Główne menu

Sposób na samotność – zacznij od tego!

Pierwszy sposób na samotność. Nie izoluj się.

Samotność często wynika z naszych wad, przywar – jednak nie z powodu tego, że je pokazujemy, ale przeciwnie, dlatego, że się ich boimy i skrywamy je za wszelką cenę. Tak bardzo martwimy się, że nie spodobamy się drugiej osobie takimi, jakie jesteśmy naprawdę, że ukrywamy siebie i nie pozwalamy się zbliżyć innym. Możemy być nawet lubiane, doceniane, ale wszelkie nasze kontakty są bardzo powierzchowne, co rodzi w nas przykre poczucie odosobnienia.

Oczywiście odkrycie własnego ja jest ryzykowne, jednak warto spojrzeć na sprawę z innej strony – szkoda czasu na ukrywanie prawdziwej siebie pod maską „fajnej nijakiej osoby”. Warto żyć w zgodzie z sobą, tylko w ten sposób znajdziemy prawdziwych przyjaciół. Każdy to wie, ale wpada w tę pułapkę z niewiarygodną lekkością.

Sposób na samotność numer dwa: rozpieszczaj siebie

Jeśli chcesz, by inne osoby Cię pokochały, musisz sama polubić siebie. W przeciwnym razie zawsze będziesz wysyłać sygnał: „jestem nieciekawa, nie warto marnować na mnie czasu”. Bądź dumna z tego, kim jesteś. Poświęć trochę czasu, by miło spędzić czas sama ze sobą. Naucz się słuchać sygnałów płynących z organizmu, nie zagłuszaj własnych potrzeb.

Twój związek z samą sobą jest pierwszą relacją, jaką musisz dopracować, by zdobyć przyjaciół.

Trzeci sposób na samotność: zacznij robić to, co lubisz

Sposobem na samotność jest pasja…Zwłaszcza taka, której radością można się dzielić z innymi. Jeśli tylko poszukasz, znajdziesz koła zainteresowań, zajęcia, inspirujące wykłady, szkolenia, na które możesz się wybrać i poznać osoby, z którymi już coś na samym wstępie będzie Cię łączyć – zainteresowania. To dobry początek, by nawiązać nowe znajomości.

Czwarty sposób na samotność porozmawiaj z kimś o samotności

Jeśli czujesz się samotna, to nie powód do wstydu. Warto podzielić się swoimi myślami z bliską osobą, wypowiadając własne lęki na głos, często już poprzez ten fakt udaje się zmniejszyć ich wymiar i znaleźć dobre rozwiązanie.

Zmiana sposobu myślenia zaczyna się od uświadomienia sobie, że samotność to stan emocjonalny, a nie fakt. To swego rodzaju emocjonalne przyzwyczajenie, które każe nam patrzeć na nasze życie przez pryzmat samotności. Mózg jest na przykre uczucia szczególnie wyczulony, zaprojektowany w taki sposób, aby zwrócić uwagę na ból i niebezpieczeństwa, a samotność do nich należy. Poza tym przyznanie się do samotności przed bliską osobą a często przed sobą samą pozwala uniknąć groźnego wycofania się, ucieczki od problemu, co pogłębia wyobcowanie.

Sposób na samotność? Bądź zainteresowana, życzliwa i szanuj siebie

Wykazując zainteresowanie sprawami innych ludzi, zachowując przyjazną postawę i szacunek do siebie, otwierasz się na nowe znajomości. Sprawiasz, że stajesz się osobą, w której towarzystwie inni chcą po prostu przebywać. Zmieniając swoją postawę, uspokajając wewnętrzną burzę, akceptując własny lęk przed odrzuceniem i strach przed samotnością, radzisz sobie z przykrymi uczuciami i w naturalny sposób poznajesz nowe osoby. Brzmi prosto, ale w praktyce nie jest to łatwe. Metodą małych kroczków można jednak osiągnąć wiele. Od czegoś trzeba zacząć.

    34 komentarze

  • Baska

    Naprawdę współczuję samotnym ludziom. Dotychczas bywałam samotna tylko na własne życzenie – kiedy wydawało mi się, że nikt mnie nie rozumie. Nie robię jednak kariery, po prostu mam pracę, więc nie muszę się dla niej spalać więcej, niż 8 do 10 godzin dziennie, 5 razy w tygodniu. Wybrałam takie życie, może na skraju ubóstwa (według wszelkich statystyk), ale warto. Postawiłam na ludzi. Na to, żeby być wtedy, gdy mnie potrzebują. I naprawdę to nie jest tak, że ludzie nie mają dla nas czasu wtedy, kiedy my mamy problemy. Świetny artykuł, osoby, które czują się samotne, powinny wziąć go sobie do serca.
    Ja też czuję się niedopasowana do rzeczywistości, właśnie przez to, że niepotrzebne mi jest wielkie auto, wczasy za granicą, nowe mieszkanie, fajny ciuch – potrzebni mi są ludzie, okazuję im to. Ale też pokazuję im, że ja mogę być dla nich użyteczna. Mówcie, co chcecie – jednym z najwspanialszych uczuć jest to, kiedy pisze do mnie ktoś i zaczyna od słów: „Wiesz, mam problem, a byłaś pierwszą osobą, o której pomyślałam”. I od razu mówię – moje rady są do dupy, w niczym nie pomagają, ale siedzę czasem w środku nocy i rozmawiam z kimś, kto akurat płacze, a potem słyszę „Dzięki” – a ja naprawdę nic nie zrobiłam. To tylko ludzie tak rozpaczliwie czasem potrzebują. Wystarczy się nie zamykać.

    • KAMIL

      SAMOTNOŚĆ TO DROGA DO PIEKŁA TO bÓL TO CIERPIENIE TO POJEBANE MYŚLI W STYLU CO ZE MNĄ JEST NIE TAK TO TRUDNA DROGA KONSEKWENCJI NASZYCH CZYNÓW DZIAŁAŃ I POGLĄDÓW TO ŻYCIE MNIĘDZY NIEBIEM A PIEKŁEM CIENKA LINA DO SAMOSTRACENIA KAŻDY JEST KOWALEM SWOJEGO LOSU TO PRAWDA LECZ TA PRAWDA JEST BOLESNA I TRUDNA BY WYKUĆ SWUJ LOS PODDAJEMY SIĘ IDZIEMY NA SKRUTY IDZIEMY NA ŁATWIZNE KOMPROMIS SAMOTNOŚĆ TO KONSEKWENCJE NASZYCH DECYZJI CZASAMI DOBRYCH CZASAMI ZŁYCH JEDYNY LEK TO TRWAĆ W TYM STAWAĆ SIĘ NIEUFNYM I EGOISTYCZNYM TAKIE CZASY NIKT ZA CIEBIE NIE UMRZE WIĘC POMIMI WSZELKICH STARAŃ I TAK BĘDZIESZ SAM WALCZ O SWOJE NAWET P[RZECIWKO CAŁEMU ŚWIATU BĄĆ SAMOWYSTARVZALNY SAMOTNOŚĆ UCZY PRZETRWANIA W DZISIEJSZYCH CZASACH NIEUFAĆ BYĆ SAMEMU ŻYĆ SAMEMU IŚĆ DO CELU SAMEMU BEZ PROBLEMOWO

      • A

        A ja bym tylko chciała aby mnie ktoś tak mocno przytulił aby mógł posklejać mnie każdy mój element w sensowna całość …

        • Maria

          Właśnie przeżywam ten samotny etap. Najbliższa osoba jest daleko stąd. Zbliżają się święta, a ja nie czuję nic. Będę sama przy wigilijnym stole z rodziną męża, którego nie będzie przy tym stole. Odwiedzam najbliższych, lecz każdorazowo dają mi do zrozumienia, że przyszłam nie w porę. Raz od progu usłyszałam- czego chciałaś? Jestem bezinteresowna dla ścisłości. W moim sercu pustoszeje. Cały dzień zapełnia mi mój półtoraroczny maluszek, gdyby nie on…nie miałabym potrzeby zaczynać dnia. Pozdrawiam wszystkie samotne żony.

  • Sylwia

    Trudno znaleźć lekarstwo na samotność ale wydaje mi się, że chociaż to bywa bardzo trudne to trzeba polubić siebie i wtedy inaczej patrzy i czuje się inne rzeczy , sytuacje, innych ludzi.Ja próbuje ale…opornie idzie.

  • Marta

    zupełnie się z Tobą zgadzam

  • Marcin

    Czasmi mur jaki mamy dookoła siebie tworzy złudzenie samotnosci. A wystarczy że zaczniemy wyjmować cegły jedną po drugiej. I otworzyć się na świat. Nie wszyscy ranią i nie wszyscy sprawiają że możemy się czuć samotni.

  • Magdalena

    Fajny artykuł…daje do myślenia

  • Sylwia

    kochane 30-to i 40-latki….jestem na pograniczu tego wieku. Widze roznice w Waszych wpisach….przestancie marudzic Jedna i Druga Emotikon kiss i stawiac Granice. Samotną jestes z wyboru. ŻYJ po prostu. To proste. Nie przejmuj się tym co mówi ktoś inny:-* dobrej nocy Kochane:-*

  • Joanna

    Jest sporo prawdy w tym artykule:-) Samotność można oswoić. Problemem jest balans pomiędzy niezależnością, a egoizmem. A plusem jest fakt, że żyjemy w czasach, w których ludzie zaczynają rozumieć, że samotność jest też czasami wyborem…

  • Sylvia

    Samotność to taka straszna trwoga,ogarnia mnie,przenika mnie…

  • Madzia

    Sama prawda, skłania do zastanowienia się nad sobą i własnym życiem …. Człowiek boi się samotności i często sam się izoluje, ale dzięki takim artykułom można się ocknąć.

  • arek

    Hej wszystkim. Byłem od wielu lat samotny byłem krótko z dwoma dziewczynami ale tak wyszło ze dalej byłem samotny. Ostatnio kilka miesięcy temu poznałem fajna dziewczynę przez jeden z portali internetowych i zaczęliśmy spotykać się, ale zauważywszy ze lepiej się dogadujemy jako dobrzy znajomi , przyjaciele ,niż jako przyszła para. Ale w tym sęk że ja wciąż potrzebowałem miłości. Zamówiłem w końcu rytuał powodzenia u płci przeciwnej u rytualisty perun72@interia.pl – i już po 2 miesiącach byłem w związku. Jak dotychczas jest świetnie. W końcu czuję że żyje.

  • Piotrek

    Witam. No cóż mam 23 lata i jeszcze nigdy nikogo nie miałem. Owszem jest ze mną wielu znajomych, czyli kumpli a nawet przyjaciół. Niestety ile razy można mieć uciechę ze wspólnego upijania się? Wielokrotnie próbowałem i próbuję, ale na tle swojego niezbyt długiego życia zdążyłem już dostać 6 tak zwanych koszy. Zawsze słyszę, że jestem super kumpel i tyle one udają, że nic nie słyszały i myślą, że dalej będę chciał z nimi dalej zachować relację. No tak one przecież nic nie odczuły a moje zaangażowanie oraz uczucia zostały nieodwzajemnione albo odrzucone. Znasz kogoś od kilku tygodni wszystko super wspaniale, a w momencie gdy chce tylko zaprosić na kawę czy też lody nawet kino no to cóż zawsze są jakieś pseudo wymówki. A niby przed tym pytają się czy jestem sam dodają, że jestem przystojny to nie możliwe przecież jesteś taki wysoki wygadany zabawny itd. Szczerze gówno prawda bo co to za fajność skoro nikt Cię nie chce. A ja po prostu czuję się maksymalnie samotny. Po tym jak dostaję tak zwanego kosza to wyjaśniam owej kobiecie, że jest mi smutno, gdyż myślałem, że może w końcu spędzę jakoś chwilę dnia w inny sposób niż zwykle. Myślałem, że może wyjdę z kimś do kina wręczę jej kwiatka, lecz no cóż żelazko właśnie stoi na kuchence i jest zbyt mocno zajęta. Po tych wielu zawodach uczuciowych jestem skrajnie przygnębiony od jakichś dobrych 2 miesięcy. Psuje to mój cały dzień i nie pozwala się skupić na podejmowanych działaniach.

  • Dorota

    Jestem samotna od 19 lat. Lubię Siebie, jestem otwartą osobą. Spotykam się z ludźmi. Jednak dla mężczyzn zupełnie niewidzialna. Dlaczego? Po prostu tak jest. Samotność boli najbardziej wtedy jak robisz wszystko by z niej wyjść a mimo to nic nie działa i to jest bardzo przygnebiajace.

  • Dorota

    Nie mogę się zgodzić z niektórymi komentarzami… nie wystarczy zaakceptować siebie… ja całe życie jestem wyobcowana…samotna wśród ludzi. Nie jest to na własne życzenie. Nikt nie dzwoni, nie pisze. Zazwyczaj to ja piszę i zagaduje. Ale zawsze to ja robie pierwszy krok i na tym się kończy. Na imprezach u mnie zawsze jest dużo ludzi ale mnie nie zapraszają… Czuję się samotna w tłumie ludzi i to nie w przenośni. Byłam nawet wczoraj na corocznym spotkaniu z okazji dnia kobiet z dziewczynami które znam. Siedzialam na koncu stołu wyobcowana osamotniona. Nikt nie zwracał na mnie uwagi a gdy zagadywalam, zagadana osoba odpowiadała i zaczynała rozmawiac z kims innym. Gdy szliśmy do lokalu obok. Szłam sama… nie piszcie ze to na własne życzenie bo czasem to walka z wiatrakami nie życzę tego uczucia nikomu, tej samotności w tłumie ludzi…

    • Krzysztof

      Smutne. Czasem wydaje się człowiekowi że jest się jedyną samotną osobą na świecie. Że ma się dom ale nikt w nim na Ciebie nie czeka albo że wraca się do niego tak po prostu – do domu a nie do kogoś bo ten ktoś ma ważniejsze sprawy niż ja. Chodzi się ulicami zmuszając się do odnajdywania sensu życia – przekonując samego siebie do tego – wmawiając sobie i oszukując siebie że nie jest tak źle, że inni mają gorzej choć przecież mamy prawo chcieć być szczęśliwi – tak -> właśnie ja. A najgorsze że czas ucieka tak szybko, że w każdej chwili tracimy niepowtarzalne chwile w których moglibyśmy być szczęśliwi. Jestem z kobietą którą kocham na swój sposób – chyba – albo może jestem jeszcze z nią bo w jakiś sposób jestem od niej uzależniony. Boję się odejść. Bo nie wiem czy nie będzie gorzej albo czy nie zostanę sam, choć w gruncie rzeczy od dawna już jestem . A obok są ludzie którzy może też szukają a nie wiedzą o mnie. Którzy to. A ja o nich …

      • Monika

        Dorota, nie wiem czy Cie to pocieszy, ale ja czuje dokladnie to samo. ja wykazuje inicjatywe – dzwonie, inicjuje spotkanie.. w druga strone jakos to nie dziala. czasem probuje zrozumiec dlaczego, skoro ludzie przychodza do mnie jak ich zaprosze, dlaczego ne zapraszaja mnie? dlaczego jestem niewidoczna? niepotrzebna? pozdrawiam cie serdeczne. dokladnie wiem co czujesz. Monika

        • anniiaa

          dziewczyny, mam tak samo.. jakos tak odkad pamietam to czuje sie samotna.. wiem jak to jest, tak jak piszecie. do tego dochodzi jeszcze fakt, ze mieszkam za granica i nie mam grona przyjaciol, z ktorymi moglabym sie regularnie spotykac. kontakty w polsce tez sie rozjechaly. tak naprawde to nie byly szczere, jesli tak sie stalo. mam chlopaka, ale
          on ma swoje grono znajomych, kumpla, z ktorym wychodzi nieraz sam. ja nie mam nikogo takiego. straszne to jest uczucie wiedzac, ze nie ma nanwet jednej osobyc z ktora mozna cos porobic..
          pozdrawiam Was. moze wymienimy sie kontaktami i wspolnie bedziemy sie wspierac w samotnosci? brakuje mi tego.

    • anniiaa

      dziewczyny, mam tak samo.. jakos tak odkad pamietam to czuje sie samotna.. wiem jak to jest, tak jak piszecie. do tego dochodzi jeszcze fakt, ze mieszkam za granica i nie mam grona przyjaciol, z ktorymi moglabym sie regularnie spotykac. kontakty w polsce tez sie rozjechaly. tak naprawde to nie byly szczere, jesli tak sie stalo. mam chlopaka, ale on ma swoje grono znajomych, kumpla, z ktorym wychodzi nieraz sam. ja nie mam nikogo takiego. straszne to jest uczucie wiedzac, ze nie ma nanwet jednej osobyc z ktora mozna cos porobic.. pozdrawiam Was. moze wymienimy sie kontaktami i wspolnie bedziemy sie wspierac w samotnosci? brakuje mi tego.

      • Samotna

        Mam tak samo… Wprowadziłam się 30km od swojej rodzinnej miejscowości. Na początku codziennie dojeżdżałam tam do pracy i wiele razy mówiłam swoim „przyjaciółkiom”, że przecież codziennie tam jestem więc można się spotkać choćby po pracy. Prawda jest taka, że nawet przed przeprowadzką nasze kontakty były inicjowane przeze mnie. Jak ja nie zadzwonię, czy nie napiszę SMS czy na messengerze to się żadna nie odezwie. Pewnego dnia po kolejnych kontaktach z mojej strony postanowiłam sobie, że nie odezwę się póki one się nie odezwą. Mija już ok. 3,5 roku jak nie mamy kontaktu… Niektóre to nawet już na urodziny czy święta SMS nie przyślą, więc po braku odpowiedzi na kolejne święta już się nie wygłupiałam. W międzyczasie zaszłam w ciążę i urodziłam dziecko, skończyło się na like na FB, jakbym się nie pochwaliła ani by nie wiedziały. Żałosne. Moją samotność potęguje fakt, że obecnie pracuję zdalnie w domu. Na mężu mówiąc krótko liczyć nie mogę. Mam tylko dziecko. Nie mam nawet z kim zamienić kilku słów w ciągu dnia.

        • Stasia

          Właśnie dzisiaj czuje się taka samotna. Samotność towarzyszy mi od jakiegoś czasu w zasadzie od kiedy straciłam tatę- mojego przyjaciela/ pocieszyciela/ kompana do rozmów, moją bratnia duszę. Nie jestem sama, mam męża i małe córeczki. Na męża liczyć nie mogę a córki są zbyt małe aby zaspokoić moje uczucie samotności. Pociesza mnie jednak myśl, że kiedyś dorosną i będziemy sie wspierać nawzajem. Brakuje mi tego aby ktoś mnie czasami mocno przytulił, pogłaskał po głowie, wysłuchał. Potrafie sie przyznać do tego tylko anonimowo. Przecież nie mogę powiedzieć tego na głos bo jestem dorosła/jestem matką/ zajmuje stanowisko kierownicze. Wszyscy są przyzwyczajeni, że to ja „przytule” wszystkich. O moich potrzebach opowiedziałam mężowi ale stał tylko i patrzył ma mnie jak na nienormalna. Czy mnie przytulił, nie stety nie. Czasami sama zarzucam sobie jego ręce na siebie żeby mieć tą namiastkę przytulenia ale to nie to samo. Nie ufam ludziom, być może nauczyła mnie tego praca w korporacji, większości ludziom zależy tylko na taniej sensacji, zaspokojeniu swojej ciekawości, dowartosciowaniu się że jednak ktoś ma gorzej. Nie mam rodziny, rodzina męża jest bardzo za nim więc nie mam w nich wsparcia. Staram sie nie myśleć o samotności zbyt często i żyć nadzieją że może kiedyś uda mi sie stworzyć taką relacje przyjacielska z moimi dziewczynami.

  • M.Cz.

    Ja też się nie zgodzę z komentarzami, zaakceptuj siebie/pokochaj, a dostrzegą Cię, guzik prawda.
    Ja co prawda nauczyłam się już samotności i lubię ją. Owszem czasem zdarzają się gorsze chwile(chciałoby się wypowiedzieć, to co siedzi w środku/wtulić w czyjeś ramiona), ale polubiłam samotność,bo zrozumiałam, że gorsza jest rozmowa z osobą, która kompletnie nie odbiera na tych samych falach co Ty i nijak nie zrozumie Cię. I siebie też uważam za super osobę, jak i kobietę,ale to nie zmienia faktu, że zaraz wokół pojawiają się wartościowi ludzie, mający podobne poglądy i spojrzenie na świat.
    Myślę, że to w dużej mierze zależy od tego, w jakim miejscu się znajdziemy i od dobrego momentu(szczęścia) i wtedy nawiązują się samoistnie relacje.
    Też miałam czas, że potrzebowałam poznać innych ludzi, bo tak fajnie by było, zapisałam się na kurs. No i co z tego?
    Owszem poznałam ludzi, ale zupełnie odmiennych ode mnie mentalnie i w dłuższej relacji wychodził takie nieporozumienia. Ja mówiłam A, druga strona B, no to jakby nie patrząc ciężko z zrozumienie i nie mam na myśli, że moja racja jest najmojsza:) tylko zwykłe różnice w postrzeganiu, ot,co.

  • Zaneta

    Zupelnie sie zgadzam, pokochanie siebie nic nie daje. Czasem czlowiek jest skazany na samotnosc, nie umie sie z nimi porozumiec, ckoc pragnie kontaktow z nimi.

  • Daniel

    Myślę, że to wszystko zależy od człowieka – jedni są z wyboru, drudzy są odpuścili po jakiś przeżyciach, a trzeci odpuścili. W głębi duszy każdy potrzebuje drugą osobę – można zagłuszyć puki jest się młodym pragnienie poznania drugiej osoby, która mówi tym samym językiem, ale w pewnym wieku, jak pojawią się choroby (w pewnym momencie się pojawią) człowiek docenia, że ma się tą druga osobę, która wspiera Ciebie w trudnych chwilach, a nasi najbliżsi wiecznie żyć nie będą.
    Niestety 5 lat starałem się poznać kogoś – większości przypadków zostałem po prostu olany – im więcej starałem się, tym bardziej byłem olewany.
    Po tych wielu przejściach dochodzę do wniosku, że czas odpuścić na chwilę – ile można. Niestety w głębi duszy, wiem, że nigdy nie przyzwyczaję się do samotności. Chciałbym wyjść z siebie i wykrzyczeć całe swoje cierpienie, a nie mogę.
    Co ciekawe z wieloma rzeczami w życiu mogę sobie poradzić, ale z samotnością nie mogę – ona śmieje mi się w twarz i drwi ze mnie.

  • anniiaa

    dziewczyny, mam tak samo.. jakos tak odkad pamietam to czuje sie samotna.. wiem jak to jest, tak jak piszecie. do tego dochodzi jeszcze fakt, ze mieszkam za granica i nie mam grona przyjaciol, z ktorymi moglabym sie regularnie spotykac. kontakty w polsce tez sie rozjechaly. tak naprawde to nie byly szczere, jesli tak sie stalo. mam chlopaka, ale on ma swoje grono znajomych, kumpla, z ktorym wychodzi nieraz sam. ja nie mam nikogo takiego. straszne to jest uczucie wiedzac, ze nie ma nanwet jednej osobyc z ktora mozna cos porobic.. pozdrawiam Was. moze wymienimy sie kontaktami i wspolnie bedziemy sie wspierac w samotnosci? brakuje mi tego.

    Czytaj więcej: https://kobietapo30.pl/sposob-na-samotnosc/2/

  • Ewka

    Czytam Twój komentarz i słyszę własne myśli. Mam męża i dwujke wspaniałych dzieci. Mimo tego czasem czuje się potwornie samotna. Mam wrażenie że jedyne co mam to dzieci, że tylko dla nich jestem kimś ważnym. Nie mam przyjaciół, wszystkie przyjaźnie rozpadły się prędzej czy później. Wiem że to poniekąd moja wina, mam problem z utrzymywaniem bliskim relacji. Nie umiem zadzwonić do kogos żeby poprostu pogadac. Zawsze wydaje mi się że tylko w ten sposób komuś przeszkadzam, że nikt nie ma ochoty słuchać tego co mam do powiedzenia. Każdy ma swoje życie, a ja nie jestem na tyle interesująca żeby ktoś chciałby się że mną przyjaźnić. Mimo iż wiem jakie mam problemy, nie potrafię ich pokonać. Mój mąż pracuje czasem 7 dni w tygodniu od rana do wieczora. Od kad mamy dzieci prawie wogole nie rozmawiamy że sobą. On żyje własnym życiem a ja? Wstaje rano z myślą że gdyby nie dzieci to wogole nie miałabym po co wystawać.

  • Maggie

    A jeśli wrażenie samotności trwa przez wiekszośc życia. Człowiek jest istotą społeczną. Pragniemy przynależeć. Są ludzie bardzo popularni towarzysko, są niechciani. Może to kwestia energii wysyłąnej, odbieranej. Na pewno głupkowate porady typu ” Uśmiechnij się do lustra…” są bez sensu. Czytałąm niedawno książę , nie pamiętam dokładnie ” Dla tych co myslą za dużo” Tam odnalazłam się w jakimś stopniu. Tylko że to nie pociesza, uświadamia pewną beznadziejność położenia. Ale kontakty z ludżmi, którzy mają podobny problem uspokajają. Jeśli jest ich więcej, to już czuję się ” normalniejsza”, a to już coś. Zaakceptować samotność. Trzeba się starać. Ale nie wychodzi. Nadzieja na? Ale nie powyżej pewnego wieku. Medytacja? To modne. Ale lepszy byłby portal towarzyski , taki dla znalezienia ludzi, których łączy pewne podobieństwo?.

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>