Główne menu

Stopy to podstawa – zadbaj o nie dzisiaj, by uniknąć problemów jutro

A kontuzje stóp? Nie będąc wyczynowcami, najczęściej łapiemy je ze swojej winy. Stopy cierpią przez nasz nadmierny entuzjazm, bo nagle odkrywamy w sobie taką sportową pasję, że bez przygotowania porywamy się na kilkugodzinny mecz tenisa albo udział w maratonie. Nierzadko ignorujemy rozgrzewkę i rozciąganie mięśni na koniec treningu, a bez tego stopy, jak i reszta ciała, są bardziej podatne na urazy.

Na boso, piechotą będę szła

Jeśli nie lubimy sportu, możemy pomóc swoim stopom chodząc na bosaka. To najprostsza i najtańsza profilaktyka, a mimo to niechętnie pozbywamy się obuwia i nawet w domu zakładamy kapcie. Tymczasem chodzenie boso to doskonały trening dla wszystkich mięśni stóp i prawdziwa ulga dla skóry, która wreszcie może swobodnie oddychać. W chodzeniu boso najlepsze jest to, że nieobuta stopa odzyskuje pełen zakresu ruchu. Podczas każdego kroku automatycznie zginamy wszystkie palce, a ciężar ciała równomiernie rozkłada się na całych stopach. A jak to wygląda w butach? Nawet w wygodnych balerinkach stopy wykonują tylko część swojej pracy, o wąskich pantoflach na obcasie nie ma co wspominać. Poruszając się boso, zmieniamy styl chodzenia, co ma ogromny wpływ na prawidłową postawę ciała i kondycję kręgosłupa.

Ale uwaga – chodzić boso warto jak najczęściej, ale nie po każdym podłożu. Stopa w zetknięciu z twardą, kamienną podłogą, drewnianym parkietem czy asfaltem jest zbyt mocno przeciążona. Za to miękkie dywany, trawniki, piasek, leśne ścieżki, żwirek, błoto to wymarzone środowisko dla stóp. Takie nierówne podłoże fantastycznie masuje nasze stopy i pobudza krążenie, a bliski kontakt z naturą daje nam potężny zastrzyk energii.

Alternatywą dla chodzenia boso są specjalne klapki z wypustkami albo drewniane chodaki, powinnyśmy jednak unikać wkładek ortopedycznych z pelotą. W nieuzasadnionych medycznie przypadkach, ich noszenie rozleniwia stopy i zamiast walczyć z wadami postawy tylko je pogłębiamy. Profilowane wkładki ortopedyczne stosujemy tylko wtedy, gdy zaleci nam to lekarz.

Stopa na wysokości

Ok, chodzenie boso jest super-zdrowe, ale na przyjście do pracy bez butów mało kto może sobie pozwolić. A wieczorne wyjścia? Mamy się obejść bez szpilek?

Spokojnie, z wysokich obcasów nie trzeba rezygnować na zawsze. Szpilki mają zresztą kilka zalet – dzięki nim nasz krok staje się bardziej seksowny, nogi wydają się dłuższe i zgrabniejsze, sylwetka automatycznie się prostuje. Ale codzienne chodzenie na obcasach prędzej czy później da się nam we znaki. Od szpilek boli nas śródstopie, cierpną nam palce, a pięta musi dźwigać jeszcze większy ciężar niż zazwyczaj. Nietrudno się zatem domyślić, że długoletnia miłość do wysokich obcasów zakończy się naszym cierpieniem. Co nam grozi?

Przeczytaj: wysokie obcasy – dlaczego tylko na specjalne okazje.

Między innymi skrócenie ścięgna Achillesa, haluksy, obniżenie łuku poprzecznego stopy, zwyrodnienie stawów, palce młotkowate. Ponadto, unieruchomiona w niewygodnych butach stopa jest cały czas napięta i nie dociera do niej odpowiednia ilość krwi, skąd prosta droga do żylaków. Co gorsza, nogi non stop odziane w szpilki niejako się od nich „uzależniają”, a wtedy nagłe przejście na adidasy wcale nie ukoi naszego bólu – musimy stopniowo przyzwyczajać się do coraz niższych obcasów.

Jednak wbrew pozorom, całkiem płaska podeszwa nie jest lepszym rozwiązaniem dla kobiecych nóg. Naturalnie ułożona stopa ma lekko uniesioną piętę i dlatego właśnie najwygodniejsze są buty na dość szerokim obcasie o wysokości ok. 3-4 cm. Podobnie jest z szerokością buta. Wąski pantofel deformuje stopę, ale jeśli będzie za luźny, nie zapewni jej pożądanej stabilizacji.

Idealne buty, czyli ubranie dla stóp

Za dolegliwości stóp najczęściej obwiniamy buty, podczas gdy spore „zasługi” na tym polu mają także skarpetki i rajstopy. Zwłaszcza te drugie, jako nieodłączny element damskiej garderoby, potrafią narobić kłopotów. Chociażby wtedy, gdy szkoda nam zainwestować w lepszej jakości rajstopy, bo przecież i tak zaraz się porwą, pozaciągają i stracą elastyczność. Zamiast tego kupujemy kilka par tanich rajstop, ze sztucznych, nieprzewiewnych włókien, co w połączeniu z ciasnymi pantoflami daje opłakane skutki – stopy nadmiernie się pocą i puchną, a jeśli w porę nie zareagujemy, potliwość zamieni się w poważny problem, a my przed każdym zdjęciem butów będziemy czuć się nieswojo. Więc w co oblekać swoje nogi? Największy komfort zapewnia stopom bawełna, jedwab albo mikrofibra.

Dobre rajstopy będą też odpowiednio wyprofilowane, tak by siła ucisku materiału odpowiadała konkretnej części nogi (im wyżej tym luźniej). Wydamy na takie rajstopy więcej, ale przynajmniej pod koniec pracy nie będziemy myśleć tylko o tym, by wreszcie zrzucić to przeklęte ubranie.

Jeśli chodzi o skarpetki, to zalecane są przede wszystkim włókna naturalne (np. bawełna, bambus, wełna), koniecznie dobrej jakości. Ale nie wszystko, co sztuczne, szkodzi naszym stopom. Skarpeta z czystej bawełny nie jest dobra na intensywny trening, bo przesiąknięta potem robi się wilgotna, a to doskonałe warunki do rozwoju grzybicy. Dlatego gdy planujemy większy wysiłek, lepsze będą syntetyki, zaprojektowane tak, by utrzymywać stopy w suchości i optymalnej temperaturze.

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>