Główne menu

Przemoc emocjonalna – bagatelizowana, a tak samo boli a może bardziej

Można tak bić, że nie widać. Nie brakuje prawdziwych specjalistów w tym temacie, od lat pastwiących się nad rodziną. Każdy powód jest dobry – zbyt piękny, bo gorący dzień, zbyt zimny i trzeba łapać za łopatę i odśnieżać chodnik. Humoru brak, bo przed Matką Boską Pieniężną lub tuż po wypłacie i znowu jakieś marne pieniądze na koncie. Kto to wytrzyma? Wiadomo, że człowiek się wkurzy! I rękę ma wtedy ciężką. A jak nie rękę to język, którym palnie co ślina przyniesie na język. Wykrzyczy, co myśli, pogrozi, postawi ultimatum. Przecież nie będzie milczeć, jak święty, by nie wytrzymał. Przemoc emocjonalna istnieje w wielu polskich domach. Usprawiedliwiana i akceptowana społecznie. Czasy przecież mamy ciężkie…I każdy wie, jak jest. Nie wytrzymujemy po prostu!

Przemoc emocjonalna, czyli nie trzeba uderzyć, żeby się pastwić

Swego czasu głośno było o pewnym radnym z Bydgoszczy. Niemal cała Polska żyła bulwersującym nagraniem tyrad w wykonaniu „poważnego” męża i ojca, który latami miał się pastwić nad swoją partnerką. Powody błahe, ale konsekwencje poważne.

Typowa przemoc emocjonalna nie potrzebuje realnych, obiektywnie ważnych powodów, by się rozwinęła. Wystarczy drobnostka, pretekst, kiedy coś pójdzie nie po myśli agresora: brak obiadu na czas, niewyprane ubrania, bałagan na biurku, spóźnienie, zepsuty odkurzacz. Może być też bardziej ekstremalnie – bo żona nie czyta w myślach męża, bo nie wie, czego mu potrzeba, bo nie umie o niego zadbać, a on wypruwa sobie żyły, by zarobić na rodzinę i nikt go nie rozumie!

Przemoc emocjonalna często przybiera formę przemocy ekonomicznej. Wszak finanse to główny powód nieporozumień w polskich domach. Według najnowszych analiz, aż 70% Polaków zarabia mniej niż wynosi średnia krajowa, połowa zatrudnionych nie zarabia na rękę 2500 złotych. Nie dziwi zatem frustracja, kiedy słyszy się o coraz bogatszym społeczeństwie, czego nie widać we własnym garnku. Psychologowie nie kryją, że słaba sytuacja ekonomiczna to ogromne ryzyko dla stabilności związku. Rodzi ogromny stres, presję i problemy w związku. W konsekwencji niestety również przemoc.

Jak wygląda przemoc emocjonalna?

Przemoc fizyczna jest łatwa do uchwycenia. Czujemy ją od razu. Możemy ją bagatelizować, tłumaczyć, ale zazwyczaj w głębi serca wiemy, że ona jest naszym udziałem. Popchnięcie, szarpnięcie, uderzenie, kopanie, bicie rodzą ból, na skórze pojawiają się siniaki, zadrapania, otarcia. Pojawia się strach, upokorzenie i nadzieja, że to nigdy się więcej nie powtórzy.

przemoc emocjonalna

 

Nadzieję tą umacniają sami oprawcy, którzy funkcjonują w takim samym, paradoksalnie przynoszącym ulgę, mechanizmie: jest złość, znajduje się pretekst, będący czynnikiem zapalnym, pojawia się eskalacja uczuć, nad którymi nie można zapanować, furia, przemoc, potem skrucha, solenne obietnice poprawy, nawet prezenciki, by udobruchać ofiarę. Aż do następnego wybuchu…I wszystko zaczyna się od nowa.

Z przemocą emocjonalną jest inaczej. Zazwyczaj problem narasta powoli, przez lata. Zaczyna się niewinnie od stresu, zdenerwowania. Przecież każdemu może się zdarzyć. Każdy czasem się wygłupi, powie parę słów za wiele, zagalopuje się, potem zrobi mu się głupio, przeprosi albo inaczej załagodzi spór. Przecież nie ma idealnych związków, każdy się kłóci.

To prawda, jednak przemoc emocjonalna eskaluje. Z każdym kolejnym wybuchem jest coraz gorsza. Padają coraz mocniejsze słowa, wystawiane są coraz cięższe działa.

Do związku wkrada się lekceważenie, pogarda, chęć upokorzenia drugiej osoby. Nie są to zdrowe uczucia, które można usprawiedliwiać. Według psychologów, stanowią one niemal pewny prognostyk, że para nie przetrwa próby czasu. To, jak się bowiem kłócimy, jak umiemy lub jak bardzo nie potrafimy przetrwać trudnych chwil dużo mówi o naszym związku.

Przemoc emocjonalna to nie jest zwykła kłótnia, wymiana zdań, to powtarzające się ataki na drugą osobę, to awantury bazujące na pogardzie, lekceważeniu, uczuciach zmierzających do tego, by drugą osobę ukarać, zawstydzić i upokorzyć, pokazując, że nie nadaje się kompletnie do niczego. To agresja zmierzająca do zrobienia drugiej osoby krzywdy, to notoryczne krytykowanie i wyzywanie, wyśmiewanie, dotykanie najboleśniejszych strun w jednym celu – by zadać cios i osłabić ofiarę, obniżając poczucie wartości drugiej osoby. Nie trzeba uderzać ręką ani nogą, można równie mocno uderzyć słowem, cielną ripostą, zdaniem, które wniknie głęboko w serce i będzie tam tkwić jak cierń. Skutek jest taki, że ofiara przemocy emocjonalnej, walk na słowa trwających zazwyczaj latami, traci poczucie wartości, zaczyna wierzyć w słowa oprawcy, nierzadko popada w depresję.

Osoba, z którą budujemy związek, ma bowiem tę przewagę, że jest w stanie zranić nas wyjątkowo mocno. Od partnera nie spodziewamy się tak daleko zakrojonych ataków. Nie jesteśmy gotowe na przyjmowanie tak gorzkich słów i nie umiemy się przed nimi skutecznie bronić. Przecież wiemy, że mąż nas zna, chłopak buduje związek od lat, dlatego to, co niebezpieczne w przemocy emocjonalnej, to fakt, że uruchamia niebezpieczne myśli o tym, że może on ma rację, sama jestem sobie winna, zasłużyłam sobie, powinnam mu być wdzięczna, że mi mówi prawdę.

Agresor sprawia, że ofiara zaczyna wierzyć, że bez niego nie przetrwa, nie da sobie rady, że jest całkiem zależna i wszystko mu zawdzięcza. Traci realny ogląd rzeczywistości, dzień po dniu zaczyna widzieć świat oczami osoby stosującej przemoc.

W przemocy emocjonalnej typowe jest poczucie winy ofiary. Kobieta wmawia sobie, że gdyby przewidziała, byłoby inaczej, że mogła zapobiec wybuchowi agresji. Dlatego stara się jeszcze bardziej. Chodzi na paluszkach, by niczym nie urazić, stara się czytać w myślach, przewidywać, uczy dzieci, jak mają się zachowywać, gdy tata w domu, itd.

W konsekwencji cały dom żyje pod dyktando jednej osoby. W strachu i oczekiwaniu na kolejny wybuch, z wiedzą, jak szybko zejść agresorowi z oczu, by nie wywołać kolejnej fali jadu, gdzie się ukryć, żeby tym razem nie usłyszeć słów, które wracają jak echo w ciągu kolejnych dni i podczas koszmarów w nocy….

Artykuł 207 § 1. Kodeksu karnego wnosi, że: „Kto znęca się fizycznie lub psychicznie nad osobą najbliższą lub nad inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy albo nad małoletnim lub osobą nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5″

    11 komentarzy

  • Noel

    Przemoc emocjonalna jest znacznie gorsza niż fizyczna… Ciężej ją rozpoznać i z nią zerwać. A i często szkody emocjonalne i psychiczne ciężej wyleczyć n8e pozostawiając po sobie śladów.

  • Maja

    Wazny i potrzebny tekst!

  • Mozaika Rzeczywistośći

    Też uważam, że należy pisać i mówić o takich odmianach przemocy, których skutków często nie widać, ewentualnie stają się widoczne po jakimś bliższym przyjrzeniu się osobie.

    No i elegancko, choinka to taki element Świąt, którego nie może zabraknąć według mnie.

    Pozdrawiam!

  • Ewelina

    Ważny tekst!

  • Magda

    Te ciężkie czasy to mamy chyba od początków istnienia człowieka na ziemi . Nic nie usprawiedliwia przemocy . Ludziom się w głowach przewraca od materializmu i tyle . Proszę zwrócić uwagę , że ludzie biedni to chca miec tylko zdrowie i ciepło najbliższych a ludzie bogaci chcą mieć wszystko a tego nie da rady ogarnąć. Jak często dziecko biedne umie pomuc innemu bezinteresownie a bogate patrzy czy nie za dużo straci podczas pomocy .

  • oko

    łatwo wysnuć pochopny wniosek, że im dalej w las, tym gorzej, więc wieloletnie związki stają się zdegenerowane i chore z definicji.
    bo przecież trudno w związku nie rozmawiać, a to stwarza okazje do eskalowania negatywnych emocji. milczenie w końcu również tematu nie rozwiązuje.
    czyli co? związki są be i trzeba szukać alternatywnych rozwiązań.

  • Izabela

    Bardzo dobrze napisany artykuł. Przeszłam to i wyglądało to dokładnie tak samo. Chyba najtrudniej jest przyznać , że on nie ma jednak racji, bo to przecież my jesteśmy nic nie warte. Mnie uwielbiał nazywać ,Marysią sierotką’. Dziewczyny, jeżeli odnaleźliście siebie w tym artykule to uciekajcie jak najdalej i jak najszybciej od sprawcy.

  • Spokojna

    Prawie 7 lat żyłam z cudownym facetem (ślub, dzieci) nie wiedząc że jestem ofiarą przemocy emocjonalnej, a może i wiedząc ciężko ocenić. Chciałam zapewnić dzieciom szczęśliwe dzieciństwo. Chodzenie na paluszkach opanowalam do perfekcji. Sęk w tym że to wszystko się pogarszalo aż doszło do przemocy fizycznej i chyba właśnie tego kopa potrzebowałam! Nie dajcie się nie warto. Odeszlam razem z dziećmi, słuchając pięknych słów przeprosin i innych obietnic złożyłam pozew o rozwód i jestem z siebie dumna! Brakuje mi go bo kochał i podziwial… Jak miał humor wielka miłość jak coś poszło nie tak wyzwiska i ponizanie. Pozdrawiam i wiele wiary w siebie życzę!

    • dorota

      Spokojna, dziękuję za Twój komentarz. Życzę mnóstwo siły i wszystkiego dobrego. Bardzo dobra decyzja, nie można dać się poniżać…i wierzyć w ciągłe obietnice poprawy

  • Nin

    Na „przemoc emocjonalną” jest jedna na 100% skuteczna szczepionka – nie wychodzić za mąż, nie brać wspólnych kredytów i odkładać co miesiąc równowartość ceny męskich butów. W razie czego zawsze można odejść bez konsekwencji, może nawet kupić własny dom, a na pewno wynająć.
    A jeżeli bajkowe marzenia o „ślubie” wciąż gnębią, to zawsze można zrobić po prostu ślub nieformalny i choćby małe rzeczywiste wesele. Welon i suknia mogą istnieć tak samo jak podróż „poślubna”. Same plusy, żadnych minusów.
    Dla niektórych ludzi, którym wpojono myślenie o etapach życiowych małżeństwo, to też kolejny etap w którym zdobyli wszystko co możliwe i od tego momentu można sobie dać na luz. Dotyczy to, i mężczyzn, i kobiet.

    Przemoc emocjonalna, to skutek wychowywania córek w, często bardzo konserwatywnych rodzinach. Kobieta wychowana na zdrową osobę zdusi potencjalną przemoc emocjonalną z zewnątrz już w jej zarodku. Nawet jeżeli będzie musiała odejść. Kobieta wychowana na osobę emocjonalnie niesamodzielną, z nawarstwionymi kompleksami wyniesionymi z domu rodzinnego, przyprawionymi pierwszymi nieudanymi kontaktami z mężczyznami – praktycznie musi stać się tzw. „ofiarą”.
    A potem ktoś jej uświadamia, że tak wcale nie musiało być. Że ten jeden to jej oprawca. Nikt nie myśli o tym, że przecież to ona tego „oprawcę” często latami hodowała. No bo nierzadko, od więcej niż dekady, jest jednak pełnoletnia. Nie można jej już zwolnić z odpowiedzialności za to jakie życie sobie wybrała i jakie prowadzi. Odpowiedzialność zwykle dzieli się na dwoje w każdym związku. Szukanie winy tylko po jednej stronie kończy się często tragediami.
    Czy mężczyźnie, który czuje się źle i wie że jest upokarzany, ale od dwudziestu lat nic z tym nie robi – ktokolwiek uwierzy, że jest tylko niewinną ofiarą przemocy? To dlaczego kobietę, która robi dokładnie to samo, zwalnia się z odpowiedzialności za siebie?

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

malinowy dwór konkurs