie nie łączy. Z połowa z nich nawet sobie cześć nie mówimy, wiec nie ma o czym mówić. Pewien chłopak (rozsądny) sie zdradził zachowaniem mówiącym o tym, ze jest wtajemniczony i nawet go umiejętnie podeszłam ale nie wszedł w temat, wiec nie kontynuowałam. Zreszta tez nie wiem czy nam kibicuje. A tak, masz racje. Gdzie sie nie obejrzę tam konkurencja. Kolezanka z pracy z która przychodził tez sie ostatnio robi śmielsza. On jakby tego nie widział. Pozostałe damy tez sie za nim oglądają, ale nie maja śmiałości na więcej. Jak to mówił dr samsam, pusto sie uśmiechają. I one tez sie tak pusto uśmiechają. Także widzisz. Wszędzie czyha konkurencja…jeszcze raz dźwięki za komentarze, Iwona!

  • J.

    Widzę, że słownik zamienił dzięki na dźwięki, ha ha. Może będą jakieś (od)dźwięki 🙂
    Myślał o Tobie i w końcu odpisał. A po leczeniu nie chcesz go zapytać wprost? Jesteś odważna. Tobie pasuje.

    • Iwona

      J.
      🙂 Nie , nie zapytam .Pewnie jestem odważna ale jeśli się mylę ? A to są tylko moje projekcje ? I tak wprost ? Nie umiem. Wracałam teraz wieczorem z jego szpitala / ojciec i rozmyślałam. Na wizycie w lipcu było bajkowo i to coś uraziło go już PO , mój sms ? Napisałam ” Czy pamięta pan aby zapisać mnie na operację . Fajnie było na ostatniej wizycie ;0 ” Może moje milczenie ? On pokazał swoje zaangażowanie. Ale na Boga to ja miałam dzwonić ? Zdjęcie męża na pewno teraz nie . Nowy obiekt nie wchodzi w grę , czuję to. Że przemyślał – być może ? Tę dziewczynę w gabinecie przetrzymał na siłę , wiem to , tak czułam , grubymi nićmi szyte .Bo niby taki Casanova.
      Ale jednak obraził się i postanowił utrzeć mi nosa po 2 miesiącach mojego milczenia , żebym nie myślała ,że jestem taka cudowna. Urządził mi ” chłodnik ” bo to ponoć działa na kobiety no i niech ma ,że zadziałało :
      *kanapka , która wyrzuciłam a on powiedział , że ” szkoda ” bo w szafce ma musli
      * pocałunek na do widzenia
      * sms z trasy
      * kolejny , jawna zaczepka ale już odpowiedział – ok a potem ten z buziaczkiem
      On zdecydowanie nie lubi smsów , to zawsze jakiś ŚLAD jak odpowie, do takiego wniosku doszłam. Bezosobowe tak , osobiste nie. Nie to co rozmowa czy spotkanie.
      Jak byłam u niego 7 września w domu na tej oficjalnej wizycie to musiał ! obserwować mnie z okna 🙂 ale duuużo później się zorientowałam bo palnął,że wróciła się pani do auta/ po pewną rzecz ,którą on u mnie zawsze sprawdza / . A ja sprawdzałam światła 🙂 ale zgłupiałam.
      Ostatnio odniosłam wrażenie ,że wchodzi na mojego fb bo za dużo wiedział , coś mi nie grało. Nagle też zaczął gadać po angielsku a nie robił tego , czytał moje komentarze ?

      No i co teraz ?? Ja już wyciągnęłam rękę . A jak mi znowu zrobi lodówkę ? Ja się odsłoniłam ostatnio, tak uważam . Już wiem ,że mogę odruchowo przyjąć obojętną, niedostępną pozę bo boję się zranienia.
      Wiem ,że smsy do niego można sobie darować . Zadzwonię tak jak mu napisałam- po opisie w poniedziałek. A on już pewnie wie kiedy się spotkamy ? Ja nie potrafię niczego zaproponować no bo jak ?
      Nie chcę . A myślę ,że on na to czeka. To badanie to też był raczej pretekst do spotkania bo po RTG widać,że już można operować – tak mówił.
      A jak się mylę i on tylko tak flirtował a teraz się wycofał ? I bądź tu mądry. A zależy mi na nim. Zorientuję się w parę sekund czy lodówka nadal chłodzi , nawet po rozmowie przez telefon.
      Ratuj , osądź trzeźwo.
      Iwona.

  • J.

    O! Jeśli sprawdzał fb to dobry znak. On trochę utrudnia interpretację sytuacji. Albo może być tak, że ma coś w planie tylko na razie faktycznie chce pograć takiego niedostępnego/niezdecydowanego. Że to niby on decyduje. Nie wykluczone, że coś zaproponuje na koniec leczenia, jak będzie po wszystkim. A kiedy koniec?

  • Iwona

    J.
    🙂 ja tylko mam podejrzenia ,że wchodził na fb. Są pewne fakty ale mogę się mylić.
    Końca leczenia to nie widać niestety . Więc nie ma tak ,że po leczeniu coś mi zaproponuje.
    Przemyślałam to wszystko i on się obraził bo JA nie kontaktowałam się z nim po 10 lipca. On uważa ,że bardzo pokazał swoje zainteresowanie , odsłonił się a ja go olałam i nie odzywałam się przez dwa miesiące . A to ,że to on nie odpisał na smsa to się nie liczy bo ja mam dzwonić. Dlatego odstawił teraz taką szopkę z umawianiem się – teatr zajętości . No i dwa razy pod rząd na wizytach olał mnie totalnie. Dodatkowo zadał sobie potwornie dużo trudu aby pokazać mi jak nie jest mną zainteresowany.
    Oczywiście może być i druga opcja ,że ja go kompletnie nie interesuję a to wszystko sobie uroiłam 🙂 Może tak być.
    Wkrótce się okaże , do trzech razy sztuka. Dwie olewcze z jego strony wizyty już były.
    Jeżeli rzeczywiście tak wystawiłam na szwank jego dumę i olałam oznaki zainteresowania to teraz to nadrobiłam : kanapką, pocałunkiem i smsami. mam nadzieję,że choć trochę się udobruchał bo jednak odpisał.
    Wkrótce kolejna wizyta , jeżeli pozostanie na swoim stanowisku to trzeba odpuścić.
    Zamierzam spotkać się z nim z dobrym nastawieniem , cieszę się,że go zobaczę . Będę miła i otwarta , jeśli on nie to i ja zmienię nastawienie i wycofam się definitywnie. Dobrą wolę już okazałam.

    Ale, ale … co u ciebie , czy coś postanowiłaś , czy masz jakiś plan ?
    Iwona

  • J.

    Trudno mi sie wypowiedziec, bo nie widzialam was w jakiejs sytuacji razem, ale moze on tak ma, ze potrzebuje czasu, w ktorym kiedy jest urazony, to musi sie odegrac i pozniej mu przejdzie. Wydaje mi sie, ze mu sie po prostu na jakims etapie znudzi to karanie. Juz i tak odpokutowalas. Moze nawet juz mu zaczyna przechodzic, bo sama widzisz, ze cos sie ruszylo ostatnio. Drobnostki, ale jednak. A czy faktycznie sie zauroczyl czy to tylko wrazenie, czas pokaze. Chyba, ze umiejetnie zaczniesz to z niego wyciagac 🙂 jesli beda ku temu dobre warunki.
    Namiarów na niego od pewnej osoby nie dostałam, więc będę się raczej musiała pofatygować osobiście i zagadać. Nie potrafię z nim rozmawiać. Ani on ze mną 🙂 Jednak nie można tego przeciągać. Więc czeka mnie zadanie zagadania do niego. Nie powiem, że mi się to podoba. To nie jest normalne, że przez tyle miesięcy ze sobą nigdy nie rozmawialiśmy. Może oboje jesteśmy jacyś nienormalni. Boję się, że wywinie jakiś numer, jak podejdę.
    Ty jutro będziesz dzwonić do swojego, prawda? Możesz wysądować, jak się sprawy mają (jego nastawienie).

  • J.

    Wysondować, miało być.

    • Iwona

      J.
      Trudna sprawa, rozmowa zawsze jest trudniejsza niż pisanie . Ja przynajmniej tak mam, z drugiej strony przykro jakby miał nie odpisać, bo nie jesteś przyzwyczajona.
      Zagadanie nie wychodziło wam do tej pory ,że wywinie numer – spanikuje też bym się obawiała. Jakoś nie czuję tego nawiązania rozmowy, boję się,że się spalisz ,a on będzie drewniany. Do tego te wierne asystentki. Coś innego. Musi być jakiś sposób : bezradność , płacz , coś się rozsypało , zepsuło , awaria . Potrzebna męska ręka. Nie znam was , nie znam okoliczności . Bezradność rozczula. Musisz coś zagrać !!! Nie wiem co ale z twoją inteligencją wymyśl coś ! Poprosić o pomoc a nie o rozmowę , taka myśl mi przyszła; mężczyźni kochają pomagać. Mam mało danych.
      Ja bym spróbowała powoli nawiązać sojusz , znajomość z kimś z jego świty . Taka taktyka zawsze się opłaca , ja tak robię w różnych okolicznościach . To trwa ale się opłaca , zyskujesz dostęp do jego świata bo jak rozumiem nie masz jego telefonu i nie jesteście na fb ? Ja też aby mieć dostęp do swojego zaprosiłam na fb wspólnego znajomego. Powoli do celu. Ani jeden ani drugi nie są zbyt aktywni ale zawsze dostęp jest 🙂
      Myślę,że jesteś nieśmiała i trochę wycofana i nie ułatwiasz mu zadania. Zrób coś , widowisko , rozsyp torebkę.
      Nawet nie wiesz jak ci kibicuję i czekam na szczęśliwy finał.
      Iwona

      • Iwona

        J.
        Tak . Zdecydowanie bym teraz poszła w bezradność , pomoc. Czymś zaskoczyć . Gips – taki zwykły łupek , atrapa , opatrunek , bandaż ,orteza :). Albo książki o sporcie , sztuce- upadają. Zmienić wizerunek- a nie wiem jaki masz ? Jak sportowy to na elegancki, coś w tym stylu.
        A jak z seksualnością ? Nie epatujemy oczywiście ale rąbek kolorowego !! stanika w dekolcie w szpic trzeba czasem pokazać O nude zapomnij.. Boże jak to działa ! Ostatnio się znowu przekonałam choć ja jestem zawsze pod szyję,. Był taki wycofany , obojętny a wzroku nie mógł oderwać od zwykłego pęknięcia w sukience RL. Uśmiałam się w duchu , facet to facet jednak . Musisz intrygować , coś zmienić , zaskoczyć . Pewnie pracujecie w fartuchach ale ja na studiach też w fartuchu równo kosiłam asystentów.
        Makijaż , delikatny ale szminka z drobinkami musi być lub błyszczyk szklany , wiesz z czym im się to kojarzy ? No i rozświetlacz , koniecznie nad łukiem Kupidyna.
        Może zbyt bezpośrednio piszę ale tak to działa. A jak z kolorem ? W twoim wieku fajnie jest włożyć coś żywego bo to przykuwa uwagę . Czerń nie bardzo , faceci nie lubią Jak będziesz w moim wieku to zostaną ci jasne bo odmładzają i te upiorne róże w kolorze lawendy.. No i włosy , są najważniejsze !! Uczesz się 🙂 to mój problem , nędza .
        Iwona

    • Iwona

      J.
      Trafnie to ujęłaś , ukarał mnie . Kara była . Czy to tendencja czy tak już ma być to się okaże . Jutro faktycznie powinnam do niego zadzwonić o ile dostanę opis badania ? Generalnie nie oczekuję wiele ale tęsknie za nim. Proces dzwonienia może być skomplikowany , to w końcu bardzo zajęty pan profesor 🙂 , znowu mogą pójść w ruch emotki meeting. On już wie gdzie i kiedy się spotkamy a ja nie.
      Strasznie trudne to z tak piekielnie inteligentnym , skoncentrowanym człowiekiem . Wyprzedza cię zawsze o krok albo i trzy. Rozgrywa cię . On po prostu poraża cię przenikliwością ale pewnie to mnie to w nim tak pociąga . Ja z kolei daję mu maksimum kobiecości , uroku i ciepła. Ne wiem czy nam coś wyjdzie ? Ale miło było.
      Stresuję się ale jestem pozytywnie nastawiona bo tak pragnę go zobaczyć .
      Dziś pod wieczór , po dwóch tygodniach zrozumiałam ,że jego tekst abym była odważna to nawiązanie do tekstu muzyki z mojego fb. Albo ja już zwariowałam . Ale to taki facet , on jak coś powie to usiądź i myśl. Analityczny umysł.
      Będzie dobrze 🙂 czy z nim czy bez niego. Dam ci znać .

      Iwona

  • J.

    Czesc Iwona, jesli chodzi o ubior, make up, itp, to tutaj jest wszystko w porzadku 🙂 Dobór ciuchów jest starannie przemyslany bez przeginania. Zadnych dresow, nie ten styl 🙂 Wiec o wyglad bym sie nie martwila. Co nie znaczy, ze jakis element zaskoczenia nie jest wskazany. Jemu sie podoba. Widze jak patrzy. To nie jest typ, ktory podejdzie to ciebie, bo sie fajnie ubralas. U niego to dziala dlugofalowo. Przeradza sie w dlugotrwale zainteresowanie zamiast aktywnego, natychmiastowego dzialania. On wszystko koduje, to jak wygladasz, co mu sie w tym podoba i w glowie zapisuje. I pamieta.
    Ja nawet do siebie mam zaufanie. Moge do niego zagadac, ale w trakcie zniechecic moze to, ze sie zamieni w drewno.
    Do grona nie mam szans. Grono jest pojedyncze. Osoby z jego grona sie ze soba nie trzymaja. I niechetnie przyjmuja obcych, jesli juz. Takie srodowisko.
    Fartuchow nie mamy. Na zajeciach nie mamy do czynienia z praca. Nie jestem z jego branzy, zreszta.
    Fb tez mam i on tez. Ale nie chcialam tak sama…Chcialam tak oficjalnie. Ze niby nie wiem, ze ma 🙂 Wolalabym zeby to on mnie po fb szukal. Wtedy bylaby to dla mnie jakas zacheta i moglabym bez problemu cos zadzialac. Trzymaj kciuki!

    • Iwona

      J.
      Jeżeli nie jesteście znajomymi na fb /bo to miałam na myśli/ , nie masz jego telefonu to nie pozostaje chyba nic innego jak zagadać . Albo czekać aż on wykona jakiś ruch .Tylko ” czekaj tatka latka ” skoro do tej pory nie przejawił inicjatywy a widać,że twoja osoba nie jest mu obojętna. A dodatkowo zaangażował w sprawę inne osoby. Dobrze ,że choć ty jesteś w stanie nawiązać z nim porozumienie i nie obawiasz się porozmawiać. Trudno przewidzieć jego reakcję ale trzymam kciuki. Może ty go onieśmielasz ? Dobrze się czuje i trzyma tylko ze swoimi znajomymi ? Dziwne to. Chyba nie ma wyjścia i trzeba zrobić ten pierwszy trzeci krok 🙂
      Element zaskoczenia nadal aktualny , niezależnie od rozwoju sytuacji.
      Ja kompletnie spanikowałam ,nie jestem w stanie do niego zadzwonić. Paraliżuje mnie na samą myśl , nie czuję się na siłach znowu przez to przechodzić. Absolutnie nie wierzę w powodzenie, jestem spięta na maksa.Zawsze zresztą jestem spięta.
      Uważam ,że to wszystko nadinterpretowałam ,że to pomyłka a on znowu mnie oleje. Nie udźwignę tego już dalej. Ale jeżeli nie zadzwonię to wyjdę na kompletnie niepoważną osobę.
      Iwona

    • Iwona

      J.
      Najchętniej zamilkłabym teraz na miesiąc , zniknęła 🙂

    • Iwona

      J.
      Już po, zadzwoniłam.
      Odebrał od razu , bez sztuczek , przeciągania.
      Był bardzo miły , SPOKOJNY jakiś taki. Stracił tę sztywność, oficjalność. MIĘKKI- to dobre określenie , zażartował nawet na koniec.
      Ja też miła , uśmiechałam się przez telefon, udało mi się wytracić napięcie w głosie i głos brzmiał przyjemnie.
      On był nawet gotowy dziś się spotkać , spytał gdzie robiłam badanie bo dostałam smsa ,że jest już opis ale go jeszcze nie odebrałam.
      Stanęło ,że widzimy się jutro wieczorem u niego ; mam jeszcze zadzwonić po południu.
      Muszę opanować nerwy i być spokojnie miła.
      Znowu mam nadzieję.
      Iwona

  • J.

    No to super! To czekamy na ciąg dalszy.

    Ten pierwszy trzeci krok, ha ha. W sumie drugi, jeśli mam być precyzyjna 🙂 🙂 Ja też jestem dziś spięta. Ale muszę to wyjaśnić niebawem, bo w pracy mam już nowego zagranicznego adoratora. Więc nie chcę robić nadziei/angażować się, jeśli z obecnym kolegą miałoby coś wyjść. Wiesz, że nasi koledzy mogą czytać tego bloga i nasze komentarze. Na samą myśl chce mi się śmiać. To sobie chłopaki poczytają
    🙂 … A może Iwona twój tu zagląda, dlatego zrozumiał…

    • Iwona

      J.
      No weź nie przerażaj mnie ! Jak mieliby to niby czytać ? 🙂
      Ja tu trafiłam przez przypadek z wyszukiwarki. Nie strasz mnie; przecież od razu by wiedział ,że to o nim. Czytają babskie blogi ?
      Nowy adorator , ha ha niezła jesteś 😉 i tak trzymaj . Daj znać jak pogadasz ze swoim adoratorem numer 1.
      A tak a propos , nie wiesz jak skończyła się ta historia z dr . SamSamem ? Odważył się w końcu , jakoś nie dobrnęłam ?
      Iwona

  • J

    No mieliby, tak samo jak my. My tu tez z przypadku. Zreszta pod tym artykułem chłopaki tez sie wypowiadali. Ja bym nie chciała aby mój to przeczytał. Za dużo rozmyślań, szczegółów. Ale wcale bym sie nie zdziwiła gdyby to znalazł 🙂

    • Iwona

      J.
      Ostatecznie nie widziałam się z nim wczoraj . Dopadł mnie pech 🙂 a potem niestety jego , dzwonił wielokrotnie ale już było za późno dla mnie. Coś czuję ,że inne pacjentki też tak traktuje i wydzwania w/s wizyty.
      Dziś mamy się spotkać ale w związku z powyższym zeszło ze mnie powietrze i czuję się zawiedziona choć to nie jego wina.

  • J

    Hej Iwona, ja tez jestem trochę zawiedziona bo nie było go na zajęciach. Mam nadzieje, ze sie nie wycofał…dlatego tez sie czuje jakaś taka zmieszana. Bez powietrza. Ale to tez mi pokazuje, ze naprawdę trzeba sprawę wyjaśnić. Liczyłam ze ta osoba z zajęć załatwi mi namiar na niego sama z siebie ale nawet nas zaczął unikać. Mnie szczególnie. Żadnej drobnej pomocy z zewnątrz nawet w postaci zapytania o jakis e-mail/cos. Ta dziewczyna której on sie zawsze radzi tez uważam ze mnie jednak nie lubi. Czuje to. Gdyby tak nie było to nawet sama by ze mna pogadała o nim. Przedstawiła jak wyglada sytuacja. Nawet dla niego by to zrobiła. Przeciez widzi ze chłopak ma problem. Non stop sie radzi. Nie moze mu pomoc skoro jest taka bliska koleżanka? To tez pokazuje, ze nikt nam tam nie kibicuje.To jest tak jasne, ze aż razi. Ale na nikogo nie liczę. Sama to załatwię. Pytałaś o dr sama. On zniknął z forum i nikt nie wie jak sie skończyło ale jest tam kilka historii z happy endem. Czyli obie jesteśmy w takim samym nastroju 🙂 mam nadzieje, że to sie szybko zmieni

    • Iwona

      Dokładnie tak , nikt ci nie pomoże a jeszcze przeszkodzić może. Musisz sama się z tym uporać.
      Ja niedługo będę dzwonić . Jakby tu powiedzieć – to ostatnia próba z mojej strony choć nie ostatnia wizyta. Spróbuję miło i otwarcie ,żeby go nie zrazić i wyczuję. Najwyżej szybko się wycofam i szybko pożegnam.
      Po wczorajszych wielu bardzo miłych rozmowach w uwodzicielskim tonie, nastawaniu na wizytę i zawodzie ,że już nie przyjadę; uważam jednak ,że tu nie koniecznie musi chodzić o mnie jako kobietę.
      Coś było jednak w kontekście rozmowy , w pewnym dystansie co by świadczyło ,że ma granice i nie przekroczy ich ; przynajmniej dla mnie.A relacja pozostanie bez zmian.

    • Iwona

      Cud ! Właśnie przed chwilą sam z siebie zadzwonił , tak miło. Jesteśmy umówieni . Co nie zmienia powyższego bo może czuł się winny ,że wczoraj nawalił. Ale to absolutnie nie była jego wina.

    • Iwona

      Cześć J.
      Ja już po , były nawet dwa spotkania wczoraj i przedwczoraj. Generalnie stosunki bardzo się ociepliły; musiałam się trochę postarać.
      Sam dzwoni i błyskawicznie odpisuje. Bardzo mi pomógł ! Nie czekałam,ominęłam kolejki i zapisy, zaprowadził tam gdzie od ręki rozwiązali jeden mój problem.
      Zaangażowany , znalazł rozwiązanie z obszaru nowych technologii, nie stosowane jeszcze u nas, które ewentualnie mogłoby mi pomóc w głównym problemie. Zapisał na operację.
      I to na tyle . Trzyma dystans , powrotu do spotkania z lipca już nie ma. Jest bardzo miły , być może nawet i podobam mu się ale liczyć na coś więcej nie ma sensu . A że coś zaproponuje to już kompletna utopia. I dobrze , trudno .Taka zdrowa relacja też mi odpowiada. Bardzo go szanuję jako świetnego fachowca , superinteligentnego faceta, rozmowa z nim to przyjemność . Szkoda ,że do tego jest przystojny i w moim typie 🙂
      Oczywiście nadal będę go widywać ale nie tak często jakbym chciała i to tylko w tym konkretnym układzie.
      Teraz mam czekać na sygnał od niego czy uda mu się coś przyspieszyć z terminem a łatwo jak mówił nie jest. Obiecał też ,że dowie się czegoś więcej na temat nowoczesnych rozwiązań.
      Pozdrawiam cię Iwona.

    • Iwona

      J.
      Jak nastrój ? Jaka atmosfera na zajęciach ,mam nadzieję,że się pojawił ?
      Podjęłaś już jakieś kroki , czy nadal się wstrzymujesz ? Moje zdanie bez zmian – warto porozmawiać.

    • Iwona

      J.
      Co tego ,że czyta ten blog to jest to w zasadzie niemożliwe. Po co miałby to robić? To typowy samiec alfa , on nie ma czasu na takie rzeczy i jest pewny siebie. Szkoda ,że nie możesz go zobaczyć 🙂 ostatnio tak wyglądał……

  • Jan z rodziną

    A co słychać u rodziny? Wszyscy zdrowi?

  • J.

    Jeśli twoje obserwacje są trafne, to wygląda na to, że on się po prostu gruba kreska odciął od tego co było (a było) i teraz jest zwyczajnie miły/profesjonalny/zdystansowany. To maska. Nie można się tak z dnia na dzień odciąć od emocji. To jest aspekt, który na nas wpływa w dużym stopniu i wszyscy byśmy chcieli się od pewnych rzeczy odciąć, ale tak się nie da na zawołanie. Wróci jak bumerang. On to wypiera. Urażone ego i definitywne odcięcie się pod maska serdeczności/uprzejmości. Ja to tak widzę. Faceci tak robią. Żeby nie cierpieć odcinają się definitywnie. Tylko tez sobie zbytnio nie wyrzucaj, bo grałaś fair, nie dawałaś mu sprzecznych sygnałów. Starałaś się, aby było dobrze. Wydaje mi się, że jednak mu na tobie w jakimś stopniu zależało, bo gdyby go ta sprawa tak nie dotknęła, to sytuacja wyglądałaby teraz mniej więcej jak wcześniej. Może on jest też niepewny siebie. Może zwątpił. To ze jest dobrym fachowcem, nie musi się wiązać od razu z wysoką samoocena w życiu prywatnym. Może też w głębi duszy czekał/czeka aż temat zostanie poruszony. Że ty go poruszysz. Ta kurtuazyjna serdeczność przykrywa ten żal. Bo myślę, że żal/gorycz to zapewne odczuwa, tylko teraz założył maskę. Tak to widzę.
    Kiedyś miałam podobną sytuację, też z lekarzem. Też czułam, że czymś uraziłam jego ego. I kiedy wiedziałam już, że on mnie odsuwa, poszłam na umówioną wizytę i zahaczyłam o temat. Czekał na to. Była w nim masa goryczy i czekał aż zapytam. Też był bardzo serdeczny, uśmiechnięty. Jednym słowem udawana pełnia szczęścia. Ale jak tylko rozpoczęłam rozmowę, to widać było, że temat w nim siedzi. Że jest dla niego bardzo emocjonujący. Ja też nie byłam 100% pewna, czy czasem sobie nie dopowiedziałam tej całej historii zanim do niego poszłam, ale pewne rzeczy się czuje.
    Masz podobne odczucia, do tego, co napisałam wyżej? W sensie, że się odciął i udaje, że jest dobrze?

    • Iwona

      Tak , musiałam parę razy przeczytać twój wnikliwy post. Zgadzam się i staram się oddzielić fakty od mrzonek.
      To ,że się śmiertelnie obraził to fakt. Zrozumiałam to na pierwszej wizycie po tym długim braku kontaktu – 7 września. Człowiek, któremu naprawdę nie zależy nie zadaje sobie aż tyle trudu aby to zaakcentować.
      Na kolejną do szpitala , pojechałam już przygotowana z tą kanapką. Jak on mnie wtedy przeczołgał przez tę machinę szpitalną ! Wiedziałam ,że zdruzgotałam jego męskie ego. Zaczęłam się starać , pisać , pocałowałam. W ,którymś momencie zaskoczyło bo jednak odpisał – ok.
      Ale maska , dystans jest nadal. Masz całkowitą rację ,że to ,że jest dobrym fachowcem nie świadczy o jego pewności siebie w życiu osobistym. Nic o nim nie wiem.
      Układy się jednak poprawiły , moje starania przyniosły widoczny efekt. Dzwoni , odpisuje , rewelacyjnie przeprowadził czwartkową wizytę w szpitalu. Chce mnie widzieć, zależy mu. 26 września ,u niego w domu bardzo się postarał , niesamowicie wyglądał – choć to nie ta pora i okoliczności. Ja to doceniłam , pochwaliłam , napisałam. Jego to musiało zwalić z nóg bo następnego dnia w szpitalu dosłownie płynął , rozpierała go radość i duma. Jego ego urosło , ba …poszybowało 🙂 Nie mogę się mylić.
      Pamięta też masę faktów o których mówiłam choć stara się to ukryć . Ostatnio śmiesznie wkopał się a propos mojego taty. Ale potrafił też na początku września spytać mnie z jakim schorzeniem przychodzę bo nie pamięta 🙂
      Za to teraz miał całe dossier na temat najnowszych metod , tak nagle.
      Rozumiem ,że sugerujesz aby z nim poruszyć ten temat ? Ryzyko pomyłki jest. Rozgoryczony był na pewno, jest lepiej ale dystans trzyma.
      Dzięki , sporo mi uświadomiłaś.

  • J.

    To jest jedno z rowiązań. Ty znasz go lepiej. Jeśli czujesz, że już nie można udawać, że „tego” nie było, to nie wiem, czy jest jakaś inna alternatywa dla rozwiązania tej sytuacji. Oczywiście, jest jakiś margines błędu, ale tak jak mówiłaś, kto nie ryzykuje ten nie pije szampana!

    • Iwona

      J.
      🙂 wypiję tego szampana jak on mnie zleje i nie będę mogła mu się na oczy więcej pokazać. Wypiję do dna !
      Ale na serio- przyznaję ,że w ogóle nie wpadłam na pomysł aby to spróbować wyjaśnić w rozmowie.No jest to ryzykowne. Tylko naprawdę strach zacząć bo jak się zjeży ? Znowu przyjmie nieuprzejmą pozę , mówiłam ci,że asertywności mu nie brak.Może też powiedzieć – ale pani jest mężatką lub wspomnieć – przemycić coś o żonie. Bo rozumiem ,że w tej rozmowie musiałabym wspomnieć o tej sytuacji z lipca kiedy tak mnie adorował a więc się odsłonił ? I wytłumaczyć dlaczego i ja milczałam? Nie mogę też chyba spytać czym go tak uraziłam bo nie przyzna się do urazy. Jak to poprowadzić ? Ale sam pomysł jest dobry , myślę o tym.
      Jak z tą żoną – nie wiem ? Na jesieni kiedy nie byłam nim zainteresowana , od razu pomyślałam ,że mieszka sam. Taka myśl. Bezbłędnie wytypowałam też markę auta, którym jeździ… a tu pach ! Zaparkował wtedy w bramie i to ta marka. W środę przekonałam się też ,że faktycznie ma nietypowy układ lokalowy , tak jak się domyślałam .
      Uważam ,że teraz odbudowaliśmy trochę naszą relację ale nie jest tak jak wcześniej – nie adoruje. On chyba też trochę przemyślał swoje zachowanie bo odpisuje i to szybko. A na komplement odpisał w tej samej sekundzie. Nie są to wylewne wiadomości ale są zdecydowanie ciepłe w tonie, może przemyślał że mnie to raniło.
      Martwi mnie jednak to definitywne odcięcie bo nie wiem czy jest od tego odwrót ? Ego jeśli da mi tylko możliwość to mu podbuduję.
      Problem w tym ,że teraz to ja pierwszy raz jestem na jego miejscu. To on ma dzwonić jak coś będzie wiadomo – podkreślił to.
      Kiedy to nastąpi / o ile nastąpi nie wiem ? Umawiać się wcześniej ?

      Oj dałaś mi do myślenia 🙂

      • Iwona

        Nie chcę być nachalna ale boję się ,że to się znowu przeciągnie on się nie odezwie , ja uniosę się honorem i będzie kwas.
        W sumie powinnam czekać bo wyraźnie powiedział z tym innowacyjnym rozwiązaniem,że jak się czegoś dowie to da znać.
        Ale w lipcu też powiedział, że spróbuje zapisać na operację i zamilkł, ja przecież skorzystałam z tego pretekstu i napisałam . Może się nie zrozumieliśmy wtedy ?
        Teraz to już byłam osobiście w szpitalu; powiedział ,że zapisał i ,że zobaczy czy coś się da przyspieszyć .
        No to ma mocne dwa preteksty. Chyba muszę czekać , oby znowu mnie nie olał.

    • Iwona

      Co do zdjęcia z dzieciństwa twojego kolegi to ja też mam jego jedno takie ulubione , aktualne. Hipnotyzuje mnie.
      Wszystko byłoby prostsze i ja bym nie była przy nim taka spięta gdyby on nie był taki nieskazitelny. Myślę,że to go najlepiej określa – on jest nieskazitelny i z wyglądu i z zachowania. Nawet okulary ma zawsze idealnie czyste, buty, zadbane ręce. Te ręce to niesamowite – takie męskie. Mam nadzieję,że nie widzi jak się zawsze patrzę ;0 A do tego jest pewny siebie i ma cechę , która jest dla mnie absolutnym priorytetem OPANOWANIE. Nie znoszę histerycznych facetów , którzy wpadają w panikę .Na pewno to wynika z racji jego profesji ale ją ma a inni nie. I jeszcze coś , ja go bardzo rzadko widuję ale zawsze przy nim czuję się bezpiecznie, jakoś tak ciepło, jest jakaś aura w nim. A mnie brak poczucia bezpieczeństwa , w sumie to jestem zdana tylko na siebie.
      Ja raczej nie mam większego doświadczenia z facetami , w moim świecie a jest to specyficzny habitat kobiety nie mieszają się z mężczyznami; mam na myśli układy towarzyskie. To jest bardzo źle widziane. Nawet na spotkaniach towarzyskich , zwykłym grilu są dwie odrębne grupy. One nigdy się nie łączą. Mężczyźni mają swój świat a kobiety swój . Kobiety muszą się dobrze prezentować , mieć najlepiej 3 lub teraz to już 4 dzieci , pilnować ich nienagannego wykształcenia , wozić na aktywności, mieć idealny dom. Mało kobiet tu pracuje choć niektóre są świetnie wykształcone. Z mężami też się prawie nie widują / i dobrze / bo wieczorem trzeba uczyć się z dziećmi. Nieustannie też rywalizują na wygląd , ubiór bo ubierają się tylko dla siebie. Część zdradza , ja tego nigdy nie zrobiłam choć kilkanaście lat temu byłam dość mocno zauroczona . Potem już nie ale też nigdy niczego nie szukałam , raczej szybko dawałam do zrozumienia ,że mnie to nie interesuje/ w stanowczy sposób.
      Aż do teraz, tym większy mam żal do losu bo niczego nie chciałam , byłam pewna ,że nad wszystkim panuję ,że to już za mną.
      Widać była to tylko kwestia odpowiedniego człowieka i potrzebny był czas. Koleżanka mi kiedyś nawet powiedziała ,że ja jestem taka święta bo to nie ci faceci.
      Myślę,że powinnam się wycofać . Za bardzo się męczę. On niczego nie zrobi , nie da żadnego znaku ,że się podobam . Nie napisze . Ja się przy nim spinam bo on mnie onieśmiela . Boję się go a po tych ostatnich przejściach to mam uraz. Nie nadaję się do takich akcji bo ja z nim nigdy żadnej gry nie prowadziłam , szkoda ,że tak to zrozumiał. Nawet telefon do niego mnie przerasta a kiedyś tak nie było.
      Nie można tak żyć.

    • Iwona

      Myślę,że dam radę gwałtownie to uciąć . Kilkanaście lat temu też tak zrobiłam ale tam była inna sytuacja , wręcz odwrotna. Sparzyłam się. Zgadnij jak miał zawód 🙂 niestety.
      Nie mogę żyć w takim zawieszeniu.

  • J.

    Chciałabym go zobaczyć, Iwona. Aby lepiej zrozumieć… I nadal podtrzymuję, to co napisałam wyżej. Ty też zapewne masz zadbane dłonie, czyste buty, więc już sobie tak nie zaniżaj 🙂 Na ten moment dużo o tym myślisz i jest niebezpieczeństwo, że się wycofasz i nie spróbujesz. Ta wasza sprawa się tak szybko też nie rozwiąże skoro to on ma się skontaktować a nie wiadomo, kiedy to zrobi. Więc trzeba będzie cierpliwie poczekać…
    Mojego kolegi nie było cały zeszły tydzień. Chyba gdzieś wyjechał, bo jego koleżanka przyszła na zajęcia sama (co się nigdy nie zdarza) i nawet musiałam z nią pracować przez chwilę. Stresowała się dziewczyna, ale była dla mnie przemiła. Nawet na koniec jakoś tak serdecznie dotknęła mojego ramienia. Wyczułam też, że ze sposobu bycia jest dominująca. Nawet kiedy przyszłam, powiedziała mi cześć, co też przecież nigdy nie miało miejsca. Mam nadzieję, że będzie już w tym tyg. W każdym razie podejdę do niego. Motywuje mnie też to, że te kilka tyg wstecz, kiedy go ignorowałam to pilnował, aby być cały czas w pobliżu. Dokądkolwiek poszłam, to on za mną. Pod pretekstem czegośtam. I tak przez całe zajęcia. Nawet na końcu się o mnie otarł, żebym go w końcu przestała ignorować. Teraz z perspektywy czasu myślę, że trochę przesadziłam z tym ostracyzmem, dlatego już koniec tych zabaw. W tamtym czasie przyszedł nawet z jakimś zagranicznym kolegą z pracy i ten chłopak też wiedział… W każdym razie ja już tego nie analizuję tylko do niego po prostu podejdę. Trzymaj kciuki, Iwona!

    • Iwona

      J.
      Wow 🙂 bardzo ci kibicuję i życzę powodzenia. Trzymam kciuki.
      Dobrze ,że się zdecydowałaś , trzeba coś z tym zrobić. Od razu pomyślałam , ze jest może chory , dużo ludzi choruje . Nie czułam tego aby cię unikał. Najbardziej mi się podobało , że otarł się o ciebie. Dotyk to mocny znak ! Mocny. No i kolejny kolega też wtajemniczony – wow. Nie ignoruj go więcej bo męczysz chłopaka 🙂
      Ta koleżanka nie musi być wcale naprawdę serdecznie miła , to może być poza , maskowanie prawdziwych intencji – zazdrości. Ale też ona nie musi wcale być nim zainteresowana. Sama to czujesz najlepiej. I tak wybór należy do niego a nie widać żeby byli parą bo w takich okolicznościach ona by to demonstrowała.
      Chodził za tobą ? To super , to kolejny znak – szukał kontaktu.
      W takich okolicznościach życzę ci powodzenia i szczęścia . Odwagi.
      Będę z tobą myślami , Iwona.

  • J.

    Masz rację, nie musi. Do końca zajęć ją obserwowałam. Pod koniec intuicja mi mówiła, że to może być nie do końca szczere. Na tyle, że nie chciałabym więcej wchodzić w jakieś interakcje. Dokładnie, coś maskowała. Kiedy się widziałam z nim ostatnim razem, kiedy się tak zerwał i wyszedł, to był strasznie zmęczony. Jakby w ogóle nie spał. Źle wyglądał. Może miał nocny dyżur. Nigdy nie wyglądał na tak zmęczonego. A mimo wszystko wtedy się pojawił. No nic. Dzięki za wsparcie!

    • Iwona

      J,
      🙂 🙂 🙂 nie no jasne , ja też mam czyste buty i ogólnie jest nie najgorzej ale onieśmiela mnie i po ostatnich zagrywkach jest jeszcze gorzej. Pomimo,że ostatnio był miły.
      Na dodatek obawiam się ,że bierze mnie za interesowną kobietę – że zależy mi tylko na tym terminie i żeby przyjmował mnie poza kolejkami. A to kompletna bzdura , to nie moja wina ,że poznałam go w takich okolicznościach i tylko w takich mogę spotkać . Na jodze go przecież nie zobaczę 🙂 . Z drugiej strony mogło być gorzej gdyby myślał ,że lecę na jego pieniądze bo biedny raczej nie jest. Mam nadzieję ,że nie sądzi ,że tę kanapkę chciałam mu dać aby coś wymusić ? Już dawno o tym myślałam bo było mi go żal – taki zagoniony. Akurat tak się złożyło.
      W swoim środowisku jestem raczej outsiderem, z uwagi na zainteresowania , których reszta nie rozumie i nie podziela. Maniaczką zakupów też nie jestem więc jest mało wspólnych obszarów. One wolą spędzać czas w galeriach i ja też ale innych.
      Mam nadzieję ,że wam coś wyjdzie bo sądząc po opisie oboje macie potencjał . W sumie to człowiekowi niewiele jest potrzebne do szczęścia.
      Pozdrawiam cię.

    • Iwona

      Pojawił się nawet zmęczony być może po dyżurze bo chciał cię zobaczyć a ty go olałaś 😉 . To się zerwał i uciekł bo się wściekł 🙂 Nieładnie uczyniłaś.
      Faceci jak najbardziej są zdolni do takich czynów , co tam faceci – ja też ! Jak mi nie zależy to kolczyków nawet nie włożę :0 a i zniechęcić potrafię w 30 sekund. Grzecznie ale skutecznie. Jak mi nie zależy.
      Swoją drogą to początki relacji są bardzo trudne bo nie wie się czy ta druga strona jest zainteresowana. Ja raz jestem na tak a następnego dnia zjazd – taka sinusoida domysłów. Nikt nie chce się odsłonić , każdy boi się emocjonalnego zranienia.
      Jest to ekscytujące ale też za długo nie może trwać bo wyczerpuje i zniechęca.Najgorzej jak prowadzi do jakichś nieporozumień i niesnasek jak u ciebie i u mnie. Bo wtedy może się to skończyć zanim rozpocznie na dobre. Mimo ,że oboje chcieli ale są jeszcze na tyle obcy ,że nie wyjaśnią konfliktu.
      Swoją droga szkoda ,że mężczyźni jednak są na tyle nieświadomi ,że nie przypuszczają nawet ,że ty gdyby on był ci obojętny nie pozwoliłabyś się o siebie otrzeć . Ja nie pozwoliłabym zaglądać sobie w oczy, nie byłabym tak miła. Kobiety są jednak bardziej świadome własnego ciała.
      I jeszcze jedna refleksja – nie wiem czy ty też tak masz ? Dlaczego właśnie w takim momencie interesują się tobą inni mężczyźni , na których ci kompletnie nie zależy ? I potrafią być śmiali i odważni – ostatni przykład z jego poczekalni . Ja czekam na niego a tu jakiś obcy lekarz ciągle się kręci . Pyta czy mi nie duszno , co czytam , potem znowu jakiej muzyki słucham ? Otwiera okno. Uwierzysz ? Obcy . A ten nie raczył się ponownie pojawić. No rozpacz cię bierze. Jeszcze chwila a zostawił by swój telefon. Powinnam powiedzieć jestem zajęta przez doktora X. 🙂 ): 🙂 Ale ucięłam zwykłym tekstem.

      Eh życie.

    • Iwona

      J.
      Głupie pytanie – oczywiście , że też tak masz bo pojawił się ten nowy adorator z zagranicy 🙂
      Tylko co z tego skoro serce i nie sługa i jak to ” mój ” powiedział – krew nie woda .

    • Iwona

      J.
      Jak widzisz mamy sekundantów 🙂 a nawet persona non grata.
      Rodzinni panowie , którzy pomylili Polskę z Iranem; wyznawcy kinder , kuche , kirche.
      Z Iranu wybieram ulubioną szminkę CC w kolorze Teheran ; )

  • Marzena

    Cześć Iwona, przeczytałam wszystkie Twoje posty.
    Przykro mi, ale on się Tobą bawi. Powinnaś zmienić lekarza. Nie piszę tego aby zrobić Ci przykrość, ale żebyś przejrzała. Związki z lekarzami są ciężkie. Potrafią manipulować. Byłam w 3 związkach z lekarzami (obracam się środowisku medycznym) i za każdym razem żałowałam tej decyzji. Lekarze znają swoją wartość i wiedzą, że każda kobieta im się nie oprze. Mężczyzna jeśli chce okaże zaangażowanie. Twój znajomy to po prostu kobieciarz. Uwielbia flirtować i to go uszczęśliwia. Także zakończ znajomość. Będzie Ci ciężko, ale po miesiącu odetchniesz z ulgą.

    • Iwona

      Dzięki Marzena ,
      Zadałaś sobie tyle trudu 🙂 trochę tego było.
      Niewykluczone ,że masz rację; trochę zdrowego rozsądku nie zaszkodzi. Flirciarzem jak najbardziej może być , jednak zmienić go to nie taka prosta sprawa choć to by wiele ułatwiło.
      Pozdrawiam Iwona.

  • Marzena

    Cześć Iwona,
    czytałam, czytałam i czytałam….jest mi Ciebie naprawdę bardzo szkoda bo po części wiem co czujesz:/ Lekarzy jest pełno, jak nie w Twojej miejscowości to w innej, dlatego uważam, że powinnaś zmienić lekarza prowadzącego. Jeśli się od tego nie uwolnisz będziesz cierpieć i nie staniesz na nogi. Lekarze mają bardzo dobrze opanowane sztuczki manipulacji, oczywiście większość ich nie stosuje, ale zdarzają się tacy co praktykują je notorycznie.
    Każdy mój związek z lekarzem był bardzo trudny. Oczywiście było wiele wspaniałych momentów, ale też takich które nie powinny się wydarzyć. Obecnie wpadłam w oko koledze z pracy, jakby nie było inaczej – jest lekarzem, ale wiem, że nie będę w tą relację wchodzić. Było zbyt ciężko i nie chcę żeby się to powtórzyło.
    Pozdrawiam.

    • Iwona

      Dzięki Marzena ,
      Naprawdę dzięki za twą troskę.
      Łatwo z pewnością nie jest ; w końcu jestem żoną jednego z nich . Możliwe ,że żadna kobieta im się nie oprze ale oni też nie opierają się specyficznym kobietom. Wszystko to kwestia kodu kulturowego.
      Serdecznie pozdrawiam i życzę wielu udanych relacji już nie w tym środowisku.

  • J.

    Zaczyna działać mi na nerwy ta dziewczyna, Iwona. Jego koleżanka. Nie w odniesieniu do niego, ale w ogóle. Po tamtym razie kiedy razem pracowałyśmy, zaczęła być śmielsza. I znowu ją widziałam. Rozkręca się w tej śmiałości, zwraca na siebie uwagę. Ja na nią nie patrzyłam tym razem, bo nie miałam ochoty. Ale ona chyba czekała aż się spojrzę i być może zamienimy słowo albo powiemy sobie cześć. Nie mam w planie się z nią „zaprzyjaźniać”. Zirytowałam się chyba też tymi wszystkimi ludźmi z tych zajęć, tymi którzy wiedzą o sprawie, bezczelnie ukradkiem się przyglądają, ale żeby w jakiś sposób pomóc, to cisza. I te uśmieszki. Niby serdeczne. Irytuje mnie to wszystko. Na koniec olałam ich i wyszłam. Przebywanie w ich towarzystwie jakoś mi nie podchodzi.
    Ale z drugiej strony chyba się irytuję też na to, że może powinnam iść do celu za wszelką cenę, a nie idę. Myślę sobie, że gdyby padło na inną dziewczynę (zamiast mnie), to wykorzystałaby sytuację, pogadała z jego koleżanką. Może by się czegoś dowiedziała. Tak na luzie. To niestety nie w moim stylu, może też przez to wiele tracę i chyba to jest powodem tej irytacji. I to nie tylko w odniesieniu do opisanej sytuacji…

  • J.

    Jakim specyficznym kobietom się nie opierają, Iwona? Opowiesz więcej?

  • J.

    Jeśli chodzi o kolegę, to tak jak mówiłam, załatwię sprawę we własnym zakresie. O to się nie martwię, ale ta cała otoczka…Irytują mimo wszystko.

    • Iwona

      J.
      Czyli tak jak przypuszczałam jej serdeczność była udawana , chciała rozpoznać przeciwnika . To takie ludzkie.
      Walczycie o to samo a ona jeśli czuje się odrzucona bo jednak miała większy dostęp do niego i większe szanse na starcie będzie walczyć bezpardonowo.
      Cóż , takie prawa natury . Mnie to się kojarzy z lustrem – dziś ja po jednej a jutro po drugiej stronie.
      I tak ty wygrasz , nie daj się zastraszyć .

    • Iwona

      J.
      Rozumiem, że on nadal nie pojawił się na zajęciach ?
      Jeżeli ona chce nawiązać relację to właściwie okazja sama pcha ci się w ręce . W sumie o to ci chodziło , jak on wróci będziecie już znajomymi , będziecie musiały wymienić ” cześć „. Tylko zrób to od razu.
      Ja bym jej o niego nie wypytywała. Być może ona chce wybadać stopień twojego zaangażowania ?
      Znasz jej pobudki i nie daj się zaskoczyć. Rozumiem ,że wolałabyś nie mieć z nią do czynienia ale jak będziesz ostrożna to możesz sporo zyskać. Ale nie wypytuj o niego, ona sama nawiąże bo jest równie ciekawa ciebie co ty jego.
      Pozdrawiam.

    • Iwona

      J.
      Ja bym założyła, że ona może być sprytniejsza od ciebie. Lepiej ją przecenić .
      Nie podpytuj i pilnuj się ale bądź dla niej miła.

  • Iwona

    J.
    Nie możesz dać się wyprowadzić z równowagi, nie trać spokoju i opanowania !!! To cię zgubi. Jej działania są na to obliczone bo sama traci spokój i pewność . Dama nie traci równowagi i nie histeryzuje.
    Masz prawo być poirytowana , tyle to trwa . Nie dziwię ci się i jeszcze wiele wyzwań przed tobą. Bądź twarda i opanowana .
    Nie zmieniaj swoich planów przez zazdrosna dziewczynę , która chce cię wyprowadzić z równowagi bo traci grunt kiedy cie poznała.
    Trzymaj się mocno , ty dasz radę.

  • J.

    Dzięki za komentarz, Iwona!
    Intuicja mi mówi, że mam się trzymać od niej z dala. Więc raczej nie będę z nią rozmawiać, choć gdybym była przebiegłym typem, takim jak ona, to mogłabym ją jakoś podejść. Ale do tego trzeba mieć uwarunkowania i działać tak jak ona. Lub przynajmniej chcieć się w te zagrywki bawić. A w tej sytuacji konsumuje to podkłady energii, bo w grę wchodzą duże emocje. Czuję, że teraz się może robić bezwzględna i działać na całego, aby mnie odepchnąć. Ma złą energię. Myślę, że może być agresywną manipulatorką. On był, ale żeśmy się nie widzieli. Ale nic straconego. Podejrzewam, że ta jej napompowana pewność siebie ma sprawić, żeby moja zmalała i żebym poczuła się niepewnie. Znam te zagrywki…Tak, jak napisałaś…to takie ludzkie, mówiąc najoględniej.
    A jak Ty w ogóle?

    • Iwona

      J.
      Pewnie , jak tego nie czujesz albo nie udźwigniesz to odpuść. Nie musisz zostać jej znajomą. Nic na siłę.
      U mnie bez zmian w powyższych sprawach. Ale czuję się b.dobrze i mam sporo powodów do radości . Równowaga w przyrodzie musi być.

  • J.

    To dobrze, że chociaż to. W każdym razie trzymaj się i wytrwałości na najbliższe dni życzę!

  • J.

    Ta nieobecność w ostatnim czasie to unikanie mnie, jak się okazuje. Nie chce mi się już rozwijać tego wątku, bo temat jest przegadany wzdłuż i wszerz…Jestem tą sprawą zmęczona, zapewne podobnie jak on. Jest mi wszystko jedno.

    • Iwona

      J.
      Jak to ? Nie rozumiem ???
      Może zbyt pochopne wnioski wyciągnęłaś ?

    • Iwona

      J.
      Musiałam do ciebie napisać bo dziś mam powód do radości , ze względu na latorośl 🙂 Obdzwoniłam już wszystkich znajomych ; właśnie zakończył się długi proces edukacyjny i to z sukcesem a łatwo tam nie ma. Chyba otworzę szampana 🙂
      Jestem bardzo przemęczona i wyczerpana ; choć to nie ja to robiłam 🙂
      Tata jest w kolejnym szpitalu , on ma blisko domu ale ja znacznie dalej. Google przysłał mi dzisiaj zestawienie za wrzesień i wyszło ,że zrobiłam 800km. Nie wiem gdzie ? Dzisiaj zemdlałam w tym szpitalu , już w windzie czułam ,że jest źle ale chciałam żeby tata coś zjadł a tam jest niezły bufet. I nagle straciłam przytomność , potłukłam się , mam siniaki . Teraz już lepiej , jakoś dałam radę wrócić do domu.
      Ale zaraz muszę siadać z kolejnym do nauki , która jest związana co prawda z moim wykształceniem ale mam jej serdecznie dość .
      Tak ,że wrażeń nie brak jak widzisz.

      Pozdrawiam cię Iwona.

      • Iwona

        J.
        Ale weekend będzie super bo wyjeżdża i będę sama 🙂 odpocznę naprawdę. Bo jestem wykończona.
        Martwię się teraz o ciebie 🙁

    • Iwona

      J.
      Chyba nie mogłyśmy obie się pomylić co do twojej sytuacji ? Znaki były bardzo czytelne. Nie mogę uwierzyć. Po co więc angażował i wtajemniczał ludzi ?
      U mnie to co innego ale u ciebie ? Jakoś nie wierzę.
      A może jest niestabilny emocjonalnie , znałam kiedyś takiego chłopaka , on był mi obojętny ale akcje niezłe wyczyniał.
      Tak czy siak martwię się,że tak się to tobie układa .
      U mnie w chłodni 😉 tylko pretensje ,że mam siniaka na policzku i pewnie to moja wina bo nie zjadłam śniadania.
      Jak policja wjechała mi kiedyś w tył to też była moja wina bo zniszczyli mi auto 🙂 a ,że cud że żyję to się nie liczy.

  • DOROTA

    Ja też latalam za facetem bo myślałam, że tak być powinno. Im bardziej ja mu pokazałam, że mi zależy tym bardziej On jakby się cofal. Teraz ja się wycofałam. Ciężko mi jest, ale twój wpis dodał mi sił. Będę dalej obojętna, cierpliwa i spokojna. Czas mi pokaże co będzie dalej

  • J.

    Cześć Iwona,

    Ja też nie, ale myślę, że wnioski nie są pochopne. I nie jest mi to jednak obojętne, jak pisałam wcześniej. Staram się to wyjaśnić, ale nie wiem, czy się ostatecznie uda.

  • J.

    O kurczę. Musisz być solidnie przemęczona, skoro doszło do omdlenia. Być może ostatnie wydarzenia ze znajomym też się w niewielkim stopniu do tego przyczyniły. Było wiele emocji, jakieś nadzieje, obawy. W końcu trochę to już trwa, a ostatnio było intensywnie. Zatem you must take care of yourself now! A nie spotkałaś go gdzieś przypadkiem jak byłaś w szpitalu?
    Super, że zakończyło się sukcesem. Gratulacje dla dziecka!
    Co do zainteresowania nie mam wątpliwości. Może po prostu poczuł się teraz odrzucony. Doceniam to, że po tym sierpniu, chciał się jakoś zrehabilitować. Nieudolnie, ale jednak się starał. Dlatego nie chciałabym, aby to się tak skończyło bez słowa. Chciałabym aby wiedział, że też go lubię.
    Dobrej nocy!

    • Iwona

      J.
      Dzięki za gratulacje . Też się cieszę bo w tamtejszych warunkach długo to trwało, taka specyfika.

      Nie , nie spotkałam go ; to inny szpital. Chociaż chyba kiedyś wspominał, że ma tam konsultacje jak mu się przedłużało a mieliśmy się spotkać ? Ale nie pamiętam bo wtedy nie byłam zainteresowana. Za to jak to się stało to pomyślałam o nim od razu , pierwsza osoba o której pomyślałam. Nawet gdyby, to spotkać się tam niełatwo , takie rzeczy to tylko w brazylijskich telenowelach 😉
      Najgorsze ,że choremu tacie nieźle napędziłam stracha . Nie chce abym dziś do niego jechała 🙂 a muszę.
      Tak sobie pomyślałam bo pisałaś, że on też może odczuwać gorycz , żal. Ok, winne zawsze są obie obie strony , z domyślnością u mnie nie jest najlepiej – wiem o tym. To rodzinne 🙂 obecny partner latorośli,też się musiał długo starać, żeby druga strona załapała.
      Ale on też zmarnował mi całe wakacje bo nawet jak byłam gdzieś w fajnym miejscu to byłam przybita tą rozłąką . A w ogóle to pierwszy raz w życiu nigdzie nie chciałam wyjeżdżać bo jego tam nie było. To jest absolutnie nietypowe dla mnie zachowanie bo tak jak latorośl zawsze byłam w podróży. Lubimy to i nie boimy się wyzwań.
      Też uważam , że nie powinnaś kończyć bez słowa , bo to zwyczajnie nie wypada nawet. I zgadzam się, warto aby wiedział , że go lubisz. W ogóle warto lubić ludzi i mieć przyjazne nastawienie.

      A tak przy okazji , to chyba nadajemy na tych samych falach 🙂 bo dosłownie przed sekundą , nie czytając jeszcze twojej wiadomości , zwróciłam się do dziecka na fb , które jest aktualnie w samotnej podróży – take care !
      Od razu rzuciło mi się to w oczy 🙂
      Tak więc ty też dbaj o siebie , pozdrawiam Iwona.

    • Iwona

      Witaj J.
      Wczoraj musiałam się skupić bo materiał trudny a materia oporna ; wcześniej późno wróciłam od taty.
      Interesuje mnie jak ty widzisz rozwiązanie swojego problemu ? Czy masz jakiś nowy pomysł a może na razie zatrzymasz się i poczekasz na dalszy rozwój sytuacji ? Pomyślałam ,że kolega być może kiedyś też się sparzył i za nic nie zaryzykuje emocjonalnego zranienia, nawet kosztem utraty tak obiecującej znajomości. Nadal uważam ,że twoje sygnały nie były jednak dość czytelne / nie powiedziałaś mu przecież ,że te szpilki włożyłaś dla niego 😉 ani nie pocałowałaś w policzek 🙂 🙂 Chociaż jak widzisz u mnie i to nawet jak krew w piach.
      Z drugiej strony jemu też nie jest łatwo. Najpierw radził się , wtajemniczał postronne osoby a teraz wypadałoby rozegrać to na oczach całej widowni. Może mieć dylemat.
      Wydaje mi się, że ty też trochę się wahasz ,zmieniasz zdanie , łatwo cię zrazić i nie chcesz wychodzić przed szereg . Jak ja – taki zodiak w końcu 🙂 I trudno się dziwić ; jednak inicjatywa powinna należeć do mężczyzny , tylko tak można poczuć się kobieco.
      U mnie cisza i ja też niczego nie planuję , patrz powyżej.
      Co do podróży to myślałam kiedyś aby wydrukować sobie nawet wizytówki z napisem ” w podróży ” , tak jak Holly Golightly 🙂 a tu patrz jaka zmiana. Na koniec października zaplanowałam krótki wyjazd do ulubionego miejsca w Polsce a teraz myślę jak się wymiksować. Bywało ,że byłam tam kilkanaście razy w roku…. U mnie jak u Holly , nie miałam tego w planach a wyszło jak wyszło – taka usterka.
      Weekend zapowiada się lightowo . możemy ewentualnie popisać .
      Iwona

  • J.

    Hej Iwona, no właśnie chciałam Ci powiedzieć, że możesz zacząć chłodzić szampana…

    I też ich ostatnio określam notorycznie mianem widowni, ha ha! Jesteś rakiem?

    • Iwona

      J.
      WOW, wow . Oczywiście ,że schłodzę i będę się cieszyła razem z tobą 🙂

      To wagi z reguły się wahają i mimo ,że jestem otwarta i odważna za nic nie zaryzykuje skoku na główkę do pustego basenu bez niezbitych dowodów.
      Iwona

  • J

    No ja nie przypuszczalam, ze nadarzy sie okazja. I dobrze, bo wyszło spontanicznie. Pełna widownia. Ale wpadliśmy na siebie w miejscu będącym z dala od widowni wiec warunki idealne, ale było mało czasu, wiec prawdziwa rozmowa dopiero sie odbędzie. Dlatego szampan musi sie na razie tylko chłodzić. On jest bardzo into me. Cos musi mu sie we mnie podobać skoro nadal nie wybił sobie mnie z głowy. Jego koleżanka tez była. Podłamało ja to i zdała sobie sprawę, ze nic z tego. W związku z tym jej zachowanie bylo momentami żenujące. Próbowała jeszcze zaistniec, ale przebijało poczucie klęski. Ale tamtego dnia generalnie nie zwracałam na nia uwagi. Nie interesowało mnie to. Nie wiedziałam, ze wagi takie sa. Wiem, ze z wagami sie dobrze dogaduje i jest to przyjazny znak, ale za sie wahają to nie wiedziałam.

    • Iwona

      J.
      Wreszcie … los wam sprzyjał 🙂 i to bez audytorium. Super ,że na spontanie bez napinki bo z zaskoczenia. To idealna sytuacja !
      Jasne, że COŚ mu się w tobie podoba 🙂 a najbardziej pewnie to ,że jesteś wyzwaniem.
      Dziewczyna szybko wyczuła co jest grane , to się czuje. Oj będzie teraz szaleć ale obawiam się 😉 że już nic nie poradzi. Poczucie klęski jest straszne. A tak go pilnowała . Oby nie namąciła.
      No to gratki !! Trzymam kciuki za dalsze porozumienie tak zagubionych dusz 🙂
      I czekam na info.
      Nie wiem czy wierzyć w zodiak ? Ale tak , wagi bardzo się wahają , w końcu to dwie szalki. Rozważają i analizują wszystkie za i przeciw co przebija zresztą z postów. Wagę poznasz z daleka 😉 , nie pozostaje niezauważona – to fakt i na pewno są miłe w obejściu. Nie narzekają na brak adoratorów / szkoda ,że nie tych których pragną /
      On to trudny znak bo zmienny ; znam . I nie pasuje do wagi.

      No to szczęścia 🙂

  • J

    Dzis czuje sie jak po całonocnej imprezie z alkoholem w roli głównej, ale nic takiego nie miało miejsca. Nawet spałam bardzo dobrze, ale takiego poziomu zmęczenia od miesięcy nie miałam.To chyba odreagowanie organizmu po tym wszystkim…

  • J.

    Hej Iwona,
    Dzięki za miłe słowa. Ja planuję nadal tutaj zaglądać. Jak dotychczas, więc się nigdzie na razie nie wybieram. A czemu chcesz się wymiksować z wyjazdu? Nie chcesz jechać z uwagi na znajomego, a raczej jego nieobecność tam? Tak, podróże są super. Ja też się czuję szczęśliwsza będąc w podróży. Rozbawiło mnie to, co napisałaś o rozegraniu tego na oczach widowni. Totalnie w punkt, ha ha! Tak sobie myślałam, że faktycznie tam jest ładne kilka osób, które o tym wiedzą a ja i on to aktorzy w spektaklu. Teatr dosłownie i w przenośni. Jeszcze nie tak dawno jak kilka dni wstecz wkurzało mnie, że ci ludzie siedzą na widowni, ale teraz mnie to rozbawia. Rozbawia mnie ten chłopak. Utworzył spektakl, w którym występuję, mimo, że mnie nikt nie pytał o zdanie. Zabawny…Mówisz, że zagubione dusze? Ona nie wyczuła, on jej chyba coś powiedział, bo siedzieli obok siebie i o czymś rozmawiali. Po tym już zaczęła udawać, nadrabiać. Jak pisałam o tym, że coś musi mu się podobać, to bardziej ciekawiło mnie, co tak szczególnie działa, bo to że się podobam, to nie miałam wątpliwości. Musi być coś, co sprawiało, że przez tak długi czas chciało mu się walczyć i trwać. Śmiać mi się też chciało, bo szedł po długopisy i ona widziała, że idzie w konkretnym kierunku, więc wyszła z roszczeniem, że ma jej przynieść to, to i to. On tak na nią spojrzał, nic się nie odezwał. Wymowna cisza. Przyniósł jej te rzeczy, ale tak od niechcenia. Myślę sobie, no wreszcie zaczyna zachodzić tu jakiś ład. Bo zawsze jak po coś szedł, to pytał, czy coś jej przynieść, a teraz nic. Mądry chłopak. Doskonałe wyczucie.
    Mówisz, że wagi niby takie niezdecydowane, ale mają wiele innych zalet i przede wszystkim większość, które znam wprowadza harmonię, dobrą aurę, łagodność. Takie są moje doświadczenia z wagami. A to masz niedługo urodziny, prawda?

    • Iwona

      Witaj J.
      Ja też mam zamiar tu zaglądać , zresztą na wyjeździe też można pisać.
      Napisałam ,że nie mam ochoty na ten wyjazd bo to jest miejsce , które uwielbiałam do tej pory a teraz / tak jak i letnie wyjazdy / nie cieszy mnie to bo jego tam nie ma. Taki dysonans poznawczy bo jak mogę się nie cieszyć ?! Powinnam.
      Rzeczywiście chłopak zachował się prawidłowo , pisałaś zresztą, że jest na poziomie więc ma wyczucie. Mam nadzieję , że będzie kontynuacja i wiele sobie już wkrótce wyjaśnicie. Co mu się w tobie konkretnie spodobało trudno powiedzieć , z reguły to jest zespół cech. Podoba ci się w pakiecie , wszystko .Wygląd też jest ważny. Zależy też co jest priorytetem dla danej osoby a co mniej istotne. Ja mogę zrezygnować z podzielania zainteresowania moją pasją bo jest nietypowa ale z ogólnego wysokiego poziomu wykształcenie nie.
      Nie będę przecież tłumaczyła facetowi co to jest entropia …ha ha. A teraz uważaj …. musi umieć pływać , jestem na to szczególnie wyczulona 🙂 tak jakoś .No i jeździć na nartach. Reszta bez specjalnych wymagań.
      No i wygląd – tylko jeden postulat. Absolutnie NIE brunet . Ten mityczny wysoki brunet nie dla mnie. Całkowicie odpadają CIEMNE oczy . Koniec , amen ; żadnych ciemnych oczu. To chyba uwarunkowanie genetyczne , mój genotyp nie akceptuje takiego fenotypu. Chociaż nie zamierzam już się prokreować 🙂
      W ogóle wraz ze wzrostem wykształcenia wymagania rosną bo liczy się ogólne obycie , oczytanie , zainteresowania, cały ten kod kulturowy. I kobietom jest trudniej … bo target się kurczy. A wiek ? Też ma znaczenie. Charakter , cechy , które cię przyciągają lub odpychają , sposób bycia.
      Mnie interesuje bardziej czym on cię uwiódł , czym zauroczył ? Co w nim takiego było ?

      Iwona

      • Iwona

        J.
        Przyznam się , że nie znam raków albo nie zwracałam do tej pory uwagi. Ale teraz już wiem , że są bardzo uprzejme , taktowne , wyważone , wrażliwe i inteligentne .
        A co do astrologii , to trzeba ją traktować z przymrużeniem oka. Podobno kiedy powstawała koncepcja zodiaku nieboskłon inaczej wyglądał , przybyło też astronomicznych lat i teraz należałoby dodać 13 znak -wężownik .
        Faktycznie , obchodzę urodziny , już świętuję. Właściwie ten okres to zawsze jest czas na jakieś podsumowania – nie Nowy Rok a teraz właśnie. Lubię też wtedy rozliczyć się z przeszłością. Akurat te urodziny spędzam samotnie , pisałam ci. Co baaardzo mi odpowiada , niczego nie wyprawiam , co tu zresztą świętować ?
        Co do znaku waga to mogę się wypowiadać tylko o sobie i dwóch najbliższych przyjaciółkach też wagach. Wahania bez wątpienia są , wieczna analiza , rozważanie za i przeciw. No i wieczne niezadowolenie z raz podjętej decyzji , przydałaby się silna ręka 🙂 która utwierdziłaby w słuszności. Uprzejme , miłe i taktowne na bank , ludzie do nich lgną. Dzieci śmieją się ,że tylu kart rabatowych , kuponów nie ma nikt a sprzedawcy sami oferują zniżkowe zakupy na swoje karty firmowe. Waga cię wysłucha , zawsze znajdzie czas nawet kosztem swojego , nie wyśmieje , nie poniży , nie zlekceważy. I ostatnia rzecz – empatyczne , dzieci mają to po mnie , tak były wychowane- są bardzo współczujące. Konfliktowość to ostatnia cecha w tej laurce – zero ! Zrobię wszystko żeby uniknąć konfliktu.No i spontaniczność , my jesteśmy bardzo spontaniczne. Spontanicznie go przecież pocałowałam , jakbym zaplanowała to bym się w końcu nie odważyła. Co do wyglądu , to moja przyjaciółka B. jest zachwycająca ; miała wczoraj urodziny. Nikt nie ma tyle wdzięku i ciepła co ona. Nikt. Trzeba się z tym urodzić . O wadach nie napiszę .

        Wiem spod jakiego znaku on jest bo trafiłam do niego z polecenia przez cały łańcuch innych , miał być tylko koniecznie on.
        Łatwo nie było , szukałam w internecie, był nieuchwytny. Już myślałam , że jest awatarem bo dosłownie nigdzie nie przyjmował a on był poza krajem . Stąd wiem bo chyba wszystko sprawdziłam i potem bardzo długo czekałam.
        Sugerując się zodiakiem to on nie dla mnie , co więcej znam takich trzech i było źle.
        Ale starczy tego New Age.
        Iwona

    • Iwona

      J.
      A teraz clou programu.
      Wczoraj do niego napisałam , przeanalizowałam sobie wszystko od nowa … ha ha / no waga. Wzięłam pod uwagę nowe okoliczności i twój wpis o potrzebie wyjaśnienia tej sytuacji – posłuchałam twej rady . Nie bez znaczenia była też data moich urodzin i potrzeba jakiegoś symbolicznego podsumowania. Uwierała mnie myśl ,że on myśli że jestem interesowna i tylko wtedy się odzywam gdy czegoś potrzebuję / w sumie tak to wygląda. Postanowiłam to z grubsza wyjaśnić . Sms bo na rozmowę nie starczyłoby mi odwagi.
      Ogólnie napisałam , że mam nadzieję ,że nie myśli , że zależy mi TYLKO na tym terminie i nie jestem z pewnością interesowna. A wtedy w lipcu to się przecież odezwałam tylko pan nie odpisał. I jeszcze / o zgrozo / że jak mi nie zależy to się nie staram.
      On nie odpisał , co zresztą brałam pod uwagę. Chyba dziwny sms ? Odważny.
      Rano oczywiście dopadły mnie wątpliwości . I jeszcze o zgrozo odkryłam ,że popełniłam błąd ortograficzny ! bo piszę bez słownika ale bez błędów ! Taka skaza na wizerunku ….ha ha
      No to sobie urodziny urządziłam , jestem załamana.
      Iwona

  • J.

    Hej Iwona, no raczej może nie odpisać, bo to nie jest sprawa na sms. Błąd ortograficzny to skaza na wizerunku?

    • Iwona

      J.
      W sumie teraz to bez znaczenia czy z błędem czy bez.
      Racja, to nie jest sprawa na smsa ; ale spróbuj przebić się przez pancerz emocjonalnie niedostępnego mężczyzny. Który raz dopuszcza cię do siebie a raz odpycha. Taki taniec zbliżeń i oddaleń. Dla niego bliskość to zagrożenie , uważa ,że miłość boli . Atakuje lub wycofuje się kiedy ktoś okazuje mu ciepłe uczucia bo tak każe mu jego system ochronny.
      Kiedy ty się wycofasz on wtedy podsyci zainteresowanie uwodzicielskim zachowaniem , adoracją . I tak w kółko .W momencie kiedy ty wyrazisz co do niego czujesz on cię znowu odrzuci , nie odpisze . Zrobi coś abym i ja zawiesiła kontakt. Ile razy tak już było ?
      A ja wtedy siebie obwiniam , co nie tak zrobiłam.
      Ale kochając go i ja mam korzyść …, nadal nie jestem z nikim blisko , nie jestem kochana. A tego się boję bo odczuwam miłość nie wtedy kiedy jest tylko wtedy kiedy jej nie ma. To właśnie to czekanie i tęsknota jest mi tak boleśnie znajoma , szukam tego . To kwestia dzieciństwa. Być może to też było jego udziałem , lub późniejsze oschłe związki .

    • Iwona

      Co do ” Śniadania u Tiffany`ego ” to z Capote jest ten problem , że on zawsze pisze tak ” obok „. I nigdy nie wiesz dla kogo tak naprawdę . Pewnych rzeczy po prostu nie przejdziesz i trzeba się pogodzić.

    • Iwona

      J.
      Ale wyczuwam ,że ty też nie jesteś szczęśliwa.
      W końcu piszemy od 28 czerwca i trochę cię już znam. Minął weekend….

  • J.

    Hej Iwona,

    wpadne tu pozniej i napisze wiecej. W likend widziałam sie ze znajomym (tez z tej branzy, co nasi panowie). Chcial pogadac. Na tym spotkaniu rozmawialismy o wielu kwestiach. I po nim, kiedy wrocilam do domu naszla mnie refleksja na temat gatunku ludzkiego, ktora trzymala mnie jakies 24h. Refleksja malo optymistyczna, mowiac oglednie. I bylam z tego powodu zla. Ale juz mi przeszlo.

    • Iwona

      J.
      Fajnie , ja też postaram się tu potem wpaść.
      Sporo czasu zajęło mi dostrzeżenie w tej relacji pewnych prawidłowości. A ponieważ dalszy kontakt będzie to nie mogę zachowywać się jak korek na wodzie , który płynie z nurtem. Muszę mieć swoje stanowisko i trzymać się go.
      To jest taka gra , szarpanie emocji . Przyciąganie i odpychanie na przemian. I kiedy ty już sądzisz , że ci to się przyśniło , że wymyśliłaś to sobie i wycofujesz się on znowu zabiega , dzwoni , pisze , promienieje, daje nadzieję . Ten schemat powtórzył się już wielokrotnie.
      Oczywiście, że ktoś czytając te wpisy pomyśli – halo kobieto ! nie widzisz ,że facet cię nie chce ? Ale to nie w tym rzecz , on chce – tylko , że chorej relacji bo sam się boi zranienia, odrzucenia , braku akceptacji .Dlatego średnio przemawia do mnie ten artykuł o potędze obojętności bo on nie dotyka sedna sprawy , nie tłumaczy mechanizmu , który jest w mojej relacji . Chorej relacji.
      Ale ja już wiem o co tu chodzi, dokształciłam się.
      Minimum , którego mamy prawo żądać – wszystkie czytające ten blog to realna znajomość , kontakt, odpisywanie. Bo miłość to obcowanie z drugim człowiekiem a nie marzenie o tym co chciałoby się przeżyć.
      Pozdrawiam cię J.

    • Iwona

      J.
      Muszę cię pilnie prosić o radę , o kobiecą radę .
      Orbitale chmurą elektronową zasłaniają mi już oczy ale muszę napisać .
      On dziś koło południa jednak zadzwonił 🙂 co za facet ; wykazał się klasą bo ja jednak ze strachu tylko tego nędznego sms wysłałam . Totalnie mnie zaskoczył , mało nie zachłysnęłam się herbatą . Jak zobaczyłam ,że to on się wyświetla to była taka radość niesamowita , takie szczęście . Zadzwonił w idealnym momencie bo trochę wcześniej nie mogłabym odebrać – jechałam .Był baaardzo miły i rozmowę przeprowadził w ten sposób , żebym się nie martwiła bo myśli jak mi wcześniej załatwić ten termin operacji . On sprowadził to do tego terminu o , który ja się tak martwię 🙂 Rozmawialiśmy bardzo krótko , pewnie dzwonił jeszcze z pracy bo to taka pora. Był radosny i wyluzowany , taki jakiego go lubię . Pominął
      to ,że ja w oczywisty sposób napisałam ,że zależy mi na nim a nie na operacji. Ale też wyczułam ,że ta krótka rozmowa nie był dla niego taka prosta , trochę się chyba stresował .Powiedział ,że telefon mu się zawiesił i teraz oddzwania do ludzi. Myślał by kto ,że tak chętnie dam się kroić ale robię to co on każe , jego jednego się słucham bo ma u mnie niesamowity autorytet .
      To była krótka rozmowa. Ale zadzwonił , to prawdziwy facet – nie boi się Doceniam to niesamowicie !
      Trzeba mieć odwagę. Powiedział ,że wkrótce się odezwie , coś takiego – nie pamiętam już ; bo byłam w szoku.. że oddzwonił bo w ogóle na to nie liczyłam. Weekend był masakryczny , przecież ja mu wprost napisałam , że to na nim mi zależy ! ! Tak się odsłoniłam jak nigdy dotąd dla nikogo.
      Ale nie byłabym sobą gdybym nie miała wątpliwości. On mógł chcieć po prostu wymiksować się z tej niewygodnej dla niego sytuacji i z mojej otwartości i sprowadzić wszystko do przyspieszenia tego terminu.Mógł chcieć rozwiązać po prostu tę żenującą dla niego sytuację ?
      Ja kiedyś też tak rozwiązałam trudny problem ; to nie dotyczyło relacji damsko – męskich ale zrobiłam to w identyczny sposób.
      Co o tym myślisz ?
      A w ogóle to jak go pocałowałam to on miał taką przyjemną skórę , budzi to we mnie czułość . Nie pachnie też na kilometr , na cały korytarz tylko w strefie intymnej , tak delikatnie – tak jak lubię .
      No nic , jeszcze muszę porobić funkcje falowe chociaż to ja jestem elektronem na jego orbicie 🙂
      Iwona

  • J.

    To jest bardzo dobre spostrzeżenie z tym korkiem w wodzie/stanowiskiem. Ja sobie to pożyczę, bo to jest bardzo dobra myśl. Nic nie sugeruję, ale mnie się wydaje, że masz prawo od niego oczekiwać jakiejś reakcji (pozytywnej lub negatywnej ale reakcji). I masz prawo być zła, jeśli to się nie zadzieje. Mówię ogólnie o waszej sytuacji. Teraz widzę, że chyba też o tym piszesz w przedostatnim zdaniu. A jeśli chodzi o smsa, to nawet jeśli nie odpisze, to i tak nie da się już uciec od tego tematu na wizycie. Siłą rzeczy trzeba o to zahaczyć. Więc sprawa tak czy tak się wyjaśni. Kwestia czasu. Odnośnie tego – A tego się boję bo odczuwam miłość nie wtedy kiedy jest tylko wtedy kiedy jej nie ma. To właśnie to czekanie i tęsknota jest mi tak boleśnie znajoma… – myślę, że coś takiego ma więcej ludzi niż nam się wydaje. Także pocieszające w tym wszystkim jest to, że nie jesteś z tym sama. Oj na pewno nie jesteś sama. Ja nie wiem, czy nawet mój kolega tego często nie doświadcza. To taka moja analiza jego osoby 🙂 A tak odnośnie mojego kolegi, za którym jestem bardzo stęskniona. On chyba jednak nie ma za wiele doświadczeń z dziewczynami. Chyba coś jest na rzeczy. Nie żebym ubolewała, po prostu obserwacja. Za bardzo to wszystko przeżywa. Ja na tym etapie nie jestem już taka zamknięta. Już na większym luzie podchodzę do tematu. On nie. Dziś go widziałam z koleżanką (ta sama). Na dosyć długo przed ich zajęciami byli w okolicy miejsca, w którym się spotykamy i dokądś szli. On zamyślony, patrzył pod nogi zamiast przed siebie. Ona nieokreślona. Ale żadna z nich para. Dwoje obcych ludzi w zasadzie. Ona wizualnie jest strasznie nieatrakcyjna. Ubiera się po męsku. W ogólnie nie dba o wygląd, mimo, że cerę ma ładną. ładne zęby, ale to tyle. On ubrany na czarno, fajnie wyglądał. Widać, że trochę się zastanawiał nad tym, co założy. Ten kolor pasuje do niego. Nie widzieli mnie. On tez jest rakiem.
    Kolorowych snów!

    • Iwona

      J.
      Uff…. koniec , test wypadł pozytywnie .. elektrony krążą po orbitach a Schrodinger spokojnie leży w grobie ; materiał wykończony , poszedł spać.
      Ja nie miałam łatwego dzieciństwa oj , nie. A potem w podstawówce , wiem ,że to śmieszne, trauma rodzinna zeszła się z traumą z pierwszym zauroczeniem . Wiesz ,że kiedy to piszę to płaczę ; taki drań ? Ale to na wszystkim zaważyło. Jestem nieufna…. nie odczytuję sygnałów . Dziś ja nawet nie spotykam się z takimi ludźmi, bo to dno ale wtedy on mnie zniszczył.
      A potem jeszcze na studiach ; promotor jak miałam zrobione 90 % pracy magisterskiej złożył mi propozycję absolutnie nie do odrzucenia .Wyczekał abym tak wiele zrobiła. A potem wylał moją półtoraroczną pracę do zlewu ! Kropla po kropli , moją pracę do zlewu na moich oczach !!! sadystycznie. To było moje dziecko ! Bardzo trudna , nowatorska synteza . Składał mi obietnice doktoratu. Po prostu czekał żeby mnie złapać w kleszcze i żebym musiała się zgodzić. To był ewenement – specjalizacja w jednym zakładzie a praca magisterska w zupełnie innym ; nie było takiego przypadku. Tylko ile mnie to kosztowało bo nikt mnie nie chciał przyjąć. O przejściach z pierwszego roku to już nie chcę pisać , może nie jestem najmocniejsza z matmy ale za to pamiętam aby być zawsze pod szyję i ZAWSZE stwarzać dystans. Najgorsze , że po pewną rzecz , którą mój mi zlecił musiałam udać się z trzy razy do budynku w pobliżu jego szpitala ! A tam mieszkał asystent od matmy .To taki sadystyczny wydział , podobno do tej pory. Ludzie tracą tu rozum , są przeuczeni widzą tylko wzory. Tylko wzory. W sumie ja też , na wszystko muszę mieć wzór ale jak mieć wzór na miłość , nawet tą nieoczekiwaną ?

      Ostatni raz tak jak teraz bo trauma wróciła / chociaż jestem bardzo szczęśliwa bo zadzwonił / płakałam na super wyjeździe w lipcu, na wulkan . Bo przewodniczka czytała sonet Iwaszkiewicza i to było takie o NIM ,że jego tu nie ma i to wszystko nie ma sensu bo bez niego……. Po prostu zalałam się łzami w autokarze , tak za nim tęskniłam; nie mogłam tego opanować.. Cud ,że nie zaczęłam szlochać …. Sporo czytam i lubię Iwaszkiewicza a Taormina piękna a co mi po tym bez niego? Taormina z nim to marzenie. Co mi po tych kraterach i cudach. Nie wiedziałam wtedy ,że w lipcu będzie taka super wizyta . Ale potem sama wiesz jak się to skończyło , jak mam mu ufać ?
      A on…. nigdy nie robił żadnych aluzji jak to faceci , nienawidzę tego. Żadnych tekstów i podtekstów , po prostu adorował mnie jak mężczyzna kobietę.
      Jak dziś zadzwonił to to niedługo potem przejrzałam się w lustrze bo akurat czyściłam / mania czystości to też to co ci tam wpojono / i szok. Wiem jak działają endorfiny i fenyloetyloamina. Ale żeby na mnie ! 🙂 a jednak . I co z tego , że znam ich wzory i wiem jak działają. Efekt był , te źrenice , policzki 🙂

      • Iwona

        J.
        I tak ci zazdroszczę , widujesz go dosyć często. Ale rozumiem , chciałabyś aby relacja przeszła wreszcie na inny poziom.
        Brak doświadczenia z kobietami akurat tutaj wiele by wyjaśniał , jest mu trudniej się przełamać i zrobić pierwszy krok , który to on powinien wykonać. Wasza znajomość to jeszcze początkowa faza , nie dzwonicie do siebie , nie spotykacie się sam na sam nawet w celach służbowych, nie macie wspólnych znajomych oprócz widowni. I jest trudno. Komfortowo i zgodnie z sv to on powinien dać ci swój numer a ty decydujesz czy chcesz tej znajomości czy nie. I uwierz mi tak często się dzieje.
        Brak doświadczenia z dziewczynami to akurat dla mnie ogromny atut, przecież doświadczonego podrywacza nie chcesz.
        Takiego wyczuwasz od razu po aluzjach , swobodzie , doświadczeniu. Oni też mają swoje amatorki , beton na twarz przed ćwiczeniami bo obok jest męska siłka. Jest na co popatrzeć ; twarz nieskalana myśleniem , ostatnia lektura to ” Łysek z pokładu Idy ”
        Co do jego koleżanki, to nie widziałam jej . Ale tak, w tej profesji / o ile ona też / sporo jest takich dość męskich typów , wydaje mi się,że to charakter przebija , zdecydowanie , decyzyjność. O ile u mężczyzny jest to interesujące i pożądane to u kobiety niekoniecznie. Ale przecież są też bardzo kobiece specjalistki , nie ma reguły.
        Ważne jakie kobiety się jemu podobają , każdy ma inny typ, jakiś detal na który zwraca uwagę. Coś nieuchwytnego , co ciężko zdefiniować . Ona ma ładną cerę i zęby to sporo w sumie , znajdzie sobie kogoś innego 🙂 Rozumiem ,że nie martwi cię zbytnio jej znikoma atrakcyjność wizualna ? Ale na tym też można się przejechać – zdarza się ,że atrakcyjni faceci mają nieatrakcyjne ;partnerki,widocznie mają inne zalety ? W moim odczuciu błędne jest przekonanie ,że jeśli jestem ładniejsza to mam większe szanse , teoretycznie tak ale nie do końca tak to działa.
        Co do jej stylu to śliski temat ; śliski .Oczywiście nie widziałam jej. Ale patrząc na awangardową modę – Vetements , Maison Margiela to dziś raczej kwestionuje się istotę mody. Ubrania są przewymiarowane , króluje dekonstrukcja. I właśnie męski styl , który na bardzo kobiecych kobietach wygląda super. Ale nie znam jej.
        Tak czy siak parą nie są , entuzjazmu u niego nie widać . Słuchaj , przyszło mi teraz do głowy czy oni aby nie są małżeństwem ? Bo nie odstępują się ale są znudzeni / on , ona go pilnuje on rozgląda się się za tobą. Toż to typowe małżeństwo – mają siebie serdecznie dość 🙂
        Strasznie miło , że on myśli jak się ubrać żeby dobrze wyglądać. Wbrew pozorom mężczyźni też zwracają na to uwagę , starają się . Mnie to bardzo wzrusza . Bo my też jak nam zależy staramy się jednak odrobinę więcej.
        Pisałam już ,że on na jednym ze spotkań wyglądał rewelacyjnie. Zawsze wygląda dobrze ale wtedy akurat naprawdę wyjątkowo.
        A że był zajęty a siedzieliśmy blisko to sobie popatrzyłam 🙂 miał krawat w bardzo charakterystyczny wzór. Założę się ,że nie zna tego wzoru ani nie wie jak się nazywa ale ja znam ! I powiem ci ,że byle kto tego wzoru nie uniesie to kwestia osobowości.
        Myślę , że kolega się pomału przełamie i zbierze na odwagę . Oby szybko bo mu ktoś sprzątnie sprzed nosa taką fajną dziewczynę jak ty . Wartościowi mężczyźni to towar deficytowy ale kobiety też.

        Już was coś łączy – zodiak , to miłe.
        Pozdrawiam Iwona

    • Iwona

      J,
      Tak sobie teraz pomyślałam , że ja go postawiłam w bardzo niezręcznej sytuacji. Sama nie wiem czy gdybym była facetem to bym oddzwoniła ? Bo co niby miałabym powiedzieć ? Bardzo niekomfortowa.
      Nie wpominając już o tym ,że może nie podzielać mojegozainteresowania

  • J.

    O, to milo, że zadzwonił! Trochę trudno cokolwiek przewidzieć na tym etapie, bo może być tak jak mówisz, że chce się wymigać, ale wcale nie musi. Może przemyślał przez weekend i się ucieszył, a teraz trzeba obmyślić jakiś plan działania (on). Myślę, że więcej będziesz wiedziała na kolejnym spotkaniu. Zwłaszcza tym f2f. Te wszystkie sygnały niewerbalne, itd. A kiedy macie się spotkać w szpitalu, tak orientacyjnie? Jeszcze w tym miesiącu? To ty masz ścisły umysł, widzę. Super, znasz się na takich trudnych i ciekawych tematach z fizyki. Mnie się też podoba, kiedy faceci zaznaczają swą osobowość np. w ubiorze. On prywatnie może być ciekawą, ale też skomplikowaną (w pozytywnym znaczeniu) osobą. I to się podoba! Przynajmniej nie jest mdły.
    A on zaczął pisać do Ciebie na fb? Bo mówiłaś, że jesteście znajomymi.
    Ja z kolegą mam ustalony plan działania, tylko on w międzyczasie ma nam coś potwierdzić i dać znać, jak się zobaczymy. Teraz pytanie, kiedy się zobaczymy…Ja na te zajęcia z nim nie chodzę już w zasadzie. Tylko na jedne w porywach. Więc nie widujemy się tak często. Rozważam też wyprowadzkę z mojego miasta. Do końca roku tu będę, a później jeśli wszystko się jakoś ułoży, chyba się wyprowadzę. Ten temat jest otwarty od jakiegoś czasu i nie wykluczam, że go zamknę wraz z końcem roku. A najchętniej wyprowadziłabym się na kilka lat do Szwajcarii. Spakowałabym się i wyjechała od razu, gdybym mogła. Już o tym myślę od dawna, ale nie udało mi się jeszcze tego sfinalizować. Nie nasyciłam się jeszcze życiem, tak jak bym chciała. Polska was never enough for me.
    Rozbawiła mnie ta wiadomość z wtorku 16.20. Zabawnie, ciekawie i w punkt. Gdyby to była np. awangarda, to bym się słowem nie odezwała. Nawet bym ją podpatrywała, ale niestety ten jej styl nie stoi obok awangardy. Odległy biegun. A tak swoją drogą widzę, że Iwona mnie nie docenia i tłumaczy rzeczy oczywiste. Nie wtrącam tu pewnych tematów, ale to nie oznacza, że trzeba mi tak wszystko tłumaczyć od podstaw. W końcu żyję na tym świecie, śledzę co się w nim dzieje, więc nie trzeba aż tak wprost 🙂
    Odnośnie tego – „Rozumiem ,że nie martwi cię zbytnio jej znikoma atrakcyjność wizualna?” – Dokładnie! Jak tylko wypostowałam tamtą wiadomość, to zdałam sobie sprawę, że to trochę tak wygląda i że co ja w ogóle robię. Poświęciłam jej zdaje się 4 cenne linijki mego czasu! …
    A mówił jeszcze coś odnośnie tej chwilowej awarii telefonu w likend? Czy tylko, to co napisałaś?

  • Iwona

    J.
    Właśnie wróciłam ze spotkania ❤. I nie było oficjalne. Nie. I nie na dotychczasowym gruncie . Postaral się. Nie sądziłam, że tak mu zależało , że tyle się starał I już zwątpił.
    Jestem jednak ślepa i zimna

    Teraz pisanie o nim to byłaby już nielojalność. Nie chcę. Ale kibicuję tobie.
    I.

  • Iwona

    J.
    Fizyka nie; zbliżony obszar. Ale się zazębiająją.
    Wiele Fashion Weeks- latorośl. Ja to styl preppy. Awangarda nie dla mnie.
    I.

    Wiele Fashion

  • J.

    No to ja mam dla ciebie newsa. Newsa roku 2018. Kolega się wszystkiego wyparł. To tyle w tym temacie. Całe pół roku, całe to nasze pisanie tutaj można podsumować w jednym zdaniu złożonym z 4 słów. Temat wyjaśniony.

    • Iwona

      J.
      Żenada roku 2018 i nominacja dla niego w tej kategorii ; szanse ma wielkie.
      Pogratuluj mu ode mnie męskości i decyzyjności. Widać jego target to jednak ta męska koleżanka , pewnie rekompensuje mu własne niedostatki i podtrzymuje spodnie w pasie .
      Cóż … Szwajcaria czeka a może i cały świat. Córka zawsze powtarza ,że na Polaków szkoda czasu 🙂 Bo nieprzystojni , strachliwi , bez jaj. Niemęscy.
      Janusze, nieumiejący się ubrać i zadbać o siebie. I pewnie wie co mówi po tylu latach tam i kilku fajnych związkach.
      Cóż .. plany masz i dobrze jest mieć świadomość ,że tam gdzieś czeka prawdziwy facet , który doceni CIEBIE . Warto być na to przygotowaną bo to przychodzi zazwyczaj w najmniej oczekiwanym momencie !
      Z drugiej strony popatrz na mnie , domyślasz się pewnie mojego wieku . No to zobacz ile jeszcze przed tobą – dobrego i złego 🙂 niestety też . Zapewniam ,że emocje zawsze są takie same.
      I mimo wszystko uważam ,że bardzo dobrze że spróbowałaś ; walczyłaś , wyjaśniłaś , masz jasność. Wiesz na czym stoisz , ty niczego nieodpowiedniego nie zrobiłaś , nie narzucałaś się. To on jest nienormalny i ma poważne problemy emocjonalne , teraz to jasne.

      Trzymaj się cieplutko ,
      kłaniaj się Szwajcarii , a choćby Łodzi , Warszawie czy Skierniewicom.
      Twoja I.

      Jako chwilowe remedium polecam…. upić się , kupić nowe buty , wyjechać na weekend. Pomaga.

    • Iwona

      J.
      mimo wszystko uważam ,że to pisanie miało sens . I to nie d…
      D… to on, niestety.
      Pisanie ma efekt terapeutyczny a przede wszystkim piszesz tak naprawdę dla siebie. Pisać z tobą to była przyjemność !!!

      I.

  • J.

    Nie mam słów, żeby to określić, skomentować, bo wszystko co mi na ten moment przychodzi do głowy jest niewystarczające i zbyt trywialne. Nawet nie mam określenia na to, jak się czuję potraktowana. Gorzej niż jak śmieć, na pewno. Akurat na to sobie nie zasłużyłam. Chociażby z czystej przyzwoitości jego zakichanym obowiązkiem było załatwienie tej sprawy w cywilizowany sposób, a nie jak 15 letni chłopiec, który się zapewne jeszcze kogoś w międzyczasie doradzał, co ma zrobić, czy faktycznie w to brnąć i wyjaśniać, czy odpuścić. I jak ten baran posłuchał koleżanek. Jestem pewna, że ktoś (nawet chyba wiem kto) maczał w tym palce. Bo przecież nie potrafi myśleć samodzielnie i podejmować decyzji. Ciekawe, czy jak ma pójść z dziewczyną do łóżka, to też się doradza mamy lub koleżanek. To że nie ma jaj to już pomijam, bo to oczywiste. Potwierdzeniem jest chociażby to, że tak jak pisałam, miał mi dać co do tej kwestii, o której rozmawialiśmy. A on mnie zaczął unikać. Rozumiesz to? Ale mu tego nie odpuściłam. Był mi dłużny to wyjaśnienie i dopilnowałam, żeby się ten chłopiec z tym też skonfrontował.
    Dzięki za wsparcie mentalne i te słowa. Też je sobie ceniłam. Szkoda tylko, że tak to wszystko się skończyło. Co za palant.

    • Iwona

      J.
      A ja właśnie uważam , że dobrze że tak się skończyło , wszystko jasne , wyjaśniłaś i niech się goni. Nadal traciłabyś tylko czas , szarpała emocje. Przecież teraz widać ,że on niczego by nie zrobił , migałby się dalej. Masz już jasną sytuację a tak czekałabyś do Wielkanocy.
      Skąd wiesz ,że w ogóle z kimś spał ? Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę jak wielu z nich w tej profesji jest od małego szkolonych w domu do wyścigu szczurów ? Wielu. Tylko rycie od rana do nocy , rycie w emocjonalnie zimnym domu . Potem są tego efekty uboczne . Na studiach znowu rycie i towarzystwo podobnych ludzi. Po co ci taki popapraniec , przecież by cię wykończył ? Jeśli on samodzielnie nie umie podjąć żadnej decyzji to to jest facet ? Czy potulne cielę ? Niech koleżanka nim steruje , niech go pilnuje.
      Czujesz się podle ale mimo ,że źle cie potraktował to póki ty sama nie dasz sobie przyzwolenia aby tak się czuć to tak nie będzie. Nigdy.
      Jestem pewna ,że on musi czuć się z tym fatalnie bo ta sytuacja obnażyła przed nim samym jaki jest . No i jaki ? Jak facet w głębi duszy , sam ze sobą może się teraz czuć ? Jak mężczyzna czy jak chłystek? Przecież on ma teraz kaca moralnego jak stąd na Alaskę . Oj to ego ucierpiało , ucierpiało ,że jednak jestem taki chłopczyk. A to tkwi głęboko.
      Tylko uważaj teraz bo on może tego nie znieść i znowu czegoś próbować . Chcieć wyjaśniać, wysyłać posłanników aby poprawić sobie samopoczucie. Weź to pod uwagę , jednak macie wspólne obszary. On jest zmienny , w jego zachowaniu widać wyraźne fluktuacje , po wycofaniu następują powroty. Widać to jasno w twoich postach , dlatego tak cię skołował. To nie trend , tylko tendencja tak jak w fizyce i ja to wyraźnie widzę . Bądź przygotowana na to , to jest cykl mniej więcej dwutygodniowy. Wyraźny. Aż strach pomyśleć jak ta chłopaczyna uszarpałaby cię w związku. Poszłabyś z nim do łóżka i on by się wtedy wycofał , no pięknie …. zarąbać się własną pięścią . Ta konfrontacja to chyba najlepsze co mogłaś zrobić. Dla własnego dobra.
      Ja bym nie unikała konfrontacji jeśli on z tym wyjdzie ale zakwestionowałabym wtedy jego męskość.

      Trzymaj się a jemu nie życzę źle , niech tylko karma do niego wróci.
      Z drugiej strony takie rzeczy dzisiaj już skutecznie się leczy.

      I.

  • J.

    Iwona, ten post poprawia humor! Dzięki. Jest świetny!
    Kolejny hit. Znajomy gej (z tych męskich, zdecydowanych gejów), też uczestnik zauważył, co się dzieje, ale mnie nie widział i mówi do niego coś na zasadzie chłopie, przestań się miglać, chować, tylko bierz się w garść i idź do wyjaśnij. Dał mu popalić. Skoro ostatecznie wszystkiemu zaprzeczył, to on tak naprawdę mógł o mnie naopowiadać jakieś historie w międzyczasie. Że to ja czegoś od niego chcę i coś sobie ubzdurałam. Już teraz spodziewam się wszystkiego, skoro w sprawę włączeni są inni, nowi ludzie, którzy przecież mnie znają. Jeśli faktycznie coś takiego miało miejsce, to może to bezpodstawnie wpłynąć na naruszenie mojego dobrego imienia. Jasne, że nie mam sobie nic do zarzucenia, ale widzisz, co z tego wyszło. W którym kierunku się to rozwinęło. Owszem, wiem swoje i nie muszę i nie zamierzam się tam przed nikim tłumaczyć, ani czuć się winna, ale też nie chcę aby w najgorszym razie mi naruszał dobra osobiste…

    • Iwona

      J.
      Psy szczekają karawana jedzie dalej.
      Ani mi się waż cokolwiek wyjaśniać ludziom bo będzie tylko gorzej dla ciebie . W ogóle w życiu niewiele się tłumacz i niewiele przepraszaj . Nie przejmuj się tak co inni powiedzą i co o tym myślą . Olej to , inni nie są Świętymi Franciszkami z Asyżu ani sędziami pokoju. Rób swoje. Martwić to się miał o co Bill Clinton po aferze z Lewinsky ale ty ? Pożyjesz dłużej to takie pieszczoty spłyną po tobie.
      Zgwałciłaś go w kiblu ? Upublicznił twoje nagie zdjęcia ?
      Ogarnij się , uśmiech na twarz , nikt nie może się domyślać , że ci źle. To taka gra ; im ci gorzej tym lepiej wyglądaj. Przyjaciół masz tam niewielu więc licz na siebie . Tyle ciekawych spraw dzieje się na świecie , że do poniedziałku nikt z waszego grona nie będzie już pamiętał ,że jakiś palant jest tchórzem. Gorzej , że jemu przez weekend nakładą do głowy żeby wyjaśniał , znowu będzie się radził i może ruszyć do akcji. Dlatego bądź gotowa . Miła bo znowu stchórzy i ucieknie a ty nie uzyskasz satysfakcji. To musi być rozegrane z klasą . Wymyślisz jakiś tekst . Sorry bardzo cię przepraszam ale dopiero teraz dowiedziałam się ,że jesteś gejem ale nie myśl ,że mam coś przeciwko nim , nikt mi wcześniej nie powiedział , dopiero teraz. Taki tekst to chętnie bym mu napisała, bo to dobre na sms. Faceci panicznie boją się , że są niemęscy , że ktoś ich o coś posądzi . Albo ; przepraszam , że może byłam trochę obcesowa ale nie wiedziałam , że kompletnie nie masz doświadczenia z kobietami . Toż to zniewaga ; każdy w swoim mniemaniu to Grey. Lub – nikt mi nie mówił , że boisz się kobiet bo jesteś prawiczkiem. Nie wiedziałam , że tak unikasz kobiet , leczysz tylko mężczyzn ? Jesteś urologiem ?
      Gorzej , że ten przyjaciel gej może go w końcu namówić i ruszy . Ja p….. geje bardziej męscy od heteryków , co za świat , pora umierać.
      Ale sobie chłopak obciachu nastrzelał , no pośmiewisko w grupie , gej go będzie zachęcał do akcji. On ze strachu może nie wrócić na zajęcia , wyjedzie do aśramu medytować nad swym losem.
      Albo nadopiekuńcza matka, albo się przeuczył . Żeby się nie zabił ze wstydu .
      Współczuję przyszłej partnerce , jakaś go tam kiedyś weźmie siłą.Duże zaburzenia , duża dysfunkcja .
      Pozdrawiam I.

  • J.

    Ten ostatni post made my day. Postawił mnie na nogi, choć nie powiem, że nadal czuję odrazę po tym jak mnie potraktował. Mam poczucie zmarnowanego czasu. Zabrał mi praktycznie cały ten rok. I znowu jestem w punkcie wyjścia.
    Przyszedł na zajęcia po tym zdarzeniu. Nie chciałam go widzieć, przyznam i mam nadzieję, że nie będę go często widywać. Nie spodziewałam się, że będzie. Ale nie zwracałam uwagi. Ja mu wtedy po tej rozmowie krótko powiedziałam co o tym myślę. Spokojnie, bez emocjonowania się, ale konkretnie. I zamknęłam temat. Widziałam kątem oka, że zerkał na tych zajęciach. Nie mam ochoty na jakikolwiek kontakt z nim. Byłam spokojna, opanowana, super make-up, paznokcie w kolorze wina. Jeszcze moja znajoma siedziała obok niego i mnie tak radośnie przywitała na cale pomieszczenie. Więc generalnie wszystko naturalnie bez wysiłku. I chyba zadziałało. Po zajęciach uciekł raz dwa. Nawet koleżankę popędzał. Rozbawiło mnie wiele wątków, które poruszyłaś w mailu, jednak myślę (choć to też nie takie pewne), że nie będzie już narady i kolejnych podchodów, choć w głowie zapewne mu się kotłuje od myśli. W sumie nie wie, co ja z tym wszystkim zrobię. Jestem opanowana. Nie zrezygnowałam z zajęć, zachowuję się normalnie. I on za bardzo nie wie, jak się ustawić w tym wszystkim. To się czuło. Był podenerwowany. „ruszyć do akcji…” 🙂 🙂 chyba już nie ruszy, ale jak widzisz, życie potrafi być zaskakujące, zmienić się o 360 stopni z dnia na dzień. Nie można być niczego pewnym. Więc you never know. Dokładnie, on mnie skołował i wymęczył. Ja byłam gotowa to rzucić w czerwcu po tamtej akcji, ale widziałaś, że znowu zaczął mącić. On na początku rozmowy powiedział, że już wcześniej chciałam z nim zamienić słowo (czerwiec), ale on w ogóle nie wie o co chodzi…I to jeszcze tak podkreślał, że on naprawdę nie wie o co chodzi…
    Nie skomentuję tego. Dlatego życzę sobie, abym nie musiała go często oglądać.

  • J.

    I więcej też już z nikim niczego nie wyjaśniam. Ktoś mnie wciągnął w swoje manipulacje, a ja jak mała dziewczynka wzięłam to na poważnie i kierowana jakimś poczuciem przyzwoitości chciałam wyjaśnić sprawę. Dostałam za to podziękowanie. I dobrze. To znak, że trzeba przestać być nadgorliwą.

  • J.

    Jeszcze jedna myśl. Facet z jajami, z jakimś obyciem kiedy się dowie, że wpadł w oko fajnej dziewczynie, to nawet jeśli wie, że nie będzie się z nią spotykał, to inaczej to rozegra. Nie dopuści do wytworzenia się tak nieprzyjemnej sytuacji, szczególnie dla tej dziewczyny. Ale on nie wie, że tak się też można zachować.

    • Iwona

      J.
      Nie przesadzaj , zabrał ci tylko rok a nie 10 lat życia a zostawił alimenty i dwójkę dzieci na karku.
      Wiele się nauczyłaś i dowiedziałaś o sobie , coś jemu też zawdzięczasz.
      Cieszy mnie ,że z klasą i w burgundzie wróciłaś na zajęcia , nie pokazujesz po sobie zranienia / z udawaną radością też nie przesadź/ To wymaga hartu i klasy. Myślę , że dla niego powrót na zajęcia to było duże wyzwanie ale miał rację , że przyszedł – skompromitował się już wystarczająco.
      Natomiast ja upieram się ,że on za jakiś czas może znowu czegoś próbować , było już tak a ludzie są w gruncie rzeczy bardzo przewidywalni. Przemyśl to , abyś była przygotowana. To , że mógł skołować każdą z nas to fakt , jednak mężczyźni raczej aż tak głupio się nie zachowują. Miałaś pecha a tylu cudownych facetów jest na świecie. Najbardziej podobało mi się ” że on naprawdę nie wie o co chodzi ” – zabrzmiało to jak ratunku nie bijcie , ja niewinny. Nie chciałabym już takiego gościa , nigdy. Stracił w moich oczach wszystko.
      No cóż w XXI wieku to doprawdy szokujące , że dorosła kobieta może chcieć porozmawiać o czymś z dorosłym mężczyzną. A może chciałaś zapytać o nowy film , knajpę , naprawę auta ? Cokolwiek. Przecież na mongolskich stepach mężczyźni są bardziej wyluzowani niż on, że bardziej męscy to wiadomo.
      I oczywiście masz rację ,że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym jak kończy a nie jak zaczyna . Słowa Millera ciągle aktualne.
      I powiem więcej , mężczyzna z klasą kiedy nie chce , nie może przyjąć propozycji kobiety zostawia jej furtkę – możliwość wycofania się w sposób nie raniący jej uczuć . Wtedy może z dumą patrzeć na siebie w lustro i ma prawo myśleć – ja to jestem prawdziwy facet .

      Pozdrawiam I.

    • Iwona

      J.
      Jeszcze taka złota myśl. Nie traktuj tej sytuacji w kategorii porażki , to byłby błąd . Trzeba to raczej potraktować jako doświadczenie , drogę , rozwój. Nie byłaś po prostu gotowa. Nie byłaś jeszcze przygotowana na spotkanie tego właściwego , dlatego los postawił na twojej drodze jego , z tymi wszystkimi zahamowaniami , wahaniami i problemami . Widać nadal musisz się jeszcze dużo o sobie dowiedzieć , przeżyć , doświadczyć całego spektrum uczuć . Nie jest to miłe ale chodzi ci przecież o wartościowe relacje , pełne i uczciwe.
      Już odwaliłaś kawał roboty , owszem jest ci teraz cholernie przykro ale zobacz i odpowiedz sobie szczerze, czy w tej chwili wiedząc do czego jest zdolny- chciałabyś go ? Mogłabyś szanować ? Nie wierz , że on może być inny w relacji z drugą kobietą , nie jest bo on jest taki właśnie jakim ci się zaprezentował.
      A co to jest rok wobec wobec wieczności ? Może dużo , może niewiele . Za rok możesz żyć już gdzie indziej i urodzić dziecko innemu , piszesz , że dzień potrafi zmienić wszystko to rok ?
      Nie myśl , że uważam że złe , trudne doświadczenia nas budują – guzik prawda , to te dobre nas wzmacniają i dają oparcie . Ale złe też potrafią czegoś nauczyć , wyciągnąć wnioski. Generalnie ludzkie relacje to często lustra . W innych szukamy, pociąga nas to czego sami nie mamy , co nam imponuje , jakimi chcielibyśmy być . Co nas dopełnia ,na co nam samym brakowało / brakuje odwagi. Spróbuj to w swoim czasie rozważyć , może byli już tacy trochę nieodpowiedni dla ciebie ludzie ? Źli , niepasujący do ciebie ? Może też chciałaś mieć ten zawód , może pociąga cię niedostępność , odpowiedzialność albo setka innych cech ?
      Przecież niedługo spotkasz innego i będziesz już lepiej przygotowana. Coś ci to jednak dało i jemu też.

      I.

    • Iwona

      J.
      Zebrało mi się na patetyczną mowę ale teraz to już tak ogólnie o kobietach.
      Nie jest prawdziwe stwierdzenie a bo ja PRZYCIĄGAM alkoholików, brutali , popaprańców, niedostępnych, niezdecydowanych, tych których prawie nie mogę widywać, z zaburzeniami , niezaradnych ……. To nieprawda . To my ich wybieramy. Raz to może być wpadka , dwa pech ale ciągle ? Coś jest w nas samych , że takich właśnie pragniemy , że nas pociągają , że cierpimy przez nich . Patrz powyżej. warto się nad tym zastanowić . I szczerze zastanowić się czego nam samym w nas brakuje ,że oni nas dopełniają. Jakie relacje rodzinne nas kształtowały , jaki dom , jakie pierwsze doświadczenia ?
      Nie jest to miłe ale niezbędne aby wybierać mądrzej.
      I.

  • J

    Weekend miałam bardzo aktywny wiec nie dopuszczalam do siebie za bardzo tego co sie stało ale teraz czuje jak to do mnie wraca. Zalewa mnie powoli. Nie ucieknę od tego, trzeba to przetrawić.Juz nawet nie chodzi o niego ale o te pustkę…wiem doskonale jak ja zapełnić ale nie ucieknę od tego co sie stało. Nie wyprę i nie zapomnę na zawołanie. Jeszcze chwile sie z tym będę musiała pomęczyć.

    • Ewa

      Pisze tutaj ponieważ mam dość dziwna sytuację z facetem.Spotykaliśmy się chwile i było bardzo dobrze miedzy nami.On nie mieszka w Polsce.Jak wrócił do siebie codziennie rozmawialiśmy.Bardzo chciał żebym do niego przyleciała,cały czas mnie do tego przekonywał.W końcu kupiłam bilet i za jakiś czas kontakt z jego strony się urwał.Napisał mi ze ma kłopoty i nie mogę przylecieć.Jak pierwsza do niego napisałam to odpisywał jednak sam się pierwszy już nie odzywał.Później zapytałam go dlaczego tak się z dnia na dzień odciął,ale na to już nie odpisał.Więc ja tez stwierdziłam że już nie będę więcej do niego pisać.Sama nie wiem co na ten temat myśleć,Straciłam kasę na bilet i tyle.Nie rozumiem po co sam za mną latał przekonywał żebym do niego przyjechała a na końcu zrobił coś takiego.Co o tym myślicie?

  • J.

    Pustka, o której pisałam wyżej dosyć szybko znikła, Iwona. To nie było nic innego jak manipulacja z jego strony. Wspomniałam tutaj o tym w zeszłym tyg i teraz wiem, że to było właśnie to. Nic innego. To raczej klasyczny przykład działań manipulanckich, które trudno mi było dostrzec, a pierwszy poważny sygnał miał miejsce w czerwcu. No i ostatecznie się ośmieszyłam tym wyjaśnianiem, o czym zresztą też wspomniałam tutaj w zeszły likend.

  • Ewa

    Pisze tutaj ponieważ mam dość dziwna sytuację z facetem.Spotykaliśmy się chwile i było bardzo dobrze miedzy nami.On nie mieszka w Polsce.Jak wrócił do siebie codziennie rozmawialiśmy.Bardzo chciał żebym do niego przyleciała,cały czas mnie do tego przekonywał.W końcu kupiłam bilet i za jakiś czas kontakt z jego strony się urwał.Napisał mi ze ma kłopoty i nie mogę przylecieć.Jak pierwsza do niego napisałam to odpisywał jednak sam się pierwszy już nie odzywał.Później zapytałam go dlaczego tak się z dnia na dzień odciął,ale na to już nie odpisał.Więc ja tez stwierdziłam że już nie będę więcej do niego pisać.Sama nie wiem co na ten temat myśleć,Straciłam kasę na bilet i tyle.Nie rozumiem po co sam za mną latał przekonywał żebym do niego przyjechała a na końcu zrobił coś takiego.Co o tym myślicie?

    • Ala

      Z mojego doświadczenia powiem tak , nikt szczęśliwy na tego bloga o obojętności nie wchodzi. Jak w tym konkretnym dziale szuka się porad to już jest źle. To sytuacja z facetem jest mocno zła . My kobiety mamy duuuży problem z nadinterpretacją. Facet się uśmiechnie , obejmie , zajrzy głęboko w oczy i to już dla nas jest miłość. Często nie jesteśmy zupełnie przygotowane na męską potrzebę podboju i realizowania atawistycznej chęci zdobywania. Facet zawsze ! może się wycofać w dowolnym momencie , wtedy kiedy najmniej się tego spodziewasz też . I nie znaczy to ,że zrobiłaś coś źle. Zabiegał o ciebie , namawiał na przyjazd. W końcu jak już kupiłaś bilet to on się wycofał . Straty finansowe i tak są tu najmniej bolesne. Po prostu stracił ochotę , coś się zmieniło, odwidziało mu się, wrócił do starej dziewczyny…. setki przyczyn. Raczej nie dowiesz się o co tak naprawdę mu chodziło ale i nie w tym rzecz. Dobrze ,że już więcej do niego nie piszesz bo cała ta historia jest mocno niepoważna z jego strony. I jest to łagodne określenie na to co zrobił. Niewykluczone ,że jeszcze kiedyś się odezwie i może chcieć mieszać ci dalej w głowie, tłumaczyć się złym okresem w życiu. Byłabym wtedy bardzo ostrożna. Za autorką bloga powtórzę – trzeba wiedzieć kiedy odpuścić . Wyjaśnianie na siłę prowadzi do nieprzyjemnych sytuacji o których pisały dziewczyny w postach powyżej.

  • J.

    A dlaczego sam nie przyleciał tylko Tobie kazał się fatygować? Skoro z dnia na dzień zrywa kontakt bez wyjaśnienia, masz już odpowiedź. Nie wart Twojego czasu ani tym bardziej uwagi.

    • Iwona

      Witaj J.
      A co ty nagle zrobiłaś się taka ortodoksyjna ? 🙂 🙂
      Zapomniałaś ,że serce nie sługa i nie kieruje się niestety rozumem . Byli parą skoro ją zaprosił , nastawał na przyjazd. Skołował ją , może i sam tego pragnął ? Coś się w międzyczasie zmieniło , poznał kogoś , przestraszył się , wycofał ? Choćby słabych warunków lokalowych , statusu. Na to wygląda a dziewczyna straciła pieniądze na bilet. Pieniądze to w sumie najmniejsza strata kiedy w grę wchodzą uczucia. Mężczyzna może się niestety wycofać w każdej chwili i kobieta też 🙂 . Zerowy krok robi kobieta a potem to już rola mężczyzny i dziewczyna przepadła. Ale dobrze ,że do niego więcej nie pisze , nie wyjaśnia bo facet jest żenujący. Oczywiście ,że bym go skreśliła po takiej akcji choć może za jakiś czas się namyślić 🙂 i znowu zawracać jej głowę. Szkoda czasu. I ty i ona poznacie wkrótce prawdziwych mężczyzn.
      A co u ciebie ? Jak samopoczucie ? Troszkę lepiej ?
      Ja jutro wyjeżdżam 🙂 i bardzo się cieszę 🙂 bo to będzie babski wyjazd w moje ulubione miejsce . A tak szczęśliwie udało się to odwrócić 🙂 . Tylko pogoda marna na te lasy borealne.

  • Iwona

    A w sumie to i to SPA mi niepotrzebne bo i tak wyglądam jak milion dolarów 😉 ale tylko dla tego jednego i inni mnie kompletnie nie interesują . Ale czego się nie robi dla koleżanek 🙂 Liczę na miły i relaksujący weekend , dobre knajpy i sporo pływania.
    No i tęsknię za nim…..ale niczego nie kategoryzuję , życie sobie gdzieś tam płynie.

  • mm

    Iwono pisz jeszcze, Twoje posty koją moje serce

  • J.

    No u mnie ok. Nawet bardzo ok. Poznalam w miedzyczasie fajnego chlopaka. Jest obcokrajowcem. I jest jakos tak normalnie, milo. Jeszcze nie wiem w jakim kierunku sie to potoczy, ale jest wlasnie tak normalnie, naturalnie. Wszystko jest na swoim miejscu. Jestem ciekawa jak to sie rozwinie. A jesli chodzi o kolege, to bardzo dbalam/dbam, zeby go nie widywac. Od tamtego czasu widzielismy sie moze ze trzy, cztery razy. Dbam o to by moje granice dla niego byly zamkniete. On to widzi, analizuje i tez ja widze, ze nabral wiecej szacunku do mnie, ze potrafilam odpuscic mimo, ze bylam zaangazowana emocjonalnie. Nie spodziewal sie, ze przybiore taka postawe zaraz po naszej ostatniej rozmowie. Chyba myslal, ze blefowalam, kiedy przy koncu rozmowy go informowalam, ze temat zamkniety. U niego ten temat nie jest zamniety. Nawet nawiazal bliski kontakt z moja znajoma, zeby byc blizej, a nigdy z nia nie rozmawial. Cos kombinuja, maja jakis plan, widze to. Ale nie wypytuje. Nie chce. Ich sprawa. Zapewne z czasem sie dowiem sila rzeczy. Ja na razie uwage skupiam na czyms innym. Na dalszym rozwoju, bo mam plany. No i jest nowy kolega. Temu daje pierwszenstwo. Z nim mozna chociazby normalnie, spontanicznie pogadac i nikt nie pomysli, ze zaraz po jednej luzniej rozmowie o pogodzie chcesz sie facetowi np oswiadczac…
    Ale musze przyznac, ze myslalam duzo o tej sytuacji z kolega. Doksztalcalam sie, analizowalam, drazylam i doszlam do wniosku, ze ta lekcja, ktora mi dal, to jedna z wazniejszych lekcji w moim zyciu. To drążenie tez oczywiscie wyszlo ponad nasza sytuacje i pomoglo mi spojrzec na pewne rzeczy inaczej. Ta lekcja, ktora dostalam od niego byla nieunikniona. To byla kwestia czasu. Tego bardzo potrzebowalam, mimo, ze bylo ciezko. Ten rok obfitowal w rozne lekcje w roznych obszarach i pozniej testowanie. Lekcja i test. Rozwinelam sie w tym roku osobowosciowo jeszcze bardziej. Wykonalam sporo pracy. Dołatalam taki obszar, ktory potrzebowal pracy, uwagi od dawna. To jeszcze trwa, bo to praca jeszcze na jakis czas do przodu. Ale juz i tak sie wiele zadzialo. Mam nadzieje, ze juz na jakas chwile dosyc tych lekcji i testow. Teraz robie miejsce na owoce mojej pracy. Odezwe sie w przyszlym roku i dam znac, co i jak. Mam nadzieje Iwona, ze u ciebie ok! Wesolych Swiat zatem i duzo dobrego w Nowym Roku!

  • Iwona

    Witaj J.
    Dawno tu nie wchodziłam, widzę,że jakoś się trzymasz , jakoś dajesz radę po tych traumatycznych przejściach. Musiało ci być i pewnie jest nadal bardzo ciężko.Jesteś bardzo dzielna. Fajnie i cieszę się,że pojawił się nowy chłopak oby nie był tylko plastrem na złamane serce. Ale wiem ,że takie związki potrafią być bardzo rokujące i bardzo szczęśliwe . Cudzoziemiec to dodatkowy plus , pisałam już kiedyś o tym – są po prostu bardziej normalni , szanują i doceniają kobiety , wykazują inicjatywę.
    Co do tych bolesnych życiowych lekcji to obawiam się ,że nie unikniemy ich. Tylko na każdym etapie życia są inne. Jesteśmy z biegiem lat bardziej doświadczone i lepiej znosimy porażki ale ciągle jednak one są .Może w innych obszarach , może rzadziej ale trudno ich uniknąć. Tobie jest dodatkowo trudniej bo ciągle przebywasz w tym wspólnym miejscu z kolegą , rzadko ale kontakt jest . Rozumiem ,że nie możesz tego zmienić ? Chciałabym wierzyć ,że pula bolesnych lekcji już się wyczerpała i teraz czas na same przyjemne doświadczenia.
    U mnie nie jest ok. Nie kontaktuję się z nim już od bardzo długiego czasu .A raczej to on ze mną. Zawiesił kontakt, nie dzwoni. Najpierw czekałam bo obiecał , nie odrywałam się od telefonu. Ale od dawna już nie czekam. Skończyło się. Niczego też nie załatwił , nie przyspieszył , nie dowiedział się . Przepadł jak kamień w wodę . Było ciężko ale przebolałam, widocznie wszystko nadinterpretowałam jak to kobieta. Na wiosnę pomyślę o kimś innym bo problem pozostał . Śmieszne ale jutro miałam lecieć na święta i sylwestra w tropiki -też nie wyszło.
    Listopad był szczególnie trudny , jak to u nas – depresyjny i siny i wtedy też dotarło do mnie ,że nic już z tego nie będzie.
    Ale cóż Święta za pasem , cieszmy się . Życzę ci rodzinnych , uroczystych i pełnych spokoju Świąt. A w Nowym Roku tylko samych szczęśliwych chwil , zasługujesz na to.
    Iwona

  • J.

    Hej Iwona,
    Skoro nie miało z tego nic wyjść, to może lepiej, że bez słowa zniknął. Brak odpowiedzi, to też odpowiedź. Chciałabyś aby cię tak uszarpał jak mój? Przynajmniej ci tego oszczędził. Nie jest to nic miłego jak się tak ucieka bez słowa, ale uważam, że ta opcja jest lżejsza. Podobno jeśli jakaś sprawa zostaje niedokończona, to się do niej często wraca. Oprócz tego, że myślami, to też tak dosłownie, fizycznie. Być może kiedyś stanie ci jeszcze na drodze. Kto wie. Nic nigdy nie jest ostateczne. Co nie zmienia faktu, że w międzyczasie trzeba skierować uwagę na coś innego, na swoje życie nie uwzgl. osoby, która nas nie chce.
    Nie zrezygnuję z zajęć. Niech on zrezygnuje, jak już. My się tam widzimy raz w tygodniu i to też nie zawsze, więc nie ma dramatu. Miałam krótką przerwę od tamtego miejsca, wzmocniłam się w tym czasie na tyle, by przebywać w jego obecności bez uszczerbku na zdrowiu. To był taki intensywny kurs stawania na nogi. To jest też sprawdzian dla mojego hartu ducha. Sprawdzam, na ile przyswojone nauki się sprawdzają w praktyce. Jego męskiej koleżaneczce zdarzyło się podśmiechiwać ze mnie po tym jak narozpowiadał o tym, co miało miejsce. Tak bardzo chciała mu dziewczyna zaimponować. Czas był oczywiście trudny i nie ukrywam, że kiedy ostatnio widziałam go dwa razy pod rząd, to czułam, że znowu trzeba go unikać, by zachować balans emocjonalny. A on się znowu zachowuje jak wcześniej. Tym bardziej trzeba się trzymać. Było znowu ocieranie się, pajacowanie, zajmowanie miejsca obok mnie, ustala z moją znajomą, że ma mu też obok nas zajmować miejsce, a jak nie zajmie, to ma pretensje. A po zajęciach ucieka do łazienki i czeka, czy już wyszłam. I wychodzi jak mu się wydaje, że poszłam. Jak widzisz skrajnie i niestabilnie. Taki element krajobrazu. Ale to że szuka kontaktu, to ma na celu załagodzenie tematu. Żeby się dobrze poczuł po tym wszystkim. Nic więcej. I ja mu tego nie ułatwię. Niech się trochę pomęczy. Teraz to on się szarpie z tym tematem, bo został mu niesmak. Ja go generalnie ignoruję. Czasem nawet nie wiem jak jest ubrany, bo nie patrzę na niego. Nasz wzrok się nigdy od tamtego razu nie spotkał. Nie mogę. Muszę się trzymać, bo on już mnie odrzucił. Kiedy ostatnio się widzieliśmy byłam z reguły ładnie ubrana, tak bardziej wyjściowo. Kiedyś założyłam bluzkę, w której rękawy są całe z czarnej koronki. Wytrąciło go to z równowagi na całe zajęcia. I bardzo dobrze. Nie chciał to nie. Daję mu do zrozumienia poprzez ubiór, że nie był i nie jest esencją moje życia. Dociera to. O to chodzi.
    Też jakoś niedawno ten gej (pisałam o nim), z którym on się kumpluje przyglądał mi się z ukrycia. I w pewnym momencie to zauważyłam. Wtedy się ulotnił. Zaintrygowało mnie to. Obserwował, bo ma jakieś przemyślenia albo coś go mocno intryguje. To jest poważny, inteligentny chłop. Co mnie też zaskoczyło, to to, że (gej) zaraz po tym zajściu z kolegą z takim respektem się do mnie odnosi, a zna szczegóły. Z respektem i życzliwością. Ja z nim tak nie rozmawiam, ale też jest zawsze gdzieś w pobliżu. Albo stoi albo siedzi blisko. To osoba z autorytetem wśród innych. Mocne granice. Potrafi dogryźć jak trzeba. Zaintrygował mnie tym przyglądaniem się.
    Tak, oni są nieco bardziej normalni w kontaktach damsko-męskich. Trafne określenie. Normalni. Dziś np. żegnałam się ze znajomym, też z obczyzny. Prawie się nie znamy, ale żeśmy się przytulili po przyjacielsku. Nie wyobrażam sobie tak z prawie obcym Polakiem…Polak się w tym nie odnajdzie. Jeszcze z 50 lat… I właśnie to jest to. Brakuje tego. Normalnie i miło.

  • J.

    Słyszałam Iwona rozmowę jego z jedną z jego koleżanek. Zapytała o męską koleżankę, że czemu nie bywa na zajęciach, bo faktycznie już drugi miesiąc jej nie przyprowadza. Dodała jeszcze coś, co by świadczyło o tym, że męska to przynajmniej jego dziewczyna. On ją zbył, by nie rozwijać tematu, ale to nie ma znaczenia. Swoją drogą miałam wrażenie, że specjalnie to powiedziała, bo byłam w pobliżu i usłyszę. Zresztą nie pierwszy raz. Perfidna. Nie daje za wygraną, mimo, że temat z nim zamknięty. Zawsze dbała, by z nim nic nie wyszło i dalej ją to interesuje. Mało jej, mimo, z racji wieku i sytuacji osobistej nie powinna się w to wczuwać. Nie powinna sie tym w ogóle zajmować. Bitch. Nie toleruję jej, za interesowność i wściubianie nosa w nie swoje sprawy. Ona najbardziej walczyła o to, by go zawsze przywoływać do porządku.
    W każdym razie wiesz, dobrze, że to wyszło. Na coś takiego czekałam w zeszłym roku, by się od niego uwolnić. Właśnie na ten jeden znak, który pozwoli mi to całkowicie zamknąć. Było mi trochę przykro jak to usłyszałam, bo nie jest to nic miłego, ale dało początek do prawdziwego wyzwolenia, które się dzieje. Zdałam sobie też sprawę, że już wiedząc, że męska jest jego dziewczyną, w tym momencie to już nie chodzi o sprawdzanie się, o hart ducha, itp. bo test mam zdany nienagannie. Po tym wszystkim, wiedząc, że przez cały czas był zajęty i robił to co robił, nie życzę sobie przebywać w jego towarzystwie. Duma mi nie pozwala, by mając tę wiedzę, którą mam, przebywać z nim w jednym pomieszczeniu. Dlatego z nim na zajęciach się już nie pojawię. Nic przyjemnego, bo w takiej sytuacji znowu się odczuwa stratę (ogólnie), ale czuję też dużą ulgę. Z dnia na dzień pełniejszą. Możnaby na to spojrzeć inaczej, że może szukał kogoś nowego, itp., ale ja nie potrafię i nie chcę. Nie po tym, jak to wszystko zostało załatwione. Mogę tę sytuację już całkowicie wystrzelić w kosmos.
    A jak u Ciebie? Trochę lepiej z nowym rokiem?

  • Iwona

    Witaj J . i wszystkiego najlepszego dla ciebie w 2019 , samych szczęśliwych chwil !
    Ja Już doszłam do siebie , nie mówię ,że było łatwo bo najpierw długo czekałam na kontakt z jego strony , potem jak zrozumiałam żenadę tej sytuacji to ciało odmówiło mi posłuszeństwa- psychosomatyczne dolegliwości i to tego co on leczył.
    Modliłam się do Boga żeby minęło bo w zasadzie powinnam się z nim kontaktować. Pokusa była silna a okoliczności tak sprzyjające jak nigdy – ale nie uległam . Czuję dumę.
    Dużo czytałam na ten temat – internet. Zawsze muszę zrozumieć , poznać przyczyny , zanalizować, dotrzeć do sedna. I choć chylę głowę przed autorką tego artykułu o obojętności – bo jest bardzo mądry i słuszny i trafny w 100% i faktycznie warto czekać , być spokojną i cierpliwą; to mnie najbardziej pomógł / w sensie ,ze wyjaśnił prosty artykuł w Cosmo . Mężczyzna – łowca. Oni po prostu tak się zachowują, podryw to kwintesencja męskości. Codziennie , wiele razy uwodzą , podrywają kobiety . To niczego nie dowodzi , o niczym nie świadczy . Po prostu mają to we krwi. Robią to wolni i żonaci , wierni i nie. Tak się testują i sprawdzają swoje możliwości , niekoniecznie mają ochotę na kontynuację. A my potem zastanawiamy się dlaczego nie zrobił kroku dalej , nie pchnął znajomości na wyższy poziom.
    Kobiety są po prostu wtedy zdezorientowane no bo niby chciał , podrywał , patrzył się.
    Największy problem pojawia się kiedy zniecierpliwiona brakiem jego inicjatywy kobieta sama podejmuje jakieś kroki. Facet reaguje wtedy paniką , ucieczką , boi się . Niestety nie wolno tego robić. Bo on się gwałtownie wycofa , zaprzeczy a ty zostaniesz ze wstydem.

  • Iwona

    J.
    W Sylwestra przysłał mi entuzjastyczne życzenia noworoczne. Nie powiem , ucieszyłam się. Nie powiem , liczyłam się z tym. Kiedyś od razu wylewnie bym mu odpisała , teraz odczekałam maksymalnie ile się dało / przysłał je dosyć wcześnie. Odpisałam powściągliwie i krótko. Tak banalnie jak to tylko możliwe ale grzecznie. I wtedy olśniło mnie ,że to już jest zupełnie inna sytuacja , że to już jest nowe rozdanie kart.
    Bo ja też ! tyle czasu się z nim nie kontaktowałam. Nie szukałam pretekstu , porady , wytrzymałam choć dwa razy byłam już blisko dzwonienia do niego. Ale dałam radę , nie złamałam się. Robiłam to co on. Nie pisze – ja też nie. Nie dzwoni – i ja też milczę.
    Niesamowite uczucie – oczyszczające , taka duma z siebie samej. Jak pisze autorka bloga – jeżeli mężczyzna ma twoje walory w nosie to pozostanie obojętną pozwala ci zachować szacunek do samej siebie i godność. I to naprawdę działa !! Uroczyście zaświadczam.
    Na mnie brak kontaktu z jego strony nie zrobił wrażenia , ja się pierwsza nie skontaktowałam. Nie dopytuję go o termin operacji , czy czegoś się może dowiedział ?
    Niczego nie planuję. Jedyne co wiem na pewno to to ,że ja się pierwsza nie skontaktuję. A na wiosnę pomyślę co zrobić z tym leczeniem , u kogo i gdzie i coś załatwię. Może nie będzie to wygodnie i łatwo ale mój honor też ma swoją cenę.
    Wracając do artykułu w Cosmo to jasno wynika z niego / a pisał go doświadczony i empatyczny mężczyzna/ ,że męskie wyrazy zainteresowania , ta cała adoracja , patrzenie w oczy , niedopowiedzenia, dotyk o niczym nie świadczą ! Te męskie gesty należy traktować z duuużym dystansem i niekoniecznie im ulegać . One są wyrazem męskiej potrzeby zdobywania , sprawdzania się, flirtu. Ich ciała cały czas uwodzą, prowadzą grę. Mają to we krwi i nie ważne czy są w związku czy nie. Często te ich gierki są niewinne bo mają wbudowane różne mechanizmy obronne i nie posuną się dalej – nie zdradzą stałej partnerki.
    Problem tylko w tym ,że my często bierzemy to za dobrą monetę . Bo flirt , adoracja faktycznie była, bo rzeczywiście mogłaś się podobać ale dalszego ciągu nie będzie.Koniec kropka. Kobieta czuje się wtedy zdezorientowana i zawiedziona . I ma prawo bo poniekąd została wprowadzona w błąd z premedytacją lub nie.
    Ze swojej strony dodam jeszcze / z mojego doświadczenia/ ,że w momencie kiedy uda ci się wyrwać spod wpływu faceta i faktycznie staniesz się się obojętna on może poczuć dyskomfort,że jedna mniej ubyła mu z haremu i próbować ze zdwojoną siła przyciągnąć cię z powrotem w swoją orbitę. Tylko po to aby zaspokoić swoją próżność.
    Dlatego uważam , że taktyka , którą przyjęłaś jest świetna. Po prostu świetna . Chodzisz na zajęcia ale ignorujesz go i jesteś obojętna.
    Cóż więcej możesz zrobić ? Hart ducha masz niesamowity , podziwiam cię.
    Co do jego męskiej koleżanki czy też jednak dziewczyny. Piękna nie jest ale wielokrotnie przekonałam się ,że braki w urodzie stałej partnerki niekoniecznie działają na naszą korzyść. Dziwne ale tak po prostu jest. Możliwe ,że ma albo miał ochotę ją zmienić ale też może tak się nie stać.
    Trzymaj się, Iwona

  • Iwona

    J.
    Przyszło mi teraz do głowy ,że on może już nie być z męską ? Bo dlaczego zrezygnowała z zajęć ?
    Może ta sytuacja z tobą coś wyzwoliła , zapoczątkowała jakieś zmiany? Przecież musieli o tobie rozmawiać między sobą.
    Absolutnie nie mam zamiaru zachęcać cię do jakichkolwiek działań czy wpuszczać w maliny . Obie popełniłyśmy już wystarczająco dużo błędów. I to głupich.
    Nadal jak najbardziej obojętność. Ale nie możesz wyglądać na zagniewaną , urażoną , złą czy wściekłą na niego. Bo to są emocje a obojętność to brak emocji i to jest największa kara.
    Nie unikaj go , jak trzeba to rozmawiaj spokojnie i na luzie. Bądź naturalna , wesoła ale bez jakiejkolwiek przesady.
    Nie obiecuj sobie za dużo i nie rób nadziei ale zobacz jak to się rozwinie.
    Przydałby się jakiś kolega, który by cię trochę poadorował na zajęciach. Spójrz na kogoś łaskawszym okiem.

  • J.

    Hej Iwona, milo, ze piszesz. Nie ma potrzeby myslec o tym w kategoriach zenady i brac to na siebie. Zenadą jest nieskończone pociąganie za emocje drugiej strony kiedy i ile się zachce, czy tez manipulowanie, a kiedy po dlugim czasie druga strona przestaje mieć ochote to tolerowac, to serwuje się tekst typu „ale ja naprawdę nie wiem o co chodzi”. I to jest najwieksza zenada. Wiec poczucie zenady zostawmy tym, którzy ja rozpoczęli.
    Ja nadal nie reaguje na te zaczepki. Będzie chciał cos powiedzieć, to przyjdzie i powie. Jeśli nie, to tym bardziej. A jak to wygląda, czy wyglądam na urazona, czy nie, to nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia. Niech on i jego świta mysla co chca. Generalnie nie ma reguly jak się powinno postepowac w takich sytuacjach. Jesli człowiek czuje, ze nie chce się kontaktować z dana osoba, to się nie kontaktuje. Nie jestem mu nic winna. Widocznie w jego postepowaniu było cos, co powoduje, ze nie mam ochoty na kontakt. Dla mnie istotne jest, jak ten pan mnie potraktowal, ze sobie zakpił, ze rozmawial o tym z obcymi mi osobami, których imienia nawet nie znam i oni wiedza o takich prywatnych sprawach, a nie jak wypadam w ich oczach. Mój dystans do nich jest wyrazem tego, ze nie akceptuje takiego zachowania. Sam dystans do kogos może oczywiście nasuwać podejrzenia o emocje, o ktorych piszesz, ale tak jak mowie, nie ma znaczenia.
    Wiesz być może faktycznie cos tam się podzialo miedzy nimi, ale ja już w to nie wnikam. Ale fakt faktem nie przyprowadza jej i kiedy ta dziewczyna zapytala, czemu jej nie ma, to był zakłopotany. Spojrzal w podloge i jej odpowiedział. Ale brzmiało to jak wymijajaca odpowiedz. On generalnie dobrze wie, co robi. Jemu nie potrzeba wskazówek ani wyręczania. Wszystko jest przemyślane. On wbrew pozorom jest bardzo ogarnięty.
    W tym miesiącu nie pojawie się w tym miejscu. Przerwa. I nie wiem, kiedy wroce.
    O tym koledze do adorowania myslalam już w zeszłym roku, ale tam chłopaki sa sztywni. Nie przejdzie to. Wyjde na wariata. Niemniej myslalam i jeśli nadarzy się okazja, to skorzystam.
    Mowisz, ze mam hart ducha itd., ale tez mi pomogly Twoje posty, którymi mnie poratowalas. Mowie o tych z 12, 13.10. W zasadzie w tych pierwszych dniach one mi najbardziej pomogly. Bez nich bym się chyba podlamala.
    Tez jestem z Ciebie dumna, ze masz sile na dystans. Tak trzymać. I tak, zgadzam się, ze to jest już nowe rozdanie kart. Tak to działa jeśli się idzie schematem postepowania, który obralas. To jest dobry kierunek. Podobno tylko ludzi silnych i z szacunkiem do siebie stać na zasugerowanie swojego zainteresowania. A kiedy nie spotkają się z odwzajemnieniem, to odchodzą. I nie przybiegną później z predkoscia swiatla na byle zaczepkę czy smsa. Tak jest. I nie myśl o tym w kategoriach kompromitacji. Wnioski trzeba z tego wyciagnac, ja tak samo, ale nurzanie sie w żenadach i kompromitacjach jest nieeleganckie w stosunku do samej siebie i ujmuje atrakcyjności.

  • Marzena

    Cześć Iwona, co u Ciebie słychać ? Jak potoczyła się sprawa z lekarzem ? Pytam bo u mnie wciąż kicha w tym temacie.

  • Marzena

    Cześć dziewczyny! Jestem w kropce. Od wtorku się nie odzywa, nawet nie odczytuje wiadomości, a na messengerze jest dostępny. Mam mętlik w głowie. Ostanio nie możemy dojść do porozumienia. Proponuje spotkanie ale bez konkretów. Czekam już 3 tygodnie. Do wtorku cały czas pisał, a od tego dnia cisza. Napisałam mu we wtorek, że powinniśmy zakończyć znajomość bo nie posuwa się do przodu. Życzył mi powodzenia. Napsialam, że jego niezdecydowanie mnie męczy i że chyba jeszcze myśli o swojej byłej partnerce i że nie jest gotowy na nową relację. Rozstali się 3 lata temu. Napisał, że to miażdżąca psychoanaliza. Odpisałam, że musi uzupełnić wiadomomość o 5 zdań, on- jestem w poradni. Próbował zmienić temat, ale ja wracałam do tematu spotkania. W końcu przestał się odzywać. Nie wiem co robić.

  • wefhyt

    Ja bym olala zwyczajnie. Zawsze tak robie i od zawsze tak robilam i to dziala naprawde – nic nie dziala lepiej niz facet czujacy, ze nie jest dla nas priorytetem. Pozdrawiam

    • Marzena

      Cześć ! Dziękuję za komentarz. Ile najdłużej się nie odzywałaś do faceta ? To jest takie trudne nie odzywać się :/

  • J.

    Iwona, dziś po raz pierwszy po prawie miesięcznej przerwie widziałam kolegę. I czułam, że ten temat się dla mnie zamknął. Już nie było tego podekscytowania, które kiedyś mi zawsze towarzyszyło, kiedy był w pobliżu. Byłam w dobrym nastroju. Po raz pierwszy od niecałych 4 miesięcy nawet na niego spojrzałam. 2 razy miało to miejsce. Przy 1. razie było trochę jak z reklamy Taft. Gdzie uśmiechnięta dziewczyna z uniesionymi włosami się odwraca. Akurat przywitałam się serdecznie z innym znajomym, który przyszedł i z uśmiechem na ustach odwróciłam się i spojrzałam w punkt, w którym on się nagle pojawił. Patrzył. Wtedy też zobaczyłam zwyczajność tego chłopaka. Nie ma już tej otoczki wyjątkowości. Jest zwyczajność. A drugie spojrzenie już bardzo świadome miało miejsce, kiedy akurat prowadząca o coś go pytała. Zerknęłam życzliwie. Widział, że patrzę. Zaczął nieskładnie odpowiadać. Nie zapomniałam jak mnie kiedyś potraktował, ale też nie odczuwam już złości, która jest jeszcze widoczna w poprzednim poście tutaj. Coś mi się odblokowało. Odczuwam obojętność, może wybaczenie. Jestem pewna, że on to wszystko wyczuł. Że tego, co było kiedyś już bezpowrotnie nie ma. Teraz wszystko zapisuje się od nowa. Na innych zasadach. On wyczuwa bardzo wiele. W pewnym momencie pod koniec zajęć prowadząca spojrzała na niego i lekko zatroskana zapytała, czy wszystko ok. Ale może to tylko moja iluzja, której nie będę zgłębiać. Póki co myślami jestem bardzo bardzo powoli i nieśmiale przy kimś innym, o kim myślę ciepło.
    Nie wiem, czy jeszcze się tu pojawisz, ale gdybyś kiedyś miała ochotę, to wpadnij i daj znać, co u ciebie.

    • wefhyt

      Potrafilam tydzien, dwa az sam zmiekl. Po czym nie mialam do niego wyrzutow tylko udawalam, ze nie mialam czasu. Wtedy zauwazyl, ze nie jest moim priorytetem. Dzis juz tak nie robie bo jestesmy juz malzenstwem ale potwierdzam, ze tak – obojetnosc zalatwia wszystkie watpliwosci

      • M.

        Cześć, stosuję się do Twojej rady. Na razie się nie odzywam. Skupiam się na swoich sprawach co pozwoliło mi ochłonąć. Jeśli się odezwie – to fajnie, jeśli nie – jego strata.

        Rozumiem, że nie raz zdarzyło Ci się nie odpisywać tydzień/dwa?

        Pozdrawiam.

      • M.

        Cześć, ochłonęłam. Nie odzywam się. Jeśli chce to niech napisze, jeśli nie jego strata. Powiedz mi ile razy musiałaś być tak obojętna?

        • wefhyt

          Droga M.
          Moja ‚obojetnosc’ dziala sie jak mielismy po 18 lat. Czasy docierania, dojrzewania wiadomo, czasami sie zdarzalo ale najwazniejsze to, chocbym niewiadomo jak w srodku pekala, nie odezwalam sie pierwsza. Nie mieszkalismy wtedy nawet w tym samym kraju, wiec mozna sobie wyobrazic co sie dzialo w mojej glowie nieraz. Chociaz przyznam, ze dzis patrze na tamte czasy z sentymentem i troszke sie z tego smieje 🙂
          Najwazniejsze to potrafic pokazac facetowi, ze jest Ci wszystko jedno czy on sie odzywa, czy nie bo masz ciekawsze rzeczy do roboty i swoje zycie. Nawet jak sie odezwie po tygodniu/miesiacu to nie rob mu wyrzutow ani nie obrazaj sie, wtedy widac ze przez caly ten czas az sie gotowalas z nerwow 🙂 facet ktory sie tak potrafi nie odzywac musi widziec, ze nie jest Twoim priorytetem i nie rozmyslasz o nim caly czas. Wtedy przyjdzie sam, a jak nie, to znaczy ze jestes dla niego za fajna.
          Dzis mamy juz po 30 lat i sladu nie ma po tamtych ‚problemach’ a to tez wazne, gdyz dzis napewno nie pozwolilabym sobie na takie zachowanie i po pierwszym razie raczej pokazalabym takiemu drzwi.

  • M.

    Cześć J.
    Czas jest lekarstwem na wszystko. Trzymam kciuki za nową relację.
    Mną targają emocje, jest ich zbyt wiele. Mam nadzieję, że i ja doczekam tej obojętności. Pozdrawiam

  • Marzena

    Cześć J. Czas leczy rany. Trzymam kciuki za nową znajomość:)

    Niestety mną targają silne uczucia, mam nadzieję, że faza na obojętność przyjedzie niedługo.

    Pozdrawiam. M.

  • Marzena

    Cześć J. Czas jest lekarstwem na wszystko. Cieszę się, że poznałaś kogoś nowego.

    Mną targają jeszcze zbyt silne emocje, ale mam nadzieję, że przejdą one w obojętność.

  • J.

    Hej Marzena, dzieki. Odnioslam sie do Twojego zapytania, ale widze, ze nie zostal opublikowany. Nie chce nic sugerowac, bo nie znam calej sprawy, ale bazujac na tym, co odpisal Twoj znajomy, to on w zasadzie powiedzial wiele. Na tyle, by wyciagnac jakies wnioski. Ale nie znam sprawy, wiec tez nie chcialabym sie jakos jednoznacznie wypowiadac.
    Mysle, ze to wszystko sprowadza sie do pojecia granic i tego, jak duzy ma sie szacunek do siebie. I czy chce sie ten szacunek do siebie miec. Bazujac na moich obserwacjach w obcowaniu z lekarzami, to bez szacunku do siebie nic z tego nie wyjdzie. To jest podstawa w kontakcie (damsko-meskim) z nimi. Punkt wyjscia. Zauwazylam, ze osoby pozbawiajace sie chociazby tych 2 rzeczy ich draznia, bo tak jak pisalas oni sami maja duze poczucie wlasnej wartosci. Takie moje luzne spostrzenie.

  • Marzena

    Do J.
    Sytuacja jest patowa. Nie odzywa się od 12 dni. Denerwuje mnie jego opieszałość. Znamy się 9 miesięcy i w ciągu tego okresu dwa razy próbowałam zerwać znajomość. Za pierwszym razem odpowiedział, że mam błahe podejście do naszej znajomości, za drugim – powodzenia (miało o to miejsce 12 dni temu). Poza tym od wiadomości, w której zaznaczyłam, że męczy mnie jego niezdecydowanie, brak konkretnego terminu spotkania napisał dwie neutralne wiadomości. W odpowiedzi na ostatnią jego wiadomość napisałam, że nie wiem skąd wynika jego niezdecydowanie. Po tej wiadomości przestał się odzywać. Rozumiem, że boi się odrzucenia bo wcześniejsza partnerka z dnia na dzień odeszła od niego do kogoś innego bez wyjaśnień. Myślałam, że się ocknie, jednak stało się inaczej. Zawsze znałam swoją wartość i nigdy nie traciłam szacunku do samej siebie, jednak w tej sytuacji – złamałam kilka swoich zasad, gdzie wcześniej tego nie robiłam.

    Nie wiem co mam zrobić. Na pewno nie mogę do niego napisać. W ciągu 12 dni napisałam do niego dwie wiadomości. W pierwszej napisałam, że wcale tej znajomości nie traktuję błaho, a w drugiej – zachęciłam do rozmowy. Obydwie wiadomości odczytał po 8 dniach.

    Mam go jeszcze w znajomych na fb i jego dostępność na tym portalu mnie denerwuje. Usunięcie go z fb nie będzie wyznacznikiem, że jednak mi zbyt mocno zależało?

  • J.

    Czesc Marzena, tak jak pisalam, dysponujesz stosunkowa spora iloscia informacji, ktore mozna zlozyc w calosc. Wolalabym sie nie wypowiadac, bo sama czujesz to wszystko najlepiej, ale z tego co piszesz to on nie traktuje tej znajomosci powaznie. Wygasa zainteresowanie z jego strony. Byc moze kogos poznal i nie chce tez jednoznacznie zrywac, wiec trzyma Cie w niepewnosci. Jak sie zorientuje, ze z inna mu jednak nie wyjdzie to moze chlopak wroci. Dlatego wspomnialam o granicach i szacunku do siebie w nieco szerszym kontekscie. Do rozmowy go nie zmusisz jesli nie chce. A dalsze naciski wywolaja tylko agresje, niechec i poglebiajacy sie brak szacunku do Ciebie. Gdy bedzie chcial rozmawiac, to przeciez wie jak sie z Toba skontaktowac. Takie sytuacje to nic przyjemnego i prostego, ale teraz musisz myslec przed wszystkim o sobie. Tak jak pisala przedmowczyni, nic juz nie robic na te chwile. Zostawic to na razie. Teraz ruch nalezy do niego. I tylko do niego. Trzymaj sie!

    • M.

      Do J.

      Cześć,
      od samego początku wiedziałam jak jest, tylko nie dopuszczałam do siebie tej myśli. Myślę, że za jakiś czas się odezwie po tym jak straci zainteresowanie inną osobą, więc w tym kontekście myślimy tak samo. Tylko nie wiem czy będę zainteresowana utrzymywaniem dalszego kontaktu. Zajmuję się swoimi sprawami, przygotowaniami do egzaminów co pozwala mi na skupienie uwagi na czymś innym niż na jego osobie. Jest mi jeszcze przykro, ale z dnia na dzień będzie lepiej.
      Jak Twoje sprawy się toczą?

      • Czerwone wino

        Słabe , bardzo słabe. Po prostu narzucałaś się dążąc do spotkania. A facet jeśli jest zainteresowany sam dzwoni i proponuje choćby dziś jeszcze. Weź na wstrzymanie. Kobieta nie proponuje spotkań i nie dąży do wyjaśnień, jeśli to robi to kończy źle.
        Chciałabym napisać ,że on się tobą bawi ale myślę ,że nie, nawet to nie . Nie jest zainteresowany tobą. I wątpię czy jest inna , to łudzenie się. Nie odliczaj czasu ile się nie odzywał , ile ty milczysz . Po prostu odpuść, nie nagabuj go. A za parę miesięcy sama inaczej na to spojrzysz. Przeczytaj jeszcze raz dokładnie artykuł o obojętności i przy kolejnym facecie nie schrzań tego !

  • J.

    No jest Ci przykro i ma prawo być Ci przykro. Tym bardziej, że skoro pozwala sobie na odpowiedzi typu życzę powodzenia, to to mówi wszystko. I nie ma potrzeby tworzyć w głowie iluzji. Życie w iluzjach jest długofalowo zbyt kosztowne. Jemu mogło się w międzyczasie coś odwidzieć, ale pewne sprawy można załatwić cywilizowanie, nawet jeśli boleśnie. Zachować jakiś pion w tym wszystkim. To odpuszczenie sobie, kiedy zostało się odrzuconym i nadal jest się zaangażowanym emocjonalnie jest ciężkie do przejścia, ale później poczucie, że ma się ten szacunek do siebie i swego rodzaju wolność jest bezcenne. Dodające siły, która przelewa się na pozostałe dziedziny życia. Sama też przez to wszystko przecież chwilę temu przechodziłam. Daj znać za jakiś czas, jak się sprawy potoczyły. Powodzenia!

  • M.

    Do J.
    Niestety odrzucenie boli, a najbardziej życie w iluzji, że może jeszcze wszystko będzie w porządku. Zachował się nieprzyzwoicie i to mnie najbardziej irytuje. Rozumiem, że mogłam nie być w jego typie ale nie napisać nawet przepraszam. Wykształcony człowiek powinien znać podstawy wychowania.
    Wczoraj się dowiedziałam od koleżanki, że podrywa jej koleżankę. Także nie pozostaje mi nic innego jak usunięcie go z mojego życia, począwszy od fb.
    Niestety, nie ułożyło się tak jak chciałam.
    Co u Ciebie?

  • J.

    Co u mnie, Marzena? Ostatnie dni są trudnawe. Siada mi pewność siebie. Mam jakiś słabszy okres. Przez tę osłabioną p. siebie wykonuję zbędne ruchy. Zachowuję się jakby mi na niczym nie zależało. Tak też się stało ostatnio. Zaszło duże nieporozumienie przez moje zachowanie z pewną osobą. Źle mi z tym. Już tego nie odkręcę. Nie ma jak. W sumie mogłabym zadać sobie duży trud i załatwić to przez kogoś, ale nie będę tego robić. Intuicja mówi mi, by na razie odpuścić i nic nie robić. Czas pokaże jak będzie. W tygodniu byłam na konferencji, w której brał czynny udział chłopak, który kiedyś wykładał na moich studiach. Znaliśmy się tylko z widzenia. Widziałam, że spoglądał co jakiś czas i w końcu w przerwie podszedł do mnie, oficjalnie się przedstawił, porozmawiał. Dziękował, że przyszłam i chyba ze 3 razy zapraszał mnie na następne tego typu spotkanie. W czasie tej konferencji nie zależało mi jakoś na kontakcie z nim. Nie planowałam z nim rozmawiać. Więc tym bardziej miło, że sam z siebie podszedł. W czasie rozmowy owszem byłam miła ale bez spinania się. W pewnym momencie zrobiłam nagle coś co by w jakimś stopniu świadczyło, że już nie chcę z nim rozmawiać. A wcale nie miałam tego na myśli. Nie wiem, co się ze mną dzieje. No i trochę zdezorientowany oddalił się do kolegi, z którym prowadził to spotkanie a który stał kilka kroków dalej. Kolegę oceniam bardzo na plus. Obaj pracują w tej samej kancelarii. Ale chyba się nie zraził moim zachowaniem, bo chwilę po spotkaniu znalazł mnie w pewnej sieci społ. i zaprosił do kontaktów.
    Pan doktor się odezwał?

    • M

      Do J.

      Cześć, nie zraził się Twoim zachowaniem. Pomyślał, że jesteś kobietą niedostępną i jednocześnie atrakcyjną. Daj szansę tej nowej znajomości. Prawnicy to dobrzy ludzie. Uchodzą za nudnych, ale jeśli pozna się ich lepiej to są wyjątkowi. Wiem co mowię. Pewność siebie odzyskasz ! 🙂 To tylko chwilowe :):)

      W moim przypadku było dokładnie tak samo jak w Twoim. Doszło do nieporozumienia z doktorem. Cokolwiek teraz zrobię, jestem na przegranej pozycji. Znam powód urwania kontaktu przez niego. Rozmawiałam 3 tygodnie temu z dziewczyną, którą też zna. Przekazała całą naszą rozmowę jemu. Nie wiem dlaczego to zrobiła. Zepsuła naszą relację. Gdyby nie ona to ta znajomość miałaby szansę dalej się rozwinąć. Podczas tej rozmowy przyznałam się, że mi się podoba, ale też że mam pewne obawy w związku z jego licznymi koleżankami. Nie wiem konkretnie co mu powiedziała, domyślam się, że skłamała w pewnych kwestiach. Przestał się odzywać, nie napisał jaki jest powód całego zamieszania – tak jakbym nigdy nie istniała, a znamy się prawie rok. Początkowo chciałam do niego napisać, wyjaśnić, ale niby co miałabym napisać. Przyjaciółka doradziła mi żeby do niego napisać, przyjaciel – odradza. Dodał, że jest zbyt późno i że pewnie teraz z kimś się spotyka. Sytuacja jest patowa. Czy jest jakaś szansa abyśmy kontynuowały rozmowę w innym miejscu? – tylko za bardzo nie wiem w jaki sposób moglibyśmy przenieść rozmowę. Pozdrawiam 🙂

    • M

      Do J.

      Cześć, nie zraził się Twoim zachowaniem. Pomyślał, że jesteś kobietą niedostępną i jednocześnie atrakcyjną. Daj szansę tej nowej znajomości. Prawnicy to dobrzy ludzie. Uchodzą za nudnych, ale jeśli pozna się ich lepiej to są wyjątkowi. Wiem co mowię. Pewność siebie odzyskasz ! 🙂 To tylko chwilowe :):)

      W moim przypadku było dokładnie tak samo jak w Twoim. Doszło do nieporozumienia z doktorem. Cokolwiek teraz zrobię, jestem na przegranej pozycji. Znam powód urwania kontaktu przez niego. Rozmawiałam 3 tygodnie temu z dziewczyną, którą też zna. Przekazała całą naszą rozmowę jemu. Nie wiem dlaczego to zrobiła. Zepsuła naszą relację. Gdyby nie ona to ta znajomość miałaby szansę dalej się rozwinąć. Podczas tej rozmowy przyznałam się, że mi się podoba, ale też że mam pewne obawy w związku z jego licznymi koleżankami. Nie wiem konkretnie co mu powiedziała, domyślam się, że skłamała w pewnych kwestiach. Przestał się odzywać, nie napisał jaki jest powód całego zamieszania – tak jakbym nigdy nie istniała, a znamy się prawie rok. Początkowo chciałam do niego napisać, wyjaśnić, ale niby co miałabym napisać. Przyjaciółka doradziła mi żeby do niego napisać, przyjaciel – odradza. Dodał, że jest zbyt późno i że pewnie teraz z kimś się spotyka. Sytuacja jest patowa. Czy jest jakaś szansa abyśmy kontynuowały rozmowę w innym miejscu? – tylko za bardzo nie wiem w jaki sposób moglibyśmy przenieść rozmowę. Pozdrawiam 🙂

      Do J. Cześć, nie zraził się Twoim zachowaniem. Pomyślał, że jesteś kobietą niedostępną i jednocześnie atrakcyjną. Daj szansę tej nowej znajomości. Prawnicy to dobrzy ludzie. Uchodzą za nudnych, ale jeśli pozna się ich lepiej to są wyjątkowi. Wiem co mowię. Pewność siebie odzyskasz ! 🙂 To tylko chwilowe :):) W moim przypadku było dokładnie tak samo jak w Twoim. Doszło do nieporozumienia z doktorem. Cokolwiek teraz zrobię, jestem na przegranej pozycji. Znam powód urwania kontaktu przez niego. Rozmawiałam 3 tygodnie temu z dziewczyną, którą też zna. Przekazała całą naszą rozmowę jemu. Nie wiem dlaczego to zrobiła. Zepsuła naszą relację. Gdyby nie ona to ta znajomość miałaby szansę dalej się rozwinąć. Podczas tej rozmowy przyznałam się, że mi się podoba, ale też że mam pewne obawy w związku z jego licznymi koleżankami. Nie wiem konkretnie co mu powiedziała, domyślam się, że skłamała w pewnych kwestiach. Przestał się odzywać, nie napisał jaki jest powód całego zamieszania – tak jakbym nigdy nie istniała, a znamy się prawie rok. Początkowo chciałam do niego napisać, wyjaśnić, ale niby co miałabym napisać. Przyjaciółka doradziła mi żeby do niego napisać, przyjaciel – odradza. Dodał, że jest zbyt późno i że pewnie teraz z kimś się spotyka. Sytuacja jest patowa. Czy jest jakaś szansa abyśmy kontynuowały rozmowę w innym miejscu? – tylko za bardzo nie wiem w jaki sposób moglibyśmy przenieść rozmowę. Pozdrawiam 🙂

  • J.

    Hej Marzena, to nie przez koleżankę go straciłaś. To może tak wyglądać, ale gdyby faktycznie namieszała, sam by dążył do wyjaśnień. Nie chciałby Cię stracić i żadna koleżanka nie byłaby w stanie niczego zepsuć. Po prostu nie jest więcej zainteresowany kontynuowaniem znajomości.
    Chyba faktycznie pomyślał, tak jak napisałaś, bo później nawet przysłał mi prezentację. W międzyczasie myślałam o nim i o jego koledze z konferencji i zdałam sobie sprawię, że jeśli będę miała okazję ich jakoś bliżej poznać, to chyba wolałabym bliżej poznać jego kolegę. Jednak. Szkoda czasu na kompromisy.

  • marzena

    Cześć J.

    Odezwał się. Praktycznie cały czas pisze. W wypowiedziach jest uprzejmy, wcześniej bywał złośliwy. Tylko co z tego, jak nie proponuje spotkania? Mam wrażenie, że chce utrzymywać znajomość, ale tylko internetową. Powiem Ci z jednej strony cieszę się, że się odezwał i że wszystko wyjaśniliśmy, ale z drugiej strony – stoję w miejscu. Jestem już tym zmęczona.
    Udało Ci się porozmawiać na konferencji z drugim kolegą?
    Pozdrawiam.

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>