Główne menu

Żyjesz pod jednym dachem z teściową? To może Cię zabić! Nowe wyniki badań naukowców

Teściowa to czarny charakter nie tylko w dowcipach. Historia pokazuje, że może nieźle namieszać w małżeństwach, stanowić główną przyczynę ich rozpadu. Oczywiście istnieje spora grupa starszych pań, które doskonale odnajdują się w roli teściowych, starają się nie ingerować w życie dzieci i wnuków, mądrze wspierając na co dzień. Nie brak inteligentnych, ciepłych i życzliwych teściowych. Jednak przyznajcie, że to, mimo wszystko, wyjątki. Większość nie jest w stanie przyjąć i zrozumieć, że po ślubie córki czy syna zaszczytne pierwsze miejsce zajmuje małżonek a nie mamusia.  Fakt ten prowadzi do przykrych konsekwencji, które stanowią największe zagrożenie… dla młodych kobiet. Warto o tym wiedzieć, planując przyszłość z różowymi okularami na nosie. Zamieszkanie z teściami to nie najlepszy pomysł z wielu powodów. Jeden z argumentów na „nie” przynoszą najnowsze wyniki badań.

Naukowcy odkryli, że kobiety są trzy razy bardziej narażone na poważne choroby serca, gdy żyją pod jednym dachem z rodzicami czy teściami. Stres powstający w tej sytuacji może uszkodzić serce, często jest przyczyną wysokiego ciśnienia krwi a nawet cukrzycy.

Profesor Iso z Uniwersytetu Osaka z Japonii udowodnił, że życie w wielopokoleniowej rodzinie wymaga wielkich wysiłków podczas tworzenia nowej struktury rodziny, a brak zrozumienia nowej sytuacji przez teściów i rodziców tej sytuacji nie ułatwia. Najbardziej cierpią na tym układzie młode, wrażliwe kobiety. 

Co zrobić, jeśli nie masz wyjścia i póki co nie możesz liczyć na zamieszkanie samodzielnie z mężem i z dziećmi?

Naukowcy dają kilka rad: obniż oczekiwania, komunikuj się bezpośrednio, naucz się asertywności, nieporozumienia rozwiązuj na bieżąco i zawsze, ale to zawsze trzymaj stronę współmałżonka (jeśli nie ma racji, powiedz mu o tym, w cztery oczy). Jeśli chodzi o dzieci, zapomnij o stereotypach. Nie każda babcia uwielbia wnuki i dąży do tego, by spędzać z nimi jak najwięcej czasu.

Jakie są Wasze relacje z teściami? Mieszkacie z rodzicami?

    66 komentarzy

  • L.B.

    Nie wyobrażam sobie mieszkania po ślubie z teściami, nawet nie wiem czy chciałabym mieszkać z mężem i własnymi rodzicami. Raczej nie, bo lepiej na swoim, zdecydowanie. Ale czasem właśnie nie ma wyjścia i trzeba. A znam przypadki, gdzie to się mocno odbijało na małżeństwach.

    • Marta

      Moja teaciowa byla super do czasu… az zamieszkalismy z nia pod (jej) jednym dachem… Ciagla ingerencja w wychowanie wnuka, traktowanie go jakby to byl syn tylko ojca, jakbym ja – matka spelnila juz role ktora bylo urodzenie malego i moge sie usunac w cien.. w dodatku kompletnie nie czuje sie swobodnie w budynku (bo dom to dla mnie miejsce ktore kocham) w ktorym przyszlo mi zanieszkac i wychowywac dziecko.. na dodatek ich rodzinna firma decyduje o tym, ze wiekszosc decyzji zwiazanych z wydadtkamk podejmuje tesciowa gdyz ona w duzej mierze wspiera nas finansowo.. co dla mnie osobiscie mogloby nie miec miejsca ale przeciez nie mam nic do gadania. bo pozniej mowia ze mam wszystko a ciagle marudze.. nic nie moge zrobc po swojemu, o podjetych decyzjach dowiaduje sie ostatnia.. nawet chrzest tesciiwa chce zorganjzowac po swojemu a co ja zrobie? przeciez to ona za wszystko placi wiec dyktuje warunki. mnie nietsety nie stac zeby z wlasnego maciezynskiego oplacic ksiedza, sale, ubranko, tort, zaproszenia itd… ehh marze o tym zeby sie wyprowadzic na swoje ;/

    • Andzelika

      Żyje z tesciami pod jednym dachem od 6 lat.
      Psychika mi wysiadla z pogodnej osoby stałam się klebkiem . Małżeństwo na tym cierpi milczy

      • Misia1985

        Ja mam tak samo. 2 lata mieszkalismy osobno z malym dzieckiem, ale zeby ratowac sytuacje finansowa tesciow i swoja (bo bylo dosc cienko) maz trul mi o przeprowadzce do tesciow (moich), bo taniej, bo tam duze mieszkanie…. To byla najgorsza z decyzji jakie moglam podjac, do tej pory tego zaluje. Obecnie kupilismy juz kolejne mieszkanie i czekamy na odbior i siedze jak na szpilkach. Najgorsze jest to, ze tescie to straszne fleje, nie przeszkadza piach w przedpokoju, zaplute pastą lustro w lazience, brudne podlogi… No tak, ja jestem mlodsza (po 30) to ja posprzatam. Dodam, ze pracuje zawodowo odkad skonczylam 21 lat, pracujac studiowalam, urodzilam corke i ciagle jestem aktywna zawodowo i nie jestem na niczyim utrzymaniu, bo zarabiam nie zle. Moje frustracje odbijaja sie na malzenstwie, i najgorsze jest to, ze tesciowa rosci sobie prawa do wiedy o wszystkim, gdzie idziesz, gdzie byliscie, co gotujesz (osobno prowadzimy gospodarstwa domowe – gotujemy osobno plus oplaty na pół). To jest na prawdę niekomfortowy uklad, zapisy do lazienki, zapisy na gotowanie przy kuchence (w zyciu nie pojde nauklad, ze ona mi bedzie albo ja im gotowac, bo ja mam swoje malzenstwo!). Na swoim to na swoim. Juz NIGDY nie zrobie tego bledu i nie zamieszkam ani ze swoimi ani z meza rodzicami.

  • mlodakk

    Boże jak ja się ciesze że nie mieszkam z teściową to najgorsza menda z możliwych nie cierpię jej!!

  • domowo158

    Ja z teściami nie mam jakiś głębszych i negatywnych przeżyć. Nie mamy zbyt wiele kontaktu, widzimy się kilka razy w roku i tyle starczy. Za to teściowa mojego męża, czyli moja mama, to przykład właśnie osoby, która lubi się wtrącać, decydować za kogoś, organizować za kogoś, być dobrą doradczynią itd. Nie mogę powiedzieć, że nie ma zawsze racji, bo często ją ma, ale sam fakt, że ktoś mówi mi co mam robić doprowadza mnie do szaleństwa. Dlaczego nie wspiera mnie w moich decyzjach? Choć jestem spokojną osobą, to podnosi mi się ciśnienie – więc chyba naukowcy pomyśleli o moim przypadku haha. Dodam, że uważam, że jest się gorzej skarżyć na mamę niż na teściów… Bo przecież kocham ją!

  • Doro

    Ja teściowej nigdy nie miałam więc na ten temat nie mogę się wypowiadać ale za to teść potrafi zarówno mi jak i mężowi nerwów napsuc jak nikt inny… Mimo że nie mieszkamy razem (ale niestety teść zamieszkuje dom którego własność została przeniesiona na mojego męża, zanim jeszcze się poznaliśmy więc nie miałam na to żadnego wpływu a teraz nie da się tego odkręcić). Jeśli chodzi o moich rodziców to już jako nastolatka nie wyobrażałam sobie mieszkania z nimi pod jednym dachem w dorosłym życiu. Wystarczy że z odległości ponad 1000km próbują nam narzucać co mamy robić… Co przy mojej nadwrażliwości i chęci zadowolenia wszystkich napewno już parę lat życia mi urwało…

  • makrela

    od samego początku było wiadomo, że mieszkanie z rodzicami nie wchodzi w grę i tak jest do dzisiaj 😉

  • Jaga

    🙂 Nigdy w życiu !!

  • iri

    Moja babcia jest chujową teściową moja ciocia jest chujową teściową, jeśli chodzi o najbliższą rodzinę … jakbym z nimi zamieszkała strzeliłabym sobie w łeb 😀
    Nie chce mieszkać ani z teściami ani z rodzicami jeśli w grę wchodzi mąż.
    Niestety pseudonim ,,teściowa” to chyba nie jest akurat tak że nie miła jest dla synowej tylko ogólnie jest osobą nie do wytrzymania… Sama uważam że moja mama może być spoko teściową.. ale tata już niekoniecznie…
    Mieszkanie z obcymi ludźmi to chyba mieszkanie w klatce…Pewnie ludzie się przyzwyczajają, ale chyba w większości powiedzieliby że chcieliby być na swoim… Jeżeli mąż/żona trzyma stronę współmałżonka to jest dobrze.. gorzej jeśli nagle trzyma stronę rodziców to uciekać gdzie pieprz rośnie 😀 Nikt nie lubi jak ktoś mówi jak masz robić pranie, sprzątanie i najgorsze jest obgadywanie na które jestem wyczulona

  • Prish

    ja osobiście teściową mam ok nie powiem na nią złego słowa ale za to mieszkanie z babciami jest najgorszą rzeczą jaka mogła mnie spotkać do wszystkiego się wtrąca buntuje mojego męża a swojego wnuczka przez co są spięcia miedzy nami nie życzę tego nikomu mieszkanie pod jednym dachem ze stara marudną babką

  • MB

    Mieszkam i to najwiekszy koszmar. Od 2 lat mieszkam z tesciowa a od roku systematycznie biore leki na nadcisnienie. Jest gorzej niz z pierwszym mezem ktory ma wyrok za znecanie. Mieszkanie z tesciowa jest o wiele wiele gorsze psychicznie sie wypalam

  • Natalia

    A ja uważam, że teść może być sto razy (a nawet dwieście razy) gorszy od teściowej!

  • It

    Na szczęście teraz większość młodych małżeństw mieszka oddzielnie i nie dochodzi do aż tylu konfliktów

  • Basia

    Starszych Pań?? Jakby moja mama i tesciowa to usłyszały…

  • Kasia

    To byl glowny powod mojego rozwodu. Nie wspominając o tym ze ex to babiarz (po tatusiu) i najgorsza wersja maminsynka. Niedaleko pada jablko… Na szczescie moje zycie teraz jest poukladane.im dalej tym lepiej od takich.

  • Agnieszka

    Ano potrafi teściowa zatruć zycie☺coś na ten temat wiema najgorsze w tym wszystkim jak się nie widzi błędów własnych Dzieci tylko zawsze winne są Synowe☺przerabiam to już przez 27 lat

  • Lena

    Każda toksyczna teściowa była kiedyś mamusią, która zawiodła się na partnerze i obarczyła swojego syna mianem bycia mężczyzną jej życia. To nie jest prawdziwa miłość – to pasożytnictwo….

    • Marzena

      Popieram. Można dodać „zaburzone” i „chore” relacje

    • Agata

      Ja mam to samo. Mieszkam u teściów z moim mężem i synkiem. Niby teściowa się nie wtrąca ale jest fałszywa i za plecami narzeka że to że tamto że syf w domu że się nie dokładamy a to nie prawda . Też zaczynam mieć nerwice powoli . Zauważa tylko to co nie zrobiłam a to co zrobię a to ok.. zrobiłam to zrobiłam w końcu to mój obowiązek bo mieszkam w tym domu.. Ale ja nie należę do osób leniwych i balaganiazy lubię sprzątać gotować i zajmować się domem ale jak tylko razem jesteśmy w domu to odechciewa mi się wszystkiego i uciekam do naszego pokoju gdzie wejść nie może.. dzięki Bogu pracuje każdy dzień to tylko w sobotę jest dretwa atmosfera a w niedzielę się ewakuujemy z domu żeby odpocząć psychicznie za to z tesciem jest normalnie lajtowo..

  • Barbara

    Ani z teściową, ani z moją mamą. Wystarczy tydzień przebywania z nimi, żebym miała dość.
    Bo tak ogólnie, to obydwie są super, cenię sobie ich rady i pomoc, ale nie pod jednym dachem. Mam wrażenie, że matkom, których dzieci, nawet po zawarciu związku, mieszkają z nimi, po prostu trudniej jest zrozumieć, że te dzieci dorosły i to jest najprostszy powód, potem jest jeszcze tekst, że „to mój dom, więc ja tu rządzę”, a nikt nie chce być postacią drugoplanową po założeniu rodziny, czyż nie?

  • Danka

    Wszystko zależy jak zwykle od człowieka. Znam przypadek gdzie to synowa jest kawałem zarazy. Nie da się jednego dobrego słowa o niej powiedzieć. Ale ona oczywiście zawsze pokrzywdzona, płacze każdemu kto tylko chce słuchać jaka to teściowa okropna.

  • Ala

    W ogóle nie ingeruje w życie moich dzieci. Uważam że założyli rodziny i dla nich powinni żyć. Tego samego oczekuję od nich

    • Ewa

      to ma Pani super podejści, moi ingeruja poczynając od zle ułożonych paneli na podlodze po wychowanie dziecka

      • Ala

        Jeśli potrzebują mojej pomocy to chętnie służę. Najczęściej chodzi o przypilnowanie dzieci. Zdaza się to sporadycznie. Nie ciągnę ich za język jeśli chcą się zwierzyc to wyslucham. Odwiedzam tylko na zaproszenie. Mam swoje życie a oni swoje

  • Barbara

    Ja tam mam wspaniałą teściową! Dała mi wiele ciepła, wskazówek. Teraz jak widzę jej miłość do moich dzieci to aż serce ściska. Każdemu takiej cudo teściowej życzę

  • Agnieszka

    Moja teściowa to skarb… jak i moja mama dla swoich zięciów. Pozdrawiam.

  • Emilia

    Ja nie mieszkam z teściami, ale nie zamieniłabym na innych

  • Julita

    Ile w tym prawdy dlatego my mamy szczęście i mieszkamy sami i z dala…

  • Dagmara

    Raz już mieszkałam z (byłymi na szczęście) teściami i teraz już wiem, że wolałabym mieszkać w wynajętej kawalerce, niż z kimkolwiek poza moim partnerem…

  • Anna

    Ja mam najwspanialszą teściową pod słońcem, obym ja też miała tyle serca w przyszłości dla swojej synowej,

  • Małgorzata

    Jeszcze przed ślubem potrafi rodzinka sporo namieszać, zabronić aż w końcu postawić przed faktem dokonanym nie zostawiając wyboru. Rozbiją związek na pewno takimi zagrywkami…

  • Edyta

    To ja sie boje zostac tesciowa. Mam trzech synow…. juz dzis wiem ze sa to moje oczka w glowie…

  • MIlena

    Jeszcze trochę i moje ciśnienie nie wytrzyma

  • Wioletta

    Moja jest super taki miód na serce

  • Iwona

    No jakie to prawdziwe

  • Agnieszka

    Hmmm dlatego od początku mieszkamy z dala od rodzinki

  • Agnieszka

    Uwazam,ze dla obu stron zdrowiej jest mieszkac osobno.

  • Małgorzata

    Miałam kiedyś jedną i mi wystarczy bo patrzyła mi na ręce i swojego synka nawet broniła gdzie zawsze był winny…Wieczne pretensje były z jej strony bo nie chciałam na synka zapierniczac i mu wypłaty oddawać żeby szedł do kasyna i ją przepuścił. Uwolnilam się od chorej rodziny a jego matka i tak na niego robi do dziś.

  • Katarzyna

    Oj nie na poczatku różnie bywa, ale mam dobrą teściową w końcu wychowała mi męża

  • Matka

    Ja mam najukochańszą teściową na świecie! ❤ Posiada szereg zalet przy których wady to pikuś. Np.mieszka 120 km ode mnie…

  • Kasia

    To ja mam szczęście bo moja to wspaniała kobieta i babcia

  • Edyta

    Zgadzam się teściowa to nie rodzina ale wróg nr 1

  • Zawód Kobieta

    O matko boskoooo 🙂 dobrze, że ja sama 😀 chociaż teściowa nei była taka zła 😉

  • Lalka

    U mnie teściowa rozbiła rodzinę. Co prawda nadal u niej i męża mieszkam, ale to kwestia czasu. Mamy 3 małych dzieci i niestety rozwód gwarantowany.
    Dziękuję tej krowie za to. Dzień dnia mnie podjudzala żeby mój mąż zrobił to czy tato. Ja delikatnie zwracalam uwagę mężowi ze jednak powinien bo mama gada, albo to i to trzeba. Jak dochodziło do kłótni, to ona ZAWSZE była przy nas pierwsza z rojem czego ja od niego chcę? !
    Ostatnio mąż mnie pobil i dusił. Teściowa aż rżała ze szczęścia. To ja wyzwalam od szmat i ze skoro mąż ją napieprzal to nie znaczy że ja pozwolę.
    Po kilku dniach mój mąż stwierdził że mama jest dla niego najważniejsza. Nie ja i 3 naszych małych dzieci. …. Przykre. Do tego powiedział mi ze to nigdy nie był, nie jest i nigdy nie będzie mój dom. Żebym to zapamiętała. …. I te słowa najbardziej mnie zabolaly. … Nie dziwka, kurwa itp , ale to…

    • dorota

      Lalka, bardzo to przykre, bardzo….Trzymam kciuki, będzie dobrze.

    • iri

      Czy mąż w takim razie przed ślubem wykazywał podobne oznaki to dzisiejszych ? że mama ważna, że krzyczał na panią itp ?

    • Patrycja

      Tragedia! Bardzo Ci współczuję. Jak teraz wygląda u Ciebie ta sytuacja? Jejku, skąd biorą się te wszystkie toksyczne teściowe?! Mam nadzieję, że my takie nigdy nie będziemy…!

    • Mimiko

      Witam. Nawet sobie nie wyobrażasz jak doskonale cię rozumiem….ja już ponad 5 lat męczę się z teściową (wdowa)….Mieszkamy w UK i mamy dziecko. Ona zobowiązała się pomagać ..zaprowadzać dziecko do szkoły jak również odciążać nas w pracach domowych.Obydwoje z mężem pracujemy na kontraktach.Powiem jedno… nigdy ale to przenigdy nikomu nie życzę mieszkania z teściową. Zero pomocy. Tylko śpi ciągle bo wiecznie jest chora i zmęczona.dziecko jak raz na 2 tygodnie zawiezie do szkoły to potem tydzień umiera bo zmokła i zmarzła i teraz jest przez to chora.Obiad upierniczy raz na 2 tygodnie (niedopieczony kurczak albo mielone albo niejadalne zupy) gotuję po pracy sama dla męża i dziecka to się obraża ,że ja wielką pani i rarytasy jem a jej tłumacze,że nikt tego nie chce jeść i potem wywala do śmietnika.Mojego jedzenia nie ruszy….sprzątanie i pranie tylko dla mnie. Jak raz na 6 miesięcy śmieci wyniosła to mi przypominała 2 dni o tym.A o prywatności mogę zapomnieć bo wiecznie coś od synuś chce a synuś oczywiście lata zmęczony po pracy bo mamusia biedna i chora.Ja już dłużej nie wytrzymam.Mam silną nerwicę.Ona nigdy nigdzie nie wychodzi.Ciagle siedzi w domu i lata do kuchni i łazienki non stop. Mojemu mężowi nie wytłumaczę,że ja już nie mogę.Ciagle się kłócimy.Myskalam o rozwodzie chociaż bardzo go kocham.On twierdzi,że to ja jestem nienormalna i mamusia nic nie robi.

  • Basiek

    Moja tesciowa zawsze wszystko wie lepiej, mąż stoi murem za rodzicami a ja czuję się jak piąte koło u wozu. Już nie chce mi się żyć a mam dwoje małych dzieci i poczucie że mój świat się skończyl. Czasem modlę się żeby Bóg zabrał mnie z tego świata bo już nie mogę tak dłużej…

    • Umęczona

      Ja mam jeszcze gorzej. Kłócę się ciągle z mężem ,że teściowa się rządzi w nie swoim mieszkaniu i kompletnie nic nie robi a zobowiązała się nam pomóc z dzieckiem ponieważ obydwoje pracujemy na kontraktach (UK) a ona jak ma wnuka raz na 2 tygodnie odprowadzić do szkoły to potem choruje przez miesiąc bo zmokła i zmarzła a w domu po pracy ja muszę zaiwaniac bo ona nic nie zrobi. Może zabić się o śmieci a ich nie wyniesie a jak obiad zrobi raz na dwa tygodnie to nawet ukochany synuś a mój mąż tego nie je… już nie wspomnę o rządzeniu się jakby była u siebie… wiecznie się z mężem kłócę a on stoi za mamusia bo co z dzieckiem zarobimy …bo się czepiam,że padam na ryj po pracy a ona śpi pół dnia i jeszcze muszę zapierniczac po dziecko bo mamusia jest chora i zmęczona..i sprzątać i gotować.Kocham męża bardzo ale myślałam o rozwodzie ,żeby tylko się od niej uwolnić.Mam nerwice i nie chce mi się żyć.Dodam,że mamusia nie dba o higienę i śmierdzi jak cap i jest wdową ,ofiarą alkoholika który ją prał.. Synuś nie odeśle mamusi do Polski a ja ….

  • Patrycja

    Ja jestem 2,5 roku po ślubie, a z moim mężem i jego mamą mieszkam (u nich) 4 lata. W zeszłym roku zaczęliśmy remontować sobie górną część domu, bo do tej pory mieliśmy z teściową wspólną kuchnię i łazienkę. Remont stał się prawie budową, bo okazało się, że dom jest w tak złym stanie. Przed ślubem, kiedy byliśmy jeszcze parą, naprawdę super dogadywałam się z moją teściową. Miałam z nią mnóstwo tematów do rozmów i po prostu śmiałam się z kawałów o tych niedobrych teściowych. Cieszyłam się, że ja trafiłam na tak świetną kobietę. Wszystkiego zepsuło się zaraz po zaręczynach, a po tym jak już razem zamieszkaliśmy razem… to juz potworna katastrofa i jest tak do dzisiaj. Przez teściową i jej wścibstwo totalnie popsuło się moje małżeństwo i to do tego stopnia, że nie nie wiem nawet czy wytrwamy naszą 3 rocznicę ślubu. Mój mąż w ogóle za mną nie obstaje, nie jest lojalny w stosunku co do mnie, i uwierz, że przed ślubem to był totalnie inny człowiek. Mieliśmy inne plany, nie mieliśmy mieszkać tak jak mieszkamy. Chociaż ten nasz remont jeszcze nie jest skończony, to teściowa kazała nam się w końcu wyprowadzić na swoje, chociaż nie mamy jeszcze łazienki, wyposażenia i w ogóle gdzie trzymać swoich rzeczy. Powiedziała, że jej to nie obchodzi i żebyśmy zabierali swoje rzeczy. A co mój mąż na to – „Nie ma się co przejmować…” Dodam, że teściowa zawsze mogła na nas liczyć, bo gdy zachorowała na raka, codziennie jeździliśmy z nią do szpitala, w pracy z szefem tak się dogadywaliśmy, żeby nawet teraz na kontrole zawsze była w tym szpitalu tak jak się tam umawiała, zakupy robimy tylko my, sprzątamy też my, gotujemy. My jednak pomocy nigdy od niej nie otrzymaliśmy, nawet w najprostszych w sprawach. Ślub zrobili nam prawie moi rodzice, ona nie dołożyła ani grosza, w prezencie ślubnym dostaliśmy od niej 200 zł, które po weselu poprosiła abyśmy jej oddali. Jest też na nas obrażona, kiedy gdzieś jedziemy i nie bierzemy jej ze sobą, albo kiedy ktoś do nas przychodzi i siedzimy sobie ze znajomymi w kuchni, to ona siedzi z nami, słucha o czym rozmawiamy i oczywiście zawsze wtrąca swoje zdanie. Nigdy nie da sobie nic przetłumaczyć, jest zawsze najmądrzejsza, a kiedy nie zgadzamy się z jej zdaniem, jest obrażona, sfochowana i robi mi na złość jeszcze bardziej. Kiedyś wróciłam wcześniej z pracy i przyłapałam ją na tym, jak grzebie nam w śmietniku i wyciąga jakieś tam nasze paragony i inne rachunki, i później zrobiła MI wykład, że po pierwsze za dużo wydajemy na pierdoły, bo po co jemy na mieście czy chodzimy do kina, a po drugie, ona chce wiedzieć jaki jest mój grafik pracy i o której wracam do domu. Wyobraź sobie, że nawet jak byliśmy przed świętami u spowiedzi, moja teściowa tak głośno się spowiadała, że usłyszałam, jak powiedziała do księdza, że lubi robić mi na złość, bo lubi jak się denerwuje. I czy to jest normalne zachowanie? Za każdym razem o wszystkim mówię mojemu mężowi, a on zachowuje się, jakby był kompletnie głuchy. W ogóle nie reaguje na to co mówię, nie potrafi porozmawiać z mamą, że to psuje relacje między mną a nim. Nie radzę już sobie z tym wszystkim i naprawdę przez moją teściową myślę o odejściu od męża, nikt mi więc nie powie, że mieszkanie z teściami jest dobre, bo odkąd ja zamieszkałam z moją teściową, przestałam być szczęśliwym człowiekiem.

    • Kasia

      Boze!!! Współczuje Ci serdecznie!!! Ja mam podobnie. Wiem o co chodzi. Mam dwie tesciowe: matke i babkę męża. Mieszkam z ta druga. Wyobraz sobie jaka to ja jestem zla kiedy o mnie mówią. Babka męża przepisala mężowi mieszkanie pod warunkiem dozgonnej opieki. Cos tam podejrzewalam ale przez rozowe okulary wydawalo mi sie ze kupimy mieszkanie i bedziemy mieszkac oddzielnie. Zaszlam w ciaze i moglismy mieszkac u mojej mamy ale maz nie chcial nawet tam nocowac. Moja mama jest niezwykle tolerancyjna osoba. Raczej popiera chetniej zieciów niz nas (mnie i siostre). Ciagle gada na nas córki i wybiela naszych mężów…poprostu ich kocha jak własne dzieci bo to wyniosla z domu.Za to matka teściowej… żona doktora która zawsze była wielka pania – jak to kiedyś…tak wogóle pochodzenie szla checkie itd. Masakra. Zaczelo sie od kuchni. Jablka w szarlotce nie szarlotkowe, za duzo soli zepsulas rybe, ja tak nie gotuje, itp. Pozniej pouczenia ze mezczyzna powinien wrocic z pracy i odpoczywac , nic nie robic , pic drinka i czytac gazete. Zapytalam a kobieta? Ona na to ze koboeta odpoczywa kiedy spi!!! Ale sama miala pania do sprzatania bo poxniej mojej mamie poeiedziala. To taka pokretna i falszywa baba. Najpierw pochwali a potem moei ze nie przypomina sobie zeby chwalila…Przeszkadza ze podloga w lazience właczona- ciagle wylacza. Bo przeciez jestem rozrzutna a wszyscy oszczedzaja, ale cala chemie do sprzatania lazienki i kuchni , papier toaletowy, plyn do naczyn ja kupuje. Ona kupowala cukier i sol a i tego juz nie kupuje. I lubi mnie osmieszac. Kilka razy nie powiedziala mi ze na drugi dzien przyjada goscie i wstalam rano do lazienki s tam 5-coro obcych osob odswietnie ubranych patrxy na mnie jaj wychodze z sypialni…albo zgadza sie aby w u nas odbywaly sie korepetycje jezykowe doroslej wnuczki mimo ze ta ma wlasne mieszkanie- ale tam by dzieci przeszkadzaly…a tak ja stoje w kuchni z przetluszczonymi wlosami, bez makijazu, w dresie i slysze: good morning. Wiesz mi nie wiedzialamgdzie sie schowac aby ta kobieta nie widziala mnie w takim stanie! Krepujace! Nikt mi nie powiedzial.. No i te docinki na kazdym kroku: ja mowie ze mi zimno do cioci a ta komentuje ze : zimz zimz …ho ho trzaskahacy mróz…Wlasnie pokłócilismy die z mezem kolejny raz bo on nie widzi w tym nic zlego. Nawet to go bawi.Stracilam prace i siedze juz 2 tydzien w domu z babka. Do obiadu staram sie nie wychodxic z sypialni aby na nia nie patrzec i nie sluchac komentarzy. Czasami nawet nie jem sniadania. Sprzatam kiedy wyjdzie do sklepu bo to tez jej nie pasuje bo kto by tak sprzatal…Trzymaj sie. Zycze odmisny losu ns lepsze czyli cudu.

  • ewa

    Mam tak samo … I mam dość … Gdyby nie dzieci, to chyba byłabym już po rozwodzie …
    Nawet nikomu nie mogę nic powiedzieć, bo mojej mamy nie chcę zamartwiać (ona i tak coś podejrzewa).
    A innym nigdy nie powiem, muszę z tym żyć…
    Wykończę się … i nikt nie pozna przyczyny …

  • Aneta

    Ja mam jeszcze gorzej.. mieszkam w jednym domu z teściową mamusia i jej bratem, czyli wujkiem męża. My mieszkamy na piętrze, które dobudował mąż do domu dziadków po tym jak mu przepisali gospodarstwo. To było oczywiście przed naszym ślubem, bo po nigdy bym na żadną budowę się nie zgodziła.. mamusia ma swoje mieszkanie, ale wprowadziła się rok przed ślubem do dziadków i tak mieszka do dziś. U niej zaś teraz mieszka drugi synek, który nie jest tak ustawiony jak mój maz, jak to rodzinka twierdzi.. Ma swoje mieszkanie wynajęte i mieszka u mamusi. A my się gnieciemy w 4 osoby na piętrze, mamy tam tylko dwa pokoje i jak rozmawiamy w naszym aneksie kuchennym który jest w przedpokoju to na dole wszystko słyszą i komentują.. mąż zazwyczaj trzyma stronę rodzinki i doprowadza mnie tym do szału. Na dodatek dowiedziałam się że ja jak moja rodzina lecę na majątki i dlatego nie pozwoliłam bratu męża budować się na podwórku, żeby jeszcze kilka osób mieć na głowie.. ogólnie masakra, żałuję bardzo decyzji o zamieszkaniu w domu niby męża a tak naprawdę całej rodzinki, która non stop się zjeżdża, żeby tu wypoczywać. Porażka i nic więcej!

  • karolina

    ha! dziewczyny ja mieszkałam z narzeczonym kilka lat za granicą do momentu smierci jego ojca. Zjechalismy po kilku latach do PL zeby pomoc jego matce ktora poczatkowa cieszyla sie ze nie bedzie sama. Po przyjezdzie okazalo sie ze ma juz faceta o ktorym nie wspomniala bo nie wypadalo i ktory juz z nia mieszka. No ale nic myslelismy lepiej zeby nie byla sama. 1 rok byl ok czasem jakies drobne spiny o koszenie i pierdoly ale nic powaznego. W momencie gdy jej facet przestał chodzic do pracy (ona ma pieniadze z firmy ktora ma na pol z moim narzeczonym i wspolnikiem po ojcu) zaczela wolac o pieniadze i nie chciala dac tego co nalezne synowi. Ja nic sie nie odzywalam nigdy na ten temat pomimo iz widzialam ze wieczorami ten babsztyl popija sobie z tym typkiem i to calkiem sporo… Po jakims czasie zaczelo sie wydawanie rozkazow co w domu trzeba robic, a wielka Pani siedziala palila papiroski i pila kawke pokazujac palcem co i jak. Moj facet stawial sie ale widze ze juz ma dosc. Ostatnimi czasy pani stala sie opryskilwa wypominalska ze to za glosno rano ze jak ten facet w domu nie bedzie z nia siedzial to ja mam tez wypier….. (bo moj narzeczony powiedzial ze pasozyta nikt nie bedzie utrzymywal i ma sie wyprowadzic)… nie chce mowic jak sie historia skonczyla ale ja obecniem mieszkam osobno uslyszalam bedac w ciazy niemile wulgarne slowa bo wielka pani nie bedzie sie denerwowac i poszlam…wiekszosc tesciowych to wredne baby ktore po jakims czasie pokazuja swoje oblicze. Ta kobieta na poczatku byla super naprawde… dopiero jaka jest pokazala po jakims czasi.e..

  • Ksenia

    Jak sie z tego mam wyplątać ?

  • Kasia

    Ja mieszkam już 4 rok z babcią mojego partnera. To mało komfortowa sytuacja. Dwa pokolenia różnicy. Ma 90 lat, ale switną kondycję i żelazne zdrowie. Mam dziecko. Partner nie chciał mieszkać u mojej mamy, która jest wdową wiec ja poszłam na kompromis i zamieszkaliśmy u jego babci. Wydawała mi się sympatyczną, wesołą osobą, ale to były pozory. Przywitała mnie mówiąc, że mężczyzna powiniem po przyjściu z pracy zasiąść w fotelu z gazetą i drinkiem (babcia była żoną doktora) mieć podany obiad i ma odpoczywać. Zapytałam ze śmiechem kiedy odpoczywa kobieta( też pracowałam na etat do tego dochodziła opieka nad dzieckiem i dbanie o dom ). Odpowiedziała ze kobieta odpoczywa kiedy śpi. Ale kiedy mąż ukochanej wnusi gotuje i sprząta to jest w porzadku. I tak ze wszystkim. Podwójne standardy.Kiedy kłócimy się ,podsłuchuje i wtrąca się. Ja wszystko robię źle. W pewnym momęcie mój partner zaczął wmawiać mi że jestem wariatką i ciągle robię problemy. Obmawia mnie do całej swojej rodziny robiąc z siebie niewinna ofiarę. Ostatnio obgadywała mnie ze swoją drugą córką zdążyłam usłyszeć tylko „…a niech słyszy!” Nie powie o co chodzi tylko obmawia za plecami. Albo zamiast pogadac ze mna to przy teściowej wywleka jakieś rzeczy aby mnie zawstydzić. Czuję sie samotna bo partner mnie nie broni. Straciłam pracę pół roku temu. Teraz ciągle podkreśla jak mój partner ciężko pracuje. Nawet ostatnio dała mu 200zł mówiąc ze jest z niego taka dumna bo on tak ciężko pracuje. Mi zarzuca ,że jestem nieoszczędna bo włączam ogrzewaną podłogę w łazience, właczam światło w kuchni a nie jedną żarówkę jak ona. Babcia nawet myje się po ciemku w łazience, uchyla tyko drzwi. Najgorsze jest to że udaje niewinna przed dziećmi i wnukami. Słodko się uśmiecha i mówi że strasznie marznie bo w domu zimno a tymczasem nie odkreca kaloryfera i ciągle wietrzy pokoje. Wnuczka kupiła jej nawet koc elektryczny i kapcie elektryczne zeby babcia nie marzła. W Boże Ciało stwierdziła że tyle butów naszych jest przy drzwiach że je nam powyrzuca a potem z uśmiechem poszła na mszę św. Jedno zapamiętałam jej bo zraniła mnie bardzo..powiedziała zżebym się wyprowadziła, bo nie jestem żoną(zwiazek partnerski). Zona to przed Bogiem. Niestety babcia jest drugą żoną dziadka śp. długo żyli bez ślubu kościelnego, póki jego pierwsza żona nie umarła…
    Chodzę do psychologa , bo nie mogę sobie poradzić z tą sytuacją. Na początku uwierzyłam że coś jest ze mną nie tak a po wizycie u psychologa wiem już ze to nie moja wina.

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>