Główne menu

Pracujesz tyle, że nie masz czasu na życie?

Z pracą jest jak z jedzeniem. Jemy, żeby żyć. Pracujemy, też…żeby żyć. Teoretycznie, bo coraz częściej żyjemy po to, żeby pracować. W optymistycznym wydaniu dlatego, że swoją pracę kochamy, jest ona naszą pasją i najlepszym sposobem samorealizacji. W pesymistycznej wersji, dlatego, że ktoś zdecydował za nas. A my czujemy, że nie mamy innego wyjścia. Chcemy nadążyć, dotrzymać kroku współczesności, dlatego gonimy – od rana do wieczora spełniając czyjś sen o pracowniku idealnym, który nie ma czasu na własne życie…Z czasem już nawet przestaje mu go brakować. Tak bardzo wsiąkł, że jest oddany pracy w 100%. Jak współczesny niewolnik. A może nawet gorzej, bo z przekonaniem, że tak trzeba, bez siły…i czasu na bunt.

Jestem zajęta

Bycie zajętym to dzisiejszy synonim bycia spełnioną. Jestem zapracowana, zarobiona, nie wyrabiam. To dowód na to, że inni mnie doceniają, bo mam co robić. Jestem niezastąpiona. Mój czas jest rozchwytywany. Inni wyszarpują go sobie z ust. Są tak agresywni, że nie starcza go dla mnie samej.

Coś, co mówią, że jest bezcenne, najważniejsze, każdego dnia oddaję innym. Oddaję czas ludziom, do których on nie należy.

Co mam w zamian?

Pracę, która staje się domem. Współpracowników, na których patrzę przez większość dnia. Kolegów z pracy, z którymi spędzam więcej czasu niż z najbliższymi.

Czasami pracodawca daje mi więcej niż innym, budując moją lojalność- wyjazdy integracyjne, karnety na siłownię, a nawet klub fitness w miejscu pracy, do tego stołówkę i poczucie wspólnoty, dbania o mnie…

Przecież nie wyjdę pierwsza, skoro mam tu wszystko. Poza tym inni pracują. Ja też muszę. Chcę awansować i w końcu zarabiać więcej, by odpocząć…żeby zasłużyć na odpoczynek.

Staję się trybikiem w maszynie.

Stąd właśnie wzięła się przypowieść współczesności o dziecku pytającym mamusię/tatusia (niepotrzebne skreślić), ile zarabia na godzinę. Gdy rodzic odpowiada, dziecko mówi, że wręczy mu wskazaną sumę, wyciągając ją ze świnki skarbonki, jeśli tylko rodzic poświęci mu godzinę. Tylko godzinę, w pełni. Bez nerwowego spoglądania na zegarek, sprawdzania e-maili i  „chwil przerywanych na sprawy, które nie mogą poczekać”.

Zacznij żyć. Jest później niż Ci się wydaje

Polacy są znani ze swojej…pracowitości. Jesteśmy przyzwyczajani do tyrania już od szkoły, w której narzuca się nam na barki więcej niż chcemy unieść, odbierając czas na przyjemności. Pędzi się z materiałem, wymusza poświęcanie dodatkowego czasu na naukę, zapowiadanymi kartkówkami i pracami klasowymi motywuje. Czujemy, że musimy.

Z czasem nie jest łatwiej.

Ekonomiści i statystycy OECD przeprowadzili badanie, które pokazało, że przeciętny Kowalski pracuje aż 1832 godziny rocznie. To o 300 godzin więcej niż Brytyjczyk i o 400 godzin więcej niż przeciętny Niemiec.

Pracujemy tak dużo nie dlatego, że tak chcemy. Dużo częściej, bo musimy. Z przyczyn ekonomicznych nie możemy sobie pozwolić na pracę w niepełnym wymiarze godzin. W praktyce, by żyć godnie, pracujemy więcej i ciężej, ciągnąć dodatkowe etaty…wierząc, że tak da się naprawdę długo. Wystarczająco długo, by się dorobić…

Skutki przepracowania

To, że najtrudniej znaleźć złoty środek między pracą a wypoczynkiem nie jest przesadą. Tak, jak twierdzenie, że żyjemy w ciekawych czasach, kiedy łatwiej powiedzieć, że nie mam czasu na urlop, niż porządnie wypocząć na wakacjach. Bo bardziej docenia się napięty harmonogram niż potrzebę polenienia się. Mamy problem z kulturą wypoczynku i nicnierobieniem…Nie takim na szybkie zaczerpnięcie powietrza w weekend, ale z prawdziwym, zasłużonym resetem.

Niestety skutki są widoczne gołym okiem – nadmierna praca ma negatywny wpływ na relacje, związki, przyjaźnie i rodzinę, zwiększa ryzyko wypalenia zawodowego i depresji. W skrajnych przypadkach przepracowanie prowadzi do śmierci.

Dla osób potrzebujących mocnych dowodów mogą przemówić wyniki badań, które wskazują na coś oczywistego – długa praca wcale nie przynosi lepszych efektów. Zbyt wyczerpujący czas spędzony na aktywności zawodowej obniża naszą produktywność. Zgodnie z zasadą 80 do 20 powinniśmy pracować mniej, bo wtedy będziemy osiągać więcej.

Poza tym jest coś jeszcze. Nasze rozczarowanie, którego siły nie należy ignorować. Współcześni ludzie na łożu śmierci często żałują tego, że pracowali zbyt dużo, że nie starczyło im czasu…na życie. Bo banalnie to ujmując – życie nie czeka, życie ucieka.

    2 komentarze

  • Jola

    Obecnie jestem na etapie stawianie pracy ponad życie prywatne, ale mogę i korzystam. Oczywiście wszystko z umiarem, bo odpoczynek też jest ważny. Obecnie stawiam pracę na pierwszym miejscu, ale nikogo tym nie krzywdzę, wiec sobie na to pozwalam. Może tylko czasami niektórzy są zawiedzeni, że nie jestem na każde zawołanie, ale nie można być ciągle dla innych, a zapominać o sobie.

  • Magdalena Szymańska

    Przede wszystkim mam pracę, która bardzo lubię 🙂 Jednak umiem usiąść, odłożyc telefon, nie właczyc internetu i cieszyc się czasem z rodziną. Co niedzielę jestem w trybie off line 😉

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>