Główne menu

Seks tak, ale gdy on zasłuży…Jak kobiety traktują seks?

Seks to uczta dla ciała. Oczywiście, mnóstwo ludzi powie, że z tą ukochaną osobą łóżkowe doznania są na znacznie wyższym poziomie, ale uczucia i seks wcale nie muszą iść w parze. Ba, zdarza się nawet, iż najlepsze orgazmy zapewnia ktoś, kogo niespecjalnie się lubi, nie widzi z nim wspólnej przyszłości – poza sypialnią dwójka idealnie dopasowanych kochanków nie potrafi razem spędzić pięciu minut, by nie doszło do jakiegoś konfliktu. Jest więc seks, a miłość to zupełnie inna historia.

Przyjmuje się jednak, że kobiety podobnych dylematów nie miewają, ponieważ dla nich seks niemal zawsze wiąże się z uczuciami. Nie są zdolne do czysto fizycznego aktu, dlatego łóżkowy partner automatycznie staje się kandydatem na męża i ojca przyszłych dzieci – a jeśli twierdzą inaczej, to albo kłamią, albo są puszczalskie.

Kobiety zawsze czują

Statystycznie kobiety są mniej skłonne do skakania z kwiatka na kwiatek, ale nic w tym dziwnego, skoro to one zachodzą w ciążę, co wiąże się z dużym ryzykiem. Kobieta, dla własnego dobra, musi być wybredna, również dzisiaj, w dobie nowoczesnej antykoncepcji, bo ta wciąż jeszcze nie daje pełnej gwarancji, dlatego bezpieczniej jest pójść do łóżka z kimś, kto w razie czego nie zostawi na lodzie. Patrząc tak czysto biologicznie, kobiety muszą stawiać na jakość a nie ilość, wielu partnerów nie oznacza sukcesu reprodukcyjnego, a jeden nieprzemyślany wyskok może mieć bardzo smutny finał.

Oczywiście, rozsądek nie zawsze zwycięża. Kobietom zdarza się zapomnieć, dają się porwać szaleńczemu pożądaniu, mają niekiedy na kogoś taką chrapkę, że nie cofną się przed niczym, co mogłoby doprowadzić do słodkiego finału, bez względu na konsekwencje. Nie jest to jednak zachowanie, które przysparza im chwały, prowadzi raczej do tego, że kobieta staje się „zużyta”, dała się wykorzystać, nawet jeśli sama naprawdę tego chciała. Innymi słowy, na przelotnym seksie kobieta wiele traci, a chwilowa przyjemność nie była warta popsutej reputacji.

Podejście do seksu to coś, co chyba najbardziej pokazuje podwójne standardy. I kobiety, i mężczyźni lubią łóżkowe zabawy, ale ocena seksualnych doświadczeń jest bardzo różna w zależności od płci – mężczyzn z bujną przeszłością się nie piętnuje, podczas gdy kobiety uprawiające seks bez zobowiązań wciąż są na cenzurowanym. W końcu facet to zdobywca, wysoka liczba usidlonych partnerek buduje jego męskość.

U kobiet odwrotnie, wartością jest ograniczenie swoich potrzeb seksualnych. Jeśli ona TO lubi, pewnie jest niewyżyta, nie umie się kontrolować, myśli kroczem, co jest dużo, dużo gorsze od myślenia penisem, bo facet jest jurny z natury i nie ma się co obrażać, a prawdziwa kobieta umie powstrzymać swoje żądze. No chyba że jest zindoktrynowana przez feministki, co nie dodaje jej uroku.

Małżeński obowiązek

Toteż kobiety częściej szukają usprawiedliwienia dla łóżkowych przygód, po upojnej nocy nierzadko mają moralnego kaca, nie tak chętnie jak koledzy opowiadają o seksualnych podbojach. Mężczyznom przelotne romanse zwykle nie spędzają snu z powiek – niekoniecznie dlatego, że są tacy oziębli, po prostu społeczeństwo daje im zielone światło na takie zachowania. Kobieta zaś powinna nadać cielesnym aktom bardziej duchowy charakter, to świadczy o jej moralnej wyższości. Pod tym względem jesteśmy bardzo podobni do purytańskich przodków.

Nie jest bowiem tak, że dla kobiet seks nie ma znaczenia i mogą się one bez niego obejść. Tak nakazywała kultura i tradycja, ze swoją obsesją na punkcie dziewictwa, czystości, właściwego prowadzenia się. Dziewczęta trzymano w domu albo wysyłano do klasztoru, żeby podnieść szanse na dobre zamążpójście, podczas gdy chłopcy mieli prawo się wyszumieć, a nawet pójść do prostytutki, by nauczyć się tego i owego. Skandal ze służącą dało się jakoś zatuszować, za to panna na wydaniu, która źle ulokowała swoje uczucia, nie miała wielkich szans na odkupienie.

Kobieta mogła się delektować seksem, ale bez przesady, poza tym erotyczne uniesienia zapewniać powinien wyłącznie ten jeden jedyny, wybrany na całe życie. W wielu społecznościach w ogóle nie mówiło się o kobiecej rozkoszy, sporo więc zależało od tego, czy trafiło się na dobrego i troskliwego małżonka, czy na buca, dla którego potrzeby żony nie miały żadnego znaczenia. Utrudnieniem była też sama natura małżeństw – bardzo często zawierano związki z rozsądku, w których łóżkowe dopasowanie nie było priorytetem. Przyjemności można było szukać poza domem, ale znowu, obrywało się głównie ladacznicom, nierządnicom i rozpustnicom, męża z przygód na boku łatwiej było rozgrzeszyć.

Najcenniejszy skarb

Właśnie z powodu tych konwenansów niejedna kobieta woli sobie seksu odmówić niż narazić się na nieprzyjemne plotki. Wstrzemięźliwość wynika w dużym stopniu z kobiecej natury, ale swoje robią także kulturowe obostrzenia, co pociąga za sobą także więcej hipokryzji w tym zakresie oraz niechęć do tych koleżanek, które moralność mają w nosie. Kobiety po niezobowiązującym seksie częściej czują się gorzej, ponieważ wiedzą, że takie zachowanie źle o nich świadczy – miałyby z tego więcej radości i mniej wyrzutów sumienia, gdyby nie krytyczne uwagi otoczenia.

Bo do dzisiaj – mówiąc brzydko – „dostęp do seksu” uchodzi za najcenniejszy kobiecy zasób, wabik na samców, żeby chcieli się ożenić i łożyć na potomstwo oraz ich matkę. Po prostu nie warto przeputać atrakcyjności seksualnej ot tak, dla chwilowych doznań, z seksu trzeba mieć jeszcze jakieś wymierne korzyści.

Powinno być to coś większego kalibru, jak pierścionek zaręczynowy, drogie prezenty, spełnienie wymagających zachcianek. Zresztą, nie trzeba aż tak materialistycznie podchodzić do związku, by dostrzec w seksie mocną walutę, co ma odzwierciedlenie w licznych sercowych i praktycznych poradach. Nie układa się wam? Przygotuj romantyczną kolację i zaskocz go koronkową bielizną. Boisz się, że cię zostawi? Naucz się wyuzdanych łóżkowych sztuczek. Nie chodzi o poprawienie seksu dla samego seksu, lecz o rozwiązywanie tą drogą innych problemów – łóżko zamiast szczerej rozmowy czy konkretnego działania.

A stąd tylko kroczek do łóżkowego szantażu. Chłop się zbiesił, nie posłuchał, nie wykonał polecenia? Ban, śpi na kanapie, do kolejnego zbliżenia dojdzie dopiero wtedy, gdy on wypełni swoje męskie powinności. Czasem to zwykłe wyrachowanie, czasem rozgoryczenie, bo życiowy partner nie docenia, nie pomaga w domu, nie stara się stworzyć atmosfery zachęcającej do igraszek, a skoro tak, to niech się wypcha, nie dostanie tego, na czym mu tak zależy. Bez względu na intencje i przyczyny, do łóżka zabiera się całą masę pretensji nagromadzonych w ciągu dnia, gdyż nie ma lepszego miejsca na rozładowanie konfliktu i przeforsowanie kobiecych żądań.

Mózg w spodniach

Dlaczego tak? Kobiety z pokolenia na pokolenie przekazują sobie starą prawdę o mężczyznach: im chodzi wyłącznie o jedno. Mogą czarować pięknymi słówkami, ale jedyne, czym się szczerze interesują, to zawartość damskiej bielizny. To utwierdza w przekonaniu, że seks jest zasobem, którym należy umiejętnie kupczyć, i że nie ma sprawy, której nie da się załatwić tym sposobem. Najskuteczniejsza droga do męskiego serca, rozumu i portfela? Dokładnie tak, przez rozporek.

Niestety, mężczyźni wiele robią, by podtrzymać taką reputację. Gdy kobieta próbuje pogadać o kłopotach w związku, jej partner przeważnie nabiera wody w usta, niechętnie się wywnętrza, nie widzi sensu w terapii małżeńskiej. Zazwyczaj też znacznie później dociera do niego, że związek się sypie, i faktycznie, tym najbardziej dobitnym sygnałem nadciągającej katastrofy jest wtedy właśnie brak seksu.

Komunikację na tym polu utrudniają stereotypy, według których kobiety są czułe, romantyczne i wylewne, a mężczyźni agresywni, nastawieni na seksualne podboje i oszczędni w słowach. Tymczasem łóżkowy temperament i podejście do związków to kwestia bardzo indywidualna, i choć pewne cechy wydają się bardziej typowe dla jednej z płci, to nie można powiedzieć, że kobieta nie potrafi się z kimś przespać bez tworzenia w głowie wizji idealnego ślubu, a faceta nigdy nic nie rusza i liczy wyłącznie na dziką kopulację.

Ale od tej wizji ciężko się uwolnić, kiedy filmy, książki oraz inne wytwory popkultury promują tradycyjny podział – dziewczyna musi się szanować i trzymać wianek dla tego wybranego, dla faceta seks to zwierzęca chuć, a im bardziej ktoś męski, tym dłuższa lista kochanek. Kobieta nie może dawać seksu za darmo, a „za darmo” to właśnie myślenie o fizycznej przyjemności, za którą nie idzie ani miłość, ani materialna korzyść. I nie ma większego znaczenia, czy to dopiero początek znajomości, czy małżeństwo z długim stażem.

Mąż nie jest od orgazmu

To postrzeganie seksualności w zależności od płci jest tak silnie zakorzenione w naszej świadomości, że kobietom po prostu bardziej się opłaca być tymi emocjonalnymi, które już po pierwszym razie mają rozpisany scenariusz na kolejne 50 lat wspólnego życia. Są śmichy chichy, to jasne, ale przynajmniej taką dziewczynę traktuje się poważnie, to nie pierwsza lepsza, która nie zwraca uwagi przed kim ściąga majtki. Bo ta beztroska partnerka, choć jest fajna w tej swojej rozwiązłości, raczej nie nadaje się na żonę, ma więc problem, gdy w pewnym momencie jednak zechce się ustatkować.

Podział jest czarno-biały – albo hołdujesz czystości, albo się łajdaczysz, nie bardzo jest miejsce na coś po środku. Dlatego bardziej wypada być w związku niż wchodzić w rolę laski na dochodne, zaniża się liczbę kochanków, zwleka z seksem ile tylko się da, żeby nie wyjść na łatwą.

Stały związek powinien być dla kobiety tak ważny, by była ona w stanie poświęcić dla jego dobra łóżkowe uniesienia – w tym sensie, że mając do wyboru ognistego kochanka i kandydata ułożonego, nieco nudnego, ale pewnego, powinna postawić na tego drugiego. Nie żeby była to zupełnie zła rada, pokazuje ona jednak, że dla statusu warto zrezygnować z seksualnych potrzeb, ale tylko swoich, bo o potrzeby męża to już trzeba zadbać, żeby się nie rozmyślił. Kolejny dowód, że seks to towar wymienny, którym kobiety płacą za wygodne życie.

Nikt nie wygrywa

Albo po prostu za bycie z kimś. To kolejny stereotyp opisujący damsko-męskie stosunki – mężczyźni rezygnują z wolności i dają się zaobrączkować jedynie ze względu na regularny seks, kobiety wpuszczają kogoś do łóżka, żeby zachęcić do pozostania na dłużej. I kiedy dziewczyna wierzy, że jedyne, co ma do zaoferowania, to własne ciało, często popełnia klasyczny błąd, oferując „seks bez zobowiązań” i licząc w duchu na to, że pod wpływem erotycznych zabaw on szybko zmieni zdanie. To właśnie odróżnia kobiety od mężczyzn – kiedy facet mówi, że chce tylko luźnej znajomości opartej na seksie, zazwyczaj mówi prawdę, natomiast dla dziewczyny może to być kolejna sztuczka pomagająca znaleźć partnera na dłużej.

Łatwo mieć takie podejście, jeśli przyjemność z seksu jest taka sobie albo wręcz żadna. Potrzeba fizycznej bliskości jest bardzo podobna, ale kobiety zwykle realizują ją nieco inaczej niż mężczyźni. Oczywiście, facetowi nie wystarczy samo rozłożenie przed nim nóg, ale mimo wszystko łatwiej mu osiągnąć satysfakcję, podczas gdy wiele kobiet potrzebuje dłuższej gry wstępnej, bardziej urozmaiconych pieszczot, dodatkowej stymulacji. Jest tym trudniej, że męska przyjemność wydaje się ważniejsza, a erotyczne porady wielokrotnie bazują na szkodliwych mitach. Kobiecy apetyt na seks to już nie jest takie tabu jak dawniej, ale ciągle są trudności z opisaniem tematu, by nie wyglądało to na poradnik dla niewyżytych nimfomanek. Nawet z życiowym partnerem nie zawsze da się o tym sensownie pogadać, i tak płynnie przechodzi się do „małżeńskiej powinności”.

A kiedy frajda znika i zostaje sam obowiązek, bez większego trudu można wykorzystywać seks jako kartę przetargową – niewiele się na łóżkowej abstynencji traci, za to można coś zyskać poświęcając się na dziesięć minut. Wyjątkowo prosty i skuteczny sposób na ubijanie interesów, przynajmniej w teorii. Bo w praktyce, kiedy seks jest nieudany, tracą obie strony – łóżko przecież powinno zbliżać, a nie służyć za stół do negocjacji.

    4 komentarze

  • jotka

    Ostatnie zdanie to kwintesencja związku:-)

  • Królowa Karo

    Trudno mi uwierzyć, że w dzisiejszych czasach seks wciąż może być kartą przetargową w związku. Karać kogoś w ten sposób i pozbawiać siebie przyjemności? Gdzie tu sens?… No chyba, że ja po prostu jestem na tym polu szczęściarą 🙂

  • Ania

    I tak jest… sama znam ludzi tak postępujących. Albo ona mu dała jak on dziećmi się zajmował, albo jak jej coś kupił, albo jak był miły dla niej…a gdzie miłość, a gdzie przyjemność…

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>