Główne menu

Dlaczego nie warto się spieszyć z małżeństwem? Przewrotna lista

Jesteście razem tak długo, że najwyższy czas się pobrać? Z prawa i lewa słyszycie, że nie ma na co czekać, że czas mija, a wy ciągle nie postawiliście kroki nad i?

Nie jesteście jedyni. Obok entuzjastów białej sukni i wystawnych przyjęć znajduje się spora grupa sceptyków, którzy nie planują małżeństwa albo decyzję tę odsuwają w czasie. Z każdym rokiem liczba zawieranych małżeństw spada a liczba rozwodów rośnie. Obecnie rozchodzi się co druga para. W 2000 roku liczba par, które są razem, ale bez małżeństwa wynosiła 1,2 miliona w Stanach Zjednoczonych, dziesięć lat później w 2010 wzrosła do 2,8 miliona, czyli ponad dwukrotnie. W Polsce tendencja jest podobna: rośnie odsetek „niesformalizowanych związków” zarówno wśród młodych osób, jak również w przypadku par po rozwodzie.

Dlaczego nie warto się spieszyć z małżeństwem?

Średnia wieku zamążpójścia

po-co-slubChoć argument „stada (rób, to co inni, bo to na pewno jest dobre)” wydaje się może nie najlepszy, to dla wielu ma on ogromne znaczenie. To, w jaki sposób postępują inni, często wyznacza również nam kierunek. Dlaczego? Bo większość nie może się mylić…Okazuje się, że w 1980 roku średnia wieku zamążpójścia wynosiła 25 lat dla mężczyzn, 22 lata dla kobiet. W 2011 roku średnia wieku, w którym brano ślub wynosiła 29 dla mężczyzn i 27 dla kobiet. Takie statystyki są w Stanach. Jak jest w Polsce?

Na początku lat 90. ponad połowa mężczyzn zawierających małżeństwo była w wieku poniżej 25 lat, w 2010 roku – już tylko 1/5 miała mniej niż 25 lat. U kobiet zmiana nastąpiła z 73% do 39%. W 2010 roku średni wiek zawierania małżeństwa w Polsce wynosił 28, na początku lat 90-tych  było to niespełna 23 lata. Poza tym nowożeńcy w miastach są średnio 1,5 roku starsi od biorących ślub na wsi.

Brak plusów

Coraz więcej osób nie zauważa w związku małżeńskim plusów: satysfakcjonującego życia seksualnego, bezpieczeństwa finansowego, dobrej pozycji społecznej. Przeciwnie, coraz częściej młodzi ludzie z powodu trudnej sytuacji na rynku pracy zauważają, że zamążpójście paradoksalnie obniża ich pozycję na rynku: pracodawca po ślubie ma prawo spodziewać się dzieci, stąd młode mężatki są często dyskryminowane.

W małżeństwie tyjesz

Ostatnie badania potwierdzają częstą obserwację: w małżeństwie istnieje tendencja do tycia, która tłumaczona jest na wiele sposobów: zmianami nawyków, czy poczuciem, że już nie trzeba o siebie tak mocno dbać. Poza tym w małżeństwie ma spadać aktywność fizyczna, co jest szczególnie zauważalne w przypadku mężczyzn, którzy są o 25% bardziej narażeni na nadwagę niż panowie przebywający w niesformalizowanych związkach oraz single.

Tracisz pieniądze

Będąc w sformalizowanym związku, odpowiadasz w 100% za długi partnera. To nie wszystko: masz również mniejsze szanse na wysłanie dziecka do publicznych przedszkoli (dzieci samotnych rodziców otrzymują dodatkowe punkty), nie możesz liczyć na zasiłki i pomoc państwa na wielu obszarach.

Poza tym wielu sceptyków twierdzi, że małżeństwo jest kosztowne, a przy ryzyku jego rozpadu (połowa małżeństw kończy się rozwodem – w przypadku pierwszego małżeństwa, w przypadku drugiego – w 60%) jest zdecydowanie zbyt kosztowne.

Tracisz przyjaciół

Zbadano to wielokrotnie: po ślubie bardzo trudno utrzymać dotychczasowe przyjaźnie. Większość par zauważa, że ich relacje ze znajomymi zmieniają się (zazwyczaj oceniają, że na gorsze). Psychologowie podkreślają, że istnieje tendencja do utraty jednego bliskiego przyjaciela po ślubie. Partner (mąż lub żona) mają wypełniać tę pustkę.

    12 komentarzy

  • jacek

    No zgadza sie i jeszcze cos ! po slubie wszystko sie zmienia 🙂 kobieta mysli teraz to juz jestes moj nie podskoczysz bedzie zaborcza ma prawo a co !!! facet tez bez umiaru je ile daja a co babe juz ma nie podskoczy slubowala ! tak czy tak oboje maja swiadomosc ze nikt nie fiknie a jak sa dzieci to dopiero niektorym odbija olala ! za 500 lat bedzie inaczej napewno 🙂 swiat sie zmienia to tez czy pasuje komus czy nie 🙂 dzieci bedzie sie miec z tym partnerem co odpowiada jasne ale zyc bedzie sie w otwartych zwiazkach nikt nie bedzie nikogo wlasnoscia to jest chore i sie zmieni kiedys napewno 🙂

    • dorota

      Jacek, tak myślisz? Chyba nie chodzi o kwestię „własności”…ale jednak o co innego. Bycie razem to sprawa wyboru, na pewno nie niewolnictwo.

  • jacek

    Dorotko 🙂 niestety nie wszystkie kobiety sa takie jak Ty 🙂 aczkolwiek sadze ze szybko bys byla zaborcza gdybys widziala ze twoj facet jest pociagajacy dla innych kobiet 🙂 wiedziala bys ze to tylko kwestia czasu kiedymu odpali kod genetyczny i posmakuje cos innego 🙂 co dala bys jeszcze calusa na droge ? jezeli tak to respekt ! ale 99 % NIE na smycz i do kaloryfera !!! wiem para pozna pare 🙂 0,5 % tendencja szybko rosnaca to prawda 🙂

  • jacek

    Dorotko 🙂 to naprawde szczesciarz z niego 🙂 wiem wiem dorosly facet to jak dziecko 🙂 tylko przeterminowane 🙂 ale naprawde kobiety pisza np. na portalach tak „Jestes zonaty to jestes jej własnością” tak tak :(:( masz znajome pewnie wiele zapytaj jak dluga jest smycz dla ich panow :)?
    niestety polacy to troche pantoflarze 🙂 w angli sa od zawsze kluby meskie wiadomo spotkania kontakty itp. nawet w turcji sa podobne kluby tez tylko dla meszczyzn moga popijac cherbatke grac w cos tam palic fajke wodna ale przedewszystkim porozmawiac jak to faceci o tym i o tamtym taka odskocznia od pracy rodziny domu „troche alibi pewnie tez czasami typu gdzie byles czy idziesz” wiadomo 🙂 ale jest cos takiego i zawsze bylo to ma sens 🙂 a w polsce facet co ? no co ? do domu !!! jak ma jakies hobby to juz cos odskocznia ale jak nie to kaplica non stop skazani na siebie tak po latach problemy sa zaprogramowane !!! dajac sobie oboje ta „odrobine” swobody mozna wiele zyskac bo inaczej mozna wszystko stracic ! tak zwane znudzenie zmeczenie i nawet jak ich cos jeszcze laczy stara milosc albo kredyt 🙂 to warto pamietac im bardziej ta smycz jest krotka to boli poprostu boli ! sztuka kochania i dobrania sie jest realna wiem mam tak w domu doceniam to z calego serca i wszystkim tego zycze 🙂

    • dorota

      Myślę, że to trochę wynika ze świadomości istnienia obowiązków w domu, samo się nic nie zrobi. Bo odwróćmy sytuacje, czy kobiety, które są w stałym związku, mają dzieci, są takie skłonne wychodzić wieczorami, poświęcać swój czas na hobby, zapominając o całym świecie? Często o tym nawet nie marzą, bo w domu jest sporo do zrobienia, są też dzieci. Gdy kobiety pracują zawodowo i są średnio 10 godzin poza domem, myślą praktycznie i ustawiają sobie priorytety z perspektywy dorosłej odpowiedzialnej osoby. Wymagają od swoich partnerów, by też angażowali się w prowadzenie domu, wychowywanie dzieci. Ja to rozumiem. Ty nie?

  • jacek

    Dorotko Ty masz dom i dzieci i jakos znajdujesz czas no to co robisz 🙂 dzieci to nie problem przeciwnie a kochajacy tata nie zaniedbuje wlasnych dzieci a jezeli ma hobby to czesto jest to inspiracja dla dziecka i syn jest modelarzem po tacie !!! wdomu jest zawsze cos do zrobienia 🙂 umm a wieczorem sie juz na nic nie ma ochoty 🙂 i zaczyna sie sypac 50 % par sie rozlatuje no chyba nie dlatego ze zupa byla przesolona 🙂 jasne zdrowy rozsadek wiadomo ale oboje powinni miec czas dla siebie razem lub osobno wtedy po powrocie do domu naprawde sa inne odczucia. Meszczyzna tez prowadzi dom tez zarabia tez sie martwi rozmysla przejmuje sie, co nie znaczy ze ma bez wytchnienia byc obciazony !!! jak i kobieta oczywiscie 🙂

    • dorota

      Ok, zgadzam się. W pełni popieram – sama kibicuje Mężowi, gdy się rozwija, robi coś, co sprawia mu przyjemność, spędza czas na hobby. I podobnie w drugą stronę, lubię, gdy Mąż widząc, że jestem zwyczajnie zmęczona, sam „wyrzuca” mnie z domu, motywuje, by wyjść i odetchnąć. Moje wątpliwości wynikają z czego innego… Wśród znajomych często wygląda to jednak inaczej – że mężczyzna może więcej, a kobieta zajmuje się „tym, co trzeba”, bo ktoś przecież musi. I na to się nie zgadzam. Jestem za partnerstwem i brakiem stereotypowego podejścia do związku. Dlatego mój Mąż ma świetny kontakt z dziećmi, jest równie ważnym rodzicem jak ja (nigdy nie było tak, że mama jest ważniejsza). W drugą stronę – ja się czuję równie odpowiedzialna za budżet domowy. Oczywiście są okresy, kiedy równowaga sił jest nieco zaburzona – na przykład wtedy, kiedy dzieci były małe i były karmione piersią, w naturalny sposób, ja zajmowałam się nimi więcej. Jestem jednak za „idealistyczną” wizją – 50:50, nawet jeśli czasami jest to 70;30 lub 60:40. 🙂 Jestem przekonana, że w ten sposób i mąż może wychodzić na piwko, a żona z koleżankami do kina i później na piwo w damskim gronie. 🙂 Gdy obie strony mają podobne prawa i obowiązki, jestem jak najbardziej na tak. Pozdrawiam.

  • jacek

    Wiedzialem ze sie dogadamy 🙂 pozdrawiam meza tez oczywiscie 🙂 przenioslem sie na SEX sponsoring 🙂 fajne macie tematy 🙂

  • m.

    Bo małżeństwo wcale nie gwarantuje, że ludzie będą się kochać bardziej, być odpowiedzialni za dom, nie opuszczą się aż do śmierci. Jak się bierze ślub, to przybywa obowiązków, rosną wymagania, jest presja, żeby wywiązywać się z narzuconej przez siebie roli, zaostrza się podział ról który z jednej strony, bardzo ogranicza, a z drugiej, porządkuje świat.

  • m.

    „ról płciowych” – miałam dodać

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>