Główne menu

Toksyczna teściowa – pierwszy krok do wolności

Teściowa….temat rzeka. Napisano o niej książki, rozprawy, stała się tematem żartów, zrobiono całkiem sporo, by humorem i merytorycznym wsparciem złagodzić trudną relację i sprawić, że stanie się ona mniej kłopotliwa. Niestety bezskutecznie, jak świat światem, teściowe narzekają na synowe, synowe na teściowe. I tak od wieków. Wydawać by się mogło, że tak już musi być…Trzeba się pogodzić i nauczyć się przełykać gorzki smak niespełnionych oczekiwań.

Jednak czy na pewno? Gdzie w tym wszystkim jest mąż? I czy to nie on powinien tę relację od początku „ustawić” i godzić zwaśnione kobiety, a kiedy potrzeba wyraźnie stanąć po stronie zawsze tej samej- najbliższej sercu wybrance?

Trzeba sobie uzmysłowić, że na linii problemów teściowa-synowa stoi zawsze nieprzepracowana relacja syn-matka. To od mądrej postawy dorosłego przecież mężczyzny zależy, jak ułożą się relacje z dwoma kobietami – żoną i matką. Niestety bywa to szczególnie trudne, gdy na drodze staje trudny przypadek – toksyczna teściowa…Jak sobie z nią radzić?

Toksyczna teściowa

toksyczna teściowaUniwersalna zasada jest taka – nigdy nie wystawiaj samotnego działa skierowanego w stronę teściowej. To się nie sprawdzi. Trzeba zacząć od męża. To on powinien odpowiedzieć sobie na pytanie o własną tożsamość, ponieważ trudna relacja teściowej i synowej wynika zazwyczaj z frustracji matki spowodowanej „utratą syna” i wpływów na jego życia.

Dlatego to mężczyzna powinien dobrze przemyśleć, kto jest dla niego najważniejszy. Jedyna „prawidłowa odpowiedź” niezbędna dla zdrowej relacji w tym „trójkącie” to żona. Mąż powinien murem stać za swoją wybranką, wypracowując w nowym układzie dobre relacje z rodzicami – w ten sposób rozpoczyna się proces nazywany odcięciem pępowiny. Bardzo istotny, bo świadczący o dojrzałości.

Nikt nie ma prawa wchodzić między męża i żonę. Nie ma moralnego przyzwolenia, by burzyć tę relację, nawet pod pretekstem troski i ze słowami miłości na ustach. Niestety szczególnie trudno to zrozumieć teściom i rodzicom, którzy bardzo często swoją postawą przyczyniają się do rozpadu związku, a złe relacje z nimi stają się powodem rozpoczęcia terapii małżeńskiej.

Przeczytaj – najlepsze sposoby na teściową.

Teściowa bez granic

Toksyczna teściowa z kategorii teściowa bez granic wpada niezapowiedziana, bo chciała zobaczyć wnuki, przecież one tak szybko rosną. Bez pytania ściąga płaszcz i udaje się do pokoju, zostaje tam przez kilka godzin a nawet dni, nie zważając na to, czy masz coś innego do roboty.

Dlaczego tak się zachowuje? Pod płaszczem entuzjazmu kryje się lęk. Boi się odtrącenia oraz poczucia, że nie jest potrzebna. W konsekwencji robi to, co pragnie, jest przy tym niegrzeczna, ale dzięki temu uzyskuje oczekiwany efekt.

Czy jest na to sposób? Tak, szczerość. Wystarczy jasno zakomunikować: „Mamo, z chęcią będziemy się widywać, ale zadzwoń, gdy masz ochotę wpaść.” Możesz usłyszeć, że „do wnuków nie będzie się anonsować” lub „nie będzie czekać aż w końcu znajdziecie czas”, prawda jest jednak taka, że nie ma prawa wymagać pełnej dyspozycyjności nawet od was.

Teściowa plotkara

Toksyczna teściowa chętnie dzieli się Waszym życiem z sąsiadkami, powtarza informacje przekazane w zaufaniu na prawo i lewo, lubi skupiać na sobie uwagę, czuć się ważnym źródłem wiadomości. Zdarza się, że nie ma nic innego ciekawego do powiedzenia, dlatego zapewnia sobie temat zastępczy – i to Wy nim jesteście.

Jak sobie z tym radzić? Niestety żadne prośby o dyskrecję nie będą respektowane. To się nie udaje. Zamiast tego po prostu maksymalnie ogranicz ilość przekazanych informacji. Naucz się dyskutować o pogodzie…lub milczeć.

Nadwrażliwa teściowa….

Toksyczna teściowa zaprasza Was na kawę z ciastem, Ty przyjeżdżasz z lodami, bo jest upał. Chcesz być grzeczna, a ona czuje się urażona. Przecież upiekła ciasto…Zwykły miły gest traktuje jak zamach, podważanie jej kompetencji.

W czym tkwi problem?
Zbyt wrażliwe osoby widzą zagrożenie tam, gdzie go nie ma. Nawet jak doświadczą serii miłych gestów, będą pamiętać jeden „wątpliwy” i jego się uchwycą.

Jak reagować?
Przede wszystkim nie biczować się. Nie brać uwag osobiście, zachować dystans, próbując robić wszystko, by było dobrze, chodząc na palcach i chuchając na zimne, sprawiasz tylko, że ewentualne potknięcie w tym misternie przygotowanym przedstawieniu będą głośno krytykowane, a Twoja postawa odrzucana. Daj sobie spokój.

    41 komentarzy

  • Baśka

    Moja teściowa jest osobą, która zrobi wszystko, żeby nie dopuścić do konfliktu (zresztą mąż ma to po niej), ale jednocześnie bardzo chciałaby ustawiać wszystko według swoich oczekiwań, za to ja jestem cholernie uparta i jeśli ktoś mi otwarcie nie powie, co mu nie pasuje, to udaję, że nie wiem, o co chodzi. Z tego brało się mnóstwo niesmaków między nami. Na szczęście wytłumaczyłam jej, że ona nie ma się skupiać na tym, że jest teściową, ale na tym, że jest mamą i babcią, bo ze mną łączą ją tylko ludzie, ludzie, których obydwie kochamy, dlatego niech nie zastanawia się nad tym, że ja mogę być o coś zła, a niech robi tak, żeby to ci, których kocha byli szczęśliwi.
    Przez długi czas mojego związku z chłopakiem, później mężem czułam się zawsze na drugim miejscu, po tej drugiej synowej (wiecie, taka dobra pani domu, cicha, twarda kobieta, która wszystko zniesie i pozamiata, jak chłop narobi syfu – a ja taka nigdy nie byłam i nie będę). Na szczęście, zamiast bić pianę, pozwoliłam, żeby czas wystawił mi cenzurkę i wygrałam.

    • Incog

      To gratuluję. Mąż był chyba po Twojej stronie, a przynajmniej nie był w tej walce przeciw Tobie. Ja jeszcze nawet nie byłam synową. Nie jestem niegrzeczna, pyskata, szanowałam jego matkę, ale też starałam się przedstawiać swoje zdanie, a nie udawać kogoś kim nie jestem. Nie miałam zamiaru nadto nadskakiwać, ani tym bardziej przymilać się na siłę, żeby starć się o jego względy. I choć widziałyśmy się rzadko i nie odczułam z jej strony jakiejś niechęci, to właśnie ona była przyczyną kłótni między mną a nim. I sama nie wiem o co tak do końca chodziło. Pomimo, że nie mieliśmy ślubu, on np.miał pretensje, że nie chcę jechać z nim i z obcą mi kobietą na wczasy! (Nawet gdybym była jego żoną, to wcale nie miałabym takiego obowiązku, albo mogłabym nie mieć ochoty na taki układ). Stwierdził, że pojedzie sam z matką ale za to będzie miał mniej czasu dla mnie! Żeby nie było- nie miałam nic przeciw, żeby jechał z nią sam, ale takie słowa! Jakby nasz wyjazd razem był dla niego jakimś przykrym obowiązkiem do spełnienia. Są rodziny, które lubią takie wyjazdy w kilka pokoleń, a ja nie mam nic przeciwko, żeby się spotkać, ale tydzień czy dwa non stop, to dla mnie za dużo. Szkoda tylko, że wcześniej nie poinformował mnie o takich oczekiwaniach, tylko rzucił mnie jak niepotrzebny zużyty śmieć po wielu latach.

  • Asia

    Moja teściowa to skarb! Moje dzieci ja uwielbiają i kochaja tak samo jak ja. W każdej sytuacji można na nią liczyć. Równa z niej babka 🙂 każdemu życzę tak cudownej teściowej jak moja!

  • Lidzia

    Murem stać za żoną!!!

  • Anna

    Moja Teściowa jest bardzo fajną i mądrą kobietą

  • Marzena

    Moja teściowa niestety zmarła zanim się poznaliśmy. Żałuję, że nie miałam okazji jej poznać. Mój syn zanim przyszedł na świat Już nie miał jednej babci, dziadka, nie zdążył poznać drugiego dziadka, bo zmarł jak syn miał równe 2 tygodnie. I tak jak ja kiedyś, on też ma tylko jedną babcię…

    • Anka

      Moja teściowa wyrwała mi dwoje dzieci i męża czy ktoś chce taką teściową TEŚCIOWA NA SPRZEDAZ oddam w całości Anna Z woj.lubuskiego

      • WALDEK

        a moja tesciowa okazalo sie po slubie ze ma z garem leczyla sie psychiatrycznie i zawsze jak mnie widzi to obraza mnie i moje dzieci miewa filmy i wygaduje takie glupoty czesto slysze moze pomagasz ale tu wszystko zle robisz po racy gotuje objad zmywam naczynia odkurzam kąpie dzieci a moja kochana zona staje sie taka sama doslownie jest jedynaczka i nie nawidzi np mojej siostry bo dlatego ze mam siostre tak samo brata i też mojej mamy bo ja np sie z mama nie kloce zawsze mam szacunek do starszej kobiety ,znowu moja zona to sie z swoja matka wyzywa mimo tego i tak ja broni… tesc ma swoje zasady i swoj swiat kiedy dziecko niemowle placze to zona wraz z tesciem pnikuja wymyslaja ze to nie normalne by tak dziecko plakalo wrecz sie drze,a to wszystko moja wina niby wtedy biore dziecko na rece zanuce cos do ucha i zasypia mi na rekach. ludzie podpowiedzcie mi co mam zrobic bo kocham swoje dzieci a z zona nie moge sie dogadac zona nie raz mnie udezyla obrazala mnie wygaduje takie glupoty zmysla czy ktos da mi rade jak z tego wyjsc czy da rade zone wyleczyc bo z TESCIAMI JUZ SIE NIE DA NIC A Z ZONA WSZYSTKO WYSZLO PO SLUBIE GDY TYLKO ZASZLA W PIERWSZA CIĄŻE A PO DRUGIEJ TO ZCHOWUJE SIE JAK GRIZLY JAK NIE RAZ PROBUJE POROZMAWIAC ZE POWINNISMY POROZMAWIAC Z PSYCHOLOGIEM TO ODRAZU IDZ TAM Z TWOJA MAMA I ZABIERZ BRATA I SIOSTRE. JAK TO ROZWIAZAC WIEM ZE JAK NIC NIE ZROBIE TO WSZYSCY BEDZIEMY MIELI ZYCIE ZNISZCZONE… DODAM JESZCZE ZE ZONE RODZICE SZANTAZUJA SMSAMI ZE MATKA CIEZKO CHORA A OJCIEC NA OPERACJE CZEKA NIE WIADOMO CZY DOCZEKA A ZE PIENIEDZY NIE MA ALBO ZAINTERESOWALA BYS SIE I TAK CIAGLE W KOLKO….

  • Marta

    Zwykle bywa tak ze do kochanej osoby dostajemy w gratisie teściów…

  • Izabela

    Miałam dwie! Jedna nabić, a druga wystrzelić! Tyle w temacie 😀

  • Nina

    Nie mam tesciowej,ale uwazam ze szacunek i respekt musi byc ostatecznie to jest Mama meza i w przyszlosci Babcia;-)

    • bogna

      nie masz pojęcia o czym mowisz!

    • Kika

      Tylko że to musi dzialac w dwie strony. Uwierz mi z takimi tesciowymi nic nie zalatwisz dobrocią i szacunkiem. Zdepcza cię.

    • Katarzyna

      Kazdy zaczyna zwykle z szacunkiem do tesciowej ,ale jesli przez lata nie dostaje tego samogo to ten szacunek znika.Jest nie realne szanowac kogos kto moze Cie traktowac jak smiecia.
      Wszystko przed toba, powodzenia obys nie trafila na tesciowa jak moja

      • Marta

        Zgadzam się w 200%moja nie może się pogodzić że straciła władze nad synem i jego pieniędzmi to drugie dla niej to priorytet a mój mąż nigdy mnie nie poparł nie sprzeciwil się jej, wręcz przeciwnie obrażal mnie rozmawiając z nią, był dla mnie wszystkim, kochałam go bardzo ale przez to co zrobił w zmowie ze swoją matka no cóż zniszczył wszystko…

  • Natalia

    Mój za mną nie stanie murem bo mamusia ma dużo pieniędzy i kupuje tym synusia , my mamy mało pieniędzy i ledwo wiążemy koniec z końcem i sobie to wykorzystuje przez to że ma więcej pieniędzy od nas to gardzi nami, nie szanuje nas, synuś niedojrzały i ona też!!!

  • Kasia

    Moja w imię miłości i troski zaglaszcze wszystkich w koło ,wychowała swoje dzieci rownież z wielka troska – i swietnie pojmuje ze maż córki to przede wszystkim mąż !!! Wiec wszystkie święta spędzają u niej i tylko u niej (dodam on sierota nie jest ) no ale syn mimo ze ma zonę i dwójkę dzieci to przede wszystkim syn 😉 komedia !!!

  • Sabina

    Witam dziś uświadomiłam sobie że mój stosunek do teściowej wynika trochę z tego że nie jest po mojemu w moim własnym domu. Przecież ja jako żona i matka mam święte prawo żeby w moim domu było tak jak ja chce. teściowa ma swój dom i swojego męża i niech tam sobie rządzi. I pozwoli mi rządzić u siebie. Sama mam syna i jest dla mnie całym życiem i rozumie te wszystkie wypowiedzi o teściowych że nie mogą sobie poradzić z utratą dziecka dlatego się wtrąca. Nie wiem jaką ja będę teściowa ale modlę się żebym umiała wychować mojego syna na dobrego męża i człowieka i umiała oddać go innej kobiecie wybrance jego serca. Będzie to trudne bo chciałabym żeby ta jego przyszła kobieta była dla niego dobra. Dlatego rozumie że teściowa też tak ma że chce dla swojego syna jak najlepiej. Ale wydaje mi się że przez te 3 lata od ślubu pokazałam teściowej ze potrafię dac jej dziecku szczęście miłość i wsparcie. Potrafię ugotować posprzatac wyprac i zając się dzieckiem. Mój mąż miał ciężkie dzieciństwo bo jego matka nigdy go nie doceniala zawsze jego zdanie było nie ważne i wszyscy byli lepsi od niego. Do dziś tak jest. A mimo to kiedyś usłyszałam od niego że kocha swoją matkę równie mocno jak jej nie nawidzi. I cały czas choć zawsze staje po mojej stronie cierpi bo chciałby unikać sytuacji w których musi wybierać. Wiem że chciałby żebyśmy się dogadały ale to jest nie możliwe. Podam przykład rok temu teściowa bez mojej wiedzy posadziła mi na grzadce roszpunke i po fakcie przyszła mi to powiedzieć. Byłam bardzo zła bo jak już wspomniałam na samym początku nie było to po mojemu. Byłam tak zła że chciałam kupić coś dziwnego i pojechać do niej i też wsadzić bez słowa a później jej o tym fakcie zakomunikować. Ale wyplakalam się po tem poklócilam o to z mężem który miał ochotę wyrwać to żeby był spokój a teściowej powiedziałam że wcale nie jestem z tego zadowolona. W tym roku znów pod moją nie obecność zasadzila mi sałatę masłowa. Może ktoś pomyśli ale o co ta afera przecież to się zje. Tak racja ale to jest moja grzadka. Ja jej nic bez zgody nie sadze. Pytam dlaczego nie może zaakceptować tego że to mój dom i moje zasady i że tu ja chce decydować. Mój tato zawsze mówił nad gorliwość jest gorsza od faszyzmu. Inny przykład jak przychodzi w gości to nie zdejmuje butów. Nie myje rak po wizycie w toalecie i pcha się do zabawy z 7miesięcznym moim dzieckiem mówi co mam ugotować na obiad jak podlewać kwiatki itp itd. A ja tego nie chce i już tyle razy jej to mówiłam i nic to nie dało.

    • dorota

      Sabino, teściowa mieszka niedaleko? Masz święte prawo wymagać, żeby u Ciebie było po Twojemu. Sadzenie warzyw to niby błahostka, ale tylko pozornie. Twoja teściowa nie powinna tego robić. Podobnie nie powinna pouczać, jak wychowywać dziecko (choć to akurat zdarza się dużo częściej).

      • Sabina

        Hej tak mieszka nie daleko ale jak przychodzi to na 5 minut żeby powiedzieć swoje i wychodzi bo nie mamy tematów. Niestety wszyscy w domu traktują ją bez szacunku i się z nią kłócą a ja weszłam w to wszystko i robię jak oni próbowałam inaczej ze względu na męża i syna ale uwierz mi im jestem milsza tym bardziej ona się miesza. Tak już jest i tego nie zmienię. Mój mąż staje zawsze za mną ale to zawsze będzie jego matką i żeby było między nami dobrze to ja przy nim nie mówię źle o niej i staram się z całych sił być dla niej mija kiedy przychodzą z teściem. Nawet męża upominam żeby nie przeklinal i nie krzyczał na nią przy dziecku.

    • Kika

      Jakbym czytała o mojej teściowej. Moj maz tego nie rozumie i nigdy nie stanął po mojej stronie. Gdy sie złoszczę to jest na mbie zły bo „mamusia” przeciez chciała dobrze. Tylko ze to moj dom i to ja tu jestem pania domu. W tamtym roku gdy jechalismy na wakacje zostawil jej klucze do naszego domy. Oczywiscie za moimi plecami. Chcial zeby nam grzadki wyplewila. Po powrocie były tak zarosniete ze nie bylo co ratować. Ot pomogła mu mamusia. A i tak ja jestem ta gorszą.

  • KasiaKKKK

    Ja muszę opisać swoją historię, bo powoli już sobie z tym nie radzę. 3 lata temu poznałam mężczyznę z USA (który z pochodzenia jest rosjaninem) i teraz już jesteśmy świeżo upieczonym małżeństwem. Ja przeprowadziłam się do Stanów i narazie mieszkamy z jego rodzicami. Zaznaczę, że jest to bardzo dobra rodzina, dobrze mnie przyjęli, dbają o mnie i relację są jak narazie dobre. Męża też kocham i wiem, że mogę na niego liczyć. Niestety coraz bardziej teśknię za rodziną i mi ich tutaj brakuje. Ostatnio też zaczęłam się tutaj czuć osaczona..Obecnie jestem w 6 tygodniu ciaży i martwi mnie zachowanie teściowej… Jak tylko dowiedziała się o ciaży to od razu zaczęła snuć plany, że musi kupić to, tamto, że jak będzie córka to na balet trzeba zapisać, już szuka wózka w internecie, czyta jaki kupic itd. Już zapowiedziałą że trzeba dziecko od małęgo uczyć rosyjskiego i przy dziecku wszyscy mają mówić tylko po rosyjsku! Ja chcę uczyć dziecka polskiego, bo nie wyobrażam sobie żeby nie moglą się porozumieć z drugimi dziadkami, czyli moimi rodzicami, którzy nie znają angielskiego. Ja rosyjskiego nie znam (z mężem i jego rodziną porozumiewamy się po angielsku). Jestem przerażona tym co ona opowiada. Chce sprowadzić jakąs kobietę z Rosji żeby byla nianią. Ja się nigdy na to nie zgodzę. Juz zapowiedziała, że trzeba kupić dwa foteliki, bo ona musi też mieć w swoim samochodzie bo będzie dziecko wszędzie zabierać. Problem jest w tym, że oni mają bardzo dużo rosyjskich znajomych tutaj. I jak tylko jest jakiś obiad, czy przyjecie to zazwyczaj wszyscy mówią po rosyjsku. Boję się, że jak tylko ja mówię tutaj po polsku to będę zdominowana..Oni wszyscy będą mówić po rosyjsku i dziecko nie nauczy się polskiego..może będzie rozumiało co do niego mówię, ale będzie odpowiadać po rosyjsku..Jest mi przykro, że ona jest taka zaborcza i boję się jak to będzie. Boję się że będzie się wtrącała do wszystkiego i już traktuje to przyszłe dziecko jak swoje.. Jest mi przykro tym bardziej że moi rodzice i rodzina są w Polsce i praktycznie będą widywać wnuka raz w roku nie wiem jak stworzyć więź z nimi i jak tą sytuację rozwiązać. Maż mnie wspiera i powiedział, że nie pozwoli żeby było niesprawiedliwie, ale widzę jak jego mama się zachowuje..Obiecał mi rówienież, że jak bedę bardzo teskniła i źle się tutaj czuła to przeprowadzimy się na jakiś czas do Europy..Na co jego mamie aż się włos zjerzył na głowie! Niestety, ale ja będę do tego dążyć, bo chce zeby i moj maz i dziecko zbudowali wieź też z moja rodziną. Chce być blisko nich, tym bardziej, że moja bratowa też spodziewa się dziecka i chcialabym zeby maluchy mialy kontakt i sie znaly i kochaly. Proszę pomożcie, co robic? Wiem, że pierwszym krokiem musi być wyprowadzenie się od nich z domu..bo nie wyobrazam sobie byc tam z malym dzieckiem. Najgorsze jest, że juz kiedys mieszkalismy osobno i jak przez dwa dni ich nie odwiedzilismy to juz pisala co u nas i kiedy przyjdziemy bo teskni. Wtrąca się też w inne rzeczy..jak ostatnio robiłam pierogi z kapustą i grzybami (ona ich nigdy nie robiła), to zaczęła mi nadawać, że inaczej kapustę powinnam gotować, za mało grzybów itd.. Gada i gada, choć na końcu i tak powie ‘no ale i tak rób jak uważasz’, ale to jest takie wkurzające!…Ja nie wiem co robic

    • Ania

      Hej Kasiu, trzymaj się ciepło. Wiem, jak trudno jest żyć za granicą, z daleka od bliskich. My nie wytrzymaliśmy i wróciliśmy, mam nadzieje że i u Ciebie wszystko się ułożyło. Pozdrawiam

  • Jolka

    To i ja się dopiszę. Jestem 11 lat po ślubie. Mój ojciec się mną nie interesował jest alkoholikiem. Moja mama sama była przez ojca zastraszana. Więc gdy poznałam mojego męża zaproponował by przenieść się do niego. Zgodziłam się. Teść był przekochany. Zawsze pomagał, uczył, wspierał, pozartował, ogólnie cieszyła się że mam takiego,, tatę,, teściowa poczatkowo wydawała się taką despotka. Ale myślam że przecież musi się kobieta przyzwyczaić do zmian jakie zaszły. Byłam miła, nigdy przez te wszystkie lata nie powiedziałam do niej inaczej niż mamo. Nigdy jej nie ublizylam, ani też nie ponizylam. Jednak jakieś 6 lat temu kiedy teść się rozchorowal i od tej pory niestety jest sparaliżowany prawostronnie, teściowa jest nie do zniesienia. Mieszkamy w jednym domu ale mamy dwa osobne wejścia. Teściowa czepia się o wszystko. O to że dziecko tupie, o to że założyłam zielona bluzkę chociaż jej się ona nie podoba, był taki okres że przychodziła do nas i zaczęła nam ustawiać w szafkach tak jak jej się podoba, w ramach odwetu mąż poszedł do niej i jej zaczął przestawiać, to była awantura i obraza na miesiąc. Teściowa też zachorowała. Dlatego ja zrezygnowałam z pracy raz że dziecko do szkoły szło dwa chory teść więc by pomóc teściowej zrezygnowałam, nie ma nikogo kto przyjdzie do opieki nad dwujka niepełnosprawnych teściów. Od tego momentu jest coraz gorzej. Teściowa zrobiła sobie ze mnie służąca na pełny etat. Mam być dostępna o każdej porze dnia i nocy. Ma tak strasznie rozchwiane emocje że szok. Płacze z byle powodu szantażuje nas swoimi emocjami, liczy na to że jak ona coś chce to choćbym gościła prezydenta to mam go wyrzucic i lecieć do niej i robić co ona powie. Nie daj Boże powiedzieć jej ze nie ma się teraz czasu to szło płacz albo wzdycha i marudzi że jak zawsze sama musi robić wszystko chociaż sama nie zrobiła nic od dawna. Jej robienie polega na lezeniu bądź siedzeniu i dzwonieniu do koleżanek albo do rodziny i zalaniu się na nas. My nie mamy prawa Nigdzie wyjść. Nie możemy nawet syna zabrać do kina bo jak wracamy to jest awantura że ja sama zostawiamy. Nie mogę jechać na zakupy bo jeśli jej nie mam nic załatwić to nie mam po co jechać. Doszło do tego że chciała jeszcze kontrolować moja pocztę. Kiedyś przyszedł do mnie list z urzędu jakiegoś, teściowa była przy tym jak odbierałem, i czekała aż otworzę i jeszcze dam jej przeczytać. Nie zrobiłam tego to nagadala głupot mojemu mężowi że dostałam pismo z urzędu ale nie dałam jej do czytania bo to pewnie jakieś kłopoty pewnie mam dług i pewnie ona będzie musiała go płacić. Chociaż nigdy nie zapłaciła za mnie złotówki raz doładowala mi konto a wypociny to tak jakby utrzymywała mnie przez całe życie. Synek nie lubi do niej chodzić bo jak już pójdzie to ma usiąść najlepiej się nie ruszać. Nie ruszać nic, nie oddychać i ro ich to co babcia każe i tak jak babcia każe. Jej koleżanki przestają ja odwiedzać bo nawet jedna mi mówiła że nie chce przychodzić bo,, ta twoja teściowa to się strasznie przemadra zrobiła wszystko wie najlepiej nie słucha nikogo i drze się strasznie na tatę,, była opiekunka do teścia wytrzymała 2 miesiące i taka opinie wystawiła teściowej że nawet opiekunki z powiatu jak słyszą nazwisko teściowej to wola nie przychodzić. Mój mąż określił ja ostatnio mianem despotki bo ona nie prosi żeby jej coś zrobić czy pomoc ona rozkazu i liczy że rozkaz zostanie wykonany już. Nie pyta nas o zdanie ale my musimy ją pytać o to czy możemy coś zrobić kupić czy choćby wyjść do sąsiadów na chwilę. Ona musi nas kontrolować. Mam już dosyć siedzę w domu i słucham dzień w dzień lametow narzekania marudzęnia, z dnia na dzień jest z nią gorzej wytrzymać, bo jeśli powie się jej ze przesądza to jest taka awantura że sąsiedzi słyszą, raz jeden z sąsiadów przybiegl bo myślał że coś stało a to tylko teściowa darla się w niebo głosy. Ja jestem wychowana na spokojna dobrze ułożona kobietę, jestem cicha nieraz nie chcąc ranić teściowej przemilcze wiele rzeczy nieraz nie wiem co jej powiedzieć słucham więc jej żali na nas. Jacy nie wdzięczni jesteśmy. Bo gdyby nie ona to byśmy umarli z głodu, wylądowali byśmy pod mostem nie dali byśmy sobie z niczym rady. Narzeka że kiedy mieszkaliśmy chwilę z nimi to robiliśmy jej bałagan, chociaż teraz gdy mieszka sama jakoś nie pokazuje tej czystość wręcz przeciwnie czeka aż ja przyjdę i posprzątam. A jak tego nie robię to marudzi że nie jest odkurzone, niby jej nie interesuje opinia innych ale jak się dowiedziała ze ma przyjechać jej siostra to myślałam że się skicha. Nie dała mi spać do późna bo mieszkanie trzeba jej odgruzowac bo przecież taki ma przez nas chlew(chociaż mieszkamy oddzielnie) przychodzimy do niej dwa razy na dzień. Nie wiem jak już mam to wytrzymać. Z jednej ej strony staram się ją zrozumieć że jest chora teść chory ale z drugiej strony mam dosyć chciałabym zacząć żyć. A nie wegetowac na modlę teściowej.

    • Ewelina

      Zapewne do tej pory już wszystko sobie Pani poukładała ale jeśli nie to przede wszystkim musi Pani porozmawiać z swoim mężem co dla was jest najważniejsze. Bo to wy teraz tworzycie rodzinę i to wy chcecie czuć się w niej dobrze. I nikt nie powinien Wam tej dobrej atmosfery burzyć. A Pani spokój teraz jest najważniejszy. Przed narodzinami dziecka koniecznie powinniście wytyczyć granice żeby później nie było niepotrzebnych nieporozumień. Polecam świetny artykuł. Proszę go przeczytać i pokazać mężowi a później może i przyszłym dziadkom. Życzę powodzenia!
      Artykuł pod tytułem: Grzechy glowne babc i dziadkow, czyli co czesto robia a nie powinni. Na portalu dla kobiet Oh!me

    • Ewelina

      Zapewne do tej pory już wszystko sobie Pani poukładała ale jeśli nie to przede wszystkim musi Pani porozmawiać z swoim mężem co dla was jest najważniejsze. Bo to wy teraz tworzycie rodzinę i to wy chcecie czuć się w niej dobrze. I nikt nie powinien Wam tej dobrej atmosfery burzyć. A Pani spokój teraz jest najważniejszy. Przed narodzinami dziecka koniecznie powinniście wytyczyć granice żeby później nie było niepotrzebnych nieporozumień. Polecam świetny artykuł. Proszę go przeczytać i pokazać mężowi a później może i przyszłym dziadkom. Życzę powodzenia! Artykuł pod tytułem: Grzechy glowne babc i dziadkow, czyli co czesto robia a nie powinni. Na portalu dla kobiet Oh!me

  • Monika

    Doskonale rozumiem wszystkie was Drogie Panie. Sama mieszkam z teściową od 8 lat i powiem,że nie wytrzymuje psychicznie momentami. Od razu po ślubie zrobiła mi straszną awanturę. Jakim prawem się od razu wprowadziłam, że nie będzie niczyja służącą, że odciagam syna od matki i wiele innych obraźliwych słów pod moim adresem. Rozumiem również wkraczanie na cudzy teren u mnie jest tak prawie cały czas. Ja umyje podłogę ona zaraz po mnie poprawia. Kiedy tylko może robi mi na złość. Jak jej zwracam o coś uwagę to tak wszystko obruci na swoją korzyść, że to ja jestem tą zła, która wiecznie o coś się czepia. Żadne rozmowy do niczego nie prowadzą, bo ona zawsze robi dobrze a ja źle. Mój mąż nie potrafi stanąć w mojej obronie i to jest wielki problem, nie mogę liczyć na jego pomoc. Są chwile, że mam ochotę wyjść i trzasnac drzwiami,ale wiem, że będzie triumfowała że wygrała.

    • Ana

      Wypisz wymaluj moja historia. Jestem coraz bliżej trzasniecia drzwiami

    • Ewa

      Współczuję Ci. Dlatego my po ślubie nie mamy zamiaru mieszkać z moją teściową bo to zwykła jędza, która się do wszystkiego wtrąca, wszystko najlepiej wie, w dodatku obraża mojego narzeczonego i podobno mnie za plecami, choć jak jestem u niej to nadskakuje mi tak, że by mi do tyłka weszła, bo ona by najchętniej u siebie potrzebowała kucharki, służącej i sprzątaczki, żeby ją wyręczać to by mogła sobie siedziec całymi dniami w internecie jak zresztą to robi. Całe szczęście choć, że mój jest za mną. ale o mieszkaniu z nią nie ma nawet mowy. Wolę płacić za wynajem niż wykończyć się przez nia.

  • Marzena T.

    Moja tesciowa przyszla to holerna menda zgaga. Przed laty zostawil ja maz bo z nia niewytrzymal teraz zyje z inna i jest szczesliwy. Ale wracajac do nas mieszkamy z nia … niestety – jest problem pomiędzy mną a nią. Ona niszczy mnie mimo że ja próbowałam ja szanowac ale to co ona robi to przechodzi ludzkie pojęcie – buntuje moją drugą połowę a do tego obraża mnie i szlak ja trafia bo nieakceptuje tego ze my jestesmy razem ani mnie nieakceptuje.
    Od początku jak ja poznałam oklamywala mnie ze swym synem bo ona wiedziała ze on jechał na dwa fronty i fauli to przede mną rok czasu – potem ja z tym zrobiłam porządek ale psychicznie niedaja mi spokoju. Ona zneca się nademna a synuś ja
    broni. Odnośnie spraw naszych on chce zemna być ale ciągle słyszę obiecanki ze się wyniesieny ze będą zaręczyny i ślub ale już tego niema od ho ho… . A jesteśmy z sobą już długo.
    Pozatym druga połowa ciągle idzie za mamusia i broni jej – wiadomo … mamusia ciągnie od synusia pieniążki a synuś daje i w ten sposób się go trzyma. On zarabia nieco wiecej niz ona to tak na marginesie.
    Niewiem co robić dalej proszę o pomoc.
    Planuję się rozstać z nim tylko boję się ze będę żałować tego.

  • Ewa

    To i ja się podepnę pod temat. Choć narzeczoną i jestem przed ślubem to już mam dość swojej teściowej. Powiedzieliśmy sobie z narzeczonym, że na pewno nie zamieszkamy u niego po ślubie, nawet na chwilę, bo z tą kobietą normalnie nie da się współżyć. Przyszła teściowa ma 62 lata, jest obecnie na emeryturze. Problemy są dwa – w stosunku do mojego narzeczonego, a teraz jak się okazało i do mnie. Mój ukochany przeżył z nią dużo – od dzieciństwa go gnoiła i ustawiała a faworyzowała drugiego, starszego synusia. Tak jest z resztą do dziś – jak syn przyjeżdża z Anglii to całą emeryturę wydaje na smakołyki dla niego, choć on i tak większość przyjazdu siedzi u rodziny swojej konkubiny. Za to mojemu narzeczonemu i teściowi nie ugotuje nawet obiadu, tylko całymi dniami siedzi na komputerze i gra w gry chociaż chłopak pracuje po 12 h. Ciągle tylko „daj kasę, daj więcej, ile masz na koncie” albo do roboty go ciągle goni, potrafi po 12 godzinnej nocce go budzić żeby zapalił w piecu choć sama potrafi, bo jej zimno przy komputerze. Próbuje ustawiać mu czas, krytykuje, że nie został lekarzem czy prawnikiem, a dziewczynki brata czy syn sąsiada taki zdolny. Ostatnio próbuje mu wcisnąć dom tylko kazała mu dać pieniądze braciszkowi bo „on ma długi i trzeba go wspomóc”. A co nas to obchodzi? chciał lekkiego życia z konkubiną, zapewniał jej wakacje w 5 gwiazdkowym hotelu z widokiem na moze, jeszcze wziął na siebie długi jej ojca (obcego człowieka) to ma długi. Narzeczony powiedział, że nie będzie robił żeby im za przeproszeniem pchać pieniądze do tyłka. To zaczęło się – najpierw na litość „to co zostaniemy sami?” – potem na groźby „to ja ten dom sprzedam” – a teraz na obrzydzanie mu mnie, bo stwierdziliśmy, że po ślubie wynajmiemy cos na chwilę, a jak moja siostra z rodziną się wyprowadzi to pojdziemy do mnie bo moi rodzice są w porządku. A ona mu wyleciała „co będziesz szedł do zagrzybiałej chałupy”. Taka wredna. Nigdy u nas nie była, mieszkamy na wsi, produkujemy warzywa, wielokrotnie ją za darmo obdarowywalismy jajkami, mięsem, warzywami, ciastem, a ona wyraza się o nas jak o jakiś zapchlonych wieśniakach, choć sama pochodzi z małej wioski, gdzie krowy i świnie hasały po podwórku, tylko męża ma z miasteczka. Dotknęło mnie to, ale najbardziej ostatnio – wywaliła do mojego, że odkąd do mnie jeździ schamiał i stał się bucem. Obraziła mnie i moją rodzinę, której nawet nie zna. Zouza do kwadratu. Nie moze znieść, że narzeczony ma swoje zdanie i się sprzeciwia a nie jak jej mąż, który siedzi u niej cicho pod pantoflem i słowem się nie odezwie a ona robi co chce. Aż mną czepie bo jak przyjadę to nadskakuje, do tyłka by mi weszła, bo myśli, że przyjdę do niej mieszkać i będzie miała kucharkę, sprzątaczkę i służącą ona będzie mogła grać na kompie w pasjansa albo diamenty, a za plecami obraża mnie i moją rodzinę, choć zgrywa pierwszorzędną katoliczkę i nalezy do grup modlitewnych i wspólnot, a gnoi nawet własne dziecko wyzywając od tłustych jak świnia choć nie jest grube ani trochę. Żadnego mieszkania z nią bo albo bym wylądowała w psychiatryku albo w więzieniu.

  • Zona

    Moi tesciowie sa o.k… Nie mam z nimi wiekszych problemow- sa pomocni i sie nie wtracaja. Zreszta moj maz by im nie pozwolil. Poza tym mieszkamy daleko, moze dlatego… Jest tylko jedna rzecz, ktora mnie drazni- higiena osobista tesciowej. Nigdy nie widzialam, zeby myla rece. Ani po powrocie z miasta, ani po skorzystaniu z toalety (jak idziemy razem do toalety damskiej, po skorzystaniu od razu wychodzi, nie myjac rak). Juz nie mowiac o bardziej zaawansowanych czynnosciach. Niedlugo do nas wpdaja na kilka dni. Ciesze sie, ale jak pomysle, ze po calym dniu w miescie z nami nie umyje rak do kolacji i bedzie wszystkiego dotykala….To sie wzdrygam. Ona czesto choruje, nie dziwie sie. I nie chce sie zarazic jakimis bakteriami. Mysle, zeby na zarty powiedziec: prosze myc raczki i na kolacje ;-).

  • Monika

    Ja nie mam już siły. Jestem na skraju wyczerpania psychicznego. Mieszkam w jednym domu z teściową. Porażka na każdym kroku. Odradzam wszystkim Drogie Panie. Nie wolno mi nic powiedzieć,bo zawsze jest źle odebrane. Ostatnio miałam taką sytuację odnośnie obiadu. Ona zaczęła robić obiad a ja zaproponowała coś innego. To już było niedobrze, bo mi znowu nie pasuje. Mój mąż jest muszę z przykrością stwierdzić porażka jeżeli chodzi o swoją mamę. Boi się jej. Z jednej strony się nie dziwię. Widziałam co potrafi mamunia zaprezentować. Kiedyś zrobiła taka awanturę, że do tej pory jestem zszokowana jej postawą. Uważam, że nie jest normalną matką. Ma bardzo niezdrowe podejście do swojego syna. Jest bardzo o Niego zaborcza. Dlatego nie mogła i moim zdaniem do tej pory nie może znieść, że nie ma syna tylko dla siebie. Jeżeli on wychodzi na dwór coś robić ona idzie za nim. Jeżeli on wraca do domu ona też za chwilę przychodzi. On to widz i też mu to przeszkadza,ale nic z tym nie robi. Czasami czuję się taka niepotrzebna. Dobrze, że mam dzieci. Bez nich nie dała bym rady. Mój mąż nie potrafi jej zwrócić o nic uwagę, za to do mnie od razu się odezwie jeżeli coś nie tak powiem do mamuni. Niby widzi, że bywa złośliwa, ale nie zwróci jej nigdy uwagi. Ja naprawdę nie mam siły. Poradzcie coś Drogie Panie bardzo proszę.

  • Agata

    Ja już też psychicznie nie daje rady. Za wszystko obwiniam siebie. Biorę tabletki uspokajające żeby się wyciszac i nie płakać żeby miec uśmiech dla mojej córeczki. Najchętniej urwałabym kontakty i miała święty spokój, niestety są już momenty kiedy myślę, żeby rozstać się z mężem przez nią. Grozi, że załatwi widzenia się z wnuczka przez sąd. Obraża mnie że to przeze mnie mąż stracił kontakt z rodziną. Próbuję na każdym kroku dawać złotą radę.. Ma prawie 70lat a ja początku jak urodziłam to zachowywała się jakby to ona została matką.. Co chwilę mnie krytykowała.. Niestety cały czas jest tak, że jak ona znowu zaczyna swoje jazdy to ja zaczynam cała się trzasc, jest dla mnie strasznie toksyczne osoba i ja widzę tutaj jedyne rozwiązanie.. Zerwać kontakt..

  • Anna

    Temat rzeka… Mogłabym opowiadać o swojej teściowej godzinami. Niestety nie mogłabym powiedzieć wiele dobrego. Przekreśliła mnie już na początku za pochodzenie-nie znając mnie jeszcze wtedy i nie wiedząc jaką jestem osobą. Żyje naszym życiem. Opowiada sąsiadom co robimy, gdzie wyjeżdżamy. Głośno wyraża swoje niezadowolenie, gdy gdzieś wychodzę i zostawiam dzieci z mężem np. idę na aerobic. Generalnie mam nie ruszać się z domu. Komentuje nasze wyjazdy z dzieciakami na basen, do kina, czy też do znajomych. Dodatkowo wyzwania do rodzeństwa męża i opowiada przerobione przez siebie historie. Oczywiście zawsze w tych historiach występuje w roli ofiary. Uwielbia wręcz dostawać prezenty. Ten kto przynosi jej różnego rodzaju,, dary” jest na piedestale. Jest spragniony niesamowicie peanów na swoją cześć. To wykorzystuje rodzeństwo męża i pozostałe synowe.Przyjeżdżają raz na jakiś czas, posłodzą mamusi, pojęczą jak im ciężko i teściowa żyje w przeświadczeniu, że wszyscy się jej udali oprócz mnie. To nic, że mieszka z nami i my płacimy wszystkie rachunki, wozimy do lekarza i na zakupy. Ma posprzątane, ugotowany obiad. Nadal jestem najgorsza. Nie lubię jęczeć, robić z siebie ofiary, mówię to co myślę i jasno określam granice. To jednak w przypadku mojej teściowej działa tylko na moją niekorzyść. Nie potrafi docenić mojego zaangażowania w dbanie o rodzinę, o dom w końcu o nią samą. Po wielu latach doszłam do wniosku, że obojętnie co zrobię i tak będę niedobra. Mimo tej świadomości i tak zbiera mi się na wymioty gdy słyszę jej komentarze. Jestem wykończona tym toksyczny człowiekiem. Denerwuję się i to źle wpływa na moje relacje z mężem i z dziećmi. Dobrze, że mąż zawsze stoi po mojej stronie. To jest jedyne pocieszenie.

  • Ania

    Mój mąż stoi murem…, ale za swoją matką. Trzy miesiące po ślubie, gdy ja przyszłam mieszkać do niego zaczął okazywać mi, że mamusia jest dla niego najważniejsza. Nie chce się żyć

  • Monika

    Właśnie dowiedziałam się że moja teściowa, która mieszka z nami sponsoruje sąsiadów, czyli swoją wnuczke. Pragnę poinformować, że ona jest nygusem, który nie chodzi do pracy i czerpie z innych. Z nami mieszka, a nawet złotówki nie dorzuci się. Nie wspomnę że nawet lizaka dzieciom nie kupi. Cały czas tylko tamten dom jest ważniejszy. Tylko dlaczego siedzi u nas. Niech się wyprowadzi. Oczywiście tego nie zrobi ma tu dożywotnie zamieszkanie, a sąsiedzi kochają babcie bo nie mieszka z nimi, nie wtrąca się w nic i jeszcze pieniądze daje. Mam jej tak dosyć, że nie potrafię tego wyrazić słowami. Żyje już trochę, ale nie poznałam tak podlego człowieka jak ona. Po za tym jest świetną aktorką. Udaje na każdym kroku. Wiem, że mnie nie lubi, tylko jak ktoś przyjdzie to udaje kochaną teściową.

  • Magda

    Niestety, jak czytalam ten artykol to mialam wrazenie, ze jest napisanym o mojej tesciowej… Pepowina jest nie przecieta, maz nie staje po mojej tronie, mamusia jego jest wrecz ofiara, wtraca sie do wszystkiego, obgaduje mnie jaka to jestem zla, nie slucha co sir do niej mowi, robi po swojeju, ale to ja jestem niby czarna owca w rodzinie. Nie wygram, poddalam sie juz, bo jak milczalam to wlazono mi na glowe, a jak zwracam uwage to jestem nienormalna. Ona nawet gotuje obiadki i daje je w sloikach, wciska dzieciaka slodycze, teraz to juz tylko czekac na koniec, bo dobrze juz nie bedzie…

  • Aneta

    To bardzo smutne kochane, jak w dzisiejszych czasach prawdziwa „rodzina” i nie chodzi mi tutaj o rodziców czy rodzeństwo, ale prawdziwa rodzine, która sami budujemy stawia się na drugim miejscu. A przecież powinno być na odwrót. Najważniejsza jest rodzina, która sami tworzymy . Jest nią właśnie żona, maz i dzieci. Bynajmniej ja tak wszystko postrzegam. Mieszkam od przeszło 3 lat za granica. Maz kupił dom „dla Nas”. Żeby stworzyć w nim prawdziwa rodzine. Ale wziął do nas, do wspólnego mieszkania swoich rodziców, którzy przez kolejne 2 lata oczekują na emeryturę i podobna chcą wracać do Polski.
    Najgorsze lata za mną, a kolejne przede mną. Walki z jego matka, która jaki wazon postawi, jaki stolik czy świeczka będą stały. Przypominania mi „ze ona w domu syna była pierwsza”, to ona jest Panią. Od samego początku jeszcze przed wprowadzeniem urządziła dom, zrobiła wszystko po swojemu. Przywłaszczyła sobie prawo urządzania świat, zapraszania gości „bo jej się należy”. A mój maz jak słup. Bo niby mama uparta, obrazi się będziemy na to musieli patrzeć a on kłócić się przecież nie chce.
    Nie wspomnę ile razy nazwała moje zakupy czy obiady od „gowien”. A sama palcem nie ruszy w kuchni nie wspomnę o zwykłym odkurzeniu czy zmyciu podłóg. Taka z niej Pani domu? Najważniejsze żeby jechac na ciuchy, poszwedac się po sklepach wrócić do domu na gotowe. A kiedy przychodzą święta wyścigiem która szybciej zrobi dekoracje, przecież ona kocha urządzać dom. Żebym czasem ja nie zrobiła ładniejszych dekoracji czy nie postawiła swojej świeczki tam, gdzie chce ona.
    Dziewczyny to smutne jak w dzisiejszych czasach młode kobiety są pozbawione swojego „5 minut” .Mam 32 lata. Boje się urodzić dzieci, żeby matka mojego meza nie ustawiała nas po katach. Czuje się jak kula u nogi, piąte koło w tym domu. Prośby, nic nie daja. W końcu starszym się ustępuje. A mój maz powtarza „ muszę im się odwdzięczyć, bo opłacili mi szkole w Polsce”? Wytrwamy, damy radę. A sam dusi się w tym czworokącie.
    Wydawało mi się, ze pomoc rodzicielska jest bezinteresowna. A jego rodzice ciagle oczekują wdzięczności i uznania. Jakie to jest samolubne. I niesprawiedliwe.
    Trzymajcie się dziewczyny i pokażcie, ze to młodzi maja się rozwijać, stworzyć dom, żyć i uczyć się na własnych błędach. I przede wszystkim bez poczucia winy.

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>